Dodaj do ulubionych

depresja i hcv - poradźcie!

21.10.07, 13:22

No wlaśnie. Przyplatało mi się wirusowe zapalenie watroby. Jeszcze
nie miałam biopsji. Wiremia pol roku temu byla niska...
Do tego wszystkego jestem typem "depresyjnym" - i taka mnie teraz
dorwała nicosc - że nie wiem, jak sobie poradzić. Mam zamiar przejść
kurację jakims antydepresantem, bo nie dam rady inaczej. Interferon
teraz mnie załatwi. Co o tym sadzicie? Napiszcie, bardzo prosze. Czy
to rozsadne wg Was, zebym najpierw "zaleczyla" te swoja depresje i
lęki, w dajmy na to - parę miesięcy, a potem wzięła się za hcv? Caly
czas biore Essential Forte, ale nie wiem, czy to jakos działa na
watrobe. Wiem, ze depresjajest przeciwskazaniem do stosowania
interferonu, ale ja bardzo chce sie uwolnić od hcv (genotyp
oczywiscie 1B) Czy bardzo mi zniszczy wątrobe? Czy w czasie brania
np Zoloftu czy Seroksatu można robić biopsję?

Co sadzicie, prosze - odpowiedźie. Z gory dziękuję. Bardzo proszę,
aby Prezes zechcial mi odpowiedzieć także, co o tym, co napisalam,
myśli. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • bananarama-live Re: depresja i hcv - poradźcie! 21.10.07, 18:26
      Jestes dokładnie w takiej samej sytuacji, jak ja 3-4 mc temu. Ja
      przełozyłem terapie , zeby wzmocnic sie psychicznie. Teraz jestem po
      miesiacu terapii i zapewniam Cie, ze to wszystko wina Twoich mysli.
      Jest kompletnie inaczej , niz zakładamy. Wszystko widzimy w czarnych
      kolorach, a to wszystko pikus. Naczytałas sie zapewne o skutkach
      ubocznych, dopasowałas do siebie i masz gotowa depreche. Ja w tej
      chwili smieje sie z całej terapi i z siebie, ze byłem taki głupi.
      Wiez mi do cholery na słowo, to nie wyglada tak zle, jak mówia
      ludzie. Ludzie lubia wyolbrzymiac, zeby byc biedniejszymi ,niz
      sa.Nie słuchaj ludzi, bo oni tylko nakrecaja sie negatywnie.
      Leczenie antydepresantami , nie jest przeciwwskazaniem do terapii.
      Gorzej byłoby ,gdybys nie współpracowała z lekarzem psychiatra. To
      byłoby przeciwwskazaniem. Same leki nie koliduja ze soba.WIERZ MI -
      TO NIE WYGLADA TAK ZLE Ja biore przeciwdepresant raz dziennie i
      chodze jeden cm nad ziemią. WAZNE - lek pp musi byc trafiony i
      gonisz wirusa z piesnia na ustach
      • taoistka Re: depresja i hcv - poradźcie! 22.10.07, 08:58

        Cześc, po pierwsze, dzięki wielkie za odpowiedź.
        Słuchaj, czyli przechodzisz terapię interferonem i bierzesz
        antydepresant? To znaczy, że tak można. Zdaje się, Prezes kiedyś
        pisał o takich możliwościach, żeby sobie pomóc w trakcie terapii.
        Moja lekarka - zresztą nie tylko ona, mowi, że terapia "jest bardzo
        ciezka, szokowa". Oprocz wszystkiego ja - niestety, glupio sie
        przyznac - mam stany lękowe i MUSZE coś z tym zrobić, bo to zaczyna
        mi nie pozwalać normalnie funkcjonować i ja nie mam na myśli
        porannego joggingu, pływania, fitnessu, chodzenia na koncerty, do
        kina i teatru...:( Normalnie funkcjonowac to znaczy łazić do pracy.
        A pracę mam taką, że musze reprezentować instytucje, witać, mówić o
        problemach, nadziejach, i z tego wszystkiego w miare sensownie
        wybrnac bez szczególnego potknięcia, bo będzie po pracy:(((

        Poza tym pisze - jestem osobą piszącą i przy tej depresji i hcv -
        mam taki odpływ myśli, że mnie to przeraża, nie jeżdze (bo się boję)
        nigdzie - a param się właściwie dziennikarstwem - i jeszcze, i
        jeszcze hcv. Więc Twoje słowa to jak miód na moje serce ducha i
        umysł.

        Co mi radzisz, przejść terapię antydepresantami - proponują mi
        klasyczny seroxat - ale i pani psychiatra jest lekko skonfudowana
        tym, ze mam hcv, a pani hepatolog także grymasi mimicznie - - - a
        potem zaczać brać interferon? Ty tak zrobiłeś, i pozostałeś na
        antydepresantach. jeśli dobrze rozumiem. I można, okazuje się.

        Daj znać, plizzz.

        tao
        • bananarama-live ps 22.10.07, 18:35
          Ty piszesz,a ja mam do czynienia z duzymi pieniedzmi. Oboje musimy
          miec jasny umysł. Po antydepresantach, dostajesz takiej jasnosci, ze
          mogłabys wyrobic 150 % normy. Najwazniejsze to uporzadkowac mysli w
          ten sposób, zeby przepływały w odpowiednim tempie. Gonitwa,natłok
          mysli to jeden z objawów leku, deprechy, ale to wszystko daje sie
          leczyc. Najwazniejsze nie wpasc w totalny dół - naciezszy stan
          depresyjny /otepienie/ Apeluje do wszystkich załamanych,
          zdesperowanych, zaleknionych. Jezeli jeszcze tacy jestescie, to albo
          nie leczycie swojego psyche, albo trafiliscie na lekarza
          patałacha.Mój lekarz psychiatra /obecny/ zrobił oczy jak złotówki,
          ze czterech specjalistów u których byłem , nie postawili
          odpowiedniej diagnozy. Po 2 miesiacach nieprzespanych nocy, po
          pierwszej tabletce LERIVON, usnałem jak dziecko. Obudziłem sie jak
          bym spał tydzien - wypoczety i gotowy do pracy. To nie cuda , to
          medycyna.
    • bananarama-live Re: depresja i hcv - poradźcie! 22.10.07, 16:19
      Witaj. Musisz wiedziec, ze to Twoje mysli robia Ci ten bałagan.
      Jesli stwierdzono stany lekowe, a tak zapewne jest, bo mysle ,ze
      zaczelo sie to po informacji o HCV, to FLUOXETYNA jest nie własciwym
      lekiem. Na lęk w zasadzie jest tylko 2 leki. Jeden z nich to CITAL.
      Ja jade na Citalu i biore interferon. Nie ma problemu. Do citalu
      mozesz zasugerowac lekarzowi LERIVON Te dwa leki uzdrowia Cie w
      kilka dni. Jesli juz zaczniesz je brac, bedziesz musiała na nich
      jechac długo / lata/ Cital to bezpieczny lek. Juz widze mine
      lekarza ,któremu muwisz czym ma Cie leczyc. Musisz znalezc
      takiego ,który zrozumie ze leki z grupy SSRI maja podobne działanie,
      ale w ich działaniu sa pewne niuanse. Własnie podałem sobie 6ty
      zastrzyk i stukam do Ciebie dalej. ZAPEWNIAM Cie poraz kolejny. TO
      NIE JEST KONIEC SWIATA. Nie pytaj czy zaczac sie leczyc na nerwy, Ty
      juz dawno powinnas zaczac. W terapie iterferonem ,trzeba wejsc z
      mocna głowa. Ja mam tak mocna, ze od switu do nocy , chodze z
      bananem na twarzy. To nie jest tekst blabla - tak jest naprawde, a
      było tak kiepsko. Uff. Nie stresuj sie jakimis dietami, higiena
      nadzwyczajna itd. Zyj normalnie i NIE BADZ RURA I NIE PEKAJ. Sa
      gorsze choroby
      JESLI TO LęKI TO TYLKO CITAL i LERIVON + CLORANXEN i jestes zdrowa
      po 3 dniach. Jednak przy Citalu zostaniesz długo.

      POZDRAWIAM
      GG 238 10 87
      Michał
      • taoistka Re: depresja i hcv - poradźcie! 23.10.07, 08:13


        Stany lekowe miałam zanim dowiedziałam się o hcv. dziekuje za
        odpowiedzi. Pozdrawiam cieplutko. T
    • prezes.prometeuszy Re: depresja i hcv - poradźcie! 23.10.07, 00:39
      Przede wszystkim nie my (pacjenci) decydować powinniśmy o tym jak
      leczyc, w jakiej kolejności, a przede wszystkim czym leczyć 2 różne
      schorzenia. Uważam, zę zacząć powinnaś od wizyty u psychiatry (jak
      to brzmi wiem, ale to oni leczą depresję) i zaczac od rozmowy o
      ewentualnym leczeniu IFN. Jeżeli tenże lekarz nie będzie widział
      problemu (że określę to tak - nie jest z Tobą aż tak źle), to moze
      zgodzi się (i napisze to do zakaźnika w formie konsultacji), ze
      leczyć Cię można.

      Typowym działaniem w takich przypadkach znanych mi terapii
      przeciwwirusowych jest monitoring nastroju i równoległe leczenie
      antydepresyjne podczas tejże najwazniejszej terapii IFN. tak
      naprawdę depresja jest tylko względnym przeciwskazaniem i wiele
      zalezy od chęci (i odwagi, i wiary w swoje zdolności ;-) ) lekarza
      psychiatry...

      Z drugiej strony warto wiedzieć, zę to HCV moze być przyczyną
      pogarszającego się nastroju i zmian o podłożu depresyjnym. To, że
      HCV poza hepatocytami atakuje takze komórki nerwowe jest już pewne,
      a samopoczucie, chćeci do życia, czy "ból istnienia" są
      typowymi "objawami" przewlekłego zakazenia HCV.

      Być może walka z HCV doda Ci takze sił i wzmocni Twoją psychikę, gdy
      uwierzysz, ze wygrana z HCV moze zarazem oznaczać wygraną z
      depresją...
      • bananarama-live Re: depresja i hcv - poradźcie! 23.10.07, 15:19
        Oczywiscie, ze nie nam leczyc, ale lekarze niestety nie dokształcaja
        sie i daja wszystkim to samo. Psychiatra to trudny fach, rzadko
        mozna spotkac normalnego psychiatre. Lekarze lecza tym co modne i
        dzesienciu pomogło, ale jedenasty wymaga innego leku, a rozped
        działa.
        Pozdrawiam

        Do chorej

        Jesli juz zaczniesz leczyc sie, nie wchodz na podobne fora, one
        bardziej dołuja.
        • taoistka Re: depresja i hcv - poradźcie! 24.10.07, 09:02
          Bananarama, z kims gadac musze, wymieniac sie opisami samopoczucia
          ect. Czuje sie starsznie wyalienowana, sadze, ze namowie swoich
          lekarzy, zebysmy terapie zaczeli od stycznie - interferonem.
          Wczesniej nie da rady. Mysli mama raczej straszne, w czym pomaga mi
          tak zwane "zycie". I nie roztkliwiam sie nad soba, tylko JESTEM JUZ
          NAPRAWDE ZMECZONA. Twoj post byl taki optymistyczny, ze inaczej sie
          spojrzalo na hcv i na depresje, taki post "po slonecznej stronie
          ulicy" czego i mnie, i wszystkim hcv-owcom - brak.

          Jestem pacjentem podobno trudnym, bo chce wiedziec: jaki lek jest mi
          podawany, dlaczego, i jakie ma skutki uboczne. Zaufanie do lekarzy
          swoja droga, ale w mojej rodzinie takie zaufanie skonczylo sie
          prawie zejsciem smiertelnym pacjentki. To jest MOJ organizm, i to ja
          bede po jakims bledzie lekarskim, albo niedopatrzeniu - cierpiala.
          Znam juz dobrze swoj organizm, nie mam 20 lat - i wiecej na jego
          temat czesto wiem, niz lekarze. Tak wiec czesto sugeruje lekarzom,
          czego od nich oczekuje a sformulowanie "nie nam decydowac" odkladam
          do lamusa osob, przed ktorymi jeszcze duzo doswiadczenia i dobrego,
          i zlego - wlasnie z lekarzami.

          Pozdrawiam, Tao
    • bananarama-live Re: depresja i hcv - poradźcie! 24.10.07, 19:52
      Moj post jest optymistyczny, bo zdrowy, a zdrowy bo w głowie mam
      tyle serotoniny, ze mógłbym obdzielic cały swiat. Jesli chcesz przez
      to wszystko przejsc w miare dobrze, musisz przede wszystkim uspokoic
      nerwy i popatrzec na to spokojnie. Jestes w bardzo dobrej sytuacji,
      o ile mozna tak powiedziec. Jestes młoda, masz niska wiremie, nie
      masz dodatkowych chorób. Jesli czujesz sie psychicznie, kiepsko, nie
      czekaj. szukaj DOBREGO psychiatry. Jesli wyda Ci sie nie kumaty, idz
      do innego. Do psychiatry musisz miec przede wszystkim zaufanie. Ja
      takiego zaufania nie miałem do czterech, ale znalazłem o 200 km od
      mojej miejscowosci. Lekarz musi wysłuchac Cie, wypytac, poswiecic
      duzo czasu. Klopoty z nerwami ,to nie katar a leków jest naprawde
      duzo. Jesli trafisz we własciwy, wszystko odmieni sie, sprawy same
      zaczna sie wyjasniac. Domyslam sie ze wszysko chciałabys , zeby było
      natychmiast, chcesz wypic wiadro wody i wysikac całego wirusa. Nie-
      szybko nie da sie. Pomysl co maja zrobic ludzie starzy, z młoda
      dusza. Na starosc nie ma lekarstwa - czy wszyscy maja wpasc w oblęd?
      Do ciebie i innych załamków. Dopóki piłka w grze, wynik jest
      nieznany. Ja stałem na skraju przepasci, moj stan psychiczny był
      tragiczny, teraz opowiadam kawały, ze smiercią w tle. Piszesz ,ze
      namowisz lekarzy na styczen - musisz miec znajomosci ;-) POWTARZAM
      JESZCZE RAZ - JESLI NIE USPOKOISZ SIE, BEDZIESZ SIE MIOTAC I WPADAC
      W JESZCZE WIEKSZY OBŁED Czego boisz sie? Jest goraczka na poczatku,
      ból głowy , ból miesni, ale czy wy dziewczyny nie jestescie
      przyzwyczajoine do tego? Co miesiac was to dopada. Ja miałem prawie
      40 stopni, 5 godz po podaniu pierwszego zastrzyku, no i co? Łyknąłem
      paracetamol,relanium i palulu. Rano 37 i po bólu. Kazdy nastepny
      zastrzyk , moze byc z mniejszymi negatywnymi objawami - organizm
      przyzwyczaja się . Ludzie mecza sie bardziej, bo nie maja
      pozytywnych mysli. Pozytywne mysli nie przyjda same, bo wiadomosc o
      HCV przycmiewa je. Dlatego trzeba pomóc myslom i cos połknąć. Sama
      biopsja to pikus. Czasami nie wychodzi, ale to tez nie tragedia -
      wyjdzie nastepna. Mam pretensje do lekarzy, bo nie informuja
      pacjenta dostatecznie, myslac ,ze kazdy to głąb i nie musi wiedziec.
      Pal licho. W leczeniu sa standardy i tego lekarze trzymaja sie.
      Jesli chcesz pogadac, podałem moje GG. Mysle ,ze nadajesz z pracy, a
      ja do 15 tej pracuje i nie ma mnie przy kompie.

      MASZ SIE USPOKOIC bo wszystko bełta Ci sie i widzisz w kazdym
      wroga,albo kogos kto Cie olewa. Na spokojnie wszystko wyglada
      inaczej. To wszystko musi trwać.
      Przeczytaj dokładnie co napisałem. zadne zdanie nie jest przypadkowe.
      Tobie brak słonca, a ja jestem chory i słonca mam az naddto. Musze
      sie pilnowac, bo antydepresanty ,tak mnie nastroiły pozytywnie, ze
      staje sie zbyt wylewny, poza tym ludzie sa nastawieni na nazekanie,
      a ty taki oszołom jak ja, jest zadowolony :-) Nie wiem z kim
      załatwiasz leczenie , ale to nie jest tak chop-siup. Zresztą to nie
      jest zawał i nie umiera sie z dnia na dzien. Ja gdybym nie był taki
      nadgorliwy i nie zaczał drazyc tematu ALAT 56, moze do konca zycia
      nie dowiedziałbym sie o chorobie. Zadnych objawów. Lekarz mało mnie
      nie wygonił, z tekstem , zebym nie pił piwa. Bo taki alat to kazdy
      by chciał miec. A g----o. Poszedłem do innego i nakłamałem ,ze
      miałem kontakt z chorym, nie miał wyjscia - dał skierowanie :-)
      Pozdrawiam
    • bananarama-live ps 25.10.07, 03:33
      Piszę to wszystko , nie tylko do Ciebie, ale do wszystkich, którzy
      sa jeszcze w sredniowieczu. Umieracie ze strachu, wstydu, na samo
      słowo psychiatra. Wiem to ,bo jak ja opowiadam o swoim psychiatrze,
      to ludzie sa zmieszani :-) Smiechu warte. Boicie sie psychiatry,
      ginekologa z róznych powodów, a to najgłupsza rzecz jaka moze wam
      sie zdarzyc. Jestem pod wrazeniem ,jednej małej pigułki.Naprawde
      jesli miotasz sie, jestes zalekniona/y nie czekaj, smigaj do
      psychola i zyj "zdrowo" Pisze luznym jezykiem, bo od powagi jest Pan
      Prezes, ja nie musze byc powazny. Panie Prezesie, robi Pan złota
      robote, ale musze Pana zmartwic. Do nieba Pan nie pójdzie , bo nie
      ma na to pozwolenia - TU MA PAN ROBOTE

      Cały moj tekst , jest skierowany do słabych psychicznie, a takich
      jest sporo. To ,ze całe zycie byliscie ,jak wam sie wydawało mocni,
      mogło sie zmienic po info o HCV Mi zawalił sie swiat. Wszystko było
      standardowo. Informacja o HCV, koniec swiata, smierc, co robic,
      dlaczego to tyle trwa, przeciez płace składki. To była równia
      pochyła. Z kazdym tygodniem ,było gorzej.Az w koncu tak mi padło,
      ze zastanawiałem sie czy wytrzymam jeszcze tydzien. To był koszmar
      nie do opisania. Nie trafione leki, powodowały jeszcze wiekszy dół,
      bo nie ma dla mnie wyjscia - myslałem. Standardem jest, ze siadacie
      przed internetem, czytacie nocami ,dniami i dostajecie swira. To
      slepa ulica. Powiecie, ale juz to wszystko wiem, i co teraz, wymazac
      z pamieci? Nie , nie da sie. Trzeba połkac odpowiednia pigułke i to
      cały morał, z tego wszystkiego.
      Sa w miastach grupy terapeutyczne,wspomagajace chorych na HCV.
      Wybieram sie , ale nie w roli pacjenta, tylko " terapeuty" Jestem to
      wam winny. Mnie duzo ludzi pomogło wiec nie moge pi.....ć w stołek i
      nic nie robic. Zapewniam was ,ze wiecej daje rozmowa z chorym, niz z
      psychoterapeuta, który jest zdrowy, a swoja madrosc ma z ksiazek.

      Czytam rozne dziwne rzeczy - nie godze sie na biopsje, do mnie
      nalezy decyzja o leczeniu itd. Przeciez im wiecej informacji , tym
      lepiej. Lekarz ma pełny obraz. Nie badzcie madrzejsi od gazety.

      Panie prezesie, proszę odniesc sie , do mojego tekstu. Jest Pan
      autorytetem wiec Pana ocena moze byc pomocna. Z tego co
      zauwazyłem,nie lubi Pan dyskutantów, woli Pan konkretne pytanie -
      konkretna odpowiedz - ok.

      LUDZIE
      Nie siedzcie na tych smutnych forach, nie czytajcie o waszej
      chorobie za duzo. Powinniscie wiedziec ,tylko tyle ile potrzeba, a
      ile potrzeba? Nie wiem, ale wiem ,ze nie wszystko. Nigdy nie mozna
      brac pod uwage,jednego przypad. Na chorobe patrzy sie ogólnie, tz
      statystycznie. To ,ze Kowalskiego bolała głowa, nie oznacza ze
      Malinowskiego tez bedzie bolała. Nie ma identycznego przypadku.Sa
      bardzo podobne. To,ze cos moze sie zkopsac po drodze np krew,
      tarczyca,skóra, to na to tez sa srodki.Jesli nie ma ,to sa to
      skrajne przypadki, które nie musza was dotyczyc. Ale nie , musza, bo
      przeciez wiekszosc ma juz opracowany scenariusz swojej choroby. Mój
      był czarniejszy, od czarnej dziury. Dzisiaj moge powiedziec JESTEM
      GŁUPI ,bo to wszystko nie tak. Gdybyscie przeczytali 100 pozytywnych
      informacji i jedna negatywna, to ta jedna własnie wam sie przytrafi
      i to cały problem.Jest 3,30 wstałem zeby cos zjesc, bo jestem głodny
      non stop, a przeciez miało mnie mdlic i miałem zygac. To najlepszy
      dowód, ze nigdy nie ma wszystkich skutków ubocznych, a jesli sa, to
      człowiek moze tyle zniesc, ze po kuracji,powiecie. Przeciez to w
      gruncie rzeczy nie było az takie straszne. Ale biadolic kazdy lubi,a
      szczególnie faceci, wiem to po sobie. Jak mi sie nie chce zrobic
      jesc, to jestem strasznie biedny. " Zono zrób mi jesc, przeciez ja
      taki chorutki" :-) I co działa? Działa . Za piec minut mam omlecik z
      groszkiem / lubię/ No to by było na tyle. Zdusze komara jeszcze , bo
      na 7 do pracy, a pracowac lubię ,oj lubie. Gapienie sie w sufit, to
      dopiero schiz.
      • taoistka Re: ps 25.10.07, 12:18

        Nie ukrywam, ze sie boje. Dlaczego miales tak wysoka temperature po
        pierwszym zastrzyku??? Pozwolisz, ze aczkolwiek chaotycznie,
        sprostuje pare kwestii. Wcale nie jestem taka mloda bo czterdziecha,
        to raz. Mialam klopoty z tarczyca - ale po konsultacji rzekomo nie
        ma przeciwskazan do leczenia hcv. Lekarka hepatolog jest polecona i
        taka "na pol gwizdka" jesli chodzi o wszystko. W ogole jestem dosc
        silna psychicznie, ale teraz mam zly moment w zyciu, w zwiazku z tym
        ten psychiatra. kobieta ta, - tez kobieta - jest taka chwilami
        bezradna slyszac o hcv. Co ja mam zrobic? Konsylium kiedys mozna
        bylo, a teraz? tez trzeba. Niech kazdy bubek (przepraszam) lekarz
        wypowie a najlepiej NAPISZE ze nie ma przeciwskazan. czuje sie
        bezradna wobec lekarzy. kazdy patrzy w swoja specjalizacje. Nie ma
        holistycznego i calosciowego podejscia. Ktoregos dnia odezwe sie na
        Twoj nr gg z pytaniami o kuracje, bo nie chce tutaj robic wlasnego
        blogowego monopolu:)

        Pozdrawiam wszystkich przestraszonych, jak ja i tych dzielnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka