clean1
29.06.13, 22:53
Około 2-3 lat temu wybrałem się do Ojców Bonifratrów. Po wizycie zakupiłem wskazane zioła i namiętnie je piłem. Podczas jednej z wizyt u mojej Pani doktor usłyszałem, że ona się na tym nie zna i zwyczajnie nie jest mi w stanie doradzić czy brać czy nie. Jeżeli uważam, że mi to pomaga i nic złego się nie dzieje to na własną odpowiedzialność ale mam uważać. Piłem namiętnie (2-3 x dziennie po 1/2 szklanki - zgodnie z zaleceniami).
Podczas gdy piłem zioła nie odczuwałem żadnych niepokojących sygnałów. Dobrze się czułem itd... (oczywiście nie wiem czy to zasługa picia wówczas ziół czy tez nie).
Przed ostatnią terapią (początek wrzesień ubiegłego roku). Lekarze prowadzący zabronili mi przyjmowania jakichkolwiek dodatkowych leków jak również jakichkolwiek ziół (bezwzględny zakaz). Absolutnie stosowałem się do tego zalecenia tym bardziej, że mam pełną świadomość, że mogą występować interakcje między interferonem, rybką, telaprevirem czy vx-222 a innymi lekami czy ziołami. Pomyślałem, że po zakończeniu, gdy ta cała chemia ze mnie wyjdzie to wrócę do ziółek.
Niestety po zakończeniu terapii pozostało zalecenie by nie pić ziółek bo to nie wiadomo co tam jest no i... no bo... nie za bardzo... A bo tak do końca nie wiadomo jak te zioła działają... A już absolutnie jakiś chińskich, tybetańskich czy innych indyjskich...
Bardzo chcę wrócić do moich ziółek. Mam takie wewnętrzne przeświadczenie, że mi pomagały (wspomagały cały układ trawienny).
Tak sobie myślę, że doświadczenie Bonifratrów to kilkaset lat i chyba wiedzą co zapisują i podają i niczego złego w tych mieszankach nie ma.
Mam dylemat czy bezwzględnie stosować się do zakazu lekarzy (odnosiłem wrażenie, że nie był on taki rygorystyczny a bardziej by "dmuchać na zimne") czy tez iść za "głosem serca"? "Serce czy rozum"? ;-)))
Wiem, że decyzję muszę podjąć sam ale proszę o Wasze doświadczenia z ziołami...
Jak zawsze serdecznie pozdrawiam i wszystkim MINUSA życzę!