pęczak-reaktywacja

IP: *.wgt.com.pl 15.01.04, 09:11
po wątku o polskim risotto, smak pęczaku cały dzień za mną chodził (wszystki,
którzy pamiętają to z dziecinastwa jako ochydę, naprawde polecam - dajcie mu
szansę)
W efekcie zrobiłem zupę grzybową z pęczakiem. A to dopiero początek ....
    • Gość: Fly Re: pęczak-reaktywacja IP: *.gtech.com / 156.24.1.* 15.01.04, 12:14
      peczak jest swietny 'na sypko' jako dodatek do gulaszu np... /gotuje go jak
      makaron w duzej ilosci wody - wiem, juz mi ktos nawsadzal, ze woda wyciaga
      wszystko co dobre/ - z peczaku gotuje tez krupnik...
      ta Twoja grzybowa z peczakiem moze byc fajna - wyprubuje...
      ostatnio w marcpolu kupuje mrozone podgrzybki - pokrojone w plasterki w zupie
      sa po prostu fantastyczne....
      milego pichcenia...
      czekam na nastepne pomysly...
      Fly
      • Gość: giezik Re: pęczak-reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 13:59
        nie wiem czy sie odważe, ale coś takiego znalazłem:


        Pudding z kaszy perłowej po turecku
        6 osób
        Składniki:
        szklanka pęczaku, 2 szklanki wody, szczypta soli, szklanka cukru (!!! Naprawde
        tak jest), 2 szklanki mleka, szklanka łuskanych orzechów laskowych, 1/3
        szklanki rodzynek, łyżeczka cynamonu w proszku

        Opłukać pęczak. Zalać zimną wodą osolić, zagotować. Zredukować ogień i gotować
        na wolnym ogniu 1 godzinę (wydaje mi się, że mniej wystarczy, no coż trzeba
        patrzyć co się dzieje)
        Ugotowaną kaszę przełożyć do większego garnka dodać cukier i mleko – gotować 3
        godziny na wolnym ogniu.
        Zblanszować orzechy i obrać ze skórki. Dodać razem z rodzynkami do kaszy,
        gotować jeszcze 10 minut. Posypać cynamonem. Podawać na ciepło.


        jeszcze znalazlem dwa przepisy na risooto czyli orsotto - jeden zpoledwica
        wolowa (w czerwonym winie) drugi juz zwykly z parmezanem i grzybami.
    • Gość: Jarecka Re: takie jakieś ględzenie...m.in.o pęczaku IP: 62.121.73.* 15.01.04, 14:13
      U mnie w domu "rodzicielskim" rzadko jadało się kasze. Jeśli, to gryczaną,
      której nie lubiłam i nikt mnie specjalnie nie zmuszał. Potem, kiedy już miałam
      swój dom i swoją kuchnię również, przez dobrych parę lat, kasze jakoś nie były
      brane pod uwagę. Często podawałam ryż, kluski kładzione, makarony, ziemniaki
      etc. Natomiast gotowałam kaszę często dla psa. Jęczmienną, z różnymi dodatkami.
      Najchętniej, oczywiście, dawałabym psu po prostu kaszę z mięsem, ale czasy były
      trudne i Kier niekiedy nie mógł się w misce doszukać tego, co w niej było poza
      kaszą. Więc dorzucałam mu, dla zdrowia, warzywa, które on zresztą chętnie
      jadał. Psie jedzenie z dnia na dzien wydawało mi się coraz bardziej apetyczne,
      coraz ładniej mi pachniało... I "tak Hania trafiła na kaszę". Jak się okazało,
      że lubimy jęczmienną "normalną", to odważyłam się zrobić krok dalej, w kierunku
      pęczaku właśnie. I tym sposobem od lat jadamy i lubimy pęczak. Lubię go dosypać
      do jakiejś zupy, podaję z sosami przeróżnymi. Pęczak to dobry sposób
      na "niekłopotliwy" obiad, a w dodatku podobno zdrowy. W sumie do niczego nie
      zmierzam. Jeśli już, to do tego, że warto się rozglądać, bo przypuszczam, że
      mnóstwo jest wokół nas produktów, z których nie korzystamy, bo nie zauważamy.
      Kiedyś mieliśmy paroletni okres wegetariański. I pamiętam pierwsze tygodnie nie-
      jedzenia-mięsa i "podpieranie" się pieczarkami. I moje przerażenie, co będzie,
      jak skończą się pieczarki (bo kiedyś w zimie pieczarki były trudno dostępne,
      czy drogie? już nie pamiętam, ale był z nimi jakiś problem). I jak pieczarki
      zaczęły "znikać", a ja poszukiwać, co by tu teraz - to znalazłam soję! Wtedy
      jeszcze nie w postaci jakiś granulatów czy innych cudów, tylkoi w ziarenkach,
      które się moczyło, gotowało (godzinami), mieliło... no, a potem, to z tej soi
      można było robić cuda! Ale jestem stara ględa, konczę czym prędzej, póki
      jeszcze mogę się zatrzymać.
      Giezik, fajnie, że zreaktywowałeś pęczak na forum. Dla paru osób może to
      być "kulinarny nowy ląd". Pozdrawiam serdecznie, Hania
      • Gość: giezik Re: takie jakieś ględzenie...m.in.o pęczaku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 14:50
        moze to dlatego ze wszedzie na jest to jako Kasza perłowa a u nas tak banalnie
        pęczak.

        A apropos wegetarianizmu juz chyba to mowilem. Pewien moj znajomy rowniez mial
        faze rezygnacji z miesa i gdy oznajmil to swojej siostrze ta skonstatowala:
        "to co ty ziemniaki bedziesz wpierdalał"
        • Gość: giezik Re: takie jakieś ględzenie...m.in.o pęczaku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 14:59
          tak teraz sprawdzilem i nie jestem pewien czy kasza perlowa i peczak to to
          samo - Oba sa z kaszy jeczmiennej. Ale to "pearl barley" pojawiajace sie w
          anglojezycznych przepisach sugeruje ze chodzi wlasnie o te duze nasiona.
          Tu jakis link:

          www.pph-agrol.com.pl/prodPOL.htm
          zwroccie uwage na tabele
    • Gość: kaska Re: pęczak-reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 14:20
      peczak jest genialny. Naprawde sprobuj z golabkami. Tylko, ze ja...lowilam
      ryby na peczak i troche mi sie kojarzy;-)
      • Gość: Maria Re: pęczak-reaktywacja IP: 213.199.253.* 15.01.04, 14:32
        Zupa krem z zielonego groszku lub z brukselki z pęczakiem [zamiast grzanek]
        jest super. Pęczak z bitkami lub z duszonymi żeberkami to niebo w "gębie".
        Mam taki garnek do gotowania wszelkich kasz, który jest nieoceniony. Nastawia
        się w nim kaszę na małym ogniu i odchodzi na określony czas. Po ugotowaniu
        kaszę się wysypuje z garnka. Niestety tych garnków od długiego już czasu nie
        widać w sklepach - a szkoda.
        Pozdrawiam - Maria
    • brunosch Re: pęczak-reaktywacja 15.01.04, 14:33
      No dobra, kasze mogę jeść, ale dlaczego trzeba ją moczyć jak nie przymierzając
      fasolę, a potem jeszcze 40 min. gotowania?
      Nie znacie jakiejś metody z turbo-dopalaniem? ;)
      • brunosch pozajączkowało mi się 15.01.04, 14:38
        z jakimś innym wątkiem (ale chyba o kaszy :)) pytanie pozostaje w mocy - jak
        długo gotuje się pęczak?
        W szybkowarze nie chcę ryzykować, po po rodzinie do tej pory krąży mrożąca krew
        w żyłach historia, o tym, jak ojciec sprokurował w kuchni bombę atomową (z
        atomami kaszy, rzecz jasna)...
        • Gość: Maria Re: pozajączkowało mi się IP: 213.199.253.* 15.01.04, 14:42
          Nigdy nie moczę pęczaku, a gotuję ok. 45 minut. Dodaję trochę więcej wody niż
          np. do ryżu czy kaszy gryczanej. Na jedną porcję pęczaku dodaję 2 porcji wody.
          Maria
          • brunosch tradycja 15.01.04, 14:51
            Jeśli tak ładnie wracamy do tradycyjnych kasz, to pamiętacie może metodę
            gotowania kasz poprzez zagrzebywanie garnka w koce i inne termoizolatory? Czy
            ktoś pamięta tamte proporcje wody, czas itede?
            • Gość: giezik Re: tradycja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 15:01
              tak samo sie robilo z ryzem (tak wlasnie zarżnęla mój ryż do sushi teściowa
              moja - pisalem o tym jakis czas temu).
              ja mysle ze to jest taka kulinarna magia jak obcinanie koncowek miesa przed
              wlozeniem do brytfanny - wlasciwie nie ma sensu, ale czesc ludzi sie do tego
              przyzwyczaila, bo byc moze oszczedzalo sie gaz itp.
          • Gość: em-ka Re: pozajączkowało mi się IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.04, 00:18
            Pęczak zalewam wrzątkiem, przykrywam, żeby stygł powoli, a jak już ostygnie {i
            znacznie zmięknie)- dolewam wody i gotuję ok. 15 minut. Sprawnie, tylko trzeba
            wcześniej zaplanować.
      • Gość: giezik Re: pęczak-reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 14:49
        teraz zdaje sie jakis taki troche "przerabiany" i gotuje sie nie wiecej niz 20
        min. Chyba ze to podawane na przepisach 40-60 min to po to zeby zrobila sie ta
        kluchowata breja.
        • Gość: Maria Re: pęczak-reaktywacja IP: 213.199.253.* 15.01.04, 15:13
          Giezik, a gotowałaś kiedyś taki pęczak przez 20 minut i jaki on wyszedł?
          • Gość: giezik Re: pęczak-reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 15:19
            taki jaki ja gotuje (wlasnie dzis kupilem: peczak kujawski producent Melvit)
            sobiscie wole taki wlasnie, ktory sie troszke rozgryza - ale on btron boze nie
            jest twartdy.
            Zreszta to risotto trzy ziarna, mialo wg. opakowania gotowac sie 18 min.
            • Gość: Maria Re: pęczak-reaktywacja IP: 213.199.253.* 15.01.04, 15:39
              Dzięki, będę takiego szukała. Ja kupuję też kujawski, ale jakiegoś innego
              dystrybutora i on niestety długo się gotuje [tzn. pęczak]. A to czy zrobi się
              z niego breja, zależy od ilości wody w jakiej gotujesz kaszę.
              Pozdrawiam - Maria
      • Gość: Pichciarz Re: pęczak-reaktywacja IP: *.proxy.aol.com 15.01.04, 15:50
        Gotować jak ryż w tych azjatyckich elektrycznych "ryżownicach" (rice
        cooker).Trochę dłużej niż ryż, ale też "błyskawicznie" w porównaniu z garem na
        ogniu.
    • Gość: tralalumpek Re: pęczak-reaktywacja IP: 217.13.182.* 15.01.04, 16:39
      Pęcak ugotowany na sypko wykorzystuje do szybkiego dania.
      Proporcje "na oko":
      cebula pokrojona w drobną kostkę i podsmażona za również w kostkę pokrojonym
      boczku, sól, pieprz, pietruszka zielona - wymieszać z pęcakiem, wrzucić do
      naczynia żaroodpornego (lub na patelni), na wierzch utrzeć sera żółtego i
      zapiec, można też wbić parę jajek i zapiec
      podawać z sałatką :
      ogórek konserwowy /drobna kostka
      cebula/ drobna kostka
      natka ziel pietruszki
      sól, pieprz, oliwka z oliwek (odrobina musztardy)
      • Gość: wini3 Re: pęczak-reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 19:05
        Czasami gotuję odwieczną zupę - spółkę - do gara wrzucam wszystko - pęczak/ u
        mnie mówiło się pęcak/, podroby gęsie, kacze, indycze albo i kurze, drobną
        białą fasolkę i gotuję nie patrząc na zegarek bo fasolka gotuje się dłużej. Pod
        koniec trochę jarzyn i wątróbka od podrobów. Podroby pokroić , zupę popieprzyć
        i posypać zieloną pietruszką i okruszek masła do każdego talerza. Smak
        dzieciństwa i ciągle dla mnie pyszne.
        • Gość: izzi Re: pęczak-reaktywacja IP: *.pikonet.pl 15.01.04, 21:24
          Też pamiętam z dzieciństwa "pęcak z grochem".Wyjadałam tylko groch(lub
          fasolę), a pęcak zostawał...Nie mogłam też zjeść makaronu i grzybków.Wszystkie
          te trzy "rzeczy" były OŚLIZŁE! i miałam odruch wymiotny...Jako dorosła osoba
          nauczyłam się jeść grzyby i makaron, ale pęcaku nie próbowałam nigdy.Nawet nie
          bardzo mogę czytać o nim...A już nie pamiętałam, że jest jakaś potrawa, na
          wspomnienie której mnie odrzuca.Ale innym życzę smacznego.
          • Gość: giezik Re: pęczak-reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 22:45
            jak mówiłem, tak zrobiłem - czyli polskie risotto, które sie okazalo niezbyt
            polskie:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=10158857
            ). Polecam, zwłaszcza że w Polsce pęczak tańszy niż ryż arborio.
            Z pewnością wchodzi do mojego składu zestawowego.


            • Gość: Cynamoon Re: pęczak-reaktywacja IP: *.it-net.pl 18.01.04, 15:52
              Dzieki skojarzeniom z peczakiem z dziecinstwa, zaliczylam w bardzo oryginalny
              sposob ostatni egzamin na studiach, a ze sprawa dotyczyla gotowania to Wam
              opowiem :-)
              Otoz w polowie roku jeden wykladowca nagle gdzies odszedl i uniwersytet
              zatrudnil slawnego pana Leszka Madzika tego od teatru(dziwne, bo Madzik
              zwiazany byl/jest z innym uniwersytetem).
              Pan Madzik, oryginla, zadal na zaliczenie odtworzenie w sposob dowolny
              wspomnienia z dziecinstwa.
              Ja pamietalam, ze prze rok CODZIENNIE jadlam zupe z prawdziwkow z peczakiem
              wlasnie. Robila mi ja babcia, na moje zyczenie (bylam jedyna wnuczka, bardzo
              rozpieszczana) az do momentu, kiedy dowiedzieli sie o tym rodzice i ukrocili
              ten proceder :-) Panu bardzo spodobal sie ten pomysl. tak wiec na zaliczenie
              ugotowalam gar takiej zupy i przynioslam go na uczelnie. Razem z polowa zastawy
              stolowej :-))) Grupa i pan zjedli z zachwytem a ja dostalam piatke :-)))))))))
              Do tej pory wydaje mi sie to zabawne a peczak darze sentymentem od dziecinstwa.
              A zeby nie bylo tylko o moich wspomnieniach, jako, ze jest to forum kulinarne,
              zamieszczam przepis na owo pyszna zupe:
              Duza garsc prawdziwkow suszonych (najlepiej kapelusze)-namoczyc dzien
              wczesniej.Potem wode odlac. Dolac nowej i ugotowac.
              Osobno ugotowac warzywa: marchewki, selera, pietruszki, kawalka cebuli z
              peczakiem (wczesniej namoczonym). Dodac jeszcze hojnie lyzke masla.Jak juz
              bedzie miekkawe, dodac kartofle pokrojone w kostke. Oczywiscie przyprawic sola
              albo vegeta.
              Gdy bedzie miekkie dodac grzyby razem z wywarem, ktory powstal z ich gotowania,
              i jeszcze chwile podgotowac.
              Posypac swierz natka pietruszki i przyparwic czarnym pieprzem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja