decort
07.09.09, 22:41
jestem generalnie przerażona problemami kognitywnymi. Zaczęły się jeszcze
przed terapią, w trakcie terapii sie pogłębiły, wyczytałam gdzieś, że zostają
na zawsze i mogą postępować.
Zapominam, brakuje mi słów, z bardzo trudnością przyswajam nowe informacje,
stare wyleciały mi z głowy. Jako prawnik jestem skończona z takim stanem
umysłu. Ostatnio mam przed oczami kolegę notariusza, alkoholika, chorego na
wątrobę, zmarł kilka lat temu, nie wiem czy miał HCV lub HBV, w ostatnich
latach nie pił, ale popełniał błędy, zapominał, pamiętam swoje zaskoczenie
stanem jego umysłu, pamiętam jego stopniową utratę wiarygodności i szacunku
otoczenia z powodu "otępienia"; teraz podobne objawy obserwuję u znajomego ze
stwardnieniem rozsianym i znajomej z nowotworem. (Oraz u siebie)Ci którzy nie
wiedzą traktują ich z przymrużeniem oka albo jak wariatów. W każdym razie
niepoważnie. Nie chcę tak skończyć. Trudno, niech mnie "boli" wątroba, niech
nie mam sił fizycznych, ale jak zapobiec utracie funkcji umysłowych?!