proszę a radę

25.10.04, 13:04
Dzisiaj spóźniłam się do żłobka i dzieci z paniami były już w jadalni.
Mieliśmy drobna wpadkę, bo Buba zrobił po drodze do złobka kupkę. I
usłyszałam wypowiedziane ironicznym tonem słowa (szatnię i jadalnię dzielą
tylko szklane drzwi): "co, już osrany przyszedł?". Raz, że zdarzyło się to
pierwszy raz, a po drugie to chyba nieodpowiednie słownictwo wśród
półtoraroczniaków własnie uczących sie mówić i powtarzających wszystko co
usłyszą. I kolejne słowa : "znowu był 100 pytań do?" Faktem jest że jak
odbieram małego to pytam czy jadł (niejadek)i ile spał. Interesowało mnie też
jak wyglada ich dzień, w co się bawią i jak się w tym odnajduje Szymek.
Tydzień temu przeszedł do drugiej grupy, a w pierwszej zawsze jak pani
wyprwadzała Szymka to zdawała "raport", co jadł,ile, co mu smakowało, i ile
spal. Teraz jest jszcze pare rzeczy które mi się nie podobają a mianowicie:
klepanie w pupe w ramach "pieszczot", później mały chodzi w domu i w
ramach "pieszczot" wszystkich bije, całowanie w usta - mały sie całuśny
zrobił ale rozumiem całowanie mamy taty babci, ale że pani w łobku ma daje
buzi w usta to mnie zdenerwowało i oburzyło. Poza tym wiecznie niedotarta
pupa po kupce, ślady długopisu na udach - na pampkach mają numerki pisane
długopisem, ale wczesniej też miał a uda były czyste. a teraz nawet jak
zapytam o jedzenie czy spanie to słyszę; spał ładnie, jadł ładnie. Zaczyna
mnie to irytować i ogolnie jestem zła. Zastanawiam sie jak zaaragować, żeby
nie dbiło sie to na małym. Podsłuchane teksty z jadalni z innego razu jak
dziewczynka płakała pół godziny i nikt jej nie przytulił, nie pocieszył,
prócz tekstów: zamknij sie juz, nie wyj, bądź cicho. Zastanawiam się co robic
bo do teraz byłam bardzo zadowolona z tego żłobka.
prosze o rady i pozdrawiam
anita
    • agcie Re: proszę a radę 25.10.04, 13:20
      Trudna sprawa...
      ja widzę 3 drogi
      - zostawić sprawy same sobie
      - porozmawiać z panią dyrektor o zaistniałej sytuacji, może tez w obecności pań
      z grupy - ale tu rośnie ryzyko negatywnych emocji i konieczność zabrania
      dziecka ze żłobka- ale ja bym chyba wybrała tę drogę. O pracę teraz trudno,
      skoro te panie jej nie szanują, powinny być w jakis sposób ukarane. z resztą w
      żłobku powinny pracować tylko osoby, które sie do tego nadają...
      - "przekupstwo"- zastosowanie socjotechnik w stosunku do pań na zasadzie, "ja
      przepraszam ze tak sie dopytuję, ale..." (mimo że to Twoje święte prawo), "tak
      ładnie je w żłobku, podpowie mi pani jak pani to robi?", "slyszalam jak ladnie
      panie spiewaja"... to wszystko jest w gruncie rzeczy obrzydliwym
      wazeliniarstwem, ale podnosi samoocenę paniom... no i moja mama wspomina ze za
      czasów mojego dzieciństwa symboliczna paczka kawy, czy bombonierka działały
      cuda. - ale ten sposób nie rozwiązuje sprawy

      nasze "ciocie" na szczęscie jeszcze nie zawiodły, ale to pierwsza grupa i też
      ze strachem myślę o zbliżających sie przenosinach...

      daj znać, jak rozwiązałaś problem


      Pozdrawiam
    • monique76 Re: proszę a radę 25.10.04, 16:38
      Witam
      jak czytalam Twjego posta to w czesci pasuje dokladnie do naszej historii... W
      pierwszej grupie panie same z siebie opowiadaly co sie dzialo z dzieckie, ile
      zjadlo, czy siusia na nocnik, czy bawi sie z dziecmi. Na dodatek przez miesiac
      w pierwszej grupie Dominika ani razu nie wrocila w zapasowym ubranku - ani razu
      sie nie ubrudzila... Po miesiacu przeszla do drugiej grupy i zaczely sie
      schody... Panie zupelnie nie komunikatywne, przy odbieraniu dziecka to pania
      trzeba zaczac wypytywac jeszcze zanim sie z dzieckiem przywitam, bo jak
      przegapie ta sekunde to pani juz po drugiej stronie drzwi jestsad No i co
      chwila dziecko przychodzi uwalone, za przeproszeniem, zupa. Co ciekawsze dzieci
      i pan w obydwu grupach jest tyle samo, czyli nadal przypada 1 pani na 4
      dzieci...

      A co bym zrobila na Twoim miejscu... rozwiazanie z wazeliniarskimi tekstami nie
      przeszłoby mi przez ustasmile Wiec zostaje porozmawianie z
      dyrektorem/kierownikiem zlobka.
      U nas jak do tej pory (na 3 miesiace chodzenia do zlobka) awanture zrobilam
      tylko raz - o cudzego smoczka z ktorym moja corka wyszla z sali... Tego cudzego
      smoczka miala w buzi i pani byla bardzi zdziwiona, ze to nie jej.. Po jasnym
      postawieniu sprawy, ze cos takiego zupelnie mi sie nie podoba, sytuacja sie nie
      powtorzyla, i mam nadzieje ze sie nie powtorzy...
    • kangureq Re: proszę a radę 26.10.04, 21:44
      rozwiązałam częściowo. bylam u pani kierownik, słownictwo uznała za
      niedopuszczalne i obiecała porozmawiać z paniami. Pytania powinnam zadawać,
      jest to wręcz moim obowiązkiem. gdy wspomniałam o klepaniu stwierdziła że jest
      to bardzo pozytywna i serdeczna pieszczota i że dzieci to bardzo lubią i
      napewno nie wpływa że klepie inne dzieci. chyba mnie nie przekonała. mazaka na
      udach nie skomentowała, całowania w usta tez nie. ogólnie poczułam się jak
      kretynka,upierdliwa matka, o niedotartej pupie już nie wspomniałam. acha,
      dowiedziałam się,że jak mi sie tu tak bardzo nie podoba mogę zmienić żłobek. a
      tego nie chce bo tu małemu dobrze, lubi tu chodzic i wogle to najlepszy u nas
      żłobek. dalej jestem w kropce i nie wiem czy swoją interwencją nie pogorszyłam
      sytuacji. Zeby nie odbiło sie na młodym. a z ciekawostek, jak w pierwszej
      grupie mały sie ubrudził to ubranko to zabrudzone było wyprane i złożone w
      szafce (mają chemiczna pralnie). teraz takie ofajdane body leżało na szafce...
      czyzby początki złosliwości?
      załamana anita
      • agcie Re: proszę a radę 26.10.04, 22:32
        czekaj, czekaj przede wszystkim: NIE JESTEŚ UPIERDLIWĄ MATKĄ!!!! Martwisz się i
        tyle.
        Jeśli czujesz że wstąpiłaś na wojenną ścieżkę, to musisz czujnie obserwować,
        czy sytuacja nie odbija sie na synku. Bo jeśłi złośliwości dotyczą tylko
        Ciebie, to pół biedy.
        A upierdliwa to Ty się możesz dopiero zrobić- ot co! A upierdliwych bab to może
        oni sie nawet boją? smile

        Mam jednak nadzieję, że p. kierownik jest rozsądną kobietą i nie potraktowała
        tej rozmowy jak wypowiedzenia wojny. Przecież to takie naturalne, że chcesz
        porozmawiać o tym, co Ci sie nie podoba....
      • mika61 Re: proszę a radę 27.10.04, 11:42
        U mnie rozmowy z panią kierownik nie dały rezultatu. W ramach odwetu na nas
        wysłuchałam opinii jednej z opiekunek na swój temat zakończonem przez nią
        powrotem na salę(uznała, żę powiedziała wszystko co miało w bardzo mało
        kulturalny sposób i zatrzasnęła drzwi za sobą-nie zamknęła ale zatrzasnęła).
        Potem było już tylko gorzej. Mały jakby na złość był oddawany w takim stanie,
        że nie wiedzałam czy przebierać go z brudnego ubranka(zawsze miał drugą zmianę
        w szafce ale z tego nie korzystano)czy od razu włorzyć w całości do pralki.
        Miał na sobie cały jadłospis plus ślady wyjścia na spacer(dzieci wychodziły na
        spacer i jadły w tym samym ubraniu co dla mnie było niezbyt higieniczne).
        Zdażało się,że miał niedotartą lub odparzoną pupę.Nasze ubrudzone cichy jeżeli
        wydażył sie cud i zostały zmienione ale nie na drugą zapasową ale tą w, której
        miało wychodzić to leżżały zwinięte w kłębek w szfce(nawet te obsikane).
        Niestety kompletny brak porozumienia na lini pani kierownik-ja (wogóle mnie nie
        słuchała) oraz wiele innych wydarzeń przeważyły, że zrezygnowałam z widoku tej
        placówki.
        Chba to jednak jest początek złosliwości. Nie daj się .Słowa o zmianie żłobka
        od pani kierownik wkurzyły mnie, bo usłyszałam to samo kiedy sama miałam z
        naszym żłobkiem problemy. Kto tu jest dla kogo.
Pełna wersja