24.10.09, 04:24
na blogu Krystyny Jandy przeczytałam list, jaki dostała od jednej z
czytelniczek. totalnie mnie on zauroczył i sprawił, że w godziniach
tych smutnych się uśmiechnąć musiałam.

oto on :

"Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna,
pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich
skrzyń.Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble.Trzeciego
dnia usiadła na podłodze pustej jadalni,włączyła spokojną muzykę,
zapaliła dwie świece,postawiła półmisek z dwoma kilogramami
krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i
przystąpiła do konsumpcji, aż już więcej nie mogła.
Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy,
pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i
sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach
karniszy.Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego
nowego lokum.
Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową
dziewczyną. Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z
czasem dom zaczął śmierdzieć. Próbowali wszystkiego! Wyczyścili,
wyszorowali i przewietrzyli cały dom.Sprawdzili, czy w wentylacji
nie ma martwych myszy i wyprali dywany.W każdym kącie powiesili
odświeżacze powietrza.
Zużyli setki puszek sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i
wymienili wszystkie drogie dywany. Nic nie działało.Nikt nie
przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować w
domu, nawet służąca się zwolniła.
W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się
wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto
zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać
ich telefonów.Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić
nowy dom.
Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała
go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie
wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny.Wysłuchała go ze spokojem i
powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i że porozmawia z
prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by
odzyskać dom.
Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o
smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą
rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia.
Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do
podpisania.
Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego
domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na
ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu....
...łącznie z karniszami."


Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: list 24.10.09, 04:37
      oczywiście, gdyby się chcieć czepiać
      można założyć,
      iż przy zdejmowaniu karniszy musieli źródło smrodu odkryć.
      ale ja się tam nie czepiam.
      • damakier1 Re: list 24.10.09, 18:34
        > iż przy zdejmowaniu karniszy musieli źródło smrodu odkryć

        Wcale nie, przy zdejmowaniu karniszy nie potrzeba wyciągać zatyczek.
        A zresztą, historie śliczne mają prawo potknąć się na szczegółach.
        Ja też się nie czepiam.
        • lucyna_n Re: list 24.10.09, 18:40
          jeżeli śmierdziałoby tak że nei szłoby wytrzymać to i bez wyjmowania zatyczek
          byłoby czuć skąd wiatr wieje. Bajka pocieszajka .
          • ichnia Re: list 24.10.09, 19:24
            lucyna_n napisała:
            > jeżeli śmierdziałoby tak że nei szłoby wytrzymać to i bez
            wyjmowania zatyczek
            > byłoby czuć skąd wiatr wieje. Bajka pocieszajka .

            Czepiasz się Lucy ;)
            Przeczytałam cały list i przy zdaniu ostatnim uśmiechnąć się
            musiałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka