Dodaj do ulubionych

Koszty sądowe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:01
Witam,
miałam taki przykry incydent w roku ubiegłym - fakturę na >600 zł spłacałam w
ratach, po umowie z firmą windykacyjną,pracującą na zlecenie wierzyciela.
Dług spłaciłam razem z odsetkami - w końcu sierpnia 2006. Myślałam, że sprawa
jest zamknięta - wierzyciel dostał odemnie przed ostatnią spłatą pismo
polecone z określeniem daty spłaty do końca, razem z odsetkami. Dzwoniłam do
wierzyciela z zapytaniem o wysokość tych odsetek . Dziś dostaję pismo od
radcy prawnego, z Poznania o ...zapłatę tych odsetek, łącznie z kosztami
procesowymi...
Czyli - firma chyba po cichu oddała sprawę do sądu i teraz chce odemnie-mimo
wcześniejszej ugody - zapłatę dodatkowych kosztów...
Jak się bronić? czy takie praktyki są teraz "w modzie"???

Firma ta jest duża i bogata, dla mnie zapłata tych dodatkowych kosztów duzo
znaczy. Nie mam pracy, a dzieci na samotnym utrzymanu :(
W piśmie do wierzyciela kiedyś pisałam o swojej trudnej sytuacji, ale mimo to
spłaciłam dług...
może ktoś mi pomoże...
Obserwuj wątek
    • majkel01 Re: Koszty sądowe 13.02.07, 20:01
      jesli to pisal radca prawny tzn. ze w sadzie jeszcze nie bylo (gdyby bylo
      dostala bys nakaz zaplaty). Masz czas na wyjasnienie sprawy. Jesli splacilas
      dlug posiadasz zapewne jakies kwitki ktore w razie czego mozesz przedstawic.
    • Gość: Fortuna Re: Koszty sądowe IP: *.chello.pl 13.02.07, 20:07
      Coś tu jest nie tak?
      Nie pokręciłaś tego i w zupełności jesteś pewna, że to jest na pewno radca
      prawny a nie np. firma windykacyjna? coś tu nie gra, należność główna spłacona
      w całości a wierzyciel kieruje sprawę do radcy o zapłatę odsetek?

      Najlepiej sprawę wyjaśnić z samym wierzycielem jeśli takowy znajduje się gdzieś
      w miejscu twego zamieszkania bądź poprzez owego radcę. Musi tylko odszukać
      wszystkie dowody wpłat i pismo ( jeśli masz )które zostało wysłane do
      wierzyciela. Albo zaszło jakieś nieporozumienie i sprawa się pomyślnie dla
      Ciebie wyjaśnie albo źle zinterpretowałaś pismo, które otrzymalaś.
      Jeśli możesz to napisz coś więcej.
      • Gość: Anna Re: Koszty sądowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 23:35

        Witam,
        w tym liście od "mecenasa", co chyba prowadził windykację /czyli - rozmowy
        przez telefon/ była taka notka, dołożona chyba przy xero do A4 /część jego
        listu jest na połowie kartki/:

        W IMIENIU RZECYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
        dnia ... 7 stycznia 2007 /data dopisana jest ręcznie!/ Sąd Rej.
        dla......wydz.gospodarczy stwierdza, ze niniejszy tytuł /NAKAZ ZAPŁATY w
        postepowaniu upominawczym - z datą 26 pażdź.2006/ uprawnia do egzekucji w
        całości oraz poleca wszystkim urzędom oraz osobom, których to może dotyczyć,
        aby postanowienia tytułu niniejszego wykonały, a gdy o to prawnie będą
        wezwane-udzieliły pomocy.
        Orzeczenie podlega wykonaniu jako prawomocne

        Tytuł wykonawczy wydano powodowi/to wykreślono/-
        pełnomocnikowi powoda.
        Podpis sędzi.... i pieczeć nieczytelne

        Na końcu - brak wpisu o wysokości zadłuzenia (?),tylko podana jest w pismie
        wysokość kosztów procesowych plus te odsetki /śmieszna suma, niecałe 17 zł.../
        Ciekawe jest to, ze ów nakaz zapłaty ma datę 4 dni wcześniejszą niż ja podałam
        w piśmie do wierzyciela datę ostatecznej spłaty...

        Dług wpłacałam nie na konto windykacji, tylko wierzyciela. Jak policzyłam,
        to odsetki mam nadpłacone - ktoś w tej firmie policzył odsetki chyba od
        kwoty głównej, a nie w stosunku rocznym...

        Od firmy windykacyjnej z którą zawierałam ustny /niestety-moja wina, powinno
        być na piśmie :( / nie dostałam żadnego pisma, ze dług przejęli, tylko - że
        reprezentują wierzyciela.

        Dziś zadzwoniłam do byłego wierzyciela i rozmawiałam z osobą, która ze mną
        ustalała odsetki na zamknięcie długu /całkowita spłata/
        I co się okazało - że najwyrażniej firma wystawiła windykację do wiatru nie
        płacąc jej za interwencje...Dowiedziałam się od tej osoby, że "w takich
        przypadkach, jak jest nakaz zapłaty/a wcale go nie musiało być, bo ja się
        wywiązywałam/, to - dłuznik ma sam rozliczyć się z firmą windykacyjną z
        kosztów" (sic!) Przecież ja tej firmy nie zatrudniałam...

        Jednym słowem - jak chcę umorzenia opłat procesowych, to powinnam się
        skontaktować z mecenasem z firmy windykacyjnej i od niego uzyskać umorzenie...
        No paranoja...

        Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam - a osoba z którą rozmawiałam
        plątała się w zeznaniach, twierdząc, ze sprawa trafiła do komornika...

        Gdyby tak było, juz chyba dawno bym miała go na karku, a nie po 4-ch miesiącach.
        W dodatku - "mecenas" wystepuje w pismie o wpłatę tej kwoty na rzecz - swojego
        zlecającego - w terminie 3-ch dni i grozi oddaniem sprawy dalej, a więc sprawa
        jeszcze u komornika nie jest...
        Nawt gdybym chciała pisać pismo do tej kancelarii, to i tak w terminie 3-ch dni
        nie dojdzie, a więc mogą mnie jeszcze dodatkowo obciążyć :(
        Co jest grane???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka