Gość: Margolka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.02.08, 10:58
Dostałam pismo z firmy windykacyjnej o spłatę zadłużenia z tytułu
niezwróconych książek w ilości szt 2 wkwocie dokłądnie 62 zł.
Zdziwiłam się bo od lat nie korzystałam z danej biblioteki i
sadziłam, ze mam sprawe uregulowana. Niestety po burzliwej wizycie w
biblotece okazłao się, że na mojej karcie"wiszą" dwie książki,
których tytułów nie znam - od lat czterech i co ciekawsze
wypozyczone w terminie kiedy fizycznie nie mogłam tego zrobic -
bylam w ostatnim tytgodniu ciąży "z problemami" gdzie trudność
stanowiło dla mnie pójście do łazienki. Nie udostepniałam swojej
karty, nikogo nie upowazniałam do wypożyczenia, czytałam literaturę
i owszem, ale typu "moje dziecko" a nie "Gangster" a głównym tym
czasie jedynym moim zainteresowaniem było szczęśliwie urodzić. No
ale cóż w karcie mam dwie ksiązki i na karcie zapisane, ze były
wysyłane 3 upomnienia w lat temu 3, których na oczy nie ujrzałam.
Dyskusja w bibliotece "zerowa" potraktowana zostałam jak
zwykły "naciągacz". I co dalej - teoretycznie dla świętego spokoju
mogłabym opłacić to wszystko- w koncu suma nie zawrotna, ale w imie
czego???? Dlaczego bez mojej wiedzy i podjecia próby , dodam
skutecznej próby kontaktu ze mną przekazano moje dane do firmy
windykacyjnej? Wystepować oficjalnie, czy olać sprawę i
nie "chandryczyć się"??? Może ktoś ma jakieś doświadczenia w
podobnej sprawie?