heart_of_ice
06.04.09, 22:21
Weszłam dziś do sklepu. Do supermarketu, konkretnie.
Normalnie wieczorem jest już luźno, ale dziś już było przedświątecznie - czyt.
tłok; głupiej bułki nie można spokojnie kupić:/
Nvm, zaobserwowałam, jak jedna pani wybierała mąkę. Stała przed półką,
rozklejała torebkę, zaglądała, potrząsała torebką, macała tę mąkę i
odstawiała. A potem sprawdzała kolejną.
Mamrotała potem (nie wiem, czy do siebie, czy do jakiejś bliżej
niesprecyzowanej osoby towarzyszącej, która nie rzucała się w oczy), że ta
mąka jakaś nieładna jest (albo brzydka, nie pamiętam już, którego określenia
użyła:)).
Kucharka ze mnie żadna, więc nie wiem, co to brzydka mąka (chociaż piekę
czasem i jakoś wszystkie mąki podobne mi się wydają...). Czy macanie
wszystkich mąk w sklepie to normalna procedura, czy oznaka przedświątecznego
szału?:)
Pauli
--
Różnica pomiędzy trudnym a łatwym sposobem polega na tym, że trudny działa. [T.P]