Dodaj do ulubionych

Pożegnania

23.03.08, 14:02

Walczcie sobie z wirem, Kochani, zwyciezajcie, szczerze zycze - ja
juz nie mam sily. Nie mam sily nawet rozpoczac tej terapii.
Moj ukochany zostawil mnie w dlugach setkowych, i z moim hepatitis c.
Wyszedl z mojego zycia jak z ... wygodki.
Teraz, na swieta, - jestem sama i taka juz pozostane. Nie mam juz
nic oprocz tego wirusa. Czuje sie skopana przez zycie, nie ma to
sensu dluzej tak sie meczyc, tyle lat. Nie mam dzieci, rodziny ani
nikogo, on byl tym Jedynym. On byl motywacja podjecia leczenia, i On
mial sie mna zaopiekowac.

Zegnajcie, Tao
Obserwuj wątek
    • bananarama-live Re: Pożegnania 23.03.08, 16:15
      Tak nas zostawisz? Dopoki jestesmy razem, jest troche razniej,a Ty
      chcesz dawac dyla? Przemysl to.
    • jan-w Re: Pożegnania 23.03.08, 17:01
      Wcale nie jesteś sama. Jeżeli ten człowiek tak się zachował, nie ma powodu aby
      go żałować. Może dzięki temu, spotkasz kogoś bardziej wartościowego.
      Zdrowych spokojnych świąt i powodzenia życzę :-)
    • mmagik Re: Pożegnania 23.03.08, 17:58
      Czesc Tao
      Przeczytałem sobie twoj post i zastanawiałem sie czy ci odpisac...I
      odpisze choc nie jestem zbytnio za praniem brudow swego zycia na
      forum publicznym ale moze to da ci do myslenia.

      Kiedys poznałem dziewczyne była starsza odemnie. Bardzo sie w niej
      zakochałem z czasem. Po 2 miesiacach powiedziałem jej ze mam hcv (
      wtedy to jeszcze był dla mnie trudny temat by sie przyznac poniewaz
      wiedziałem o tym zaledwie pare miesiecy i uwazałem to za wstydliwy
      temat). Na poczatku było ok ale po pewnym czasie powiedziala ze boji
      sie wirusa. Postanowiłem ze dla niej go pokonam bo wczesniej nie
      miałem motywacji by walczyc z nim tym bardziej ze mi krzywdy
      wielkiej nie robil gdyz aktywnosc jego była bardzo niewielka.
      Zaczołem regularnie meczyc lekarzy o biopsje potem dopytywac o
      kolejke i cos drgneło w tym kierunku po jakims czasie. Jednak owa
      dziewczyna poczytala o leczeniu w necie zasiegnela rady kolezanki
      ojca (dentysty) i stwierdzila ze jestem idealnym facetem nie moze
      nic mi zazucic i wogule chciala by ze mna bardzo zyć ale nie chce
      patrzec na moje leczenie. Nie chce widzidziec jak sie mecze bo ona
      chce miec spokojne zycie bez stresow. Pamietam ze długo nad tym
      rozmyslałem i ciezko było mi pojac ze mnie zostawiła zanim jeszcze
      rozpoczołem to leczenie a przeciez ja kiedy ona była chora czy miala
      jakies problemy byłem zawsze przy niej bezwzgledu na wszystko. Tego
      dnia po jej oswiadczynach ze to koniec ryczałem jak małe dziecko
      pytajac Boga dlaczego ja? mam ogolnie inne tez problemy ze zdrowiem
      i dlaczego ja jeszcze mam to ? dlaczego odwracaja sie odemnie ludzie
      ktorych tak bardzo kocham a kochałem ja do tego stopnia ze zrywałem
      znajomosci wieloletnie jesli ktos ja krytykował.

      Minął rok, mozna powiedziec ze doszedłem do siebie przestałem o niej
      myslec i tesknic choc pewnie gdzies slad w sercu pozostał.Zylem
      swoim nowym juz zyciem kiedy zadzwonił telefon. To była wiadomosc ze
      szpitala ze mam sie stawic na leczenie bo wlasnie przyszla moja
      kolej. Decyzja ktora podjołem dla tej osoby dla ktorej chciałem to
      pokonac i wierzyłem ze bedzie poprostu trzymac mnie za reke kiedy
      bedzie mi ciezko własnie przyniosła konsekwencje w postaci
      telefonu.. Jutro bedzie 19 zastrzyk i kolejny tydzien walki, walki
      ktora tocze dla siebie o lepsze jutro takze i ty musisz ja stoczyc i
      chociaz sprobowac. Czasami ta laska sie do mnie odzywa, niedawno
      napisala mi ze gratuluje 15 zastrzyku i trzyma kciuki abym
      wyzdrowiał. Z tego co wiem jest juz skims innym. Trudno mi opisac te
      wszystkie emocje jakie bym chciał wyrazic bys zrozumiala ze wiem co
      czujesz.Jaka nienawisc czuje do tej kobiety gdy czytałem te jej
      gratulacje mimo ze tyle upłyneło czasu.Dzis tez jest inna kobieta
      ktora trzyma mnie za reke i nie przeszkadza jej moj hcv chociaz nie
      jestesmy razem bo zycie jest skomplikowane i nie jest ona do konca
      wolna.. ale to akurat juz mało wazne. Moze to wszystko napisałem
      zawile ale chodziło mi o to ze nie walczysz dla kogos zawsze dla
      siebie. On cie zwyczajnie nie kochał uwierz mi nie warto pochylac
      głowy nad ludzmi ktorzy na to nie zasługuja. Terapia jak juz pisałem
      w innych postach nie musi i czesto nie jest taka straszna jak sie ją
      przedstawia to poprostu czasem sa gorsze dni kiedy cos tam dokucza.
      Nie ma powodu bys nie miala dac rady a w pojedynke jak widac po mnie
      mozna walczyc bo chociaz pisałem o innej kobiecie to dzieli nas poł
      polski i na codzien zwyczajnie zmagam sie sam. A ty do czasu terapi
      napewno poznasz jakiegos wspaniałego faceta ktory bedzie przy tobie.

      Pamietaj walczysz dla siebie i o siebie i z czasem przyznasz mi
      racje :) to wszystko wymaga tylko czasu

      Pozdrawiam
    • marta1603 Re: Pożegnania 23.03.08, 19:08
      wiem że ci jest ciężko ale głowa do góry weż się w garść i podejmij
      leczenie myśle że to teraz jest najważniejsze a reszta sama się
      ułoży pozdrawiam trzymam kciuki
      • obladioblada odezwij się !!!koniecznie 26.03.08, 20:31
        Koniecznie odpisz nam na wpisy-czekamy z niecierpliwością...
        To,że idzie pozbyć się wirusa jest realne i w zasięgu twoich
        możliwości-ja jestem po leczeniu,po udanym leczeniu- zakończonym
        wielkim minusem (już dwukrotne badania w odstępie półrocznym).
        Z pewnością i Ty dasz radę-nie czekaj na tego faceta,bo to kawał
        gnoja był-walcz o siebie,bo jesteś tego warta!!
        Koniecznie odpisz,daj znać,że będziesz walczyła dalej...
        Pozdrawiam
    • zagubiona_4 Re: Pożegnania 23.03.08, 23:16
      Tao odezwij sie i napisz co u Ciebie. Nie jestes sama. My tu
      jestesmy tez dla Ciebie.Wspolne problemy zblizaja ludzi do
      siebie.Odezwij sie koniecznie.
    • mordeczek Re: Pożegnania 24.03.08, 02:19
      Zycze ci z calego serca zebys sie pozbierala, pukladala sobie w glowie swoj maly
      plan. Wiem wiem, ze to nie latwo, znam. Ja tez duzo zlego przeszedlem.
      Motywacja do leczenia powinna byc lepsza przyszlosc.

    • igor-ski Re: Pożegnania 24.03.08, 19:43
      Dasz radę! a gnój dobrze, że się zmył widać nie był Ciebie wart...,
      my wszyscy jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki za Twe słuszne decyzje, podejmujesz
      je dla Siebie a w przyszłości będą Ci za nie wdzięczne Twoje dzieciaki i Twój
      "wart Ciebie" luby.... Głowa do góry.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka