razzmatazzy
22.02.09, 23:19
Właśnie obejrzałam po raz kolejny 'Przed egzekucją'. Przejmujące. Genialna gra Seana Penna i Susan Sarandon. Właściwie każda scena z tego filmu robi wrażenie.
Scena żegnania się Matta z rodziną, wieczór przed egzekucją, kiedy Matt mówi o swojej dziewczynie z liceum, że była upierdliwa, a matka odruchowo karci go za brzydkie słowo.
Kiedy Matt zostaje zabrany przez strażników i okazuje się, że zabrano go na zmierzenie, żeby dopasować trumnę.
Kiedy 'spowiada się' siostrze Helen i nie jest w stanie już dłużej ukrywać swojego strachu.
Do tego motyw publiczności patrzącej na jego śmierć przez szybę. Zastrzyku wykonywanego przez maszynę, tak aby nikt z ludzi nie musiał go wykonywać. Odliczania czasu do końca - motyw tego, że ktoś WIE, że umrze jutro o 12 i nie da się o tym ani na chwilę zapomnieć.
Zawsze kiedy media informują, że stracono jakiegoś skazańca w Stanach, to gdzieś pojawia się informacja na temat jego ostatniego posiłku. Czysta groteska - taka informacja z cyklu wypełniania dziur, bo co innego można powiedzieć o kimś, kto już dawno czeka na śmierć i czyje dni wyglądają tak samo. I zawsze sobie myślę, jak to jest, że zapewnia się takiej osobie ostatni posiłek według życzenia, że daje się opiekę duchową - a nie można zamienić im kary na dożywocie. Przypomina mi to sytuacje, kiedy podczas jakiegoś konfliktu zbrojnego dochodzi do zawieszenia broni na jakiś czas, np. na święta. Zawsze sobie wtedy naiwnie myślę, że skoro można ten konflikt wstrzymać na parę dni, to dlaczego nie na dłużej, dlaczego w ogóle nie zaniechać działań zbrojnych.
A jednocześnie ten film, podobnie jak "Krótki film o zabijaniu" nie neguje winy skazanego, pokazuje jego okrucieństwo, nie wybiela. Pokazuje punkt widzenia rodzin ofiar, nie jest jednostronny, choć w swej wymowie jednak przeciw karze śmierci.
No to niezły mam nastrój w niedzielę wieczór. Chyba muszę do innych wątków pozaglądać. :/