Dodaj do ulubionych

marskość wątroby

16.07.05, 01:57
Chciałabym prosić o wyjaśnienie pewnej kwestii związanej z marskością
wątroby. Wiem, że to forum poświęcone jest wirusowemu zapaleniu wątroby,
jednak na interesujący mnie temat nic nie znalazłam w żadnym innym forum i
mam nadzieję jeśli nie na wyjaśnienie, to chociaż na skierowanie mnie pod
właściwy adres.
Mój Ojciec ma marskość wątroby, która jest skutkiem długoletniego nadużywania
alkoholu. Jego stan jest b. ciężki. Lekarze twierdzą, że nie ma nawet 1/3
wątroby sprawnej... Nie mogę się jednak w tym wszystkim połapać... Od jednego
lekarza słyszę, że Ojciec jest umierający. Po czym po dwóch dniach z ERKI
przenosi się Go na zwykłą salę i twierdzi, że za 3 tygodnie wyjdzie do domu.
Jak to możliwe? Czy wątroba ma zdolność odnowy komórek? Wytworzenia nowych?
Jak długo można żyć nie mając tego minimum potrzebnego do życia? Ojcu
podawano już mrożone osocze...Miał krwawienia z przełyku. Ma skazę
krwotoczną...Czy w takim przypadku można liczyć na to, że Ojciec wyjdzie ze
szpitala i jakkolwiek będzie mógł przeżyć jeszcze kilka miesięcy pod opieką
bliskich? Czy może raczej powiniśmy szukać hospicjum? A może szykować się na
najgorsze w krótkim czasie?
Bardzo proszę o informację, bo jestem zupełnie zdezorientowana...
Czy słyszał ktoś o metodzie prof. Piotrowicza z Gliwic?
Dziękuję z góry za każdą odpowiedź.
M.
Obserwuj wątek
    • prezes.prometeuszy Re: marskość wątroby 21.07.05, 00:36
      Opisane przez Panią objawy przemawiają za zdekompensowaną (niewyrównaną)
      marskością wątroby. O długości życia w takim przypadku trudno mówić - znam
      osoby, które żyją lub żyły od momentu zauważnia pierwszych objawów
      dekompensacji (nadciśnienie wrotne, żylaki przełyku, wodobrzusze) nawet po 15-
      17 lat. Niekiedy, gdy dochodzi w wyniku marskości do raka wątroby - rokowania
      są bardzo złe, a czas życia może być krótki (nawet zaledwie kilka miesięcy).
      Jak przy każdej innej chorobie wszystko zależne jest od indywidualnej siły
      życiowej człowieka.

      Wątroba owszem - ma zdolności regeneracyjne, ale zostało już udowodnione, że
      żadne zmiany marskie nie ulegają cofnięciu... choć cuda się przecież zdarzają,
      a medycyna jest taką dziedziną nauki, w której są one chyba częstsze niż w
      teologii...

      Nie chcę dawać nikomu złudnych nadziei - może być różnie, więc przygotowywać
      się powinniście na różne możliwe w tym przypadku opcje, włącznie z tą tragiczną.

      O metodzie Prof. Piotrowicza - nie słyszalem, a chętnie bym usłyszał /
      przeczytał.
      • margop74 Re: marskość wątroby 28.07.05, 12:33
        Bardzo dziekuję za odpowiedź.
        W dalszym ciągu czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. Wczoraj rozmawiałam z jednym
        z lekarzy - nie daje szans na długie życie... Organizm prawie nie reaguje na
        leki moczopędnę, więc konieczne było poniwne nakłucie brzucha i mechaniczne
        usunięcie wody... Puchną nogi.
        Co do prof. Piotrowicza, to zupełnie przypadkiem znalazłam stronę na ten temat
        po wpisaniu do wyszukiwarki hasła marskość wątroby.
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
        M.P.
        • prezes.prometeuszy Re: marskość wątroby 21.08.05, 02:26
          Zapoznałem się z informacjami o metodzie "leczenia" wspomnianego Profesora.
          Napiszę tylko tyle :
          - w świecie medycznym nie jest to uznana metoda leczenia marskości,
          - ów profesor nie jest lekarzem (profesorem medycyny),
          - metoda jest kosztowna.

          Proponowałbym szukać sposobów konwencjonalnej medycyny, aby ulżyć choremu.
          Niekiedy niestety zrobić więcej się nie da. Czasem trudno jest odróżnić możliwe
          od niemożliwego w obliczu bardzo poważnej choroby, dlatego warto kilka razy
          przemyśleć podejmowane decyzje.

          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka