IP: 82.139.9.* 31.10.06, 11:50
Ciekawe ile osób ma problemy z zadłużeniem w Polsce.Kablówki,bilety,telekomy,banki....
Np.z mojego otoczenia - znajomi itp.z połowa.
Jak myślicie ile w Polsce? Kilkaset tysięcy - więcej ? , mniej ?
Obserwuj wątek
    • atagadt Re: Ciekawe? 31.10.06, 14:14
      Gość portalu: Mietek napisał(a):

      > Ciekawe ile osób ma problemy z zadłużeniem w Polsce.
      > Jak myślicie ile w Polsce? Kilkaset tysięcy - więcej ? , mniej ?

      na pewno więcej z czego jakaś część nie ma pojęcia za co?
    • majkel01 Re: Ciekawe? 31.10.06, 18:43
      ja widze ze czesto wynika to z nierozsadnego dysponowania tymi udogodnieniami.
      Czeste sa przypadki niesplacania kart kredytowych. Zupelnie nie rozumiem
      przypadkow kiedy ludzie biora karte kredytowa, szaleja na zakupach a pozniej nie
      moga jej splacic.
      • atagadt Re: Ciekawe? 01.11.06, 21:52
        majkel01 napisał:

        > ja widze ze czesto wynika to z nierozsadnego dysponowania tymi udogodnieniami.
        > Czeste sa przypadki niesplacania kart kredytowych. Zupelnie nie rozumiem
        > przypadkow kiedy ludzie biora karte kredytowa, szaleja na zakupach a pozniej ni
        > e
        > moga jej splacic.
        >
        o właśnie to ta łatwość podsunięcia lekkomyślnym ludziom bez ograniczenia
        "korzyści" i sprawdzenia możliwości ale za to bank też powinien brać
        odpowiedzialność
    • Gość: Matylda Re: Ciekawe? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.06, 21:30

      "weż i przestań się martwić" ?????????????????
      Autor: Gość: Matylda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
      Data: 30.03.06, 14:35 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Czytając wypowiedzi na tym forum zwróciłam uwagę na taką oto sprawę. Często
      ludzie piszą, że popadli w kłopoty z powodu nie spłacania kredytów
      konsumenckich. Jeżeli ktoś wziął kredyt a potem stracił pracę lub np.
      zachorował to rozumiem, wypadek losowy. Większość jednak spraw dotyczy KILKU
      niespłaconych kredytów gdzie mimo regularnej pensji człowiek nie jest w
      stanie wywiązać się ze zobowiązań. Jak to się dzieje? Na każdym kroku, w TV,
      w prasie, na ulicach Banki kuszą kredytami. Kredyty bez poręczyciela, kredyty
      w 24 godziny, kredyty z doręczeniem do domu i wszystkiemu przyświeca
      hasło "weż i przestań się martwić"!...a w sklepach kusi tyle rzeczy do
      kupienia. Do Banku wystarczy przynieść zaświadczenie o zatrudnieniu i zanim
      się dobrze wejdzie już się wychodzi z kredytem. Banik nie zastanawia się z
      czego klient będzie ten kredyt spłacał...a powinien. Jeśli ktoś ma już trzy
      kredyty i ogólna suma rat wynosi 600zł miesięcznie a delikwent zarabia
      1500zł. to z góry można przewidzieć skutki. Czasami nawet suma rat przewyższa
      miesięczny dochód rodziny! Taki ktoś albo nie będzie spłacał albo umrze z
      głodu i też nie spłaci. Dlaczego NIKT nie sprawdza czy konto kredytobiorcy
      jest "czyste", dlaczego nikt o to nie pyta? Ja wiem, że dla Banku tak
      wygodniej. Dadzą kredyt a najwyżej odzyskaniem zajmie się kiedyś komornik.
      Ale, że tego naiwnego zrobi przy okazji dziadem to już nikogo nie obchodzi.
      Wiem, że kredyty biorą ludzie pełnoletni, nieubezwłasnowolnieni i muszą
      odpowiedzieć za swoje poczynania ale czy kontrola Banków nie powinna być
      większa? Przecież udzielenie takiego kredytu to wyrzucenie pieniędzy w błoto,
      nikt ze strony Banku nie ponosi za to odpowiedzialności? Społeczeństwo
      polskie jest biedne i niewyrobione ekonomicznie, nie mieliśmy czasu, żeby się
      tego nauczyć. Konsekwencje tej niewiedzy dla wielu są STRASZNE! Czy ktoś o
      tym pomyślał?



      --------------------------------------------------------------------------------
      To napisałam ponad pół roku temu. Napisałam, że wystarczy przedłożyć
      zaświadczenie o zatrudnieniu. Okazuje się, że nie koniecznie. Ostatnio byłam w
      sklepie IKEA, gdzie rozdawali karty kredytowe. Piszę rozdawali bo wystarczyło
      dać dowód osobisty, skłamać o tym że się pracuje i miało się kartę do
      dyspozycji. Kredyt zdaje się na 2500! Ilu bezrobotnych się skusiło i co z tym
      zrobią? Oto jest pytanie...No i oczywiście drugie pytanie: czy ci bezrobotni
      rzeczywiście są sami sobie winni? Tylko oni?

    • Gość: Mietek Re: Ciekawe? IP: 82.139.9.* 04.11.06, 11:36
      Zgadza się - po jednej stronie są spece od marketingu w koncernach i bankach po drugiej stronie my - konsumenci.
      Prawda jest taka że wszyscy nas olewają = w temacie pracy (pensja ludzkie traktowanie),spłaty zadłużeń a nawet prawa.

      Najbardziej mnie wkurzają takie posty matołków że trzeba spłacać,że trzeba było pomyśleć.... że praca jest dla chętnych....

      Jak ktoś chętny w tym ostatniej kwestii to zapraszam do siebie - zobaczymy jak się wykaże:-0

      • Gość: Paweł Z. Re: Ciekawe? IP: *.dint.wroc.pl 06.11.06, 12:19
        Piszesz bez sensu. Z moich znajomych nikt nie ma żadnych problemów z
        zadłużeniami - i ja także. Kwestia tego, gdzie się pracuje, ile sie zarabia i
        jakich się ma znajomych. Nigdy nie biorę podejrzanych kredytów, a już na pewno
        w jakichś podejrzanych instytucjach, nie kupuję niepotrzebnych i drogich bzdur
        tylko dlatego, że zobaczę jakąś reklamę w telewizji. Moi znajomi zapewne
        postępują podobnie. Nie jest prawdą, że wszyscy mają jakieś długi i są wkręcani
        przez marketingowców.
    • agulha Re: Ciekawe? 07.11.06, 01:25
      W moim otoczeniu tylko jedna osoba. Dorosła (ok. 50 lat). Na moje oko niemyśląca
      wcale. Ma niespłaconą kartę kredytową, za to najdroższą na rynku - ode mnie się
      dopiero dowiedziała, że może przejść nawet z tym długiem do innego banku. W
      ogóle prowizjami i opłatami się nie interesuje, tzn. nie porównuje ofert banków
      i nie stara się znaleźć najlepszego. Dług wiszący na jej karcie jest przy jej
      dochodach mało realny do spłacenia i kosztuje ją dużo pieniędzy co miesiąc -
      reakcja: no tak, jak bank mi pożycza pieniądze, to to kosztuje. Jak tylko coś
      zarobi - wydaje. Kiedy tylko widzi coś fajnego, jedyną jej troską jest to, czy
      może to wziąć na kredyt. Jeśli tak - bierze. Kupuje sobie gadżety i rzeczy, bez
      których naprawdę można się obejść. Nie zdaje sobie sprawy, że nie potrzeba nawet
      wielkiego nieszczęścia, ale zwykłego pechowego wydarzenia życiowego i zabraknie
      jej na chleb i zastuka komornik.
      Co to tego dawania kart i kredytów na piękne oczy i bez sprawdzania realnej
      możliwości spłaty. Można to oczywiście ograniczyć prawnie i np. osobie z
      dochodem 1500 zł nie dawać kredytów więcej niż tyle, żeby suma spłat wynosiła
      maks. 600 zł. DOpiero byłby krzyk, jakie totalitarne państwo. Myślę, że oprócz
      wrodzonej chciwości marketingowcy kierują się tym, że wiele osób ma dochody
      niestałe i(lub) dochody na czarno. Te wszystkie pensje pod stołem, wyjazdy na
      Zachód do pracy sezonowej, a nawet zwykłe legalne prace zlecone, które wszak nie
      są brane pod uwagę przy rozpatrywaniu wniosku kredytowego, a mogą mieć dość
      stały charakter.
    • Gość: szczurwa Re: Ciekawe? IP: *.aster.pl 07.11.06, 01:48
      Myślę, że całe mnóstwo. Wynika to, moim zdaniem z tego, że ceny i koszty
      utrzymania mamy zachodnioeuropejskie, a płace chińskie. Zestawienie sprawia, że
      życie staje się piekłem, zaś ów kontrast musi prowadzić do bankructw. Sytuację
      pogarsza niezrozumiały brak ustawy o bankructwie konsumenckim. Kraje nowounijne
      jeśli chodzi o nożyce pomiędzy kosztami utrzymania a płacami to jedyne w swoim
      rodzaju miejsce na ziemi. Robotnik chiński czy indyjski zarabia grosze,
      jednakże miejscowe koszty utrzymania uwzględniają jego siłę nabywczą - kto
      bywał w tych krajach, ten wie.Natomiast u nas - ceny światowe, zaś zarobki
      większości - 1000PLN - niewiele tylko przenoszą dochody robotnika z Szanghaju
      czy Shenzen. To musi się w końcu zawalić, jeśli płace pozostana na obecnym
      poziomie. W Polsce 1% podatników osiąga dochody powyżej 40 % stawki podatkowej,
      4% płaci 30-procentowy podatek dochodowy, reszta sytuuje się w najniższym, 19-
      procentowym progu, czyli zarabia mniej niż 6000 euro brutto rocznie. Jeśli ci
      ludzie płacą za żarcie, ciuchy, benzynę, usługi niewiele mniej niż w Niemczech,
      Holandii czy Francji to nic dziwnego, że popadają w zwłokę z płatnościami.
      Reasumując - bankructwo konsumenckie ma w Polsce gigantyczną przyszłość. Jestem
      prawnikiem i myślę, ze to może być doskonała, dochodowa specjalizacja.
      • sauber1 Re: Ciekawe? 07.11.06, 03:05
        Gość portalu: szczurwa napisał(a):


        > Jestem prawnikiem i myślę, ze to może być doskonała, dochodowa specjalizacja.

        To jak jesteś prawnikiem to też zapewne wiesz jaką kasę ludzie tłuką na "lewych"
        kredytach, kartach, oficjalnie bez pracy często na rożnych zasiłkach inwestują w
        różnych firmach, co jest odzwierciedlone na różnych stronach internetowych jako
        ludzie wielkiego sukcesu, mnożą w krocie łatwo pozyskane wartości,a ze spłacania
        należności robią sobie pusty śmiech na sali i tak jak już tu czytałem, twierdzą
        że jak się ma kasę można kupić wszystko i każdego i chyba maja rację tak tworzą
        się fortuny, a biedacy spłacą innego wyjścia nie mając, a najgorsze w tym
        wszystkim jak się bida bije o piniądze.
        • Gość: szczurwa Re: Ciekawe? IP: *.aster.pl 07.11.06, 07:35
          To co piszesz to też prawda. Nie tych liderów pszenno-buraczanego sukcesu
          miałem na myśli. Myślałem o tych, którzy usiłują związać "koniec z końcem za te
          polskie dwa tysiące". Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej kradną ci,
          którzy mają najwięcej. Tak było za komuny, tak jest i teraz. Orzecznictwo sądów
          najlepszym tego dowodem.
          • sauber1 Re: Ciekawe? 07.11.06, 10:10
            Gość portalu: szczurwa napisał(a):

            > To co piszesz to też prawda. Nie tych liderów pszenno-buraczanego sukcesu
            > miałem na myśli. Myślałem o tych, którzy usiłują związać "koniec z końcem za
            te polskie dwa tysiące".

            księżyc ma dwie strony i nie wszystkie ludziom jest dane widzieć i ja tych
            lederów nazywam "miesięcznymi dyrektorami pastwiska" ale czy oni mają najwięcej,
            wątpię ale za to siastają się łatwo pozyskaną kasą, a windykacja, sądownictwo
            czy komornik nie wiele zdziałać mogą i o wyegzekwowaniu długów nie ma mowy,
            nowe socjotechniki nie wszystkim są jeszcze znane, a o możliwościach przelewania
            środków za granice mało kto wie. Tak masz racje 3 tys na miesiąc nie zapewnia
            nam przyjemnego życia ale to jest i tak kilka razy więcej i Ci co wiążą koniec z
            końcem nawet nie mają pojęcia że takie długi nie możliwe do spłacenia mógłby im
            ktoś umorzyć i w niektórych przypadkach byłoby to zgodne z prawem i dobrze
            pojętymi zasadami współżycia społecznego. Niby nic ale dwa światy i nie ważne
            czy ty kradniesz czy ciebie kradną ważne ze jesteś jesteś w to zamieszany.
    • Gość: ubasia Re: Ciekawe? IP: *.chello.pl 20.11.06, 12:36
      ciekawosc to pierwszy stopien do piekla a co ciebie to interesuje kto gdzie
      zalega zupe chcesz z tego ugotowac dziwak jestes moze nie masz dlugu to sie
      ciesz a nie badz w scibski rajcuje cie czyjes nieszczescie az mi cie szkoda
      taki pusty jestes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka