iwonagos
20.04.09, 21:21
Wiem, że to forum o zapaleniu wątroby, ale nie bardzo mogę znaleźć odpowiedzi na moje pytania, więc wybaczcie i może ktoś będzie wiedział.
Mój ojciec ma zdiagnozowaną od trzech lat marskość wątroby na tle alkoholowym. Mimo że dowiedział się o chorobie, nie przestał pić, a w sumie ostro pił ze 25 lat, teraz ma 57... W sierpniu 2008 trafił do szpitala z wodobrzuszem. Zdiagnozowano żylaki przełyku, wrzody żołądka. Dostał leki, dzięki którym woda zeszła. Przestał pić. Dwukrotnie miał opaskowane żylaki przełyku, wysechł jak wiór i cały czas jest żółty. Miał wilczy apetyt i nie bardzo przestrzegał diety.
Trzy tyg temu zaczął wymiotować, wymioty fusowate. Zabrano go do szpitala i stwierdzono pęknięcie żylaków, zapalenie żołądka i dwunastnicy. Wróciło wodobrzusze i obrzęk nóg. Kilkakrotnie podawano mu krew. W szitalu nie dostawał jedzenia, jedynie kroplówki, środki przeciwbólowe, nie wstawał w ogóle. Dzień lepiej, dzień gorzej. Jednego dnia pielęgniarki kazały przynosić mu do jedzenia to, na co ma ochotę, bo jego dni są policzone, lekarz poinformował, że musimy być przygotowane na najgorsze. Następnego dnia poprawa i tak dwa tygodnie w szpitalu... Ponieważ wodobrzusze się utrzymywało, zrobiono mu dren i z tym workiem, ponad tydzień temu wypuszczono ze szpitala. Lekarz poinformował, że "ten stan" nie potrwa długo, czyli umrze wkrótce. W domu też jest różnie. Jednego dnia lepiej, czyli wstaje, chodzi, a drugiego leży i wyje z bólu, ponieważ lekarz nie przepisał żadnych środków przeciwbólowych. Największy ból jest po odciąganiu wody. Nogi ma nadal bardzo spuchnięte.
Ja w sumie psychicznie zaczynam odpadać. Jesteśmy we dwie, a właściwie ja, mama, 3 letnia córka i ja w ciąży 4 miesiące, mąż za granicą. Mama się wscieka, że musi się nim zajmować, bo życie z alkoholikiem, bijącym, maltretującym, ach, nie ma o czym nawet mówić.
Ja chciałabym mu jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Lekarz powiedział, że leków przeciwbólowych typu plastry nie załatwię, bo to nie nowotwór. Co z tym workiem? Czy on dłuższy czas może z tym workiem na brzuchu chodzić? Słyszałam o stomii, ale nie wiem, jak i gdzie to załatwiać i czy są refundowane te worki.
Możecie poradzić co z tym fantem zrobić?