Dodaj do ulubionych

Jadę samochodem...

02.12.08, 20:51
... w jakąś niedługą trasę, powiedzmy 20 km. Mogę śmiało powiedzieć, że
praktycznie za każdym razem ktoś mi zajedzie drogę albo ktoś mi wyjedzie i
zmusi do przyhamowania. Czy my naprawdę jesteśmy takim chamskimi, aroganckimi
kierowcami? Czy to po prostu moja przypadłość, że się nie przyzwyczajam, a
wręcz przeciwnie? Takie rzeczy zniechęcają mnie do jazdy samochodem,
sprawiają, że się boję. Bo kiedyś ktoś mi zajedzie drogę skuteczniej.
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 20:54
      ooooooo wyżyję się

      kierowcy są mega chamscy i debilni, debilni debile!!!!! i mozna
      wjeżdżać i jechac szybko, ale wszystko robic płynnie

      codziennie wracam do domu w korkach i jest np miejsce: 3pasmowka, z
      czego 2 pasy prosto, lewy w lewo :] No i 2 pasy stoją w korku, bo
      lewym pasem jadą "cwaniaki" i wjezdzają wymuszając. I przez takich
      ujców normalni ludzie muszą 20 minut stać zamiast pięciu. I sprawy
      nie załatwia jechanie zderzak w zderzak, bo zawsze sie trafi jakaś
      gapa, albo jakiś ignorant, który wpuści, jakby przestali wpuszczać,
      to by się tępaki nauczyły. Miałam kilka ostrych scysji po nie
      wpuszczeniu, łącznie z celowym zajeżdżaniem itd.. a na majorce
      chciałam sobie kupić taką drewnianą lagę, to mnie mąż od pomysłu
      odpędził, a przydałoby się.
      • lupus76 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:21
        Ja kiedyś takiego wpychającego się ćwoka pod tramwaj przewiozłem. Ale nie sadzę,
        zedy dres zmienił styl jazdy...
      • 3.14-czy-klak Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 09:43
        a ja kiedy byłem na sardynii to takich lag nie widziałem se se
        se:PPPPPPPPPP
    • silic Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:28
      A widziałaś ile osób w mieście (i na trasie) przestrzega ograniczeń prędkości ?
      Ile osób wyprzeda za wszelką cenę ? Jak często ktoś zostaje na skrzyżowaniu bo
      nie pomyślał, że nie zjedzie ? Jak często ktoś pędzi na wariata i spotykasz go
      na kolejnych światłach ? Dla wielu jazda 50km/h, ustąpienie , pomyślenie,
      przyhamowanie jest niemal skazą na honorze. Większość osób pobłażliwe patrzy na
      wyczyny na drodze.
      • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:39
        > Dla wielu jazda 50km/h, ustąpienie , pomyślenie,
        > przyhamowanie jest niemal skazą na honorze.

        I to jest chyba najgorsze.
      • simon_r Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 09:07
        A ja przyznam się, że od wpychajacych się bardziej mnie wkurzają jełopy nie
        myślące na drodze.. wydaje się takim, że są grzecznymi kierowcami i jadą sobie
        te 50/h lewym pasem gdzie ograniczenie jest do 100/h... wqoorwia mnie to sto
        razy bardziej niż drech w BMW zapieprzajacy w takim miejscu 150/h.. bo drech se
        pojedzie a za jełopem trzeba się tłuc..
        Tak samo wqoorwiają mnie kretyni co nie potrafią ruszyć spod świateł albo
        skręcając w lewo nie wyjadą na skrzyżowanie tylko czekają aż z naprzeciwka nic
        nie jedzie.. w ten sposób po zmianie świateł oni skręcą a kilku innych zostanie
        na lewoskręcie do następnej zmiany świateł..
    • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:33
      O to to! To jest dokładnie to co mnie najbardziej wkur*ia na drodze. Jeszcze się
      nie zdarzyło, żebym gdzieś pojechała i przynajmniej jeden złamany fagas mi nie
      zajechał drogi. Ostatnio wykazałam się sporym refleksem, no ale nie mam
      gwarancji, że zawsze tak będzie i coś czuję, że kiedyś jakiś matoł będzie sobie
      klepał samochód jak mu wjadę w dupę.
      • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:38
        Dzisiaj na przykład pan mi wyjechał z podporządkowanej jakieś 2 km od domu.
        Czasami już nie mam siły.
        • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:46
          Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że coraz większe chamstwo panoszy się
          na ulicach, a jako, że jest więcej samochodów niż kiedyś, to jeszcze bardziej to
          widać.
          Nie wiem czy na takich fagasów jest jakaś rada, pewnie nie :/
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:01
            Nie ma na nas rady, jesteśmy niezniszczalnie i niereformowalni :)
            • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:02
              Jako że wiesz jak Qw i ja wyglądamy, to teraz pilnuj się, żeby na nas nie trafić
              na drodze :P
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:05
                To dziła inaczej, skoro wy wiecie jak ja wyglądam to wy uważajcie
                żeby pode mnie nie wpaść :)
                • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:07
                  Grabisz sobie punkty karne :P
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:09
                    Potrafię unikać punktów karnych, na przykład wczoraj, jechałem bez
                    pasów rozmawiając przez komórkę, prawie przejechałem policjanta z
                    drogówki na pasach, i co? I nic, nawet mnie nie zatrzymali do
                    kontroli.
                    • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:13
                      Fuksiarz :P
                      Ja też mam jeszcze czyściutkie konto, chociaż kilka razy mi się minimalnie
                      spsociło i raz też z policjantem w roli głównej ;)
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:16
                        Bo to właśnie tak działa, im bardziej jesteś agresywna i chamska na
                        drodze tym więcej szczęścia masz z policjantami, patrz -> Kurski :)
                        • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:26
                          Nie nie nie. Agresywna czy chamska nie byłam. Po prostu mnie na koleinach
                          zarzuciło i jakoś tak podejrzanie blisko znalazłam się obok radiowozu ;)
                          Kurski to inna bajka :P
                • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:24
                  > To dziła inaczej, skoro wy wiecie jak ja wyglądam to wy uważajcie
                  > żeby pode mnie nie wpaść :)

                  He he... Przepraszam, mam skojarzenia :)
                  • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:27
                    Też miałam, ale przemilczałam, żeby OT nie robić :P
    • cytrynka_ltd Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:45
      niech tam sobie będą chamscy i aroganccy.
      ja im śmieję w nos i nic mnie nie rusza.
      nie mamy na to wpływu. a, to często ludzi rozbraja:)
      ludzie mają problem, bo nie umieją mieć dystansu do pewnych rzeczy, na które nie
      mamy wpływu. denerwują się np. w korkach i tylko niepotrzebnie marnują paliwo i
      zasmradzają atmosferę.
      jak ktoś denerwuje się, to on szybciej wykończy się np. na zawał.
      • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:47
        cytrynka_ltd napisała:

        > niech tam sobie będą chamscy i aroganccy.
        > ja im śmieję w nos i nic mnie nie rusza.

        Chyba nie jeździsz skoro tak piszesz.
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:04
          To kwestia przyzwyczajenie, im dłużej jeździsz tym bardziej
          skłaniasz się ku jednej z dwóch opcji, albo akceptujesz to co się
          dzieje i przestajesz się denerwować, albo denerwujesz się coraz
          bardziej aż wreszcie pęka Ci żyłka w głowie i masz wieczny spokój :)
          • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:08
            Z tą żyłką mnie rozbawiłeś :D
            Jest jeszcze 3 opcja, bardziej hardkorowa. Można złapać takiego na światłach,
            wysiąść z samochodu i mu gaśnicą przyrąbać w którąś z szyb :P
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:10
              To dla mnie między innymi jest ta opcja z żyłką, ile masz gaśnic i
              jak długo możesz rozwalać szyby, mówię Ci, wcześniej czy później ta
              żyłka nie wytrzyma.
              • baba_krk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:14
                Gaśnice nie są drogie, więc mogę regularnie uzupełniać braki :D
                Moja żyłka ma się dobrze :)
          • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:25
            albo akceptujesz to co się
            > dzieje i przestajesz się denerwować, albo denerwujesz się coraz
            > bardziej aż wreszcie pęka Ci żyłka w głowie i masz wieczny spokój :)

            Mnie właśnie pękła żyłka, więc rzadko jeżdżę teraz samochodem.
            • iberia.pl Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 20:57
              qw994 napisała:

              > albo akceptujesz to co się
              > > dzieje i przestajesz się denerwować, albo denerwujesz się coraz
              > > bardziej aż wreszcie pęka Ci żyłka w głowie i masz wieczny
              spokój :)
              >
              > Mnie właśnie pękła żyłka, więc rzadko jeżdżę teraz samochodem.

              nie kazdy ma ten komfort zeby nie jezdzic, a z drugiej strony nie
              wyobrazam sobie zeby nie jezdzic autem, chyba ze na urlopie ale tego
              potem troche brakuje:-).
              • qw994 Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 22:31
                Ja jeżdżę tyle, ile mi wystarczy :)
      • vandikia Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:17
        cytrynka_ltd napisała:

        > niech tam sobie będą chamscy i aroganccy.

        i wlasnie taka znieczulica powoduje, ze coraz wiecej bezkarnych
        palantow po drogach jezdzi

        > ja im śmieję w nos i nic mnie nie rusza.

        dopóki Ci jakis nie wjedzie z rozpędu w auto się śmiej

        > nie mamy na to wpływu. a, to często ludzi rozbraja:)

        co ludzi rozbraja, ze wplywu nie mamy?

        > ludzie mają problem, bo nie umieją mieć dystansu do pewnych
        rzeczy, na które ni
        > e
        > mamy wpływu.

        na to masz wplyw, wystarczy kilka przepisow, kilka telefonow, tylko
        nikomu sie nie chce, jedno skrzyzowanie warszawskie zostalo
        skutecznie oczyszczone z takich debili jak przez 3 miesiace non stop
        stal tam patrol policji i ruch jest teraz plynny

        denerwują się np. w korkach i tylko niepotrzebnie marnują paliwo i
        > zasmradzają atmosferę.

        no chyba nikt celowo benzyny nie marnuje i nie zanieczyszcza
        atmosfery, zrezygnowanie z samochodu to jakas mrzonka

        > jak ktoś denerwuje się, to on szybciej wykończy się np. na zawał.

        nikt żyl wiecznie i tak nie bedzie
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 21:59
      Bo jest duże natężenie ruchu, nie dałoby się poruszać po mieście
      gdyby wszyscy byli formalistami i bezwględnie przestrzegali
      przepisów. Z niektórych ulic podporządkowanych nie dałoby się
      wyjechać.
      • vandikia Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:23
        Nie zgodzę się. W momencie gdy wszyscy jadą plynnie korki tworzą się
        rzadziej, a w momencie gdy ktos zajezdza drogę, inny musi
        przyhamowac, w rezultacie pięciu za nim nie pojedzie, ale ten co
        wymusil owszem.
        Jeżdżę naprawdę szybko, ale rozbrajają mnie ci, którzy jeżdżą
        jeszcze szybciej, a później z piskiem hamują, bo przegapili skręt,
        tarasują pas itd..
        Droga powinna być oczyszona z frustratów i z flegmatycznych gap. To
        jest niestety nierealne, a do domu po pracy każdemu spieszy się
        jednakowo.

        I jeszcze jedna uwaga:
        przez to, ze ogolnie panuje moda na cwaniakowanie na jezdni
        (wystarczy, ze posluchalam moich kolezankek, ktore od roku mają
        prawko i szpanują, ze sie wpieprzają na ladne oczy, albo na
        sieroty), to w momencie gdy ktos naprawde potrzebuje szybciej
        pojechac nie ma na to szans, bo mu inny zajedzie drogę np., bo
        ludzie są coraz bardziej wqrwieni na drodze. Kolega wiózł ojca do
        szpitala z podejrzeniem ataku serca, migal swiatlami na lewym pasie,
        zeby mu ktos zjechal, a ten oczywiscie nie zjechal i jechal rowno z
        samochodem na prawym pasie powiedzmy 40km/h (nie pamietam
        dokladnie).. moglo sie to skonczyc tragedią.
      • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 22:27
        > Z niektórych ulic podporządkowanych nie dałoby się
        > wyjechać.

        Wierz mi, że większość wymuszających pierwszeństwo spokojnie mogłoby wyjechać,
        gdyby poczekali parę sekund, aż przejadę. Dzisiejszy pan wymuszacz też. Na
        drodze byłam tylko ja. Nie sznur samochodów. Mimo to zmusił mnie do hamowania.
        • etwas-geheimnis Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 23:00
          I udało się?;-)
          • qw994 Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 23:05
            Komu? Jemu? Oczywiście. Przecież w niego nie wjechałam. Tylko go obtrąbiłam.
    • hsirk Re: Jadę samochodem... 02.12.08, 23:13
      20 km to nie trasa. to spacer do sklepu
    • thank_you Poradnik kierowcy :-) 03.12.08, 06:03
      1. Pamiętaj, ze celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza.
      2. Im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś cię stuknie z boku.
      3. Włączenie kierunkowskazu ujawnia wszystkim twój zamiar wykonania manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.
      4. Nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi starszemu samochodowi. Tamten gość prawdopodobnie nie ma nic do stracenia.
      5. Jeżeli jedziesz lewym pasem bez żadnej możliwości wyprzedzenia auta przed tobą, lub zjechania na prawo a gość z tylu trąbi i błyska światłami, oznacza to, ze ma on dodatkowe możliwości.
      6. Prędkość w kilometrach/h widniejąca na znakach drogowych jest jedynie wielkością sugerowana i w żadnym wypadku nie należy jej sztywno stosować.
      7. Nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto. Nawet, jeżeli uważasz ze ten odstęp jest zbyt mały by ktokolwiek mógł się tam wcisnąć, zmniejsz go o polowe.
      8. Hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABS-u ćwiczymy rozciąganie nogi.
      9. Nigdy nie podczepiaj się pod karetkę jadąca na sygnale. Z reguły na miejsce przyjedziesz ostatni.
      10. Wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego, a wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.
      11. Pamiętaj, ze wśród pieszych, których przepuszczasz na pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.
      12. Zauważ że, jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika, na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.
      13. Jeżeli nie potrafisz prowadzić samochodu jednocześnie nadając SMS-a, jedząc hamburgera, pijąc cole, pałac papierosa i zmieniając CD - nigdy nie zostaniesz sales representative. Kobiety dodatkowo musza posiąść umiejętność karmienia dzieci piersią podczas jazdy.
      14. Blondynka napotkana za kierownica innego pojazdu jest równoważna 100 czarnym kotom przebiegającym drogę.
      15. Znaki drogowe informujące o niebezpieczeństwie na określonym odcinku drogi pojawiają się zaraz po tym, kiedy przejedziesz już ten odcinek.
      16. Wyrzucanie śmieci za okno samochodu urozmaica krajobraz oraz nadaje sens istnieniu służb porządkowych.
      17. Blondynko - jeżeli w czasie godzin szczytu na skrzyżowaniu, z kratki wentylacyjnej wyjdzie ci pająk - nie panikuj, tylko spokojnie opuść samochód.
      18. Inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to, aby ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na bieżąco z postępem technicznym.
      19. Miej świadomość, ze najlepszy kierowca, to taki, który ma w aucie najgłośniejszy klakson.
      20. Pamiętaj, ze zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. Są one naturalnym czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie mechaników samochodowych, lakierników, dilerow oraz w przemyśle medycznym.
      • baba_krk Re: Poradnik kierowcy :-) 03.12.08, 10:22
        piękne :D
        i wydaje się, że takie prawdziwe ;)

        ten z blondynką i pająkiem coś mi przypomniał :>
        • thank_you Re: Poradnik kierowcy :-) 03.12.08, 20:47
          Dorzuciłabym jeszcze:

          Kobieto - chęć zmiany pasa ruchu zasygnalizuj kierunkowskazem, a nie wycieraczkami :D

          Nosz cholera, już kilka razy widziałam, gdy baby skręcając włączały wycieraczki zamiast kierunkowskazu :D
    • trypel Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 07:59
      a mi tam dobrze sie jezdzi. W kazdym razie po Wawie bo np Poznań to koszmar. Po
      prostu trzeba sie przyzwyczaić do dynamiki i szybko podejmować decyzje. Bo z tym
      mamy najwiekszy problem. Jak widzę jak przez 300 m auto jedzie środkowym pasem z
      właczonym prawym migaczem i nie moze sie zdecydować na zmiane pasa to sorry ja
      sie tam wpycham bo przyroda nie znosi próżni. Oczywiscie wkurzają mnie ci co sie
      wpychają na Puławskiej z pasów w prawo na wprost ale bardziej mnie wkurzaja te
      sieroty które na to pozwalają bo mi sie jakoś nikt nie wpycha kogo nie wpuszcze.
      • staryigruby Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 08:25
        > Po prostu trzeba sie przyzwyczaić do dynamiki i szybko podejmować
        > decyzje.

        Mysle, że qw...nie jezdzi w tempie innych, potrzebuje więcej czasu
        na reakcję :D i ma mniejszą wyobraźnię motoryczną, jest ostrożna,
        dba o swoje autko i stresuje ją ofensywny styl jazdy innych.
        Efekt jest tak, ze ..... jest lekką zawalidrogą :))))
        • trypel Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:07
          oj nie :)
          ja jezdziłem z QW - co jak co ale braku dynamiki zarzucić nie można :)
          faktem jest że kobiety zwykle jezdzą defensywnie :)
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:17
            Ja o kobietach jeżdżących defensywnie tylko słyszałem, jak o jednorożcach albo
            UFO, te które znam zwykle muszę prosić aby nie sprawdzały ile wyciąga samochód
            (można to przecież sprawdzić w instrukcji obsługi).
            • trypel Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:21
              to inne znamy :)
            • iberia.pl Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 21:46
              puszysta_gimnazjalistka napisał:

              > Ja o kobietach jeżdżących defensywnie tylko słyszałem, jak o
              jednorożcach albo UFO, te które znam zwykle muszę prosić aby nie
              sprawdzały ile wyciąga samochód
              > (można to przecież sprawdzić w instrukcji obsługi).

              kierowcow defensywnych u nas jak na lekarstwo, niestety.
          • staryigruby Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:46
            Jest tez taka opcja, ze przy Tobie strugała kozaka, a tak
            naprawdę,to ma pełne portki...;D
            • qw994 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 19:41
              Hę? Nie wiem, czy zauważyłeś, że opisałam konkretne sytuacje. Czyli zajeżdżanie
              drogi albo wymuszanie pierwszeństwa. Na jakiej podstawie doszedłeś do wniosku,
              że jestem zawalidrogą, to naprawdę nie wiem.
            • staryigruby Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 22:39
              ano na tej, ze skoro zostawiasz na tyle miejsca z przodu, ze ci sie wpychaja, to znaczy,ze nie kontrolujesz. Trypel ma racje, ze jak on nie ma ochoty, to nie wpusci. A ty jestes bezsilna, stad wniosek, ze jezdzisz gapowato:-)
              • qw994 Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 06:17
                Żartujesz? A ty jadąc 80 km/h jedziesz zderzak w zderzak? Wziąłeś pod uwagę taką
                sytuację? Dla ciebie zajeżdżanie drogi ma miejsce tylko w korku? Chyba masz
                blade pojęcie o jeździe samochodem.
                • staryigruby Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 08:18
                  > Żartujesz? A ty jadąc 80 km/h jedziesz zderzak w zderzak

                  Jak mi odbija, to bywa....:)

                  > Chyba masz blade pojęcie o jeździe samochodem.

                  Mylisz się mam już prawo jazdy ponad rok ! ;P
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 11:57
                    Przy 80 to się jedzie tak żeby nie było widać tablicy rejestracyjnej przeciwnika
                    z przodu.
                    Przy 180 to już trzeba mieć te 15 metrów luzu na wszelki wypadek.
                    • trypel Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 12:24
                      przeginasz z tymi 15 m, przeciez to sie ze 3 innych moze wepchnąc, góra 7m.
                      Zebys mógł podjechac jak ktos sie bedzie przymierzał...
                      Powyżej 200 trzymaj 10 m dla bezpieczeństwa :D
                      • staryigruby Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 13:25
                        Ja proponuję powyżej 200, to już sobie 3 m rezerwować....pod
                        ziemią :)
                        • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 13:37
                          Eee tam, powyżej 200 to człowiek dopiero czuje, że jedzie, i docisk na spojlerze
                          konkretny się pojawia i podróż szybko mija, i silnik można trochę przewietrzyć,
                          i pajęczyny z samochodu same spadają.
                          • trypel Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 14:03
                            nawet jak bardzo brudny to samo odpada. Płatami
              • iberia.pl Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 21:49
                staryigruby napisał:

                > ano na tej, ze skoro zostawiasz na tyle miejsca z przodu, ze ci
                sie wpychaja,


                a ty zawsze jezdzisz zderzak w zderzak ? Tez mnie wkurza jak sie
                jeden cfaniak z dugim wciska przede mnie, nie po to mam odstep zeby
                sie pacan wciskal i zmuszal mnie przy okazji do hamowania.Z byciem
                zawalidroga IMHO ma to niewiele wspolnego.
          • qw994 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 19:39
            Dziękuję, bo już miałam się bronić, he he :)
          • iberia.pl Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 21:43
            trypel napisał:

            > oj nie :)
            > ja jezdziłem z QW - co jak co ale braku dynamiki zarzucić nie
            można :)
            > faktem jest że kobiety zwykle jezdzą defensywnie :)

            sorry Trypel, ale jesli piszesz takei dyrdymaly to nie masz pojecia
            o jezdzie defensywnej.
    • autume A ja jadę stopem... 03.12.08, 09:10
      ... to mi ganzegall...
    • ravenheart1 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 09:11
      qw994 napisała:


      > ( ... ) Czy my naprawdę jesteśmy takim chamskimi, aroganckimi kierowcami?

      tak jesteście - ofk nie wszyscy

      a piszę to jako pieszy totalnie wkurwiony zachowaniem palantów jeżdżacych i parkujących na chodnikach, nie zatrzymujących sie przed pasami - często nawet jak jest zielone światło dla pieszych ...
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 09:21
        To działa w obie strony, kierowcy łamią przepisy i irytują tym pieszych ale ci
        nie pozostają dłużni. Gdy natężenie ruchu jest duże, na granicy przepustowości
        infrastruktury, gdy każdy się spieszy, nie można tego uniknąć.
        • autume Więc My Piesi rzondamy... 03.12.08, 09:25
          puszysta_gimnazjalistka napisał:

          >, na granicy przepustowości
          > infrastruktury,

          ...Keine Grenze:

          www.wrzuta.pl/audio/wY9hxRF6lw/wisniewski_-
          _keine_grentze_na_wesolo
        • ravenheart1 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:04
          puszysta_gimnazjalistka napisał:

          > To działa w obie strony, kierowcy łamią przepisy i irytują tym pieszych ale ci
          > nie pozostają dłużni. Gdy natężenie ruchu jest duże, na granicy przepustowości
          > infrastruktury, gdy każdy się spieszy, nie można tego uniknąć

          zgadzam się, z tą różnicą, że pieszy nie wejdzie na jezdnie i nie zacznie przeganiać samochodów, w przeciwieństwie do Pani Kierowcy, która dwa dni temu usiłowała rozjechać mnie na chodniku, a zamian za co usłyszała kilka niezbyt miłych epitetów

          a piesi tez muszą się nauczyć, że od przechodzenia są pasy i zielone światło ...
          • trypel Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 10:09
            ravenheart1 napisał:


            > a piesi tez muszą się nauczyć, że od przechodzenia są pasy i zielone światło ..

            Własnie. Skoro zapala sie dla mnie zielone to ja ruszam. A tu 5 kretynów włazi
            jeszcze na pasy bo im sie na autobus spieszy. W takim razie potem mi sie zapala
            czerwone i co? mam jechac dalej bo mi sie też spieszy?
          • lupus76 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 11:08
            ...chamstfu (na drodze) czeba sie pszecifstawiać siłoM i godnościoM osobistoM...
            a tek serio - to chamstwo chamstwem. Jak pani stanęła swoją Astrą na pasach nie
            pozwalając mi przejść - przelazłem jej po masce. Zrobiła tylko głupioM minę i
            siedziała cicho. a sto kilo maszerujące po masce musiało na niej swój ślad
            zostawić...
    • zwroclawianka Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 11:58
      Czy to po prostu moja przypadłość, że się nie przyzwyczajam, a
      > wręcz przeciwnie?

      przyzwyczaisz się :) niektórzy prędzej się przyzwyczajają, inni
      później. podobnie jak do korków. można kląć albo zaakceptować :)
      ludzie mądrzy akceptują, niektórzy po prostu potrzebują na to więcej
      czasu :)
      • qw994 Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 19:44
        No właśnie chyba się nie przyzwyczaję. Prowadzę samochód od ponad 10 lat. W
        miarę upływu czasu moja tolerancja maleje.
        • staryigruby Re: Jadę samochodem... 03.12.08, 22:43
          to odwrotnie niz ja...im dluzej jezdze, tym jestem bardziej tolerancyjny
        • zwroclawianka Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 14:08
          qw994 napisała:

          > No właśnie chyba się nie przyzwyczaję. Prowadzę samochód od ponad
          10 lat. W
          > miarę upływu czasu moja tolerancja maleje.

          teoretycznie wzrastająca niechęc ma sens, bo jest coraz więcej
          samochodów na drogach, a dróg pod samochodami nie przybywa. ale
          bedzie jeszcze gorzej, więc radzę albo na rower (często praktykuję),
          albo do lekarza, zanim wezbrane emocje zaprowadzą Cie do więzienia :)
          • trypel Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 14:12
            To chyba Upadek z M. Douglasem zaczął sie od własnie korka i robót drogowych co
            przepełniły czarę :)
            • qw994 Re: Jadę samochodem... 04.12.08, 18:52
              Ha ha :) Chyba tak. Ale ja już teraz prawie nie jeżdżę do pracy samochodem.
              Zwyczajnie miałam dość.
              • simon_r Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 08:46
                Hehe... ja też ostatnio moje auto traktuje jako przechowalnię ciuchów
                motocyklowych :))
                Wypracowałem sobie taki system, że mam w pracy w garażu wszystkie moje pojazdy
                czyli: auto, motąga i rower.. w zależności od prognozy pogody i potrzeb po pracy
                wsiadam na ten, który będzie najbardziej odpowiedni.. czyli zwykle na motąga :))
                • trypel Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 09:26
                  ja też mam motąga i auto w pracy. I ciuchy też w bagażniku i kask :D
                  i zależey od pogody czym wracam :)
                  tylko rower w domu
            • lupus76 Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 09:40
              i zepsutej klimatyzacji :)
              • trypel Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 09:52
                dlatego o klime trzeba dbać :)
    • staryigruby Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 08:40
      Dochodzę do wniosku, że gdybyś częsciej z przodu wpuszczała, to
      przestało by cię denerwować, że ci siętak wpychają :DDDD
      I bardziej zrelaksowana byś była, i taka bardziej ... pogodna :)
      Przemyśl sprawę ! :)
      • qw994 Re: Jadę samochodem... 05.12.08, 18:45
        Nadal nie rozumiesz, o co chodzi, ale już nie chce mi się tłumaczyć.
    • iberia.pl niestety to norma w PL 05.12.08, 20:45
      niemal codziennie spotykam jakis "wirtuozow" naszych drozek.
      Dla przykladu zdarzylo mi sie zrobic 5 tys km po DE i ani razu nikt
      mie nie podniosl cisnienia, czyli sie da.
      Ale dobre idzie: ostatnio mialam kilka tras: #miasto,Torun, Wroclaw,
      Szczyrk, Legnica i generalnie bez spektakularnych cudow sie obylo
      :-).
      • puszysta_gimnazjalistka Re: niestety to norma w PL 05.12.08, 20:51
        To wpadaj do naszego pięknego miasta, pokażemy Ci kilka manewrów o
        którym najlepszym fizykom się nie śniło.
        • iberia.pl Re: niestety to norma w PL 05.12.08, 20:57
          Waszego czyli stolyca? Bleee:-P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka