cookie_monsterzyca
25.08.09, 00:23
Kurde, wczoraj po imprezie pracowej powinnam cierpieć, a nic nie było. Dzisiaj nie mogłam wstać z wyra, wszystko mnie boli, rewolucje żołądkowe, niedobrze mi było cały czas, łapy mi się trzęsły.
Miałam być w pracy o 12, dotarłam ledwo na 15.
Przychodzę ,a tam prawie wszyscy tacy blado-zieloni. I wszystkim się zaczęło dzisiaj...
Myśleliśmy ,że coś było z tamtym jedzeniem nie tak, albo z piwem, ale koleżanka , która nie była na imprezie i nic nie jadła rano w pracy 2h rzygała w kiblu, więc to chyba jakaś mała lokalna epidemia. Niewiem, grypa żołądkowa albo jakieś inne cholerstwo.
W każdym bądź razie byłoby miło gdyby mi do jutra minęło :/