portobello_belle
07.08.08, 10:22
Zainspirowana jednym postów na innym forum, postanawiam kontynuowac
swe rozwazania tutaj, w zacniejszym gronie :]
A wiec, podczas dyskusji na temat standardów higienicznych w
fastfoodach, oczywiscie musiala pasc historyjka o 6 rodzajach spermy
w sosie. Niewazne juz gdzie, bo ja sama slyszalam te legende jakies
n razy, przy czym miejsca+obiekt sie zmienialy (raz to byl shake w
McDonaldzie warszawskim, potem sos w KFC w Gdansku albo w Sfinksie w
Poznaniu...), ale jedno pozostalo niezmienne: Zawsze bylo to
straszliwe 6 rodzajow spermy (ciekawa jestem kto wpadl na pomysl
przebadania DNA szejka, kto tez za to zaplacil?) i ZAWSZe tez byla
to STUPROCENTOWO wiarygodna informacja, zaslyszana bezposrednio od
kolegi ktory tam pracuje, ewentualnie kolegi kolegi.
Tych urban legends jest oczywiscie wiecej - na przyklad
znane "babcia se pierdolnie" ( nawet moj bliski kolega przekonywal
mnie, ze SAM TO SLYSZAL, czym sprawil, ze zaczelam go uwazac za
idiote), czy "bezstresowe wychowanie".
Jak przy okazji roznych tematów zaczynaja sie przewijac urban
legends, to mi po prostu wszystko opada, co za bezmózgi juz od tylu
powtarzaja te gupoty!
Czy równie alergicznie reagujecie na haslo "6 rodzajów spermy w
sosie"? Czy moze na jakies inne miejskie legendy?