Dodaj do ulubionych

Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :)

03.09.07, 13:20
Przed wyjściem 7:30:
Cały czas mu mówiliśmy, że pójdzie się dziś bawić z dziećmi. Obudziłam go o
7:30, żeby zdążył dojść do siebie. Pobudka była ciężka, tzn. Kacperek oczów
nie chciał otworzyć, no ale jak mu powiedzieliśmy, że zobaczy "Olinka
Okrąglinka", to się ożywił. Zobaczył 2 odcinki, dostał kaszkę i wesoło
poszliśmy do żłobka (a właściwie pojechaliśmy, co też było dodatkową atrakcją,
bo lubi jeździć autem).


Wejście o 8:30:
Kacperek przywitał się z panią, ale nie chciał z nią wejść na śniadanko, bo
zobaczył dzieci i przyleciał do mnie. Pani zaproponowała mu samochody no i na
hasło autko Kacperek poleciał do drugiej sali, gdzie są zabawki, no a ja
wyszłam sad


Wyjście 11:45
Musiałam chwilkę poczekać, bo pani przyszła po bluzeczkę Kacperka, bo się
obiadkiem oblał. Zjadł 3/4 miseczki krupniku i 2 racuszki (w szoku jestem, bo
racuchów nie lubi). Wcześniej na drugie śniadanko mieli chrupki kukurydziane.
Podobno jadł sam i nawet zupą nie pozwolił się karmić tylko sam ją zjadł.
Jak mnie zobaczył to miał minę, jakby się zastanawiał czemu tak szybko
przyszłam, no ale nie protestował. Ubraliśmy buciki i wyszliśmy. Podobno był
bardzo grzeczny, ładnie się bawił i ani razu nie płakał ani nie wołał: mama.
Po dojściu do bramy uciekł mi z powrotem pod drzwi do jego sali smilena szczęście
po moich prośbach jednak do mnie wrócił (drzwi są fajne, bo są na nich
wyklejone Teletubisie).

Trafił do grupy, gdzie jest tylko 14 dzieci (w drugiej jest 24). Cieszę się,
że jest w tej mniej licznej.

Do domu wracał wyraźnie zmęczony, w wózku. Na pytania jak jest w żłobku,
mówił: "mniam, mniam" no to chyba najbardziej mu się to samodzielne jedzenie
podobało, albo ten obiadek był tak smaczny smile

Dumna jestem z mojego syneczka i mam nadzieję, że jutro będzie równie dobrze
no i że za szybko choroby nie złapie.

Jak wróciliśmy do domku to usnął mi w 5 min. z uśmiechem na buzi.

Jak na razie same zalety:
1) nie płakał rano o bajki na DVD, bo nie miał kiedy smile a musicie wiedzieć, że
mój synek jest telemaniakiem i najchętniej oglądałby cały dzień, a że nie może
to jest płacz i marudzenie
2) zjadł obiadek i nie muszę się głowić co mu ugotować, żeby mu smakowało i
żeby nie pluł
3) usnął o 12:30 co mu się praktycznie nie zdarza,
4) był na powietrzu (o 10:00 mają zajęcia na podwórku)
5) byłam na mieście i pozałatwiałam zaległe sprawy.
6) mamy całe popołudnie dla siebie, to będziemy szaleć na podwórku

Tak nam ten czas zleciał, że chyba ani on a ja na pewno nie zdążyłam
zatęsknić. Jak wrócę od października do pracy to mam nadzieję, że już będę
spokojna, że on nie ma tam źle.

Po pierwszym dniu cieszę się, że się zdecydowałam na ten żłobek. Mam nadzieję,
że szybko nie zmienię zdania. Trzymajcie kciuki za jutro.

Strasznie się rozpisałam, ale chciałam napisać jak to jest, bo ja się
strasznie bałam, a okazało się, że nie jest aż tak strasznie. Pewnie przy
pierwszej chorobie zmienię zdanie sad

Obserwuj wątek
    • intuicja77 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 03.09.07, 14:21
      W jakim wieku jest twój synek?
      Mój Piotrus też był dzisiaj pierwszy raz / ma 15 miesięcy/ było
      nadspodziewanie dobrze , tez dał się złapać na samochody.
      Niestety boje sie ,że jutro juz tak słodko nie będzie , bo brakie
      tego elementu zaskoczenia.
      • ainna79 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 03.09.07, 17:16
        MOja mała ma 15 miesięcy i dziś debiutowała w roli żłobkowiczki. U nas były łzy,
        ale chyba wiesze u mamy czyt. mnie. Popłakała trochę na rekach u opiekunki ale
        to trwało może 20sek potem była podkówka ale płaczu nie było. tylko nie chciała
        nic jeść sad
        • maknika Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 03.09.07, 17:47
          Dziewczyny w których żłobkach dziś zaczęłyście sezon?! Mój synek (18
          mies.) wystartował dziś na Wileńskiej. Czy to prawda że w najmłodszych
          grupach dzieciaczki są trzymane w kojcach?!!! Mój Franek biega lepiej
          ode mnie... a teraz ma siedzieć w zagródce?!! Mam mieszane odczucia sad
          Opiekunki są wprawione potrafią zagadać ale serce mi się kraje na myśl
          o tym że tam nik z znim nie rozmawia, ksiażeczek nie czyta itp.
          • beatapiw Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 03.09.07, 18:22
            Jak możesz myśleć, że nikt nie rozmawia i nie czyta książeczek?!
            Dziewczyno, z takim myśleniem o żłobku daleko nie zajdzieszsmile Ja
            jestem mamą doświadczonej już żłobkowiczki (zaczyna drugi rok
            chodzenia do żłobka), poszła w wieku twojego synka, miała 17
            miesięcy i świetnie teraz mówi, pięknie się rozwija, jest towarzyska
            i samodzielna. Mogę ci zagwarantować, że dzieci nie trzyma się na
            siłę w kojcu, a panie czytają książeczki, tańczą z dziećmi i
            śpiewają.
            Pozytywnego myślenia życzęsmile
    • karolina_x1 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 04.09.07, 00:29
      Kacperek ma równe 2 latka.
      • maknika Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 04.09.07, 10:43
        To Kacperek może już zakomunikować swoje potrzeby i "dogadać" się z
        opiekunkami. Mój Franek nawija w swoim narzeczu i nie każdy go
        zrozumie... Po pierwszym dniu baaardzo długo spał i rano po raz
        pierwszy musiałam go sama budzić! Widać spore to przeżycie! Od jutra
        zostaje na spanie - zobaczymy smile
        • karolina_x1 Drugi dzień - mogłoby być lepiej 04.09.07, 13:34
          Kacperek poszedł dziś na 8:00, żeby zjeść śniadanko w żłobku.

          Początek ten sam. Ochoczo wszedł do budynku, ale potem nie chciał wejść do sali.
          Pani wzięła go na rękę no a potem my wyszliśmy (dziś był też mój mąż) i
          słyszeliśmy jak się rozpłakał. Płakał bardzo długo, strasznie nam było przykro.
          Potem uciekł strasznie płacząc z sali na korytarz no i my szybko uciekliśmy na
          zewnątrz, żeby nas już nie widział, bo byłoby jeszcze gorzej. Nie wiemy jak
          długo płakał, bo panie nie są aż tak wylewne w opowiadaniu o maluchach, bo mają
          pełne ręce roboty (to się im akurat nie dziwię). Powiedziały tylko, że po jakimś
          czasie się uspokoił. Zjadł podobno obiadek, ale gorzej ze śniadankiem. Trochę
          tylko się nim pobawił, pewnie był zapłakany i smutny.

          Na koniec coś wesołego. Jak po niego przyszliśmy, to zobaczyliśmy wesoły
          obrazek. Pani wołała Kacperka a on jej uciekał po całej sali, między leżaczkami
          i pod roletami a inne dzieci ze śmiechem latały za nim. Usłyszał nas dopiero po
          jakimś czasie, taki był zabiegany no i zaraz do nas przyleciał uśmiechnięty i
          wesoły i znów byliśmy szczęśliwą rodzinką smile

          Potem nazywał nam Teletubisie na szybie, potem poleciał na plac zabaw no i w
          końcu dotarliśmy do domku. Dziś wracał autem, więc nie zdążył ochłonąć, więc
          usypiał 15 min. Teraz właśnie śpi.

          My troskliwi i nadopiekuńczy rodzice wink kupiliśmy mu pociąg, żeby mu ten płacz
          zrekompensować. Jak wstanie to się wszyscy będziemy bawić nową ciuchcią (mąż ma
          dziś wolny dzień).

          Dyrektorka powiedziała, że najgorszy będzie jutrzejszy dzień, ale teraz wiem, że
          płacz szybko mija a potem jest dobra zabawa i Mały zapomina o naszym istnieniu
          smileOby tylko jutro nie uciekał na widok budynku sad

          Podobno w młodszych grupach jest jeszcze gorzej. Dzieciom trudniej się
          zaaklimatyzować.
          Dziewczyny trzymam kciuki za nasze maluszki.
          Co do komunikacji, to Kacperek jeszcze ładnie nie mówi. My go rozumiemy, ale
          panie na pewno nie. Gdy mówi ciko ciko to chce pić itd. smile
    • agula111 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 04.09.07, 14:59
      to i ja opowiem. mój mały do tej pory był ciągle u babci. od jakiegoś czasu
      przechodząc obok przedszkola nastawialiśmy go na ten dzień. mówiłam ze będzie
      sie tu bawił a my będziemy w pracy. wszystko ok. pierwszy dzień szedł chętnie
      chociaż jak weszliśmy na sale to trzymał mnie za rękę. panie go zagadały ,
      dostał kilka autek, wysłał buziaki na do widzenia i został. oczywiście mama
      musiała narobić wstydu dziecku i uronić kilka łez. z mężem od rana mieliśmy taki
      stres ze byśmy sie chętnie pozabijali. emocje opadły dopiero w domu. mąż odebrał
      małego i podobno było ok. jaki wpływ na niego miał ten dzień okazało sie
      wieczorem, gdy przy wizycie u babci nagle zaczął płakać i wołać mama. nigdy mu
      sie to nie zdarzało. dzisiaj dzień drugi. poszłam już bez męża. synuś biegiem do
      żłobka, chętnie wszedł na sale ale znowu zemną za rękę. na szczęście po kilku
      chwilach i buziakach na pożegnanie poszedł sie bawić. jak było nie wiem bo mąż
      miał go dopiero odebrać. mam nadzieje ze to przetrwam. bartek ma 2,5 roku
      • hania1001 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 15:25
        U nas tragediasad(((((
        Synek 17 miesięcy - i żłobkowy debiut.
        W poniedziałek i wtorek oki, bo byłam z nim pomagać sie adaptawoać.
        Razem od 8ej do 12ej, wychodziłam kilka razy po 10-15 minut. Synek
        ładnie się bawił, zapominał wręcz o mnie. Czasem przechodził obok
        mnie i nie zauważał że stoję. Była dwa dni zadowolona i dobrej myśli
        (chociaz pilnie zwracałm uwage na opiekunki i ich zachowanie czasem
        nie podobało mi się) aż do dzisiaj, kiedy to zostawiałm małego rano
        o 8ej i wróciłam po 11ej na obiadek. Mój synek jak weszłam do sali
        stał na środku i bardzo płakał wołając mnie. Kolezanka która wróciła
        do synka 15 minut przede mna powiedziała że Szymek stał wczesniej
        pod drzwiami i bardzo płakała i żadna z pań do niego nie podeszła w
        ogóle!!! Już wcześniej zaczynałyśmy kojarzyć że chyba panie
        fawozryzuja niektóre dzieci. NIe ma stałego dostępu do picia, mój
        synek miał cały kubek jak na początku - nawet chyba nikt nie
        próbował mu podsuwac picia - nie wiedziała w poprzednich dniach by
        coś takiego było praktykowanesad
        Był przewinięty na szczęście ale plastry od pampersa były tak
        zaklejone że aż nachodziły na siebiesad!!! ale to zauważyłam dopiero
        w domku jak kłądłam małego spać.
        I dwa razy przyłapałaysmy opiekunkę na kłamstwie!!! Tu już zaczynam
        zatracać do nich zaufanie, a to jest chyba najgorsze!
        Raz jedna dziewczynka spadła z małej zjerzdżalni a obok stała
        opiekunka i nie dopilnowała, żeby ic sie ne stało a jej mamie
        powiedziałą, że mała płacze dlatego bo tęskni! A dzisiaj na obiadku
        jeden chłopczyk spał przy stole, opiekunka niezbyt miłym, oziębłym,
        tonem do niego: "wstawaj zaraz przyjdzie mama" a jak mama przyszła
        to opiekunka do niej "niech pani go spróbuje nakarmić bo nic nie
        chciał zjeść" - nie chciał, bo spał do cholery a żadna nawet nie
        próbowała go karmić!!! Obok stał pełny talerzyk z jedzonkiem.
        Jestem załamana! Jutro z szymkiem idzie tatuś, a ja na rozmowę do
        kierowniczki porozmawiac o moich spostrzeżeniach i sugestiach.
        • rosanna Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 15:45
          Napisz co to za żłobek.
          • kasiadriada Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 16:45
            Byłam dziś z moim dzieckiem w żłobku na Wejherowskiej, to co dzieje
            się w tym żłobku to koszmar. Docelowo mam być 36 dzieciaków. Dziś
            było ok 10 i 5 pań. Teoretycznie powinno być super. Jednak Panie
            pracujące tam nie wykazywały żadnego - żadnego zainteresowania
            dziećmi. Płaczące dzieci latające po sali + 5 siedzących pań z
            umęczonymi minami. Jakaś mała dziewczynka zawinięta w kocyk i
            leżąca w łózeczku i kiwająca się w przód i w tył.
            Nie wiem czego się spodziewałam ale na pewno nie tego. Kiedy
            przyszłam ze swoim maluchem, wydawało mi się że któraś z pań do nas
            podejdzie przedstawi się maluchowi, zechce się z nim zapoznać.
            Niestety tego nie było. Panie właściwie były na mnie złe i
            powiedziały ze lepiej bedzie jak sobie pójdę. Żadna ! nie podeszła
            do mojego dziecka zeby sie przywitać (to już duży 18 mies. chłopak,
            który wszystko rozumie). Mały biegał po sali i oglądał zabawki, a
            panie smętnie przechadzały się pomiędzy dziećmi.
            To miejsce to jakaś koszmarna przechowalnia dzieci. Miałam wrażenie
            że przeniosłam się 30 lat wstecz. Dziewczyny jak tylko możecie to
            zabierzcie swoje dzieci. Naprawdę uważam że każde normalne dziecko
            po takim żłobku może cofnąć się w rozwoju w wyniku stresu i
            całkowitym braku poświęconej mu uwagi.

            Piszecie tu o uśmiechniętych Paniach, śpiewających piosenki. Może w
            innych żłobkach tak jest ale nie tam gdzie dziś byłam. Panie
            właściwie nie odzywały się do dzieci, zero uśmiechu na twarzy.
            Naprawdę jestem załamana. Jutro już tam nie pójde bo nie ma to
            sensu. Niewiem tylko co z maluchem bo w pon. muszę wrócić do pracy
            • maknika Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 18:13
              Proszę napiszcie w których żłobkach macie dzieciaczki. Mój Franek jest
              na Wileńskiej w Lublinie, na razie nie zauważyłam niepokojących
              objawów ale u nas nie wolno wchodzić rodzicom na sale (też to trochę
              budzi niepokój - co tam takiego się dzieje że nie można nawet zajrzeć
              kiedy np. przyszło się już po dziecko?). Opowieści pań są bardzo
              zdawkowe - wiadomo pełne ręce roboty... Piszcie proszę skąd jesteście
              to co opowiadacie jest przerażające!!!
              • karolina_x1 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 18:53
                U nas jest 14 dzieci w grupie. Z tego co zauważyłam to 2 panie i jeszcze
                dochodzące panie w czasie posiłków.
                Nasze panie też nie są wylewne i do końca też nie wiem czy mówią prawdę.
                Podobno Kacperek ładnie zjadł obiadek a w domu pierwsze co zrobił (teoretycznie
                godzinę po tym obiadku) to poleciał do kuchni i wołał mniam mniam. Nigdy
                wcześniej mu się to nie zdarzało. Był wyraźnie bardzo głodny. Wczoraj też niby
                najedzone dziecko a zjadł mi 3 kromeczki jak się wyspał. Wiem jakie ma
                możliwości i jakby się najadł obiadkiem to by o tej porze nic nie chciał zjeść.
                Wydaje mi się, że on sam się bawi tym jedzeniem i po prostu 1/3 trafia na
                ubranka, 1/3 zostaje na talerzu a reszta ewentualnie w buzi. Ma 2 latka.
                Poza tym wydaje mi się, że jest fajnie. Rano jak go odprowadzam to gra wesoła
                muzyczka, dzieciaczki się ładnie bawią. Pani bierze go na ręce i uspokaja a jak
                wracam to ciężko go z sali wywołać, bo gania z dziećmi, ale mój to bez opieki ze
                strony pań się sobą zajmie, bo to typ żywego sreberka (co zresztą panie same już
                zauważyły).

                Reasumując odczucia mam dobre. Wiadomo, że od żłobka nie można wymagać tego co
                od niani, bo ilość dzieci jest inna smile Strasznie mnie jednak ciekawi, co te
                dzieci robią przez tyle godzin - taka matczyna ciekawość. Też nie mogę być z nim
                na sali a szkoda, bo z chęcią bym zobaczyła jak sobie radzi wśród dzieci no i z
                tym jedzeniem.

                • maknika Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 19:47
                  Z tym jedzeniem rzeczywiście nie jest jakoś dobrze - Franek ma niezły
                  spust (potrafi zjesc tyle co jego babcia) ale po żłobku (niezależnie
                  od wersji opiekunek o tym ile zjadł) rząda wszystkiego po kolei:
                  obiadu, owoców, jogurtu, picia - cokolwiek zobaczy do jedzenia też
                  woła mniam mniam. Niby opowiada że jadł w żłobku ale ile tego było???
                  Po za tym jak 3 panie mogą rzetelnie opowiedzieć o każdym z dzieci
                  skoro mają ich 27 na sali?!
                  • mama_anuszy Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 20:49
                    moja Mała 2-latka ma debiut w Chorzowie i radzi sobie dobrze,grupą
                    zajmuje się wychowawczyni i przynajmniej 3 panie do pomocy. Gdy po
                    nią przychodzę po 6 godzinach jest spokojna, próbuje coś opowiadać,
                    pachnie kremikiem i jest uczesana,Dziś nawet była bez pampersa a
                    spodenki były suche,co oznacza że dzieci sadzane są często na
                    nocniczek. Wszystko jest więc ok.
    • agula111 Re: Pamiętnik z pierwszego dnia żłobka :) 05.09.07, 20:49
      u nas dzisiaj ryk.dobrze ze maz odprowadzal malego bo nie dalabym rady. a z tym
      jedzeniem to dalyscie mi do myslenia. jutro musze zapytac ile i czy wogole je bo
      po poludniu zjadl dwa razy zupe , troche chleba , sera jakis deserek.
    • maknika Pamiętnik z czwartego dnia żłobka :) 06.09.07, 15:01
      Dzisiaj wszyscy mamy kryzys. Franus na widok Pani opiekunki
      podziękował i odwrócił się na pięcie. Nie chciał wejść do sali. Pani
      poszła po samochodzik (co głośno zakomunikowała) więc Franek
      nieśmiało podreptał za nią zaciekwaiony i... już już wszedłby za nią
      na salę gdyby nie szybkość Pani, która zamknęła mu podwójne drzwi
      przed nosem (pilnują żeby przez szparkę oko rodzica nic nie
      dostrzegło). Na to Franek znowu w płacz bo został sam w korytarzyku
      i już żaden samochodzik nie pomógł. Lament był na całego sad Czasem
      rutyna psuje efekt. Moje dziecko jest pogodne ale potrzebuje
      przemyśleć kwestię, zastanowić się i zwykle przystaje na wszystkie
      propozycje. Trzeba mu tylko dać czas na przetworzenie informacji.
      Cóż, masowość żłobka daje się we znaki.
      Na szczęście później było lepiej. Podobno zjadł wszystko, spał 1
      godzinę (w domu potrafił i 3) i z uśmiechem wybiegł do babci gdy po
      niego przyszła. Staramy się mu rekompensować ten czas rozłąki
      intensywnymi wieczorami spędzonymi wspólnie. Najbardziej mnie martwi
      to że nie ma zapewnionej reakcji ze strony opiekunek na czas. Wiem
      że komunikuje potrzeby (jest kontaktowy i dość czytelny) ale kto tam
      ma czas dla najstarszego chłopczyka w grupie (i największego smile)
      skoro tyle drobiazgu tam mają?
      Ponoć adaptacja trwa do 3 tygodni. Ech, tylko ile ja się będę
      adaptować?! Już od wczoraj marzę o weekendzie - teraz już nie ma
      wymówki: musimy wyjeżdżać w plener żeby dziecko miało szansę się
      dotlenić i żadnej pracy na te dwa dni. To ma być czas dla nas i
      dziecka! Po takim weekendzie poniedziałek będzie pewnie trudniejszy?
      • bazylea1 Re: Pamiętnik z czwartego dnia żłobka :) 06.09.07, 15:36
        z tym dotlenieniem to słuszne ale nad wyjazdami bym sie zastanowiła,
        dziecko ma tak dużo wrażen w tygodniu ze moze raczej spokojniejszy
        weekend w domu z rodzicami

        u nas płacz ogromny przez ostatnie 4 dni sad ale potem się uspokaja i
        ładnie bawi, niewiele je. zostaje na razie max 3,5h.
    • maknika Wynik z pierwszego tygodnia w żłobku 09.09.07, 12:57
      I mamy pierwszy kłopot. W piątek po odbiorze ze żłoba Franek zaczął
      kichać. W nocy charczał, że spać się nie dało a wczoraj od rana gile
      do pasa. Wieczorem jeszcze ochrypł a w nocy obudził nas z płaczem -
      gorączka. Byliśmy 50 km od domu, bez termometra i paracetamolu w
      syropie więc o 1 w nocy spakowaliśmy manatki i jazda do Lublina. Na
      Chodźki na szczęście dyżuruje pediatra więc Frania osłuchał i
      skończyło się na strachu. Gardło paskudne ale gorączka minęła i
      zostało leczenie gardła i nosa. O 4 rano padliśmy w końcu do łużek,
      Franek razem ze mną bo za nic nie dał się odłożyć do swojego
      łużeczka. Teraz mamy kłopot, mąż jutro wyjeżdża w delegację, ja mam
      furę bardzo terminowych zleceń a o żłobk możemy zapomnieć conajmniej
      na tydzień. Uruchamiamy więc pogotowie babciowe... Wiedziałam że tak
      bywa ale tak od razu?! 1 tydzień i od razu infekcja. Nie mamy
      szczęścia. Co u Was po pierwszym tygodniu?
      • bonnie75 Re: Wynik z pierwszego tygodnia w żłobku 09.09.07, 13:24
        To i ja dolacze do "pamietnika" smile
        U nas przez pierwsze dwa dni - ochocze wejscia z opiekunka do sali i przerazliwe
        szlochy w chwili odbierania.
        Adas podobno urwisuje, ale gdy tylko dziecaki uderzaja w lament, moj szkrab -
        ryczy rpwno z nimi. Pani powiedziala, ze zawsze placze dla towarzystwa, a nie
        sam z siebie uncertain
        Poza tym nie je NIC.
        Trzeciego dnia - koszmarny katar, wiec w czwartek maly zostal z dziadkiem w
        domu. Bardzo mu sie to nie spodobalo, bo zdaje sie, ze chcial isc (zakladal
        soboe na glowe rajtuzy, bral do reki buty i koczowal pod drzwiami. W piatek -
        powrot. Na szczescie obylo sie bez ZADNYCH placzow. Ale znowu kompletna odmowa
        jedzenia sad
        Efekt tygodniowegoo zlobkowania jest taki, ze:
        - do tej pory Adasiek spal zawsze do 8. teraz budzi sie juz w okolicach 6
        (wtedy, kiedy ja), nawet w weekend i "szykuje" sie do wyjscia smile
        - namietnie bawi sie pilka i staje swoimi stopkami na naszych nogach i usiluje
        tanczyc
        - wyciaga swoj nocnik i siada na niego, co wczesniej bylo nie do pomyslenia
        • maknika Re: Wynik z pierwszego tygodnia w żłobku 09.09.07, 23:01
          W jakim wieku jest Adaś i do którego żłoba uczęszcza?
          • bonnie75 Re: Wynik z pierwszego tygodnia w żłobku 11.09.07, 18:47
            Rok i 8 misiecy. Zlobek na Chodeckiej w Warszawie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka