grgkh
29.09.12, 21:01
To nie ja, to powiedział pewien ksiądz:
Dodaje też, że trwa proces obalania autorytetów, gdzie najpierw obalono autorytet kapłana, a potem filozofa. - Nie ma świętości, nie ma mędrców, a to, co pozostało, trzeba dorżnąć.
A może to fałszywy autorytet, który sam się właśnie obala?
Bez żadnego praktycznie wpływu na zjawiska w tej skali, obserwujemy je. Nikt z nas nie jest w stanie realnie zagrozić prawdziwemu autorytetowi. Czy "autorytet", który tak nisko teraz upada powinien był w przeszłości być autorytetem? Czy nie jest tak, że swoją ówczesną pozycję zawdzięcza propagandzie, manipulacji, kłamstwom?