Dodaj do ulubionych

Leczyć czy nie???

IP: 80.51.118.* 01.09.14, 19:41
Witam! Za 2 tyg. zacznę terapię dwu - lekową. Leczyć czy nie ? Biopsja wątroby 1.1. Z fibroscanu F3 - 9,8 KPA. Wiremia ponad 2 miliony. Genotyp 1b il 28b - CC. ALAT i ASPAT i GGTP ok dwukrotnie podwyższone. PLT ( płytki krwi ) 140 tys. przy normie 150 - 450 tys. Pozostałe wyniki sam środek norm. Nie do końca jestem przekonany czy zaczynać leczenie - wątpliwości wynikają ze skuteczności terapii oraz skutków ubocznych! Proszę o opinię. Z góry dzięki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Fruzia Re: Leczyć czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.14, 20:46
      Leczyc...Ja przeszlam terapie prawie bez skutkow ubocznych,koniec byl w maju,ostateczne badania mam w listopadzie.powodzenia!
    • kiepski476 Re: Leczyć czy nie??? 01.09.14, 21:38
      > Biopsja wątroby 1.1. Z fibroscanu F3 - 9,8 KPA.
      Coś tu się nie zgadza. Co oznacza 1.1? Kiedy biopsja, kiedy fibroscan?
      > wątpliwości wynikają ze skuteczności terapii
      Masz 70% szans na wyleczenie. Czyż to nie jest satysfakcjonujący odsetek?
      Jeśli nie, napisz, jakiego odsetka oczekujesz.
      • Gość: AMI-KOZ. Re: Leczyć czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.14, 07:46
        FIBROSCAN - F3 9,8 KPA wykonane w listopadzie 2013 roku w Wojewódzkim szpitalu zakaźnym,
        Biopsja w lutym 2014 roku - Aktywność zapalna ( g): wynik 1, Zasięg włóknienia ( s): 1.
        Dodam, że mam 33 lata mężczyzna . 70 % to duża szansa niektórzy jej nie mają wcale.
        Pozdrawiam!
        • kiepski476 Re: Leczyć czy nie??? 02.09.14, 10:36
          Tak, 70% to bardzo dużo. Mój syn ma prawdopodobnie 15% szans, więc leczenie odraczamy.
          Biopsja jest wiarygodniejsza, przyjmuję więc, że masz dopiero F1.
          W takiej sytuacji nie ma jednoznacznych wskazań medycznych. Musisz sam zdecydować, czy będziesz próbować zakończyć przygodę z wirusem już dzisiaj. Podpowiem jedynie, że tzw. nowe leki są tak wściekle drogie, że nawet niektóre stany w USA wprowadziły ograniczenia w dostępie do nich. W Polsce będzie podobnie. Bardzo prawdopodobne, że nie będą w ogóle dostępne dla chorych, którzy wcześniej nie spróbowali tańszego leczenia (myślę o chorych, którzy nie mają jeszcze mocno zaawansowanego włóknienia). Tak więc może się zdarzyć, że odraczając leczenie, będziesz czekał na gruszki na wierzbie.
          Z drugiej strony, jeśli jesteś w stanie przeznaczyć kilkaset tysięcy złotych na swoje leczenie, to możesz zaczekać na mniej uciążliwe terapie...
          • Gość: AMI-KOZ. Re: Leczyć czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.14, 10:55
            Dzięki to chyba nie mam wyjścia. Trzeba spróbować póki organizm silny i wiek jeszcze w miarę młody. Później może nie będzie możliwości leczenia, bo człowiek coraz starszy i zdrowie może nie pozwolić na wdrożenie terapii. Mam tylko nadzieję że będę mógł normalnie funkcjonować podczas leczenia i będę miał siłę na pracę, piłkę nożną i zabawy z dziećmi. Pozdrawiam!!!
            • nigella356 Re: Leczyć czy nie??? 02.09.14, 16:10
              Oj nie chcę straszyć, ale wiek nie ma tu nic do rzeczy-jeśli chodzi o skutki uboczne niestety... .
              Będąc w terapii każdy dzień to niespodzianka. Ja walczę(wiem o wirusie 16 lat), hcv mam prawdopodobnie od 1. roku życia-transfuzja plus liczne pobyty w szpitalu.
              Ja teraz biorę 3 lekową i jest różnie.
              Ogólnie b. się bałam kolejnej kuracji bo ostatnią znosiłam źle a poprzednie też nie były bajką (za każdym razem kuracja pod znakiem innych efektów ubocznych- ogólnie człowiek jak kosmita- zielony, fioletowy i przeźroczysty na leczeniu ;)
              Były omdlenia, znaczny spadek wagi, odwodnienie, anemia-a co za tym idzie osłabienie,zadyszka i gorączki. tak więc pogotowie, kroplówka. Jak padłam to po ocknięciu nie umiałam jeszcze długo wstać. A wydawało się że otworzę drzwi, wejdę do mieszkania i sobie usiądę, ale zdążyłam tylko o tym pomyśleć i ciemność zobaczyłam.
              Pamiętam też terapię, że po każdym zastrzyku leżałam na drugi dzień otumaniona z bólem głowy.
              Obecną znoszę chyba najlepiej i najszybciej uzyskałam minus.
              Nie jest źle jak na takie końskie leczenie.
              Oczywiście wszytkie parametry krwi typu hematokryt, hemoglobina, limfocyty, leukocyty poniżej normy. Co daje się odczuć jako szybsze męczenie się, zadyszka.
              Na palpitacje serca (kolejny efekt anemii) i podwyższony puls co powoduje rozdygotanie jest sposób-tabletki nasercowe co znacznie poprawia komfort życia podczas terapii.
              Nalęży więc mówić o każdej nowej dolegliwości, bo mogą wystąpić na początku w środku lub pod konieć leczenia (leki się kumulują nie zapominajmy o tym, czasem wydaje się na początku że nie mamy żadnych efektów, a potem coraz trudniej jest.)
              Staramy się unikać znacznego przemęczenia, i sytuacji typu odwiedzamy chorych znajomych np. na grypę czy katar. Nie jest nam potrzebna dodatkowa infekcja osłabiająca organizm i tak już wymęczony. Oczywiście nie unikniemy wszytkiego, ale świadomie nie pchamy się w takie sytuacje.
              Oczywiście nie izolujemy się bo organizm musi być w "ruchu" aby łatwiej było powrócić do formy. Codzienna aktywność musi być- u mnie dobrze sprawdzają się spacery.
              Ogólnie jest nieźle. Mam lepsze i gorsze dni.
              Pojawiła się sprawa z tarczycą co mnie trochę martwi, żeby tak nie zostało.
              Narazie lekarz wstrzymał się z suplementacją- do końca kuracji mam 2 miesiące.
              W tej chwili najbardziej przeszkadza mi kaszel i zadyszka, na szczęście już po upałach :)
              I na twarzy na policzkach pojawiły sie po obu stronach jakieś krostki.
              Skóra na szczęscie nie swędzi i nie mam bąbli jak po komarach, co miałam skolei przy poprzednim leczeniu na całym ciele, a skóra sypała sie na twarzy płatami, miałam jakieś wstretne czerwone plamy, tak miałam wysuszoną skóre.
              Gorączek brak, dzień po zastrzyku funkcjonuję normalnie, ale też na ten dzień raczej nie planuję załatwiania spraw w urzędach czy mega porządków.
              Zastrzyki biorę w środy.







              • Gość: Fruzia Re: Leczyć czy nie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.14, 21:00
                Wiem ze bywa ciezko z tego wlasnie forum,ale na pocieszke powiem ze nie zawsze tak jest. Ja w trakcie leczenia caly czas pracowalam,jezdzilam na nartach,biegalam i cieszylam sie zyciem:-) wyniki polecialy-wiadomo,ale staralam sie zyc normalnie,nie myslec o niczym tylko dzialac.zastrzyk w piatek-tak polecila mi lekarka i to byl dobry wybor.powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka