Dodaj do ulubionych

Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą.

18.01.09, 23:44
Kilka wyników potyczek polskich internautów z netowymi generatorami anagramów:

Ludwik Dorn -> would drink

Wojciech Wierzejski -> Rejoice! Jew sick whiz.

Wojciech Cejrowski -> Jerk cow wise, chic Jo.

Radio Maryja -> a major diary

Ojciec Tadeusz Rydzyk -> So credited yucky jazz

Roman Giertych -> mercy or hating

Boski Roman Giertych -> bigotry chain smoker

Jan Maria Rokita -> OK! I am a rat in jar.

Jaroslaw Kaczynski -> Now irk lazy jackass.

Lech Kaczynski -> Check! Lazy sink.

Tom Cruise -> I'm so cuter.

Bill Gates -> legal bits

Serj Tankian -> Jerk in Satan.


I gotowe próbki ze Stanów:

President Bush of the USA -> A fresh one, but he's stupid.

Most Americans say Bush is not honest -> Many a home can't trust his obsessions.

The American president George Walker Bush -> Greet disagreement, Republican hawks' hero.


Ogromnie "wydajny" okazał się Osama bin Laden:

- old man in a base
- is lame and a nob
- bad as Lenin, Mao
- is a banal demon.
- means a bad lion
- semi-old banana
- so bad alien man
- bad also in name
- a damn alien SOB
- O damn! A lesbian
Obserwuj wątek
    • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 10:50
      niski.oktan napisał:

      > Kilka wyników potyczek polskich internautów z netowymi generatorami anagramów:
      >
      > Ludwik Dorn -> would drink

      Na angielski to robi automat, ja taki sprytny nie jestem, ale cos tam mi wyszlo:

      Ludwik Dorn

      D.D.N. Kurwiol
      Lion Kurwod
      Idol D. Wkurw alias Dildo N. Kurw
      Dr N.D. Kiwulo
      Klodd N'Wiru
      Rod. N.W. Kludi
      Kruw L. Dupion
      • niski.oktan Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 12:19
        A ja jakoś nie mogę ostatnio. Nie mam cierpliwości.

        To samo z grubymi książkami - jak spojrzę choćby na Imię róży czy Grę w klasy, nie wyobrażam sobie, żebym miał teraz to przeczytać.

        Nie wiem, na czym to polega, ale coś pynkło. :(



        • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 12:59
          Przechodzi takie cos, nie martw sie. Poza tym teraz kazda brednie wydaja jaka
          gruba ksiazke (duzymi literami i duzy odstep miedzy liniami) zeby konsument mial
          wrazenie ze kupil cos znaczacego :-)

          Tak sie mecze na tej budowie nad Tadeuszem Rydzykiem. Na razie wyszedl mi :

          Arystydes Dzuk
          i Zyta R. Dudek-Zysk
          • niski.oktan Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 13:43
            Kto wie, może jak będę duży, to mi przejdzie. :)

            Ale wy, Kierowniku, to już na żyletkach na sztorc stawianych tańczycie, i to w deszczu pod wiatr, zawężając sobie pole manewru do onanagramów.
            • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 14:12
              Z wiosna przejdzie :-)

              A co do zyletek na sztorc do tanca, to praca na budowie nie takich wygibasow
              wymaga :-)), no i dal nam przyklad S. Baranczak jak ukladac mamy. Pamietasz
              "palindromadera"? :-)
              • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 14:32
                Qrka, czemu ja nie mam dziś czasu na taki fajny wątek, no? :(
                Chociaż palindromadery to dla mnie wyższa szkoła jazdy. Ale piszcie, piszcie,
                może sobie chociaż poczytam wieczorem ;)

                Pozdrawiam Słowostwórców i Przetwórców :)
                • szwagier_z_niemodlina Stymulujecie mnei do wytezonej pracy 19.01.09, 14:54
                  Ojciec Dyrektor, cd.:

                  Zsuza D. Dyrekty
                  Ytyzaru Z. de Dyks (alias Ytyzarus Dedzyk)
                  Dr Yyzzak Deuts
                  • szwagier_z_niemodlina Ociec Dyrektor, CD 19.01.09, 18:53
                    Dezydary Z. Tusk
                    Aretuzy D. Dyszk
                    Kate Yddysz-Ruz
                    Trudy "Sky" Dazze
                    Ks. Yzzyd Duarte
                    • szwagier_z_niemodlina A to kto? :-) 20.01.09, 16:12
                      Mgr Riato Y. Chen
                      Hyeronym Tag, CR (zakon taki jest, Zmartwychstancy, musialem znalezc te CR :-))
                      Margot R.C. Hieny
                      Goran Ryt-Miech
                      M. Rigatony-Herc
              • niski.oktan Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 16:11
                A co mam nie pamiętać palindromadera - toż on z tego samego "Pegaza", co A.S. Zasrańc-Bławatkin.

                Ale do boju jakoś mnie to nie zagrzewa. Raczej odwrotnie. :|
                • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 18:54
                  Niech zagrzewa, tego nigdy dosc, a mozgu dobrze robi :-)
                  • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:15
                    Ha, mam Was! Szwagier_z_Niemodlina to tak naprawdę Gerda Emilia Z. Szwonin, a
                    Niski.Oktan to Stan I. Konik ;) Zaraz znajdę Was na Naszej Klasie! ;DD
                    • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:38
                      I jeszcze bedziesz sie ironicznie usmiechac, bo przeciez nikt nie wezmie pod
                      uwage zebys sie mogla naprawde nazywac Zzyzz Armata czy nawet Tamara.

                      PS. Jak ja patrze na nick Oktana to mi caly miga neon "Kino Stanik":-}
                      • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:41
                        Nie mam zzyzza ;)

                        Kino Stanik :DD Repertuar sam się nasuwa ;p
                        • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:46
                          razzmatazzy napisała:

                          > Nie mam zzyzza ;)

                          Azzyzz Artama? Pol-Arabka pol-Japonka


                          >
                          > Kino Stanik :DD Repertuar sam się nasuwa ;p

                          Ale tylko dla koneserow:-) Niemieckie protopornosy z lat 70'. To jest naprawde
                          cos dla cierpliwych:-#

                          >
                          • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:50
                            szwagier_z_niemodlina napisał:

                            > razzmatazzy napisała:
                            >
                            > > Nie mam zzyzza ;)
                            >
                            > Azzyzz Artama? Pol-Arabka pol-Japonka

                            Nie wyglądam ani na jedną ani na drugą ;)

                            >
                            >
                            > >
                            > > Kino Stanik :DD Repertuar sam się nasuwa ;p
                            >
                            > Ale tylko dla koneserow:-) Niemieckie protopornosy z lat 70'. To jest naprawde
                            > cos dla cierpliwych:-#
                            >
                            > >

                            Akurat nie oglądałam, bo mnie na świecie nie było :D
                            • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 21:52
                              Ja ogladalem jakies 20 lat po powstaniu tychze. Kiedys ci opowiem, ale na razie
                              musze dobranoc powiedziec, bo mnie jutro od rana koparka czeka :)
                              • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 19.01.09, 22:03
                                No nie mogę się doczekać ;p
                                To dobranoc i wykop jutro jakiś fajny tunel, czy coś :)
                                • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 20.01.09, 09:09
                                  Hej!

                                  To najpierw background kulturowy, anegdotyczny. W polowie 90' kiedym sie zajal
                                  na dobre ogladanie TV po niemiecku, szwagier polecil mi jedna z gazet z
                                  programem. Bardzo to byla zlosliwa gazeta i jak zapowiadala jakis film to dawal
                                  jednozdaniowy opis (chyba ze bylo to cos oznaczane jako "Wydarzenie dnia" lub
                                  "Dno dnia", wtedy troche wiecej) i przyznawala od zera do trzech kropek w paru
                                  kategoriach. Takich jak "poziom artystyczny", "humor", "emocje", "napiecie",
                                  "erotyka", etc.

                                  Gazeta ta ze szczegolna zlosliwoscia zwalczala nadawane na jednym z kanalow
                                  stare badz nowsze okolopornosy produkcji bawarskiej, ongis produkowane przez
                                  wytwornie obecnego wlasciela kanalu (taniej).

                                  I tak np. film pt. "Heidi ho, Heidi ho, ho ho!" bedacy pseudopornolowa wersja
                                  ksiazki o dziewczynce z Alp ("Heidi", cos jak miejscowa Ania z Zielonego Wzgorza
                                  czy insza Musierowicz Malgorzata), tyle ze miast dziewczynki pelnoletnia
                                  blond-rzepa byla, gazeta ocenila dajac po zero kropek we wszystkich kategoriach
                                  i (bodaj) jedna za "erotyke". Film opisano zdaniem: "Jakkolwiek trudno sobie to
                                  wyobrazic, film jest jeszcze glupszy niz jego tytul".

                                  CDN.
                                  • razzmatazzy Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 20.01.09, 12:48
                                    :D

                                    Czy w pornosach produkcji okołobawarskiej akcja dzieje się podczas Oktoberfest
                                    albo wśród góry precli? ;)

                                    No, tytuł rzeczywiście badziewny. A Heidi to ja znam - miałam książkę z
                                    obrazkami jak byłam mała i oglądałam serial - fajny był, w Alpach kręcony. Ale
                                    to na pewno nie była ta wersja, o której mówisz. ;)
                                    • szwagier_z_niemodlina Re: Anagramy - nic nowego, ale wciąż śmieszą. 20.01.09, 13:18
                                      razzmatazzy napisała:


                                      > Czy w pornosach produkcji okołobawarskiej akcja dzieje się podczas Oktoberfest
                                      > albo wśród góry precli? ;)

                                      No, jak pomne to taki tam topos (tak sie mowi? :-). Siano, przyroda, klimat
                                      Disco-Polo troche.

                                      No, a teraz do rzeczy. Otoz ta produkcja tejze wytworni co potem szef
                                      (Bawarczyk) stacje zalozyl zostala (jeden z jej produktow) tak oto podsumowana w
                                      tej gazecie: zero kolek za wszystko i komentarz "kolejny sex-klamot ze strychu
                                      rodziny Kirch. Idzcie na spacer w nocy".

                                      A bylaz to seria pod wiele mowiacym tytulem "Pamietniki uczennicy". I nie miala
                                      ona nic wspolnego z tym co my, w dzisiejszych zdemoralizowanych czasach
                                      moglibysmy sobie wyobrazac. Mialo to ze 30 odcinkow, wciagajacych jak podroz PKP
                                      miedzy Szczecinem a Krakowem. Jak sie obejrzalo jeden do konca (a wymagalo to
                                      samozaparcia) to tak jakby sie wszystkie obejrzalo. Kazdy odcinek skladal sie z
                                      niezaleznych scenek, poprzedzielanych komentarzem (zaraz do tego wroce). Scenki
                                      pokazywaly mlodziez maturalna zajmujaca sie seksem na roznym stopniu
                                      zaawansowania w roznych okolicznosciach przyrody. Aktorami byli amatorzy z
                                      pokolenia mlodszego rodzenstwa pokolenia hippiesow i z dzisiejszego punktu
                                      widzenia byli naturalni az do pelnej ekologicznosci. Zapamietalem ze wspolna
                                      cecha anatomiczna obu plci byl wysoki wzrost przy jeszcze nieukonczonym
                                      przyroscie masy miesniowej. Brak bylo oporow konwencji, wiec ogladanie tego
                                      sprawailo przykre wrazenie ze sie kogos podglada (w szatni, na wycieczce
                                      szkolnej, za akwarium w gabinecie biologicznym, etc.)
                                      Smaczek filmu polegal jednak na jego konwencji. Otoz konstrukcja polegala na tym
                                      ze jest to przekaz pedagogow dla rodzicow na temat rewolucji seksualnej co sie
                                      wlasnie jakoby dokonywaly rekami (?) ich dzieci. Pewnie pozwalalo sie uchylic od
                                      zarzutu czystego porno. Niemniej, kazda kilkuminustowa scenka rodzajowa,
                                      poprzedzona byla pseudopedagogicznym komentarzem osobnika w garniturku,
                                      wystylizowanego na owczesnego nauczyciela (ciasny brazowy garniturek, wlos
                                      dlugawy, okularki duze), taka estetyka:
                                      de.youtube.com/watch?v=6hjsZDQOqAo&feature=related
                                      To dawalo naprawde piorunujacy efekt. I dla tego warto bylo to zobaczyc.
                                  • niski.oktan Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 13:18
                                    szwagier_z_niemodlina napisał:
                                    > ... szwagier polecil mi jedna z gazet z programem ...

                                    Skąd szwagier? :D


                                    A Heidi (ta "twoja", a nie książeczkowa) miała przynajmniej tyle sequeli, ile "Akademia Policyjna". Mainstreamowa Akademia ma się, rozumieć. (Nie wiem, czy istnieją jakieś X-rated mutacje, ale wcale bym się nie zdziwił.) :D
                                    • szwagier_z_niemodlina Re: Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 13:32
                                      niski.oktan napisał:


                                      >
                                      > Skąd szwagier? :D
                                      >

                                      Spod Raciborza.

                                      >
                                      > A Heidi (ta "twoja", a nie książeczkowa) miała przynajmniej tyle sequeli, ile "
                                      > Akademia Policyjna". Mainstreamowa Akademia ma się, rozumieć. (Nie wiem, czy is
                                      > tnieją jakieś X-rated mutacje, ale wcale bym się nie zdziwił.) :D

                                      Na pewno, przy tak masowej produkcji to jest nieuniknione. Jak juz teraz sie
                                      wzieli za takie fantasy to nic mnie zdziwi:-)
                                      • niski.oktan Re: Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 15:39
                                        > Spod Raciborza.

                                        To was po Polsce porozrzucało. :D

                                        A to fantasy to chyba ucieczka do przodu - może chcą doprowadzić do swoją sytuację do tej, w której jest branża muzyczna. Żeby problemem było tylko zahamowanie nielegalnej dystrybucji.
                                        • szwagier_z_niemodlina Re: Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 15:54
                                          niski.oktan napisał:

                                          > > Spod Raciborza.
                                          >
                                          > To was po Polsce porozrzucało. :D

                                          Raczej powyrzucalo z :-)


                                          >
                                          > A to fantasy to chyba ucieczka do przodu - może chcą doprowadzić do swoją sytua
                                          > cję do tej, w której jest branża muzyczna. Żeby problemem było tylko zahamowani
                                          > e nielegalnej dystrybucji.

                                          Ja mysle ze oni stoja przed znacznymi kloptoami koncepcyjnymi: co jeszcze mozna
                                          wymyslec w tych sprawach? A powaznie, to kiedys czytalem ze wykancza ich
                                          amatorskie chalupnictwo, produkcja takich co przyjemne z pozytecznym chca
                                          polaczyc. Ale podobno widoki na przyszlosc nie sa rozowe (!). Chca nawet pomocy
                                          finansowej od rzadow. Ja sie nie moge doczekac manifestacji ichnich zwiazkow
                                          zawodowych, jesli mam byc szczery. :-)


                                          >
                                          • niski.oktan Re: Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 17:22
                                            To ich właśnie odróżnia od branży muzycznej - konieczność walki z darmowym i
                                            legalnym "kontentem".
                                            O ile przemysł muzyczny ratowałoby odzyskanie kontroli nad dystrybucją (co,
                                            wbrew pozorom, nie jest niemożliwe), o tyle tysięcy rozmaitych -tube'ów (ze
                                            stosownymi prefiksami) zawierających "uncopyright XXX content" nie da się zamknąć.
                                            Chyba, że pod zarzutem rozpowszechniania pornografii (tam, gdzie można taki
                                            zarzut postawić). Ale wtedy oczywiście należałoby też rozgonić branżę
                                            mainsteramowego porno.

                                            A jako, że istota tego biznesu polega na tym, żeby pokazać jak "to" wchodzi w
                                            "to", niełatwo jakością walczyć z chałupnictwem. Jeden klyjent uważa produkcje z
                                            udziałem prawdziwków, bo dobre, drugi - bo za free.
                                            W tym biznesie nigdy nie nadawali tonu wysmakowani koneserzy, ale stało się to
                                            jasne dopiero wtedy, kiedy odbiorcy dostali możliwość nieskrępowanego wyboru.
                                            • szwagier_z_niemodlina Re: Unsere liebe Heidi. 20.01.09, 19:38
                                              niski.oktan napisał:

                                              > To ich właśnie odróżnia od branży muzycznej - konieczność walki z darmowym i
                                              > legalnym "kontentem".
                                              (...)

                                              Im moga pomoc tylko zamowienia rzadowe dla armii. Pacyfisci powinni wobec tego
                                              popierac oficjalny, patriotyczny, placacy podatki przemysl porno :-)
                                              >
                                              > A jako, że istota tego biznesu polega na tym, żeby pokazać jak "to" wchodzi w
                                              > "to", niełatwo jakością walczyć z chałupnictwem. Jeden klyjent uważa produkcje
                                              > z
                                              > udziałem prawdziwków, bo dobre, drugi - bo za free.
                                              > W tym biznesie nigdy nie nadawali tonu wysmakowani koneserzy, ale stało się to
                                              > jasne dopiero wtedy, kiedy odbiorcy dostali możliwość nieskrępowanego wyboru.
                                              >

                                              Racja:-) Ale tak sobie mysle ze w tym sensie nic sie nie rozni ta branza od
                                              gastronomii. Z jednej strony mody, a to srodziemnomorskie, a to nouvelle cuisine
                                              (talerz jako kolo od roweru, zdoben esy floresy z sosow dookola, na srodku
                                              kawalek miesa, pod sosem i kawalkiem pietruszki, dzielo sztuki wielkosci jajka
                                              na srodu pustej przestrzeni), a to etniczne, a i tak poziom w stolowkach
                                              zakladowych jest jaki jest, jak ni ma sznycla z frytkami (i majonez do tego) to
                                              grozi buntem (tak w Niemczech jest), w McDonaldzie ruch, a jak przychodzi co do
                                              czego do wszyscy sie zaklinaja ze najlepsza domowa kuchnia.
                                              Nie bede tu juz pisal o swojej slabosci do budek z tureckim zarcia bo analogia
                                              zaskrzypi :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka