Dodaj do ulubionych

tak niewiele trzeba...

20.04.06, 06:32
Przewlekle chory Mateusz bardzo chciał zostać policjantem. Wczoraj dostał
nominację od komendanta, zatrzymywał auta do kontroli i jeździł radiowozem.
Mateusz Grajewski ma zaledwie szesnaście lat, a wczoraj został prawdziwym
policjantem. Komendant szczecińskiej policji insp. Waldemar Horodko mianował
chłopca młodszym posterunkowym.

- Spełniło się moje największe marzenie, jestem policjantem - powiedział
uradowany chłopak. - W nocy nie mogłem zasnąć. Od rana chodziłem
podekscytowany. Nie wierzyłem, że to marzenie się spełni.

Mateuszek choruje na przewlekłą, nieuleczalną chorobę. Od kilku tygodni jest
pod stałą opieką Zachodniopomorskiego Hospicjum Dla Dzieci. Pracownicy
placówki postanowili spełnić marzenie chłopca.

Odjechał radiowozem

Zofia Mirkiewicz i Mariola Konecka z hospicjum poprosiły o pomoc szczecińską
policję.
- Tak niewiele potrzeba, by spełnić dziecięce marzenia. - mówi podkomisarz
Katarzyna Legan, która zorganizowała dla chłopca dzień pełen atrakcji. -
Wszyscy moi koledzy przyjęli pomysł z entuzjazmem, również pan komendant nam
pomógł. Chcieliśmy pokazać mu zajęcia, które robią wrażenie i które sprawią
mu przyjemność. Nie możemy dać niestety chłopcu zdrowia, ale mogliśmy chociaż
pokazać jak pracują policjanci.

Marzenie Mateuszka zaczęło się spełniać już rano. W mundurze i czapce, jakie
noszą policjanci, odjechał spod domu radiowozem. Na ul. Jana z Kolna po raz
pierwszy w życiu zatrzymał auto do kontroli.
- Poprosiłem kierowcę o prawo jazdy i dowód rejestracyjny. - opowiada
przejęty chłopiec. - Kiedy upewniłem się, że z samochodem wszystko w
porządku, oddałem kierowcy dokumenty.

Patrol po Odrze

Policjanci zabrali chłopca na rejs policyjną łodzią patrolową. Mateusz
trzymał ster i z zainteresowaniem obserwował mijane statki. Koleją atrakcją
było spotkanie z patrolem konnym i psem policyjnym. Mateusz w asyście
policjanta przejechał się także na motorze.

Dzień pełen wrażeń zakończył w gabinecie komendanta szczecińskiej policji.
Tam wszystkim policjantom wręczył własnoręcznie namalowane obrazki
przedstawiające policyjne radiowozy.

- Nie mogę się doczekać kiedy o wszystkim opowiem mamie - powiedział na
koniec dnia Mateuszek. - Teraz już wiem jak się steruje statkiem, jak wygląda
kontrola drogowa, wiem też jak powinno się szkolić psa.

Nie tylko Mateusz marzy

Także wczoraj spełniło się marzenie innego dziecka. Dwunastoletni Kubuś
Kozłowski, który choruje na postępujący zanik mięsni, po raz pierwszy w życiu
jechał lexusem. Pracownicy hospicjum cieszą się, że mogli uszczęśliwić
chłopców.

- Hospicjum działa od niedawna, a już udało nam się spełnić dwa marzenia -
mówi Zofia Mirkiewicz z Zachodniopomorskiego Hospicjum Dla Dzieci. - Teraz
dobrze widać, jak niewiele potrzeba, by na twarzach tych dzieci zajaśniał
uśmiech.
Obserwuj wątek
    • shako_mako P.S.- powyzsze z Glosu Szczecinskiego 20.04.06, 06:33

      • shako_mako do Andreasa... 20.04.06, 06:36
        Juz wiesz Andreasie co mozesz zrobic zamiast bic piane na forum...
        • zona.pijaka Re: do Andreasa... 20.04.06, 09:14
          shako_mako napisał:
          > Juz wiesz Andreasie co mozesz zrobic zamiast bic piane na forum...

          Mi wydaje się ze onegdaj bił tą pianę, nie przemyśliwszy. Ze takich spraw jak
          hospicja, choroby, cierpienia - to nie są rzeczy z których należy się smiać.
          Nie należy rownież wykorzystywać do zadnych osobistych zagrywek. Miałam o to do
          niego żal, ale mi przechodzi.
          • Gość: andreas Re: do Andreasa... IP: *.centertel.pl 20.04.06, 18:44
            macie racje!
            Tak poczułem sie wywołany, ale dopiero teraz przeczytałem...

            Na scianie w firmie wisi ze 5 podziekowan imiennych i firmowych
            za pomoc dla dzieci...
            To troche dzieje sie bezosobowo, bo po prostu w ten czy inny sposób
            wspomagam tych co wspomagaja...

            Zapewne kontakt bezposredni byłby najzdrowszy i najlepszy...

            To chyba tylko raz konkretna osoba zwróciła sie do mnie...
            ale znałem ta osobe i wtedy wiem na co daje...

            Nie zmienia to moich rozterek!
            ====
            PS ja nie jestem zaden bogacz...
            ot mam firemke i jakos sie kula i starcza na moje,
            moze niezbyt wygórowane potrzeby...
            zyje sobie powiedzmy w miare... ot tyle, a rozterki zyciowe pozostaja!
            • shako_mako Re: do Andreasa... 20.04.06, 18:52
              Gość portalu: andreas napisał(a):

              >
              > To chyba tylko raz konkretna osoba zwróciła sie do mnie...
              > ale znałem ta osobe i wtedy wiem na co daje...
              >
              > Nie zmienia to moich rozterek!


              nic z tego nie zrozumiales... a szkoda...
    • shako_mako Re: tak niewiele trzeba... 20.04.06, 09:04
      up
    • skuter70 dało sie??? 20.04.06, 09:38

      w szczecinie?
      za rzadów Jurczyka?
      niemozliwe
      • shako_mako Re: dało sie??? 20.04.06, 10:05
        a co ma do tego otepialy umyslowo Jurczyk????

        to mniej wiecej tak jakbys napisal:

        > w szczecinie?
        > za rzadów Lukaszenki na Bialorusi?
        > niemozliwe
        • Gość: labatt Re: dało sie??? IP: *.hsd1.fl.comcast.net 20.04.06, 14:04
          Moj poprzedni zaklad pracy uczestniczyl w programie 'spelnianie marzen' / jak i
          wiele innych firm w moim miescie/.Bardzo dobry pomysl...
          • Gość: ccc Re: dało sie??? IP: 213.168.231.* 20.04.06, 18:34
            up
            • Gość: labatt Re: dało sie??? IP: *.hsd1.fl.comcast.net 21.04.06, 01:54
              Pierwsza osoba,ktorej marzenie zostalo spelnione dzieki / miedzy innymi / mojej
              bylej firmie - byla kobieta,ktorej lekarze ' dali kilka miesiecy zycia".Wraz
              z 'gift certificate ' - dolaczona byla kopia listu do tzw. banku spelniania
              zyczen od jej rodziny.Marzenie bylo proste...chciala spedzic ostatnie wakacje
              w moim miescie ...z rodzina...Mezem,synem i corka...Serce peklo nawet
              najgorszemu SOB w mojej firmie.Pamietam tez kobiete,ktorej marzeniem byl slub
              wlasnie tutaj...Ona z aparatem tlenowym,w niektorych kregach juz uznana za '
              byla ' -on dbajacy o nia,kochajacy......./dla zlosliwych - pieniedzy tam nie
              bylo czuc / ...
              Dzialanie banku jest proste.Grupa zaradnych,kreatywnych,dobrych organizatorow -
              wolontariuszy / z gotowka na rozreklamowanie ,co nie jest fortuna - i
              prawnikiem / dobrym / ,ktory dopracuje stopien odpowiedzialnosci / - przyjmuje
              listy z udokumentowana sytuacja...Nie ma presji ,obietnic - jest czysta chec
              pomocy / ,co warto zaznaczyc na poczatku - zeby nie bylo rozczarowan / .Majac
              bank zgloszen marzen... - mozna tworzyc bank pomocy.Nie wiem dokladnie jak
              jest w Polsce,ale w Stanach - partycypowanie w takim programie jest najlepsza
              reklama - jaka mozna sobie zazyczyc / to dla tych racjonalnych bardziej,niz
              dobrych /.Powolanie sie na uczestniczenie w programie moze istniec w
              prywatnych ogloszeniach firmy...
              Przyklad...najwiekszym marzeniem Oli C,chorej na stwardnienie
              rozsiane /udokumentowane / - jest wyjazd do Rowow / nad morzem / .Bank szuka
              wykonawcy...Ola spedza tydzien w Rowach za darmo.Miejsce ,w ktorym Ola spedza
              tydzien - ma prawo obwieszczac to gdzie chce - byle bylo to zgodnie z prawda -
              co przynosi korzysci w postaci turystow,ktorzy doceniaja takie akcje - plus
              satysfakcja osobista.../szkoda,ze poczulam potrzebe skupienia sie na tym / .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka