2szarozielone
01.09.08, 22:30
Hmmm... Mam daleką rodzinę w Kanadzie. Właśnie od dalekiej rodziny z Kanady
przyszła paczka z ciuchami. Niepotrzebnymi już pewnej dalekiej krewnej, która
mocno straciła figurę po ciąży. Paczka wielkości bardzo dużej trumny, jak
stwierdził obrazowo mój brat. Pełna ubrań zupełnie nowych, albo trochę
używanych, za to zupełnie niezniszczonych. Prawie wszystkie na mnie pasują, są
w moim guście, na moją figurę, podobają mi się kolorystycznie i w dodatku
stanowią "spójną" kolekcję - pasują do siebie nawzajem. Duża ich część to
rzeczy markowe, na które nie byłoby mnie z pewnością stać. Czuję się trochę,
jakbym było po jakimś programie w stylu "Jak się nie ubierać", albo innej
akcji jakiegoś "Glamour". Mogłabym spokojnie wymienić zawartość szafy, a zanim
się nacieszę wszystkimi nowymi rzeczami, to chyba ładnych parę tygodni minie :)
Bajka :-D
A akurat w sobotę przeprowadzam się do nowego mieszkania, za tydzień z
kawałkiem kończę swoje cholerne studia. No normalnie - to jest dobry wrzesień
:))))