Dodaj do ulubionych

przegrany ...

02.04.11, 20:31
Witam! Niestety przegrałem, pól roku po leczeniu był minus, po roku czasu robiłem kolejne badanie i niestety plus :/. A w dodatku czuje mocne kłucie w okolicach wątroby. Sam nie wiem co dalej robić ? Drugi raz leczenia nie chce przechodzić, chyba będę czekał na jakiś nowy lek, może coś wymyślą w najbliższym czasie. Kolejnego roku nie dam rady z tym leczeniem. Jest ktoś w podobnej sytuacji i jak myślicie co najlepiej zrobić? Jak narazie próby wątrobowe mam w normie.
Obserwuj wątek
    • poli-1978 Re: przegrany ... 02.04.11, 22:49
      No to faktycznie idzie się wkurzyc! Pociesz się tym, że wirusa jest mimo wszystko mniej niż przed terapią. Ja na Twoim miejscu poczekałabym na coś nowego i lepszego. Nie dołuj się :)
      Jestem w trakcie terapii(8 zastrzyk)
    • 23456pw Re: przegrany ... 03.04.11, 08:31
      cześć zielik,ja też przegrałam,po 28 dowiedziałam się że wirus nie ma zamiaru się wynosić.Mam czekać na nowe leki,a terapia interferonowa choć krótka trochę zregenerowała wątrobę.Też mam kłucia,niestrawnośći których podczas leczenia nie było.Najważniejsze to nie pozwolić by zjadła nas psychika-która dużo może wytrzymać
      • 23456pw Re: przegrany ... 03.04.11, 08:41
        można czekać ,nie wariować, nie robić wizualizacji choróbska,łykać ostropest
    • kryst-ynak Re: przegrany ... 04.04.11, 08:10
      witam, nie jesteś sam, u mnie bezpośrednio po leczeniu był minus a pół roku później intruz wrócił, czekam na ponowne badanie ilościowe i nie wiem co dalej ale czuje się dobrze, zrobiłam nalewę z ostropestu i zażywam po 15 kropli 3x dziennie może jakoś pomoże to wątrobie może ją trochę ochroni. trzymaj się
    • kapitandragan Re: przegrany ... 04.04.11, 10:28
      witaj w klubie. U mnie po 3 miesiącach od zakończenia był minus, a po 6 już plus. Co robić? Czekać.Jeśli nie czujesz się tragicznie. Byłem i jestem (w przeciwieństwie np do Jana) wielkim zwolennikiem leczenia, ale powtórka tymi samymi lekami nie ma wielkiego sensu. Szanse niewielkie o obciążenie dla organizmu ogromne. Na razie oszczędzaj wątrobę, łykaj essentiale, wyciąg z karczochów, ostropestu, pij rzepakowy miód z cytryną i co tam jeszcze chcesz. I ciesz się życiem. Terapia nowymi lekami trwa 6 miesięcy i daje większe szanse na sukces. Musisz tylko wytrwac do tego czasu.
      Pozdrawiam
      Kapitan Dragan
    • 1krakusek Re: przegrany ... 05.04.11, 10:16
      Witam. Również przegrana - po 3 miesiącach spadek wiremii o połowę bez całkowitej eliminacji wirusa po 6 miesiącach (terapię przerwano jako bezskuteczną). A kłucie w boku jest na tyle silne, że trudno mi wytrzymać dłuższy czas w pozycji siedzącej. Próby wątrobowe bardzo niskie. Za 1,5 miesiąca mam wizytę u lekarza prowadzącego i okaże się co zdecyduje. W dniu przerwania leczenia (15.03) poinformował mnie, że w szpitalu był przedstawiciel i być może nowe leki będą jeszcze w tym roku - pytanie: pocieszał czy naprawdę będą..?
    • kiepski476 Re: przegrany ... 05.04.11, 10:30
      > po roku czasu robiłem kolejne badanie i niestety plus :/.

      Zadam może głupie, ale istotne pytanie: jakie badanie zrobiłeś?
      • bastics Re: przegrany ... 06.04.11, 00:01
        teraz to się szalenie przeraziłam!
        myślałam, że jeśli po roku wirus jest niewykryty to już nie może się pojawić... w maju mam kontrolę, będę żyła w wielkiej niepewności teraz.
        czyli to jest tak, że nie można się z tymi nigdy na zawsze pożegnać, że do końca życia jest obawa?
        • kiepski476 Re: przegrany ... 06.04.11, 02:18
          Niestety, kart gwarancyjnych nie wystawiają. Zresztą gwarancja też nie oznacza, że towar się nie zepsuje...
          Zmierzony „minus” mógł nie być minusem, wszak aparaty mają skończoną czułość. Wirus mógł się gdzieś przechować, a także można zarazić się powtórnie.
          Ale nie martw się. Prawdopodobieństwo nawrotu choroby wynosi 0,5%. Te późne nawroty następują zazwyczaj w ciągu pierwszego roku, dwóch. Jeśli po dwóch latach nie ma nawrotu, to szanse spadają jeszcze bardziej, ponoć do 0,1%. To nie są liczby, które mogą uzasadniać obawę czy wielką niepewność.
          • bastics Re: przegrany ... 07.04.11, 17:20
            Nie wiem dlaczego wmówiłam sobie, że to już koniec tej historii i to z happyend`em! Chyba po prostu chciałam w to uwierzyć i chyba łatwiej żyło mi się z tą myślą... dopóki ponownie nie weszłam na forum ;)
            no cóż, pozostało mi czekać na wizytę i wyniki badań.

            pozdrawiam,
            Ania
            • kiepski476 Re: przegrany ... 07.04.11, 20:48
              Bo to rzeczywiście był happy end. Twoje odczucie jest jak najbardziej prawidłowe. Uzyskanie „minusa” pół roku po zakończeniu terapii ewidentnie można nazwać happy endem (natomiast uzyskanie „minusa” na zakończenie terapii happy endem jeszcze nie jest!).
              Tyle że życie nie kończy się na happy endzie, jak film. Trwa nadal.
              • ags-1 Re: przegrany ... 08.04.11, 11:57
                Ja też nie pozbyłam się tego świństwa. Cóż...czekam na nowe leki i staram się nie myśleć o chorobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka