Dodaj do ulubionych

Kolejny wypadek na KEN

13.11.07, 18:24
I znów kolejny wypadek na wysokości KEN 50 na przejściu dla peiszych.
Kiedy wracałem z pracy karetka akurat odjeżdżała. Mam nadzieję że
nikt nie zginął ale to woła o pomstę. Czy naprawdę nie da się
założyć progów zwalniających przed przejściami? Czy te autobusy
naprawdę nie potrafią przez taki próg przejechać, bo o ile wiem to
jest jedyny powód że nie można stosować takich zwalniaczy.
Ile jeszcze takich zdarzeń trzeba?
Obserwuj wątek
    • wojks2 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 18:29
      po co jakies progi? bo jak beda progi to bedzie mniej wypadkow.. tak, tak..
      Kolejny wyborca PO widze
      • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 18:37
        A co to, przepraszam, ma wspólnego z przekonaniami politycznymi
        które są moją sprawą. Problem jest chyba z oszołomami za kierownicą
        których widuję codziennie na Ursynowie. Takie rozwiązania można
        spotkać w wielu innych krajach gdzie akurat PO nie ma. Ale
        pozdrawiam przedmówcę i życzę dalszych sukcesów z "jedynie słuszną
        partią" na czele.
        A zanim coś idiotycznego napiszesz, zastanów się dwa razy.
        • wojks2 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 19:02
          wiesz.. co robia w innych krajach to mnie nie interesuje.. tylko dla mnie jest
          bezmyslne robienie jakis progow.. wystarczy ze na ocinku 5 km jest 9 par
          swiatel.. Proponuje wam moze niech przy kazdym przejsciu zrobia swiatla.
          Mnie samochod na drodze osiedlowej potracil jak jechalem rowerem i jakos nie
          proponuje progow zwalniajacych czy innych nie madrych rzeczy
          • pete_waw Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 19:23
            no dobrze, a tak odkładając politykę na bok to czy ktoś wie co się
            tam stało i w jakim stanie jest ofiara wypadku?
            Pozdrawiam,
          • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 20:32
            A ja twierdzę, że niektórzy nie dorośli do prowadzenia samochodu.
            Ciekawe, że żeby posiadać broń przechoodzisz wiele badań
            psychologicznych, niekralność, opinię etc. czego nie ma w przypadku
            samochodu, który może być tak samo zabójczym urządzeniem. Niestety,
            ale dla wielu znaki, pasy, przepisy nie znaczą nic. Więc chyba
            powinno się spróbować bardziej drastycznych środków. I skoro w
            innych europejskich państwach można, to czemu nie u nas? Mamy dążyć
            do rozwiązań afrykańskich? Nie rozumiem takich opini jak wojksa.
            • zyje_sobie Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 22:59
              Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie zawsze wina leży po stronie
              kierowcy. Pieszy też często bezmyślnie włazi na ulice... czy tak
              trudno wchodząc na ulicę obserwować kierowcę i zbliżający się
              samochód?

              Ostatnio miałem sytuację, w której babka do tej pory nie rozumiem co
              jej strzeliło do łba... nagle ścięła pasy (nie doszła do nich, tylko
              biegła na ukos)... ja jechałem około 50 bo zbliżałem się do zakrętu,
              ale gdyby nagle cos jej nie otrzeźwiło, to sama by mi wlazła pod
              koła... i oczywiście, wszyscy by założyli że to moja wina ;] a nie
              babki ktora nie rozglądając się w ogóle... nagle zaczyna przebiegać
              ulicę...
              • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 09:35
                posłuchaj masz racje co do niektórych pieszych np. przez ulice
                Rosoła koło godziny 8.00 dzień w dzień "spaceruje" sobie Pani z
                dwoma córkami bo je odprowadza do szkoły (330), do tej samej szkoły
                i pobliskiego przedszkola odprowadzam swoje dzieci i korzystam z
                pasów, które są obok. Omawiana pani przechodząc na ukos przez ulice
                zaoszczędza może dwie minuty- a czego uczy swoje córki?
                Z drugiej jednak strony wczoraj z ulicy Ciszewskiego w Rosoła
                na "strzałce" skręcił badrzo szybko jadący samochód i "pogonił"
                troszke ludzi na pasach to cud, że nikogo nie zabił. Musi się coś
                zmienić w naszym podejściu do przechodzenia i przejeżdżania bo
                niedługo nawzajem sie wykończymy........
      • tvtotal2 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 20:14
        > Kolejny wyborca PO widze

        kolejny frajer na tym forum widze
    • cap2000 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 20:39
      > nikt nie zginął ale to woła o pomstę. Czy naprawdę nie da się
      > założyć progów zwalniających przed przejściami? Czy te autobusy
      > naprawdę nie potrafią przez taki próg przejechać, bo o ile wiem to
      > jest jedyny powód że nie można stosować takich zwalniaczy.
      > Ile jeszcze takich zdarzeń trzeba?

      A moze trzeba zalozyc barierki zeby ci durni piesi nie wbiegali na przejscie?
      Prosze nie zaczynajmy znowu. Wina lezy po obu stronach i dalsze utrudnianie
      zycia kierowcom nic nie da!
      Zrobcie statystyke ile osob przechodzi przez to przejscie a ile przecina je
      samochodem i dostosujcie rozwiazanie do wiekszosci a nie do nmiejszosci.

      A jak ktos ma problem z przejsciem tamtedy to zawdsze moze podejsc do przejscia
      na Przy Bazantarni (sa tam swiatla)
      • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 20:53
        Ale to pieszy ma pierwszenstwo na przejsciu i psim obowiazkiem
        kierowcy jest pieszego przepuscic.

        Ile razy widac jak kierowca prawie ze "odrzuca" pieszego od
        krawedzi, ile razy mam na sasiednim pasie debila ktory potrafi nawet
        przejechac po przejsciu gdy pieszy juz na nim jest. Ile razy ktos
        wjezdza mi w tyl ggdy ja zgodnie z przepisami pieszego przepuszczam.


        Moje dziecko chodzi do szkoly wlasnie przechodzac przez KEN, w
        zeszlym miesiacu byl w ich szkole pogrzeb kolezanki z 5 klasy(11
        lat), wlasnie potraconej na przejsciu (nie Na KEN, ale na
        przejsciu), potracil ja jakis debil, a ona uderzyla glowa o
        kraweznik. Ponad miesiac walczyla o zycie, niestety walke przegrala.

        Ja nie wiem czy te spowolniacze sa skuteczne czy nie, ale trzeba cos
        robc aby szanse pioeszego i samochodu jakos wyrownac bo przy
        dzisiejszej kulturze jazdy pieszy, a nie daj boze piesze dziecko sa
        bez szans.

        Ja bym chciala aby kazdy taki kierowca debil ktory nie przepuszcza
        pieszych, i pedzi na osiedlu gdzie sa szkoly i domy, jako terapie
        mial spojrzec rodzicom tego zabitego dziecka prosto w oczy.
        • cap2000 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 21:33
          > Ale to pieszy ma pierwszenstwo na przejsciu i psim obowiazkiem
          > kierowcy jest pieszego przepuscic.

          Tego oczywiscie nie kwestionuje.

          > Ile razy widac jak kierowca prawie ze "odrzuca" pieszego od
          > krawedzi, ile razy mam na sasiednim pasie debila ktory potrafi nawet
          > przejechac po przejsciu gdy pieszy juz na nim jest. Ile razy ktos
          > wjezdza mi w tyl ggdy ja zgodnie z przepisami pieszego przepuszczam.

          Ja tez to widze. Bardzo czesto jestem pieszym na ulicach Kabat. Ale tez bywam po
          drugiej stronie:
          ile to razy ktos mi wyskoczy przed maske i czasem moje dziecko prawie wyleci z
          fotelika jak hamuje zeby kogos nie potracic (a jezdze naprawde spokojnie: w moim
          aucie jest sygnalizator przekroczenia predkosci, ktory mam ustawiony na 55km/h i
          staram sie zeby nie dzwonil.

          >
          > Moje dziecko chodzi do szkoly wlasnie przechodzac przez KEN, w
          > zeszlym miesiacu byl w ich szkole pogrzeb kolezanki z 5 klasy(11
          > lat), wlasnie potraconej na przejsciu (nie Na KEN, ale na
          > przejsciu), potracil ja jakis debil, a ona uderzyla glowa o
          > kraweznik. Ponad miesiac walczyla o zycie, niestety walke przegrala.

          To zasugeruj dziecku zeby przechodzilo na swiatlach na Przy Bazantarnii. Nie
          jest to duze nadlozenie drogi, a bedziesz spokojniejsza, a dziecko bezpieczeniejsze.

          >
          > Ja nie wiem czy te spowolniacze sa skuteczne czy nie, ale trzeba cos

          Nie sa. Bo ktos nowy moze ich nie zauwazyc i i tak wjedzie na nie z duza
          predkoscia, a po takim spowalniaczu latwo jest stracic panowanie nad
          samochodem... :( Ponadto bedzie to tamowac ruch i przeszkadzac w jezdzie
          karetkom i autobusom.

          > robc aby szanse pioeszego i samochodu jakos wyrownac bo przy
          > dzisiejszej kulturze jazdy pieszy, a nie daj boze piesze dziecko sa
          > bez szans.

          Uczyc dzieci zeby nadkladaly nieco drogi i przechodzily na swiatlach.
          A policje jakos zmusic do wylapywania idiotow. Moze ci panowie co chodza
          dwojkami po osiedlu zainteresowaliby sie ruchem drogowym...

          >
          > Ja bym chciala aby kazdy taki kierowca debil ktory nie przepuszcza
          > pieszych, i pedzi na osiedlu gdzie sa szkoly i domy, jako terapie
          > mial spojrzec rodzicom tego zabitego dziecka prosto w oczy.

          Ja tez ...
          ale tez chcialbym zeby pieszy tez myslal jak wchodzi na droge ze moze nie byc
          zauwazony przez kierowce, albo po prostu kierowca sie nie zatrzyma bo jest
          slisko, mokro, itp.
        • macyk Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 23:13
          Sporo debli spotykasz.
        • mika13 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 10:03
          > Moje dziecko chodzi do szkoly wlasnie przechodzac przez KEN, w
          > zeszlym miesiacu byl w ich szkole pogrzeb kolezanki z 5 klasy(11
          > lat), wlasnie potraconej na przejsciu (nie Na KEN, ale na
          > przejsciu), potracil ja jakis debil,

          Zastanów się zanim cos napiszesz, albo lepiej przeczytaj watek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=643&w=69221272&v=2&s=0
          "z tego co ja wiem to dziecko a dokładnie dziewczynkę chyba 9-11 lat
          potrącił samochód. Szła z koleznaką i psem, kolezance nic sie nie
          stało, siedziała roztrzesiona na ławce i czekała na rodziców. Z tego
          co mówili ludzie to chyba pies był przyczyna wypadku, chyba on
          pociagnał dziewczynke na ulice pod samochód."
          "Moze to nie była wina kierowcy. I na pewno nie
          mogła byc wina psa. Najwyżej rodziców, którzy wypuszczają małe
          dziecko na spacer z psem, z którym dziecko sobie nie radzi..."

          Więc nie wyzywaj kogoś od debili, tylko poczytaj trochę ...
          • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 10:18
            Swoja wiedze o przyczynach i okolicznosciach wypadku i
            epitet "debil", opieram o to co uslyszalam od nauczycieli mojego syna
            (tych samych ktorzy uczyli Zosie, coc moj syn chodzi juz do budynku
            gimnazjum)i mojego syna, ktory mial w szkole liczne pogadanki na ten
            temat. Dziecko zostala potracone na pasach dla pieszych przez
            kierowce. Dziecko na pasach nie powinno byc potracone i nie ma
            zadnych okolicznosci, ktore usprawiedliwija (poza np zaslabnieciem
            itp) potracenie pieszego na pasach.

            Jesli bylo inaczej, tzn Zosia nie byla na pasach kiedy zostala
            potracona, tylko wtargnela na droge w miejscu gdzie pieszy nie
            powinien sie znalezc to bardzo przepraszam kierowce ktorego nazwalam
            debilem.

            Niemniej fakt pozostaje faktem ze szanse kierowcy zamknietegoi w
            metalowej puszce a pieszego sa kompletnie nie rowne, i to wlasnie
            kierowcy jako "uprzywilejowani" pod wzgledem bezpieczenstwa powinni
            szczegolnie uwazac (oczywiscie piesi tez !!!!)
          • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 10:57
            Czy sugerujesz, zę to była wina rodziców, że ich jedyne dziecko
            potrącił samochód? Nie wiem czy masz dzieci (może masz małe), ale
            dziecko 11 letnie zaczyna żyć swoim zyciem i nie chce 'płaszczyka
            rodziców". czy ty mając 11 lat chodziłaś grzecznie z mamusią i
            tatusiem za ręke a pierwszy raz samodzielnie poszedłeś na spacer
            mając 18 lat. Człowieku zastanów się zanim coś napiszesz, nie można
            obarczać winą za wypadek na pasach psa, czy nieobecnych rodziców. To
            typowa spychotechnika szukac winnego, a prawda jest tak, że winny
            już jest i nie są to ani Zosia, ani jej Rodzice, ani pies i dobrze o
            tym wiesz
            pozdrawiam matka-Polka
            • mika13 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 12:11
              Tak mam 9letnie. Kobieto czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz odpowiadać, to o
              rodzicach to był cytat a nie moje przemyślenia. A tak na marginesie to zgadzam
              się, że nie powinno się wypuszczać dziecka na spacer z psem, z którym ono sobie
              nie radzi.
              • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 12:41
                Droga kobieto wiem, że był to cytat. Ale używając go musisz myślec
                podobnie stąd moje wynurzenia na temat moim zdaniem głupich
                argumentów i tłumaczeń przczyn tego wypadku.

                • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 12:52
                  monikahp1 napisała:

                  > Droga kobieto wiem, że był to cytat. Ale używając go musisz myślec
                  > podobnie stąd moje wynurzenia na temat moim zdaniem głupich
                  > argumentów i tłumaczeń przczyn tego wypadku.
                  >


                  "Drogie kobiety" ja mysle ze ustalenie okolicznosci wypadku i winy
                  sprawcy w tym konkretnym przypadku powinno zostac pozostawione w
                  gestii prokuratury i sadu.

                  Dyskusja na forum nic nie wnosi, bo nikt z nas tak naprawde nie zna
                  pelnych okolicznosci wypadku. Mozemy tak sie przekonywac, bronic
                  swoich racji "w kolo macieju" i nic to nie daje.

                  Natomiast powiem raz jeszcze, fakt pozostaje faktem: Zginelo
                  dziecko. I niech kazdy we wlasnym sumieniu wyciagnie z tego
                  wniosek, i niech przemysli czy rzeczywiscie zawsze jako kierowca
                  robi wszystko aby takich ryzyk uniknac.
                  • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 13:20
                    No i tutaj się w 100% zgadzam z agatka_s.
                    Nie my ustalamy winnych (naszczęście).
                    My tego nie widzieliśmy, więc pozostają tylko domysły.
                    A jak każdy (albo prawie każdy) zrobi sobie wewnętrzny rachunek
                    sumienia i zachowa w przyszłości większą ostrożność (przypominając
                    sobie o tych wątkach) co spowoduje, że będzie choćby o jeden wypadek
                    mniej to i tak będzie dobrze. Nie unikniemy wszystkich wypadków, ale
                    możemy ograniczyć ich ilość, zaczynając od siebie.
        • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 10:31
          agatka_s napisała:

          > Ale to pieszy ma pierwszenstwo na przejsciu i psim obowiazkiem
          > kierowcy jest pieszego przepuscic.
          >
          Owszem ma pierwszeńswo, ale niech wchodzi na to przejście "z głową".
          Kierowca nie jest w stanie zatrzymać się w ułamku sekudny na
          baczność i chyba Ty jako, że też jesteś kierowcą powinnaś o tym
          wiedzieć, że nawet przy niewielkiej prędkości trochę czasu potrzeba
          aby się zatrzymać.

          > Ile razy widac jak kierowca prawie ze "odrzuca" pieszego od
          > krawedzi, ile razy mam na sasiednim pasie debila ktory potrafi
          nawet
          > przejechac po przejsciu gdy pieszy juz na nim jest. Ile razy ktos
          > wjezdza mi w tyl ggdy ja zgodnie z przepisami pieszego
          przepuszczam.

          A ile razy pieszy wbiega na przejście bez wyobraźni? Nie wierzę, że
          nigdy nie przejechałaś przez pasy, kiedy pieszy już na nie wszedł.
          Czasami lepiej przejechać niż ostrym hamowaniem stworzyć zagrożenie
          dla innych samochodów a przy okazji i dla pieszego przed którym
          jednak nie uda ci się zahamować, mimo usilnych starań.

          > Moje dziecko chodzi do szkoly wlasnie przechodzac przez KEN, w
          > zeszlym miesiacu byl w ich szkole pogrzeb kolezanki z 5 klasy(11
          > lat), wlasnie potraconej na przejsciu (nie Na KEN, ale na
          > przejsciu), potracil ja jakis debil, a ona uderzyla glowa o
          > kraweznik. Ponad miesiac walczyla o zycie, niestety walke
          przegrala.

          Tutaj uważam, że troszkę przesadziłaś z tym debilem. Podejrzewam, że
          wszyscy użytkownicy tego forum znają tragiczną historię Zosi (był na
          forum dosyć obszerny wątek - polecam Ci się z nim zapoznać to byś
          wiedziała, że wypadek był na przejściu na KENie) i z tego wątku
          wynika, że tamten kierowca jechał 40 km/h i nikt nie uważa, że to
          jest jego wina. Poprostu miał pecha, znalazł się w niewłaściwym
          miejscu o niewłaściwym czasie, podobnie jak Zosia, która pechowo
          upadła głową na krawężnik, gdyby inaczej upadła to prawdopodobnie by
          żyła. Łatwo oceniać i obrażać kogoś znając tylko jedną stronę
          medalu, a tak mało potrzeba aby poznać drugą. Pomyśl sobie, że tym
          kierowcą mógł być każdy, także TY albo ktoś z Twoich bliskich.
          Odrazu zaznaczam, że nie jestem ani tym kierowcą ani go nie znam, bo
          zaraz zostanę posądzona o branie w obronę przestępcy. Poprostu piszę
          to w imieniu wszystkich kierowców.

          > Ja bym chciala aby kazdy taki kierowca debil ktory nie przepuszcza
          > pieszych, i pedzi na osiedlu gdzie sa szkoly i domy, jako terapie
          > mial spojrzec rodzicom tego zabitego dziecka prosto w oczy.

          A ja bym chciała zobaczyć Ciebie jak jeździsz i czy faktycznie
          jesteś zawsze takim wzorowym kierowcą?! Nie ma kierowcy, który nie
          złamałby chociaż raz jakiegoś przepisu, albo nie stworzyłby jakiejś
          dziwnej sytuacji na drodze, więc nie pisz, że ty jesteś taka święta
          a wszyscy są źli (wg Ciebie wszyscy inni to debile - chyba troszkę
          nadużywasz tego słowa?).

          Podsumowując:
          Moim zdaniem żadne progi, spowalniacze i te inne magiczne rzeczy nie
          zdadzą egzaminu. Dopóki my sami nie zaczniemy myśleć inaczej (i
          kierowcy i piesi) to sytuacja się nie poprawi. Fakt wiele osób
          jeździ za szybko i nieuważnie, ale tak było zawsze i tak będzie. I
          nie unikniemy wypadków, nawet tych tragicznych (niestety taka jest
          prawda, one były, są i będą) możemy się tylko starać, aby samemu
          stawrzać jak najmniej groźnych sytuacji na drodze to i liczba
          wypadków się zmniejszy. Zacznijmy zmiany od siebie a dopiero później
          wymagajmy i oceniajmy innych.
          A wyobraźni i trochę więcej ostrożności nigdy za wiele - tyczy się
          to w takim samym stopniu pieszych jak i kierowców!
          Powodzenia :)
          • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 10:55
            justynaaaa2 napisała:

            Na temat wypadku Zosi juz napisalam. Jesli to nie byla wina
            kierowcy i do wypadku doszlo z powodu splotu jakis tragicznych
            okolicznosci, to bardzo kierowce, sprawce wypadku przepraszam.
            Watku nie czytalam, i nie wiedzialam ze sprawa jest tak znana, ja
            sprawe znam z relacji dziecka i jego nauczycieli oraz komunikatow
            szkolnych.

            Moje wzburzenie (bo ja takich ostrych epitetoe uzywam bardzo rzadko
            i tylko kiedy naprawde cos mnie porusza)wynika z faktu ze jestem
            matka, ktora codziennie drzy o zycie dziecka. Moj syn chodzi od
            wieku 8 lat sam do szkoly. Wpierw na Wilczy Dol, gdzie chodzil na
            okolo (dolem przez przejscie metra) zeby nie przechodzic przez
            Wawozowa, ktora w godzinach porannych, nawet dla mnie osoby doroslej
            na przejsciu dla pieszych byla nie "przechodzalna". Potem syn
            chodzil na BW4, a teraz na Polinezyjska. Chlopak 13-letni musi sam
            poruszac sie po miescie, ja nie moge go ograniczac, wyznaczac
            bezpiecznych tras (moglam jak mial 8-lat, ale nie teraz gdy to juz
            nastolatek). Syn tez jezdzi rowerem z kolegami, ma juz karte
            rowerowa, zna przepisy kodeksu. I przeciez ja nie moge mu zabraniac
            jezdzic, ale ile razy umawia sie z kolegami na rower to ja
            najchetniej bym mu nie pozwolila, albo pojechala razem z nim. Ale
            to przeciez tak byz nie moze...

            Moj syn wraca z zajec pozno, jezdzi z kolega metrem, ale tez musza
            przejsc kilka razy przez ulice- i ja za kazdym razem autentycznie
            czekam na nieego cala w nerwach, niech tylko spozni sie 5-10 minut
            to ja juz cala "chodze".

            Dlatego tak bardzo emocjonalnie reaguje, bo choc sama pieszym bywam
            rzadko, to bycie pieszym jest mi bardzo bliskie.

            Jako kierowca z prawie 25 letnim juz doswiadczeniem jezdze pewnie i
            dobrze i kulturalnie (nigdy nie mialam wypadku, poza pierwszym
            rokiem kiedy mialam 17 lat i wymusilam pierwszenstwo na znaku STOP,
            to byla nauczka na cale zycie !!!!). Jesli nie przepuszczam
            pieszego to tylko dlatego ze mam kogos na zderzaku i poprostu wiem
            ze jak zwolnie i przepuszcze, to ten za mna wyladuje mi na tylku.
            Kiedy jestem sam na sam z pieszym przepuszczam zawsze, nawet kiedy
            wyjatkowo sie spiesze.

            Jezdze dobrze i z wyobraznia, zawsze mam swiadomosc ze pieszy w
            zetknieciu z moim duzym i ciezkim samochodem nie ma poprostu szans.
            Ja nie chcialabym miec czyjegos zycia lub zdrowia na sumieniu,
            dlatego zawsze wole przyjechac 10 minut pozniej, niz potem pluc
            sobie w brode.

            Niestety moje spostrzezenia z 25 lat jazdy samochodem sa takie ze to
            kierowcy w duzej mierze zachowuja sie w sposob nieodpowiedzialny,
            niekulturalny. Najgorsi sa ci w samochodach z kratkami, albo
            gowniarze. Piesi tez bywaja bez wyobrazni, tylko ze ja jako osoba
            jako tako wyedukowana i posidajace wyobraznie wole poprostu zawsze
            zakladac ze ten pieszy moze sie dziwnie zachowac, poprostu wole byc
            hiper ostrozna niz potem zyc z mysla ze zabilam czlowieka.

            Aha ja duzo tez jezdzilam po Europie i chyba truizmem bedzie
            stwierdzenie ze im dalej na zachod tym bardziej szanuje sie
            pieszego, a im bardziej na wschod tym bardziej pokazuje sie pieszym
            kto tu rzadzi na ulicy.
            • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 12:00
              W takim razie jeśli faktycznie jest tak jak piszesz (apropo Twojej
              jazdy) to cieszę się i Ci gratuluję i miejmy nadzieję, że takich
              osób jest duuuuużo więcej.
              Jako matka masz prawo obawiać się o zdrowie i życie swojego syna, ja
              sama osobiście dzieci nie mam (jeszcze) więc mogę się tylko domyślać
              jakie to jest uczucie, gdy dziecko się spoźnia do domu, zwłaszcza,
              że czasami wieczorami na ulicah faktycznie bywa niebezpiecznie.
              A wątek Zosi jest znany chyba wszystkim forumowiczom i z tego co
              wiem nie tylko im.
              Następnym razem poprostu zanim wyrazisz o kimś opinię i go obrazisz
              zapoznaj się z sytuacją i wyrób sobie własne zdanie a nie opieraj
              się na opiniach innych.
              Co do jazdy kierowców to zgadzam się z Tobą w 100%, ale oczywiście
              nie można wsadzić wszystkich do jednego worka.
              Ktoś już napisał w tym wątku o zasadzie ograniczonego zaufania na
              drodze i tego trzeba się trzymać, zarówno będąc pieszym jak i
              kierowcą.



              • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 12:09
                Nie wiemy jakie byly okolicznosci wypadku.

                Jak wspomnialam ja znam wersje szkolna,przekazana nam rodzicom i
                dzieciom kolegom zmarlej, ktora mowi ze Zosia zostala potracona na
                przejsciu dla pieszych. Przyczyna smierci byl uraz glowy po
                uderzeniu o kraweznik.

                Wersja z forum (ta o psie) jest wersja "jedna pani drugiej pani".



                Powtorze raz jeszcze, poza zaslabnieciem,albo jakimis naprawde
                tragicznymi splotami okolicznosci, moim zdaniem nie ma okolicznosci
                lagodzacych dla kierowcy ktory potraca dziecko
                znajdujace sie na przejsciu dla pieszych.

                Jesli jedzie sie wsrod osiedli mieszkaniowych nalezy dostosowac
                predkosc i reakcje do takich wlasnie sytuacji, ktore na takim
                terenie moga sie zdarzyc. Jechac szybko i bezrefleksyjnie to mozna
                na autostradzie, ale nie tam gdzie co 500 m sa przejscia dla
                pieszych, szkoly, przedszkola itp. Poprostu trzeba myslec,
                przewidywac.

                • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 11:18
                  agatka_s napisała:

                  > Nie wiemy jakie byly okolicznosci wypadku.
                  >
                  > Jak wspomnialam ja znam wersje szkolna,przekazana nam rodzicom i
                  > dzieciom kolegom zmarlej, ktora mowi ze Zosia zostala potracona na
                  > przejsciu dla pieszych. Przyczyna smierci byl uraz glowy po
                  > uderzeniu o kraweznik.
                  >
                  > Wersja z forum (ta o psie) jest wersja "jedna pani drugiej pani".
                  >
                  >
                  >
                  > Powtorze raz jeszcze, poza zaslabnieciem,albo jakimis naprawde
                  > tragicznymi splotami okolicznosci, moim zdaniem nie ma
                  okolicznosci
                  > lagodzacych dla kierowcy ktory potraca dziecko
                  > znajdujace sie na przejsciu dla pieszych.
                  >
                  > Jesli jedzie sie wsrod osiedli mieszkaniowych nalezy dostosowac
                  > predkosc i reakcje do takich wlasnie sytuacji, ktore na takim
                  > terenie moga sie zdarzyc. Jechac szybko i bezrefleksyjnie to
                  mozna
                  > na autostradzie, ale nie tam gdzie co 500 m sa przejscia dla
                  > pieszych, szkoly, przedszkola itp. Poprostu trzeba myslec,
                  > przewidywac.
                  > Chciałam tylko napisać, że zgadzam się z Tobą na 100% we wszystkim
                  co napisałaś włącznie ze sprawą określenia "kierowcy", nie wszyscy
                  uczestnicy "watku zosi" Trzymali strone kierowcy i większość
                  uważała, żę to była jego wina dlatego nie muszisz nikogo
                  przepraszać. Ja też boje się o moje dzieci, szczególnie o moją
                  córeczke (tez zosie) która powoli zaczyna samodzielnie "wyfruwć z
                  gniazda" ma 9 lat i narazie sama nie porusza sie po Ursynowie, ale
                  wkrótce zacznie. Ja czytając o Zosi czy o Kubusiu (został potrącony
                  na ul Pileckiego kiedy przechodził przez pasy RAZEM Z MAMĄ) juz się
                  o nią boje........
              • mika13 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 13:39
                justynaaa daj spokój szkoda ręki na pisanie :( chłop swoje a agatka swoje
            • pete_waw Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 12:43

              a ja myślę, że żaden dobry kierowca nie powie nigdy o sobie że
              jeździ dobrze, pewnie i że jest dobrym kierowcą
              • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 13:08
                to nie jest watek o mnie, ani o tym czy ja jestem dobrym kierowca,
                wiec nie zamierzam sie wdawac w dyskusje o definicjach dobrego
                kierowcy.

                To jest watek o tym co zrobic aby wypadkow na przejsciach dla
                pieszych nie bylo. Co zrobic aby piesi w tym dzieci nie gineli na
                drogach.

                Moim zdaniem jesli kazdy kierowca ktory przeczyta ten watek zrobi
                rachunek sumienia z tego jak przepuszcza pieszych na przejsciach, i
                wyciagnie z tego jakas lekcje na przyszlosc to juz bedzie jakis
                wymierny efekt.

                Moim zdaniem akcja z odblaskami tez jest bardzo wazna. Wiem ze
                akcje rozdawania odblaskow prowadzi policja w Lesznowoli, to jest
                inicjatywa z radiem TOK FM. Tam bylo jakies potworne zageszczenie
                wypadkow potracenia pieszych, bo tam brak jest chodnikow i wcale nie
                ma przejsc. Mysle ze na Ursynowie tez taka akcje nalezaloby
                zorganizowac.

                No i oczywiscie to oswietlenie, zgadzam sie ze nie jest z tym dobrze.
                Spowalniacze moim zdaniem nie sa OK, bo po ciemku ich i tak nie
                widac i moze byc z tego jeszcze wieksza tragedia.
                • pete_waw Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 13:29
                  a może ustawienie przy przejściach dla pieszych nowych odblaskowych
                  znaków informujących o przejściach + nowe wymalowane pasy na jezdni
                  to dobry pomysł?
          • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 11:07
            nikt nie obwinai kierowcy? hm..... chyba sama musisz poczytac ten
            wątek i jeszcze ten "Światła na Stryjeńskich" a potem wypowiadaj sie
            w imieniu uczestników tych watków
            • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 13:15
              monikahp1 napisała:

              > nikt nie obwinai kierowcy? hm..... chyba sama musisz poczytac ten
              > wątek i jeszcze ten "Światła na Stryjeńskich" a potem wypowiadaj
              sie
              > w imieniu uczestników tych watków

              Tak więc droga Moniko, za Twoją namową przeczytałam sobie jeszcze
              raz ten wątek (o Zosi) i wyobraź sobie, że nie znalazlam ani słowa o
              tym, że ktoś obwinia kierowce, ale za to znalazłam taką wypowiedź:
              Cytat:
              "Re: potrącenie pieszej na KEN/Jeżewskiego
              Autor: pyszczor 19.09.07, 22:43 Dodaj do ulubionych Skasujcie
              Odpowiedz

              Współczuje i dziewczynce i kierowcy...
              Mała wracaj!!!!!!"

              Ja wiem, że każdy ma inne zdanie na ten temat, ale nie znam ludzi z
              forum osobiście i nie wiem co myślą naprawdę, dlatego wypowiedziałam
              się na podstawie tego co przeczytałam, a nikt nie napisał wprost o
              winie, tylko raczej o tym, że był to pechowy wypadek.
              Jeśli Ty lub ktoś inny poczuł się urażony tym, że wypowiedziałam się
              błędnie w jego imieniu to przepraszam.
              Sama miałam kiedyś przypadek, kilka lat temu, późną jesienią (kropił
              deszcz), na KENie przy Dzwonniczej na przejściu miałam stłuczkę.
              Pogoda była kiepska, ruch dość spory, więc i o szybkiej jeździe nie
              było mowy. Przede mną jechała kobieta i nagle tuż przed jej
              samochodem na pasy wyszedł pieszy, ni z gruchy ni z pietruchy on
              idzie nie zważając na sznur samochodów. Kobieta przede mną ostro
              hamuje, staje dęba, robi wszystko, żeby nie przejechać pieszego
              (mimo to wjeżdża lekko na pasy), mi niestety pomimo natychmiastowej
              reakcji nie udało się zahamować i wjechałam jej w tył samochodu.
              Reakcja pieszego do przewidzenia, obejrzał się za siebie i poszedł
              dalej a my zostałyśmy z rozbitymi samochodami, naszczęście dla nas
              wszystkich tylko tak to się skończyło, ale ile takich sytuacji z
              wtargnięciem pieszego na przejście widzi się codziennie na drogach i
              niestety niektórzy nie mają aż tyle szczęścia.
              Biorąc pod uwagę samą stłuczkę wina moja, ale samo zdarzenie
              spowodowane przez pieszego, który bez wyobraźni wszedł się na
              przejście. Chyba dorośli ludzie mają rozum i potrafią ocenić realnie
              sytuację czy jest bezpieczna czy nie. Uczy się dzieci, aby się
              zatrzymywały przed przejściem, rozglądały, żeby nie przebiegały
              przed samochodem, a co z dorosłymi? Niektórym przydałaby się
              porządna lekcja poruszania po ulicy.
              Dziękuję i pozdrawiam:)


              • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 09:56
                widzisz dobrze znam ten wątek bo uczestniczyłam w nim od samego
                początku ale jeżei uważasz (a każdy widzi co chce zobaczyć,
                zwłaszcza wtedy kiedy ma "przestudiować" około 100 wpisów), że
                kierowca jest nie winny to poczytaj sobie "Światła na Stryjeńskich"
                (tam tez sporo miejsca poświęcone jest zosi)
                Dziwi mnie twój upór w bronieniu kogoś kto ewidentnie złamał zasady
                kodeksu drogowego i potrącił pieszą na przejściu. Bardzo mnie
                śmieszy zrzucanie winy na psa czy nieobecnych rodziców, szukanie
                winnych tam gdzie ich nie było. Niestety to kierowcy twojego
                pokroju są sprawcami podobnych tragedii
                • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 10:34
                  Moja intencja nie bylo analizowac tego konkretnego wypadku.
                  Pisalam o tym wypadku bo jak zapewne sie domyslacie jesli ginie
                  dziecko z tej samej szkoly do ktorej chodzi nasze dziecko, to
                  przezywa sie taki fakt bardzo osobiscie. Nagle dociera do nas
                  prawda, ze to nie gina jakies anonimowe dzieci, tylko ze to jest
                  strasznie realne i w ciagu mgnienia sekundy moze dotknac i nas. Ja
                  jak uslyszalam o tym wypadku, przezylam to bardzo osobiscie, mimo ze
                  ani rodzicow ani dziecka nie znalam.

                  Pisalam o tym wypadku w tym watku, nie wiedzac ze sprawa ta jest tak
                  znana na forum Ursynow(nie ma poki co obowiazku czytania wszystkich
                  postow, ja akurat nie zauwazylam tych dyskusji). Chcialam napisac
                  bardziej o moich uczuciach i o moim strachu i panice po tym jak
                  dowiedzialam sie ze dziecko, kolezanka mojega syna zostala potracona
                  na pasach. Gdybym wiedziala ze sprawa tego wypadku nie jest
                  anonimowa, mysle ze troche inaczej bym sformulowala swoje slowa.

                  Niemniej fakt pozostaje faktem. Dziecko zabite na przejsciu to
                  straszna tragedia. Zgadzam sie ze nie tylko dla rodzicow (bo ta
                  tragedia jest w ogole poza jakakolwiek dyskusja i nawet nie smiem tu
                  mowic o jej rozmiarze), ale i dla sprawcy wypadku. I to naprawde
                  nie jest tak bardzo istotne dla niego czy bylo to ewidentnie z jego
                  winy, czy byl to bardziej nieszczesliwy wypadek. Sprawca tego
                  wypadku bedzie juz do konca swoich dni musial zyc z ta swiadomoscia
                  ze zabil dziecko. Jesli nie byl to jakis typ psychopatyczny, to
                  jestem pewna ze i on to przezywa. To spojrzenie w twarz rodzicom,
                  to wlasnie to symboliczne poczucie winy, ktore juz zawsze temu i
                  innym kierowcom ktorzy zabili kogos na drodze bedzie towarzyszyc.

                  I o tym chcialam napisac. Do tragedii jest niezmiernie blisko, to
                  sa zazwyczaj sekundy, nawet ulamki sekund. Dlatego blagam abysmy my
                  dorosli jako kierowcy pamietali o tym i naprawde starali sie tak
                  jezdzic aby brac pod uwage najrozniejsze sytuacje na drodze, w tym
                  szczegolnie z udzialem pieszych, rowerzystow DZIECI !!!!

                  Nie dlatego ze kodeks tak mowi, nie dlatego ze grozi na mandat (choc
                  o tym tez myslmy !!!!) ale dlatego ze do wypadkow dochodzi tak
                  latwo, i naprawde bardzo latwo jako kierowca mozemy miec czyjes
                  zycie na sumieniu, a jesli jest to zycie dziecka, to jest to
                  tragedia ktorej nigdy nie zapomnimy.


                  Oczywiscie my jako piesi tez musimy uwazac. Tylko ze z powodu
                  nierownosci sil, jako kierowcy powinnismy uwazac tysiac razy
                  bardziej.
                • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 13:06
                  monikahp1 napisała:

                  > widzisz dobrze znam ten wątek bo uczestniczyłam w nim od samego
                  > początku ale jeżei uważasz (a każdy widzi co chce zobaczyć,
                  > zwłaszcza wtedy kiedy ma "przestudiować" około 100 wpisów), że
                  > kierowca jest nie winny to poczytaj sobie "Światła na
                  Stryjeńskich"
                  > (tam tez sporo miejsca poświęcone jest zosi)

                  Dzisiaj właśnie "przestudiowałam" sobie dokładnie wątek "Światła na
                  Stryjeńskich", całe 66 wpisów i tam faktycznie są opinie o winie
                  kierowcy. Każdy ma prawo wypowiadać się za siebie (po to zresztą
                  jest forum, aby wymieniać się poglądami) i jeszcze raz przepraszam
                  za to, że mogłam Cię urazić wypowiadając się błędnie w Twoim i
                  innych imieniu.

                  > Dziwi mnie twój upór w bronieniu kogoś kto ewidentnie złamał
                  zasady
                  > kodeksu drogowego i potrącił pieszą na przejściu. Bardzo mnie
                  > śmieszy zrzucanie winy na psa czy nieobecnych rodziców, szukanie
                  > winnych tam gdzie ich nie było.

                  Ja nie zrzucam winy ani na psa, ani na rodziców, ani na Bóg wie kogo
                  i na co, uważam, że był to poprostu pechowy wypadek, niestety
                  tragiczny w skutkach.
                  A mnie dziwi z jaką łatwością przychodzi ludziom skazywanie innych i
                  uznanwanie ich za winnych. Każdy z nas mógł być na miejscu tego
                  kierowcy, każdemu z nas zdarza się łamanie kodeksu drogowego, tylko
                  nie każdemu zdarza się, aby skutki tego złamania były tak tragiczne.
                  Uwierz mi, że inaczej bym się wypowiadała, gdyby kierowca pędził z
                  prędkością 100 km/h, bo wtedy samą prędkością stwarza zagrożenie,
                  szczególnie, gdy na drodze są przejścia dla pieszych.
                  Prawda jest taka, że chyba nikt z tego forum nie widział momentu
                  samego wypadku, więc nie mamy także prawa osądzać kto jest winny a
                  kto nie. Naszczęście nie my to musimy rozstrzygać.

                  >Niestety to kierowcy twojego
                  > pokroju są sprawcami podobnych tragedii

                  A skąd Ty przepraszam możesz wiedzieć jakim ja jestem kierowcą? To,
                  że raz miałam niegroźną stłuczkę o niczym nie świadczy. A to, że nie
                  chcę nikogo uznawać za winnego (w tym momencie tego kierowcy) to
                  raczej nie świadczy o tym jak prowadzę samochód a o tym jakim jestem
                  człowiekiem.
                  Najprościej jest uznać kogoś odrazu winnym, trudniej tylko potem za
                  to przeprosić.
                  • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 14:07
                    Sorry ten wpis miał być usunięty ale moderator zawiódł, napisałam
                    Ci "sprostowanie" ale sie nie ukazało, nie miałam do końca racji i
                    doszło to do mnie jak wcisnełam Enter szczególnie jeżeli chodzi o
                    ocene ciebie jako kierowcy (poprostu odpisałam Ci a nie przeczytałam
                    do końca twojej wypowiedzi) przepraszam monika
                    • justynaaaa2 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 14:23
                      W porządku :). Jasne jest, że każdy ma swoje poglądy i swoje zdanie
                      i to jest właśnie miejsce, gdzie możemy je wyrazić. Najważniejsze
                      jest, że tak naprawdę wszyscy chcemy tego samego, aby nie ginęli
                      niewinni ludzie i, żeby było bezpiecznie.
                      Pozdrawiam Justyna
                      • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 14:36
                        no tak my sie zgadzamy.

                        zeby jeszcze zgadzali sie z nami kolesie w samochodach z kratkami,
                        gowniarze bioracy samochody od rodzicow w tydzien po uzyskaniu prawa
                        jazdy i lysole w zaciemnionych bmw, nie mowiac o "glowach" rodziny
                        wsiadajacych po spozyciu wraz z cala rodzina ohoczo to aprobujaca....

                        Moim zdaniem na kursach na prawo powinno sie duzo wiecej zwracac
                        uwagi na kwestie odpowiedzialnosci kierowcy, moze nawet drastycznie
                        z pokazaniem jak wyglada cialo dziecka po takim wypadku, uswiadamiac
                        jaka maszyna do zabijania moze byc samochod w rekach
                        nieodpowiedzialnego kierowcy.

                        Mysle ze wielu kierowcow "debili" (zabieg stylistyczny celowy !!)
                        poprostu nie wyobraza sobie ze sa w stanie kogos zabic, uszkodzic.
                        • monikahp1 Re: Kolejny wypadek na KEN 16.11.07, 15:38
                          masz racje tacy kierowcy uważają, że ulica nalezy do nich, dla
                          niektórych z nich mandat czy nawet zabranie prawa jazdy nic nie
                          znaczą. Niestety słyszałam o przypadku kiedy kierowca mimo, że
                          spowodował wypadek (niestety śmiertelny) bedąc pod wpływem alkoholu
                          jeździł dalej bez prawa jazdy. Pewno ktoś napisze, że przecież
                          powinien mieć proces. Bedzie miał, ale będzie odpowiadał z wolnej
                          stopy więc do procesu jest wolny i niestety jeździ........
        • subcomm Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 11:07
          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Wydaje mi się, że problemem jest
          mentalność kierowców, którzy niestety w większości hołdują zasadzie -
          -"Mam pierwszeństwo - Gaz do Dechy!" a przepisy stosują jedynie w
          przypadku ustalania winnego.
          • stefan1970 Oświetlić, Oznaczyć, Malować odblaskiem pasy 14.11.07, 13:27
            ..i niech się tak dzięki nam stanie. Amen.
            Zróbmy petycję skuteczną!!!, popartą setkami podpisów.
            Wymagajmy tego od władz i twardo ich rozliczajmy, tu chodzi o zbyt wiele Naszych
            żyć.
      • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 09:13
        > A moze trzeba zalozyc barierki zeby ci durni piesi nie wbiegali na
        przejscie?
        A może pomyśl o dzieciach, które nie zawsze są w stanie realnie
        ocenić niebezpieczeństwo?

        > Prosze nie zaczynajmy znowu. Wina lezy po obu stronach i dalsze
        utrudnianie
        > zycia kierowcom nic nie da!
        Jestem kierowcą i nie widzę najmniejszego problemu.
        W mieście, a tym bardziej przed przejściami nie przekraczam 50 km/h
        i jakoś wyrabiam się do pracy. Wyjeżdżam 15 min. wcześniej i nie
        widzę abym coś tracił.

        > Zrobcie statystyke ile osob przechodzi przez to przejscie a ile
        przecina je
        > samochodem i dostosujcie rozwiazanie do wiekszosci a nie do
        nmiejszosci.
        Tak, tyle że kierowca jest bezpieczny w zamkniętym pojeździe, a
        pieszy niestety ale zawsze stoi na straconej pozycji.
        Nie jestem tylko kierowcą, czasem też korzystam z przejścia. Za
        każdym razem czekam dłuższą chwilę aż ktoś łaskawie mnie przepuści,
        zatrzyma się przed przejściem i pozwoli mi na nie wejść. Często
        niestety jest tak, że nawet stojąc jedną nogą na przejściu kierowcy
        po prostu omijają mnie i jadą dalej, pełna olewka. Bo im się kufa
        śpieszy, tak, że 30 sek. zysku stanowi dla nich jakiś horrendalny
        zysk.
        Nie zrozumiem chyba tego nigdy.
    • weekenda Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 20:52
      kobieta i mężczyzna, na przejściu dla pieszych...

      czy trzeba było tej tragedii???? dlaczego oświetlenie tutaj jest
      takie do bani???? dlaczego nie ma tu świateł!??!!? nawet takich na
      żądanie!??!? ile osób ma jeszcze tu zginąć?????????

      :(
      • cap2000 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 21:36
        > kobieta i mężczyzna, na przejściu dla pieszych...
        >
        > czy trzeba było tej tragedii???? dlaczego oświetlenie tutaj jest
        > takie do bani???? dlaczego nie ma tu świateł!??!!? nawet takich na
        > żądanie!??!? ile osób ma jeszcze tu zginąć?????????

        a ja zapytam przewrotnie: a dlaczego przechodzili przez ciemne przejscie dla
        pieszych, a nie nadrobili nieco drogi i nie przeszli na swiatlach?
        Nie bronie oczywiscie kierowcy bo nie wiem co sie stalo w czasie tego wypadku
        (tzn czyj to byl blad), ale moze wina lezala po obu stronach? A moze po stronie
        pieszych? (np. wybiegli przy kiepskiej widocznosci?)

        Czy ktos moze zna szczegoly tego wypadku?
        • iza1973 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 22:42
          a ja dzisiaj, chyba godzinę po tym wypadku jechałam w okolicy. KEN,
          Płaskowickiej, Pileckiego, Lanciego, Belgradzka. ulice byly tak
          fatalnie oświetlone, że prawie na pamięć zwalniałam przy przejściach
          dla pieszych, po ktorych co chwila ktoś, kompletnie niewidoczny
          usiłował przejść (albo się czaił na chodniku, albo przebiegał, albo
          pewnym krokiem przechodził modląc się pewno że go zobaczę). Dlaczego
          w okolicach przejść dla pieszych lampy uliczne nie są mocniejsze?
          dlaczego znak przejścia dla pieszych nie jest podświetlony? dlaczego
          na pasach dla pieszych nie są zamontowane migające lampki? dlaczego
          w końcu piesi w stołecznym mieście kompletnie ignorują pomysł
          odblaskowych pasków/znaczków na ubraniach?
          to wszystko są rozwiązania niedrogie, działające w innych
          europejskich krajach, czy nawet w Polsce na prowincji. a w mieście
          stołecznym - po prostu nie da się. zamiast prostych rozwiązań -
          durne dyskusje, kto jest bardziej winny: piesi czy kierowcy. i
          pogrzeby i krzyże przy ulicach. a niby Ursynów to taka inteligencka
          dzielnica...
          • jan-w Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 23:30
            Też wiele razy zauważyłem, że większość pieszych jest przekonana że skoro
            doskonale widzą po ciemku samochód, to kierowca widzi ich równie dobrze. Oni
            widzą samochód, gdyż ma reflektory. Piesi ich nie posiadają, a ubrany na szaro
            człowiek, na tle szarego asfaltu w nocy lub w czasie deszczu/mgły jest ledwo
            widoczny.
            Najprostszym i tanim rozwiązaniem, jest to o czym wspomniała Iza1973: Odblaski.
            Jeśli nie całe kurtki, to chociaż wisiorki, albo opaski zaciskane na rękawach.
            Kosztują grosze, wiele razy były rozdawane za darmo, a *r*e*a*l*n*i*e
            poprawiłyby bezpieczeństwo pieszych. W przeciwieństwie do spowalniaczy, zwężaczy
            i innych utrudniaczy.
            • iza1973 Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 23:49
              no tak, ale same odblaski, to zwalanie całej odpowiedzialności na
              pieszych. a tak naprawdę to czemu tak bogata gmina jka Ursynów nie
              oświetni porządnie przejść dla pieszych??? to na KEN jest prawie
              niewidoczne, ale takich jest sporo w okolicy. przecież porządna
              lampa, podświetlony znak i podświetlone pasy nie kosztują Bóg wie
              ile?
              • zyje_sobie Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 00:17
                Jedne nie. Ale kilkaset zaczyna być sporym kosztem. ;)
              • killa22 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 11:03
                no tak, ale same odblaski, to zwalanie całej odpowiedzialności na
                pieszych. a tak naprawdę to czemu tak bogata gmina jka Ursynów nie
                oświetni porządnie przejść dla pieszych??? to na KEN jest prawie
                niewidoczne, ale takich jest sporo w okolicy. przecież porządna
                lampa, podświetlony znak i podświetlone pasy nie kosztują Bóg wie
                ile?

                Dokładnie oświetlenie przejść i nawet czeście KEN od GU do lasu kabackiego jest
                żałosne i nic nie widać. Moim zdaniem to rozwiązanie sporej ilości problemów.
        • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 09:17
          > a ja zapytam przewrotnie: a dlaczego przechodzili przez ciemne
          przejscie dla
          > pieszych, a nie nadrobili nieco drogi i nie przeszli na swiatlach?
          > Nie bronie oczywiscie kierowcy bo nie wiem co sie stalo w czasie
          tego wypadku
          > (tzn czyj to byl blad), ale moze wina lezala po obu stronach? A
          moze po stronie
          > pieszych? (np. wybiegli przy kiepskiej widocznosci?)
          Tak, zwykle się mówi "wybiegli".
          To kierowca nie może zwolnić i stracić kilka minut na trasie, a
          pieszy ma "nadrabiać"? Do ronda jest ze dwieście metrów, w drugą
          stronę ze 150 (przejście tunelem przy metrze), "nadrabiałbyś" będąc
          pieszym.
          I mówię tu nie jako pieszy, bo na codzień jestem kierowcą, z przejść
          korzystam raz na tydzień.
    • macyk Re: Kolejny wypadek na KEN 13.11.07, 23:18
      Mnie irytuje sytuacja, w której skręcający z lewego pasa w lewo włącza
      kierunkowskaz, zwalnia i niespodziewanie zatrzymuje się przed przejściem aby
      puścić pieszych. Regularnie to się dzieje na KEN/Dzwonniczej i powoduje spore
      zamieszanie i jeszcze większe zagrożenie dla pieszych.

      Przecież w takiej sytuacji kompletnie nie można ocenić intencji takiego
      kierowcy. Piesi, którzy takim gestem są zachęceni do przechodzenia wpadają
      wprost pod samochód jadący prawym pasem.
      • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 09:24
        macyk napisał:

        > Mnie irytuje sytuacja, w której skręcający z lewego pasa w lewo
        włącza
        > kierunkowskaz, zwalnia i niespodziewanie zatrzymuje się przed
        przejściem aby
        > puścić pieszych. Regularnie to się dzieje na KEN/Dzwonniczej i
        powoduje spore
        > zamieszanie i jeszcze większe zagrożenie dla pieszych.
        >
        > Przecież w takiej sytuacji kompletnie nie można ocenić intencji
        takiego
        > kierowcy. Piesi, którzy takim gestem są zachęceni do przechodzenia
        wpadają
        > wprost pod samochód jadący prawym pasem.

        I właśnie dlatego powinienieś się zatrzymać, przynajmniej zwolnić do
        5 km/h i sprawdzić czy za pojazdem który się zatrzymał ktoś nie
        wchodzi na przejście.

        Przypominam:
        Rodzaj czynu Punkty karne
        Omijanie pojazdu, 10
        który jechał w tym samym kierunku,
        lecz zatrzymał się
        w celu ustąpienia
        pierwszeństwa pieszym

        + 500 PLN
        I tu karałbym bez żadnej dyskusji.
        • gacek95 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 10:00
          Za Stołeczną: "O godz. 17.30 przy skrzyżowaniu ul.. Płaskowickiej i KEN samochód
          Honda potrącił kobietę. Kobieta trafiła już do szpitala. Kierujący autem
          mężczyzna jest przesłuchiwany przez policję na miejscu wypadku."
          • zulus1111 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 11:16
            Płaskowicka/KEN to zupełnie inne przejście. To, o którym mowa jest
            KEN/Jeżewskiego. Może przy Płaskowickiej też był wypadek?
            • p.o.box.77 Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 15:11
              cytowany wypadek był na podobnym przejsci jak na Jeżewskiego. 300 m
              za płaskowickiej w stronę kabat. kiepsko oświetlone przejście,
              skręty w uliczki wewnętrzne, bezlitośnie napierajacy kierowcy
              pędzacy bez rozwagi...

              miejsce o tyle lepsze że nie ma tam ciągu pieszego typu aleja
              kasztanowa, ale o tyle gorsze że samochody się juz zdążą rozpędzić
              od płaskowickiej.
        • macyk Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 18:42
          areck napisał:
          > I właśnie dlatego powinienieś się zatrzymać, przynajmniej zwolnić do
          > 5 km/h i sprawdzić czy za pojazdem który się zatrzymał ktoś nie
          > wchodzi na przejście.
          >
          > Przypominam:
          > Rodzaj czynu Punkty karne
          > Omijanie pojazdu, 10
          > który jechał w tym samym kierunku,
          > lecz zatrzymał się
          > w celu ustąpienia
          > pierwszeństwa pieszym
          >
          > + 500 PLN
          > I tu karałbym bez żadnej dyskusji.

          Napisałem wyraźnie, że kierowca sygnalizuje zamiar skrętu i dlatego zwalnia.
          Przed skrzyżowaniem w odległości 2m jest przejście więc w ostatniej chwili wpada
          na pomysł aby zatrzymać się przed pasami bo i tak zwalnia.

          W jaki sposób inni maja odgadnąć jego myśli ?
          • areck Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 09:44
            Dokładnie tak jak napisałem.
            Dojeżdżasz do przejścia dla pieszych, zwlaniasz, nawet do 10 km/h
            patrzysz czy nikt nie wychodzi zza samochodu i wtedy dopiero
            przyśpieszasz, jeśli nikogo na przejściu nie ma. Uwierz mi na słowo,
            mam doświadczenie w tym temacie, jeśli tego nie zrobisz i ominiesz
            ten pojazd kiedy będzie przed nim pieszy, nie wymigasz się od
            mandatu jeśli policjant to zobaczy i Cię zatrzyma.
          • p.o.box.77 Re: Kolejny wypadek na KEN 15.11.07, 11:10
            z odgadywaniem myśli polskich kierowców jest coraz gorzej. dlatego
            że źle sygnalizują swoje zamiary. ale dla bezpieczeństwa jeżeli
            widzisz hamujący pojazd na dowolnym pasie zwolnij zwolnij tak żeby
            dać sobie szansę ocenić sytuację.
      • agatka_s Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 09:59
        To jest wlasnie "debilizm" czystej wody o ktorym wspominalam w
        wczesniej.

        Boszzz, pieszy na pasach a kierowca nawet nie zwolni (bo nie moze bo
        tak gna ze rzeczywiscie nie daje rady), i jeszcze ma pretensje ze
        ktos smial postapic zgodnie z zasadami kodeksu drogowego i
        przepuscic pieszego. I jeszcze mowi o tym otwarcie jako o normalnej
        rzeczy, bez krzty zazenowania...

        Niech taki kierowca wyobrazi sobie ze tym piszym jest jego dziecko,
        mama zona lub on sam. zycze aby nigdy to wyobrazenie nie ziscilo
        sie.

        Moim zdaniem nie przepuszczanie pieszych powinno byc karane z
        absolutna bezwzglednoscia, bo moim zdaniem jest tak samo a moze i
        nawet wiecej niz przekraczanie predkosci.
    • korekna4um zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 11:17
      ... powinna dotyczyć przede wszystkim kierowców, ale również i pieszych!
      powinni tej zasady uczyć już w przedszkolach (a tak naprawdę to powinni wpajać
      ją swoim dzieciom do głów rodzice)
      np. jeżeli jest ulica dwupasmowa w jednym kierunku, to gdy zatrzyma się jeden
      pojazd w celu ustąpienia pieszemu to nie można beztrosko przechodzić przez
      przejście, tylko powinno się sprawdzić czy drugim pasem nie jedzie inny pojazd
      • agatka_s Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 11:37
        tylko ze wg przepisow jesli pieszy zbliza sie do przejscia, to
        kierowca ma obowiazek zwolnic i go przepuscic.

        Niestety w Polsce "zrobil" sie inny standard. To pieszy czeka
        godzinami i probuje na przejscie dla pieszych jakos sie dostac.

        Czesto pieszy ktorego "usiluje" przepuscic nie wchodzi na przejscie,
        waha sie bo wlasnie gdzies w oddali jedzie po drugim pasie samochod
        i on boi sie ze choc ja przepuscilam to ten drugi zwyklym zwyczajem
        przejedzie i nawet sie nie zatrzyma.

        W krajach cywilizowanych np w takiej Austrii, w ktorej jezdze sporo
        bo od kilku lat jestem tam regularnie na nartach, nie ma mowy aby
        kierowca nie zatrzymal sie jak widzi ze pieszy zbliza sie do
        krawedzi ulicy. To jest kwestia nawykow i czegos w rodzaju odruchu
        Pawlowa. U nas niestety standardem jest dodac gazu na przejsciu
        zeby przesliznac sie obok tego frajera ktory pieszego przepuszcza,
        nie mowiac juz o tym ze wszelkie objawy kultury wobec pieszych lub
        innych kierowcow powszechnie traktowane sa jako wlasnie frajerstwo.

        Piesi maja ograniczone zaufanie, bo wynika to z doswiadczenia i
        praktyki, Jesli komus kilka razy samochod przejechal centymetry od
        siebie, to juz tak ochoczo na przejscie nie wejdzie. Tak jest, ale
        to jest patologia. Pieszy powinien wejsc na przejscie w sposob
        bezpieczny, a psim obowiazkiem kazdego kieowvy jest jechac tak aby
        pieszego zawsze bezpiecznie przepuscic.

        Oswietlenia, spowolniacze i inne rzeczy sa OK. Ale glownym
        problemem jest zmiana mentalnosci polskiego kierowcy Macho (tak sie
        to pisze ?) ktory sredni w zyciu cywilnym, nagle jak wsiadzie do
        swojej bryki okazuje sie conajmniej Kubica jesli nie jakims innym
        Hamiltonem i pieszy to dla niego jakis gorszy podgatunek ktory nie
        ma zadnych praw... z drogi sledzie bo krol jedzie....
        • korekna4um Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 13:53
          nie gloryfikowałbym tak bardzo Austrii, ponieważ tam też zdarzają się wypadki z
          udziałem pieszych ... a bywanie na nartach to co innego niż mieszkanie tam na stałe!
          jednakże prawdą jest że kultura jazdy jest tam wyższa
          a dlaczego? ponieważ potrafiono wyciągnąć wnioski z wieloletniego doświadczenia
          w organizacji ruchu
          • agatka_s Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 14:06
            wypadki zdarzaja sie wszedzie.

            Napisalam akurat o Austrii, bo tam jestem czesto i to zarowno jako
            kierowca jak i pieszy.

            Mam tez inne doswiadczenia.

            W Anglii jest super (na prowincji, bo w Londynie to bywa roznie), w
            Niemczech chyba idealnie. Skandynawia tez jest bardzo przyjazna dla
            pieszych.

            Fatalnie jest w krajach nadbaltyckich, szczegolnie na Litwie (tam w
            ogole z kultura na drodze jest potwornie, Polska to raj kulturalny w
            porownaniu), bo juz np Estonia jest OK. W Estonii sa strasznie
            wysokie mandaty a policja bardzo dokladana (podobno potrafia nawet
            lornetkami wylapywac kierowcow, bo tam malo tych kierowcow poza
            Tallinem jezdi) i tam w ogole kierowcy sa bardzo ostrozni (za to
            poza Estonia np w sasiedniel Lotwie, Estonczycy wariuja).

            Fatalnie jest w Turcji, tam to naprawde mialam kilka razy smierc w
            oczach, ciut lepiej ale nie bardzo jest w Grecji.

            Fatalnie bylo w Pradze jeszcze kilka lat temu, teraz jest duzo
            lepiej. Zwiekszyla sie liczba dobrych samochodow (bo kiedys to
            tylko Skodovki jezdzily) i tak jakby kultura od razu sie poprawila.

            W Rosji nie bylam, bylam kiedys w Zwiazku Radzieckim (teraz Ukraina)
            i to bylo chyba cos poza klasyfikacja.

            Ja mam hopla na punkcie przepuszczania pieszych, bardzo jestem na
            ten aspekt wrazliwa i zawsze jak gdzies jestem to zwracam na to
            uwage. Zaczelam wlasnie od Pragi, bo tam jakis czas temu mieszkalam
            i wlasnie przezylam szok kulturowy, bylo gorzej niz w Warszawie.
            Teraz juz nas Czesi wyscigneli, zreszta jak w wiekszosci
            cywilizacyjnych wskaznikow...
            • korekna4um Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 15:37
              fatalnie to jest w Ułan-Bator :]
              Mongolia bardzo zmotoryzowała się ostatnio (tanie samochody sprowadzane ze
              wschodu - z Japonii), a infrastruktura drogowa nie jest tam przystosowana do tak
              dużego ruchu ...
              śmialiśmy się, że tam jak ktoś nie otrąbi pieszego na pasach podczas egzaminu na
              prawo jazdy to taki egzamin natychmiast oblewa ;)
              z punktu widzenia turysty było to śmieszne, ale dla zwykłego mieszkańca Ułan
              Bator przejścia dla pieszych nie są usłane różami ...
              • agatka_s Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 16:01
                nooo tam to mnie nie bylo....

                ale tak czy siak to potwierdza moja teze bo Mongolia to tez chyba na
                wschod od Warszawy....

                A swoja droga to chyba bylo ciekawie na tej wycieczce,
                pewnie "klimaty" nie do podrobienia.
        • jtsky Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 16:30
          agatka_s napisała:

          > tylko ze wg przepisow jesli pieszy zbliza sie do przejscia, to
          > kierowca ma obowiazek zwolnic i go przepuscic.

          A ktory przepis o tym mowi ?
          Pierwszenstwo to i owszem ma pieszy ale juz na przejsciu a nie gdy sie do niego
          zbliza. Ponadto kodeksu mowi ze
          "Art. 14. Zabrania się:
          1. wchodzenia na jezdnię:
          1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
          pieszych, "

          To raczej kwestia kultury czy kierowca widzac pieszych czekajacych na przejscie
          zatrzyma sie czy nie.
          • agatka_s Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 16:50
            Art. 26.

            1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest
            obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
            pieszemu znajdującemu się na przejściu.

            2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
            obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na
            skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

            3. Kierującemu pojazdem zabrania się:

            wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed
            nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
            omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał
            się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
            jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
            4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla
            pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa
            pieszemu.

            5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na
            którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch
            pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.

            6. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
            przy przejeżdżaniu obok oznaczonego przystanku tramwajowego
            nieznajdującego się przy chodniku. Jeżeli przystanek nie jest
            wyposażony w wysepkę dla pasażerów, a na przystanek wjeżdża tramwaj
            lub stoi na nim, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w takim
            miejscu i na taki czas, aby zapewnić pieszemu swobodne dojście do
            tramwaju lub na chodnik. Przepisy te stosuje się odpowiednio przy
            ruchu innych pojazdów komunikacji publicznej.

            7. W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej,
            używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej
            sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w
            celu umożliwienia jej przejścia.

            pozostaje definicja pojecia "znajduje sie na przejsciu"- dla mnie
            osoba ktora stoi na krawezniku i chce wejsc na pas jezdni, znajduje
            sie na przejsciu. Moim zdaniem przejscie to nie jest tylko jezdnia.
            Jesli by to rozumiec tak wasko to co z osoba ktora ma jedna juz noge
            na jezdni a druga jeszcze na krawezniku ? Juz znajduje sie na
            przejsciu ?

            Moim zdaniem osoba ktora jest na krawezniku , czeka i probuje przez
            przejscie dla pieszych przejsc znahjduje sie na przejsciu i taka
            osobe nalezy przepuscic.

            • jtsky Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 15.11.07, 09:22
              agatka_s napisała:
              > pozostaje definicja pojecia "znajduje sie na przejsciu"- dla mnie
              > osoba ktora stoi na krawezniku i chce wejsc na pas jezdni, znajduje
              > sie na przejsciu. Moim zdaniem przejscie to nie jest tylko jezdnia.
              > Moim zdaniem osoba ktora jest na krawezniku , czeka i probuje przez
              > przejscie dla pieszych przejsc znahjduje sie na przejsciu i taka
              > osobe nalezy przepuscic.

              To raczej jest nadinterpretacja, definicja przejscia dla pieszych jest np.
              tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Przej%C5%9Bcie_dla_pieszych
        • macyk Re: zasada ograniczonego zaufania na drodze ... 14.11.07, 19:01
          agatka_s napisała:
          > Niestety w Polsce "zrobil" sie inny standard. To pieszy czeka
          > godzinami i probuje na przejscie dla pieszych jakos sie dostac.

          Kompletna przesada.

          > U nas niestety standardem jest dodac gazu na przejsciu
          > zeby przesliznac sie obok tego frajera ktory pieszego przepuszcza,
          > nie mowiac juz o tym ze wszelkie objawy kultury wobec pieszych lub
          > innych kierowcow powszechnie traktowane sa jako wlasnie frajerstwo.

          Moje obserwacje i wnioski są zgoła odmienne.

          > Piesi maja ograniczone zaufanie, bo wynika to z doswiadczenia i
          > praktyki, Jesli komus kilka razy samochod przejechal centymetry od
          > siebie, to juz tak ochoczo na przejscie nie wejdzie. Tak jest, ale
          > to jest patologia.

          Jako pieszy zatrzymuję sie przed przejściem dlatego, że mi to łatwiej zrobić niż
          tabunowi samochodów. Dodam, że nie jest to problemem ani nie czyni mnie
          nieszczęśliwym.
    • yavorius Re: Kolejny wypadek na KEN 14.11.07, 11:35
      Progi? Na KEN? Zlituj się...
      • p.o.box.77 Re: wypadek na KEN 14.11.07, 14:23
        progi są różne. . nie musi ci urywać miski olejowej, jeżeli jedziesz
        szybciej niż 5 km/h. są progi wyliczone na 40 km/h, takie
        zaakceptuję jako kierowca i pieszy. właśnie takie są szerokie progi,
        gdzie na szczycie progu jest przejście..

        jestem za.

        szczególnie na wąskim odcinku KEN od płaskowickiej do wąwozowej,
        jako rozwiązanie tymczasowe do czasu poszerzenia KEN.

        wystarczy pójść na krótki spacer od płaskowickiej żeby zobaczyć z
        jaką prędkością opuszczają rondo kierowcy, i jaka mają szansę
        zatrzymania się przed pasami, gdzie wczoraj doszło do wypadku [na
        dodatek przy wczorajszej pogodzie].

        ale ja nie o tym chciałem.

        zdziwiło mnie to że jeszcze po 18 był totalny korek. autobusy
        tarasowały KEN i rondo na płaskowickiej...

        nie wiedziałem co się stało ale wyglądało to jak blokada ulicy,
        jakby była bomba w metrze, paraliż miasta...
    • fa-fik Po co progi 14.11.07, 15:38
      Nic nie zastąpi zdrowego rozsądu i zdjęcia nogi z gazu. Niestety na
      naszych drogach większość kierowców uważa że zawsze można jechać
      szybko i bezpiecznie. Jak pokazuje praktyka nie jest tak do końca.

      Piesi też nie są bez winy. Wydaje im się że są świętymi krowami, a
      samochod zatrzymuje się w miejscu.
      • p.o.box.77 Re: Po co progi 15.11.07, 14:11
        oczywiście, że masz rację. ale nie wszyscy czytają twoje posty,
        nawet nie wszyscy którzy przeczytają, uważają, że masz racje.
        własnie z myślą o nich te progi na 40 km/h nie są złym pomysłem.

        a skoro już fantazjujemy. czy podczas letnich streetracingów
        motocyklowych po KENie, Rosoła, Płaskowickiej wyobrażasz sobię
        ofiarę potrącenia przez tak rozpędzony motocykl? ja dość często.

        a jak widze że zamiast odjęcia gazu koleżka sobie poprawia kurtkę bo
        mu się źle ułożyła i nie schodzi poniżej 120 km/h.. to jakby ci tu
        powiedzieć, wątpię w rodzaj ludzki...

        ale masz rację żadne progi nie zastąpią zdrowego rozsądku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka