ka3.dwa
21.09.11, 15:13
Jesienią 2010 roku kupiłam ślicznie wyglądające kozaki firmy Via Roma, skórzane, na koturnach, cena 539 zł. Niestety po kilku tygodniach użytkowania zaczęły się w nich chwiać obcasy. Zaniepokojona, oddałam buty do reklamacji. Rozpatrzono pozytywnie., choć prosiłam o wymianę na nowe, podejrzewając, że może są wadliwe juz w momencie zakupu, ale Rzeczoznawca Via Roma absolutnie odmówił zamiany. Radość nie trwała jednak długo. Wkrótce, idąc spokojnym krokiem warszawskim chodnikiem, stała się rzecz niczym z filmu - w kozaczkach dosłownie w jednej chwili odkleiły się podeszwy! Najadłam się stresu, wstydu i jeszcze musiałam zabulić za taksówkę do domu, bo iść się nijak w nich nie dało. Producenta fakty te w ogóle nie obchodziły. Druga w ciągu trzech miesięcy od zakupu reklamacja zakończyła się ponowną naprawą, mimo iż tym razem żądałam absolutnie nowych lub innych butów lub zwrotu pieniędzy. Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Konsumentów, potem Sądu Polubownego. Minęło 6 miesięcy... Buty oddano mi w sierpniu br, zakurzone, przeleżały jak się okazało na półce sklepowej. Oddałam do szewca, przynajmniej fleki wymieni (reklamacje u Via Roma nie uwzględniają wymiany fleków). Choć i tak raczej nie starczy mi już odwagi, aby znów je założyć. Jednym słowem: strata pieniędzy, czasu i nerwów.