magda8867
27.10.07, 13:36
Witam Was!
Pod koniec sierpnia posłąłam moją wtedy 28 mies. córke do żłobka. Pochodziłą półtora tyg.., w tym tydzień na 2 godz. i rozchorowała się. choroba przeciągnęła się do ponad 3 tyg., nie wiem czy spowodu złego leczenia - prawdopodobnie tak, w każdym razie w ciągu tego czasu córka zażywała 2 antybiotyki i Bactrim. Po tej chorobie odczekaliśmy 2 tyg i znó spróbowalismy. Córka pochodziła tym razem tylko 2 dni i znów chora, znów gardło, znów ucho, potem kaszel. Jest nadal chora, kaszle. Wczoraj stawiane miała bańki, ale dalej kaszle mokro i ma katar.. Wypisałam ją już wstepnie na 2 mies. ze żłobka, bo myślałam, że mam zapewnioną dla niej opiekę, niestey okazuje się , że ta opieka to jednak nic pewnego i znów problem wrócił: czy pozyłać ją po tej chorobie do żłobka czy odpuścić?
Mam wrażenie że choroby córki mają podłoże psychiczne, stres związany ze zmianami - ja poszłąm do pracy od września i nie ma mnie 10 godz, żle na nią to wpływa. W domu jak z nią jestem jest bardzo marudna, cały czas "wisi:" na mnie, do tego ja sama też cały czas chodzę lekko podziębione, też mam czerwone gardło, a do tego żadnych szans na porządne wykurowanie się, bo jestem na okresie próbnym i nie mogę isć na zwolnienie. Czuję, że już nie mam sił, że ta praca i żłobek + choroby córki, przerastają mnie. Męża nie ma całymi dniami, taką ma pracę. Na rodziców ledwo moge liczyć, bo jak sami ostatnio powiedzieli, że lepiej by było żebym jadnek kogoś poszukała do dziecka, nie będę was wgłebiać w temat, to osobny problem. Może coś doradzicie z własnego doświadczenia. czy próbowac dalej z tym żłobkiem czy założyć, że na razie jest za bardzo chorowita i trzeba odpuścić?