cookie_monsterzyca
09.01.09, 20:24
czarna dópa . załamanie mam jakieś.
mąż mi w lutym spierdala do monachium <ta, nie można bliżej, trzeba na drugi koniec niemiec>
nie będę miała męża przez rok
będę umierać z tęsknoty przez rok
nie chcę.
hm. od poniedziałku zaczęłam pracę. dupa. jak narazie na 3 dni dzwonienia po klientach nie umówiłam żadnego spotkania. może się uda w nast tyg, z tego nie wiadomo czy podpiszą umowę ze mną.
do tego mam 1500 zł długu. i mam nadzieje ze nie bede musiała go powiększać. a żeby tak sie nie stało to musze miesięcznie 2koła zarabiać jako absolutne minimum. i się boję że tak nei będzie.
i że nie będzie mnie stać na te zusy srusy z działalności.
i,że sobie nie poradzę z ogarnieciem tych papierów a na księgową mnie nie stać póki co.
może będzie dobrze ale narazie nie wygląda różowo. i mam jakies załamanie w związku z tym .
mąż jest chory i leży na swoim zadupiu więc nie mam się jak wypłakać i skoro jest chory to jutrowe urodziny tez spędzę sama pewnie.
i wiecie co? chyba jednak wracam do bycia brunetką.
bóóóó jak mi dziś smutno, leżę ze słuchawkami na uchahc i ryczę z bezradności i niepokoju jak głupek ostatni.
oby do jutra mi przeszło.
tak musiałam gorzkie żale wyrzygać.