Gość: mysiulek IP: 200.171.100.* 06.08.04, 00:41 bedzie tego z 50 kg:) pomysly mnie juz opuscily co z nimi robic, moze cos nowego ktos podpowie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
janiolka Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 08:37 zaprosic forumowiczow na orange party ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tuti Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 10:18 jestem za 'orąż party' :-) Odpowiedz Link Zgłoś
truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 08:50 mozesz mi troche przyslac :] a tak powaznie to przede wszystkim grzechem byloby sobie nie strzelic paru szklaneczek swiezutkiego soku :) potem mozesz sie zastanowic co dalej. moze jakies konfiturki na zime? a moze ciacho z pomaranczami? w necie na pewno jest mnostwo przepisow. galaretki, salatki owocowe, sorbety - mniaaam Odpowiedz Link Zgłoś
kika_kika Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 10:25 :( i gdzie Ci to wszystko rosnie?? jak ja Ci zazdroszcze buuuu.. A może zrobic sok - taki jak z malin? w sokowniku?? albo konfiturke pomarańczową albo... cholera nie wie co :) nie miałam nigdy takiego problemu ;-) Pozdrawiam cieplutko, KIKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.183.* 06.08.04, 20:53 Aby zrobic orange party nie widze problemu:) Ot wsiadacie w samolot, jakies 16 godzin lotu i juz saczycie swiezutki soczek:)) Dzis nawet z pomaranczek cieplutkich od slonka, bo ladnie grzeje choc zima:)) Wczoraj na kolacje byly pychotkow nalesniki z pomaranczami, nadzionko z dodatkiem miodu i galki muszkatolowej, podgrzane, by wydobyc goryczke a do ciasta dodalam soku. PYCHA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 21:16 łojesssuuuu... jesteś złoczyńcą :) Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink smaze skorke 07.08.04, 01:51 Ja smaze skorke i to jest glowny uzytek jaki robie z ogrodowych pomarancz. Pomysl byl, zeby dodawac jej po troszku do lodow bo nikt z tubylczych producentow na to nie wpadl, ale zwykle podjadam ja solo. Jest przepyszna bo w trakcie smazenia dodaje troche brazowego cukru. Wlasnie rosna nowe, na razie sa wielkosci pileczek pingpongowych obok tych dojrzalych, gotowych do zerwania. Ale pomarancze to pikus w porownaniu z figami ktorych bedzie w tym roku zatrzesienie. Co z nimi zrobic? Beda dobre za miesiac, dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ula Re: smaze skorke IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.08.04, 02:44 pomarańczówkę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: smaze skorke IP: 200.74.183.* 07.08.04, 06:13 Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotki" moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci smakuja mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem ( u mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastepnie zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz tylko zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinno byc dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:41 Gość portalu: mysiulek napisał(a): > Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie > przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko > deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotki" > moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci smakuja > > mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem ( u > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastepnie > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz tylko > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinno byc > dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:42 pinkink napisał: > Gość portalu: mysiulek napisał(a): > > > Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie > > przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko > > deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotk > i" > > moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci > smakuja > > > > mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem > ( u > > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastep > nie > > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz t > ylko > > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinn > o > byc > > dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:58 > > > Gość portalu: mysiulek napisał(a): > no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spir > ytusem > > ( u > > > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, > nastep > > nie > > > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem > juz t > > ylko > > > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. > Powinn > > o > > byc > > > dobre. Przede wszystkim przepraszam za te niekontrolowane wysylki: cos tam nawalilo. N A teraz do rzeczy, czyli figowki. No wiec jesli zdobede ten spirytus, w co szczerze watpie, to ile go lac na ile owoca? Poza tym ile cukru i w ogole prosilabym o wiecej szczegolow bo nijakiej praktyki w produkcji trunkow nie mam. Z konsumpcja inna sprawa. Czy to wychodzi taki likierek czy jak? Jak dotad jadlam figi tak po chamsku, prosto z drzewa, czasem dodawalam do lodow waniliowych--calkiem smaczne--, ale glownie obdzielam tym, czego ptaszki byly uprzejme od razu nie wrabac, moich przyjaciol i znajomych. W tym roku beda tego cale tony i to z jednego, za to poteznego, drzewa! A tak na marginesie, poki nie skosztowalam prawdziwie dojrzalych fig z ogrodu, figi byly na mojej liscie owocow-ktorych-sie-nie-jada. Teraz wiem, ze to, co mozna wyhaczyc w sklepie nijak sie nie ma do dobrej, dojrzalej figi. Odpowiedz Link Zgłoś
i.nes Troszkę pomysłów [ENG] 07.08.04, 12:00 Przepisy na dania: www.telegraphindia.com/1040219/asp/calcutta/story_2912982.asp Przepisy na drinki bezalkoholowe: www.drinksmixer.com/cat/187/ pzdr ines Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krasnowo Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 15:42 Ćwierczakiewiczowa w swej książce kucharskiej pod niebiosa wychwala wino z pomarańczy ! Odpowiedz Link Zgłoś
truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 17:11 och figi to juz w ogole wszedzie bym wpychala! do musli, do ciast, do salatek, doooo deserow :) na surowo, suszone i w ogole. kompoty, powidla.... mniaaam. gdzie Wy jestescie ze macie tak fajnie? Odpowiedz Link Zgłoś
nobullshit Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 17:16 truskawkowe-studio napisała: > gdzie Wy jestescie ze macie tak fajnie? Jak 16 godzin lotu, to pewnie w jakiejś Australii. I wcale nie mają fajnie, bo chodzą do góry nogami i mogą spaść!!! A poważnie, to już nas nie katujcie, plizzzz, albo w ramach rekompensaty moralnej przyślijcie po skrzynce tej pomarańczówki i figówki. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: Obrodzily mi na drzewkach figi 07.08.04, 18:18 Moja figa i ja pod nia jestesmy w Kaliforni. Mam teraz lato w przeciwienstwie do Mysiulka. U niej zima a wiec pelnia sezonu pomaranczowego. Probowalam te figi suszyc w sloncu, ale nic z tego nie wyszlo. Podczas dnia wabily jakies male owady, a w nocy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.187.* 07.08.04, 18:46 No tak u mnie zima:)) wlasnie za oknem cudowna pogoda, grzeje slonko i nic poza osniezonymi andyjskimi szczytami nie swiadczy o zimie (w naszym rozumieniu) W miare dokladny przepis alkoholowy podam pozniej, bo teraz jade na targ:) gdzie warzywa i owoce maja jakis smak:)) W ramach czekania troche fotek z najcudowniejszego kraju na planecie:)) www.polcom.cl/patagonia Odpowiedz Link Zgłoś
truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 19:02 Mysiulku, a jak Ty sie tam znalazlas? tak z ciekawosci? majgad, ale mam teraz ochote na suszone figi :) figi susz zdecydowanie w domu!! najlepiej zawies nad kuchenka (ja tak susze jablka), bron boze na zewnatrz bo predzej zgnija niz wyschna. moja babcia robi cudowna moczke na wigilie. duuuzo suszonych fig, papaje, ananasy, gruszki i sliwki, piernik (ale ten nieslodki), no i yyy robi ta moćkę :P je sie to w salaterkach, lyzeczka, jest slodko-wytrawne i cudooowne. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink figi i moczka 07.08.04, 19:27 Jak sie je moczke nie mow mi, bo ja tez ze Slaska.))) Suszenie nad piecem w domu, pomijajac, ze dysponuje tylko kuchnia elektryczna i micro w sytuacji, kiedy rownoczesnie jest wlaczony air conditioner byloby troche klopotliwe.)) Moze wsadzilabym je DO pieca i tak lekko podsuszala. Hmm. Trzeba to rozwazyc. Z drugiej strony cena gotowych, fachowo wysuszonych fig zniecheca do takich praktyk... Och, zycie! Pozdrow babcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.187.* 08.08.04, 05:00 Tak po prostu, zamarzyly mi sie wakacje gdzies na koncu swiata, a ze znalazlam najlepszych z najlepszych do realizacji takowych marzen to i ciagle tu jestem:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nobullshit Ale papierówek nie macie! :)) n/t IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.08.04, 19:03 Odpowiedz Link Zgłoś
truskawkowe-studio Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:06 tak jest! i malin pewnie tez nie :P Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:41 Maliny sa. Takie hodowlane, nie z lasu. Poziomek nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:18 ...i nie raz sie zateskni za nimi. A Wy je macie, tzn. czy w Polsce jeszcze mozna je dostac, czy tez zostaly nieslusznie wyparte przez te wszystkie jonagoldy i inne grannysmith? Nie mamy tez mirabelek, fasolki mamut i metki. Trudno, trzeba jakos zyc. Oj, biedna ja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nobullshit papierówki i mamut IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.08.04, 20:07 Ciężko z tymi papierówkami, ale na jeszcze są. A mamuta to chyba mogłabyś sobie zasiać? W cieniu fig... Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: papierówki i mamut 07.08.04, 20:43 Gość portalu: Nobullshit napisał(a): > Ciężko z tymi papierówkami, ale na jeszcze są. > A mamuta to chyba mogłabyś sobie zasiać? W cieniu fig... Przeceniasz moja nostalgie. Nie mialabym za czym tesknic w Polsce.)) Mamuty, takie z klami, prawdopodobnie mam pod stopami. Cale zloza. Co i rusz cos wydlubuja z ziemi. Taka okolica. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomolek Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t IP: *.oc.oc.cox.net 09.08.04, 01:57 metka jest (no takie cos podobjne)! poziomki rosna w prawie kazdym ogrodzie (nazywa sie toto truskawka dekoracyjna)niedobre sa... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink metka 09.08.04, 21:19 Za czyms tesknic trzeba. Niczego "podobnego" nie chce. To ma byc polska metka i zadna inna. Co do poziomek to w moim ogrodzie ani w zadnych zaprzyjaznionych poziomki nie rosna. Mysle zreszta, ze byloby im zbyt goraco. No i hodowlane sie nie licza.))) Strasznie kaprysne stworzenie ze mnie. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomolek Re: metka IP: *.oc.oc.cox.net 11.08.04, 06:51 ja sie nie gniewam :) metki nie probowalem w sumie z wygladu podobna... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink dzieki, Mysiulku.... 07.08.04, 19:12 A wiec chodzisz do gory nogami w Chile... Co za cudo! Zostawilas mnie z rozdziawiona z zachwytu geba. Czy to zdjecia z Waszej podrozy? Jestem po ogromnym wrazeniem cudu przyrody i talentu artysty, ktory robil te zdjecia. Juz dawno nic mnie tak nie zachwycilo. Musze tam pojechac!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: dzieki, Mysiulku.... IP: 200.74.187.* 07.08.04, 22:11 Nie widze problemu:)) Mam maliny, truskawki, jagody, przepyszne jablka itp ale brak mi bialego sera (czasami sama robie, jak kupie mleko nie UHT) sledzi , niesolonego masla i CHLEBA!!!! normalnego, cieplutkiego, chrupiacego chleba:)). Na targ nie dojechalam, volvince sie nie chcialo, jakos wrocilismy do domu i teraz trzeba zagladnac co tam autko boli. Tutejszm fachowcom nie dam dotknac mojego kochanego zabytku:)). Obiecany przepis podesle. Zdjatka sa z ostatniego wyjazdu do Patagonii, we wrzesniu zakwita Atacama i myslimy jak tu wyrwac sie na kilka dni:)) a masz racje, artysta je robil:)) ale i tak nic nie odda rzeczywistosci. Po powrocie skrobnelam kilka slow opisu:) Ponoc niezly:) Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Re: dzieki, Mysiulku.... 07.08.04, 23:11 Jeszcze dwa razy obejrzalam sobie Wasza Patagonie. Zapiera dech. W ogole robi to bardzo profesjonalne wrazenie. Czy nie myslicie o publikacji w formie albumu wlasnie z Twoim komentarzem? Jesli nie, to pomyslcie o tym, bo warto. Poszukajcie edytora i wioo! Powodzenia i daj znac. Czy macie wlasna strone w necie? A co do kulinariow to podpisuje sie pod Twoja lista z chlebem na czele, ale ostatnio i to udaje mi sie kupic. A ze smak troche inny, no coz... Cos za cos, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: dzieki, Mysiulku.... IP: 200.74.187.* 08.08.04, 00:12 Pomyslow kilka jest, tyle ze tutaj tempo wiadome "manana" a moj komentarz hmmm, gdzie mi tam do piora jednego z dwojki moich przyjaciol, niestety nie ma czasu by opisac ostatni wyjazd, a szkoda, gdybys czytala tylko Jego komentarze, ktore czasami umieszcza na forum, najczesciej onetu albo kilka z Jego listow do mnie, to zachwyt bylby nie mniejszy niz nad zdjeciami:)) Teraz przepisowo-alkoholowo: do butelki(0,75-1 litr) wsypac pokrojone drobno figi, zalac wodka( najmocniejsza, idealny spirytus) do normalnego stanu, czyli nieco ponizej szyjki, odstawic powiedzmy na tydzien:)). Zlac destylat do innej butelki, owoce zalac cukrem, trzy-cztery lyzki:) odstawic, po kilku 4-5 dniach cukrowe owoce zalac szklanka letniej wody i znow czekac ale juz krocej 3-4 dni. Zlac to co wyplukala woda do dzbanka przez lejek i gaze, dolac destylac i teraz w zaleznosci od lubienosci ilosci procentow dolewac letniej wody:)) Mnie przy zalaniu 0,5 litra wodki50% wychodzi jakies 1,5 litra lekkiej, drinkowej wodeczki.W ten sposob produkujesz swietna cytrynowke, pomaranczowke grejfrutowke:) tyle ze scierasz skorke i kroisz drobniutko pozostaly owoc. Aha , to co w butelce od czasu do czasu trzeba wstrzasnac:)) Mozna tez sposob babciny, czyli zasypac w szklanym naczyniu pokrojone owoce cukrem, odstawic na slonce i jak puszcza sok zalac alkoholem i znow czekac. Tyle, ze jakos nie mam zaufania do sokow puszczanych na sloncu. Suszyc mozna i w kuchence elektrycznej:)) lekko nagrzany piekarnik, otwarte drzwiczki i tak kilka godzin dziennie. Tak suszyla grzyby i nie tylko moja Mama i Babcia. I na milosc boska wyrzuc mikrofale!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink lubiennosc 08.08.04, 02:48 Przepis sobie wydrukowalam i bedzie czekac na wlasciwy moment, kiedy figi zrobia sie aksamitnogranatowe i pojawia sie na nich biale smuzki. Bedzie to znak, ze skorka jest cieniusienka i peka. Ja je wtedy hyc do flaszki. Poleje je jakas biala gorzala, bo ze spirytusow to moge dostac jedynie taki do przemywania ran, a to sie chyba slabo nadaje, co?))) Nie doczytalam sie ile mam tych fig wepchnac do flaszki; polowe, 3/4? Jak sie uda, to zrobie tak pomaranczom i cytrynom, co to tez w ogrodzie sobie rosna. Przynajmniej mam pewnosc, ze pryskane ani nijak inaczej chemicznie traktowane nie sa, choc moze lubilyby dostac od czasu do czasu jakiegos fertylizajera... Coz, nie ma. Niech se radza jak chca. Maja wode i dosyc na tym. Piecykowe rozwiazanie nie wchodzi w rachube. Mysl o goracu buchajacym z kuchni jest przykra do zniesienia w tutejszym klimacie. No way! Micro jest byc moze niesluszne ekologicznie ale za to niezastapione w zyciu leniwej kobiety. Gratuluje Ci przyjaciol, a przyjaciolom - rozlicznych talentow. W jakiej porze roku odbywaliscie Wasza wyprawe, Mysiulku? Czy gdzies mozna sie natknac na szerszy komentarz? Naprawde, fascynujace.... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: lubiennosc IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:53 Fig tak okolo 1/3 butelki, moze byc troche wiecej:) Alkohol raczej do picia a nie do uzytku medycznego:)) I nie wpychac! tylko ladnie, drobno pokroic:). Tak jest, tylko woda i slonce, zadnej chemi. Z piecykiem nie jest tak zle, da sie wytrzymac, ja latem pieke ciasta i takie rozne w piekarniku a zareczam Ci, ze temperatury letnie nie sa niziutkie, zreszta ten piekarnik nie ma byc goracy, lecz cieply, zapewne masz wbudowany w srodku wentylator co pomaga w procesie suszenia jak i w wytrzymaniu temperatury w kuchni, zreszta, czy ktos Ci kaze w niej przesiadywac?;)) Do mikroweli nie dam sie przekonac, brrrrr przeciez wszystko traci smak, kiedys probowalam cos tam dzialac z mikrofala ale zrezygnowalam a oszczednosc czasu jest zludna. Zbytnim pracusiem to ja tez nie jestem i unikam zbednej pracy, tyle ze kocham gotowac i jesc:)) Co niestety tutaj okazalo sie zgubne:)) Strony jak to bywa u fachowcow w trakcie tworzenia juz czas jakis, coz szewc bez butow chadza:)) Opis gdzies tam zamieszczalam, nie pamietam juz gdzie ale jesli masz ochote to podaj adres maila ( o ile zamieszcza na forum ) na wklejenie tutaj jest za dlugi, zreszta nie ma w nim wzmianek o jedzeniu. Wlasnie popijamy szybka pomaranczowke na "spirytusie" z winogronem, z wermutem i kapka ginu jest calkiem, calkiem .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek Re: lubiennosc IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:54 aha Patagonie zaliczylismy w marcu:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysiulek errata IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:56 powinno byc "spirytus" z winogron:)) wodka z trzciny cukrowej niestety ma mniej procent Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink wieczor 08.08.04, 05:49 ok, figi zostana pokrojone przed wepchnieciem. Nie ma zmiluj! Wyglada na to, ze tylko zalkoholizowanie tychze ma u mnie jakies szanse. O piecyku wiec zapomnijmy. Nadwyzki zjedza ptaszki. Niech tez maja cos z zycia... Do ciast sie nie posuwam a przynajmniej b. rzadko. Wentylatora "in" chyba nie mam a zreszta kto go tam wie... Nie powiedzialabym, ze wszystko w micro traci smak. Robie sobie 4 minutowa rybe w pergaminie + miska salaty i jest dobrze. Poza tym jest do dostania tysiace gotowych dan do podgrzania; co dusza zamarzy. No wiec? Dobrze czasem nie byc takim kulinarnym ortodoksem... Zostaje wiecej czasu na inne mile rzeczy. Jesli nie mialabys nic przeciwko temu, napisz na skrzynke gazety.Cyknij na 'pinkink' i juz. Tam podam Ci moj regularny adres, OK? Strasznie mnie podgotowalas ta Patagonia... A ja sobie popijam wode z lodem, zraszacze sikaja po ogrodzie, cykady cykaja; nareszcie troche ochlody po upalnym dniu. Na zdrowie! Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink piekny opis 08.08.04, 06:04 Kiedy robilam poprzedni wpis nie wiedzialam, ze juz przeslalas opis na moja skrzynke. Az szkoda, ze przeczytalam to tylko ja, no i moi znajomi ale to jutro i po przetlumaczeniu ))). Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 Re: piekny opis 08.08.04, 16:43 A mnie ptaszki dzis obudzily:) Dobrze, ze nie skrzeczace papugi, ladnie wygladaja na tle niebiesciutkiego nieba ale dra nieprzyzwoicie:)) Slonce powoli ogrzewa powietrze i przegania mgliste chmury, za chwil kilka wylonia sie bielusienkie szczyty.Oj jak dobrze, ze snieg jest tam gdzie jego miejsce, czyli wyzsze partie gor, jesli mam ochote na spotkanie, to jakies dwie godzinki jazdy i moge sie troche pomrozic brrrrr. Tylez samo czasu zajmuje dodarcie nad Pacyfik, co wole o wiele, wiele bardziej, tyle ze prad Humboldt'a w tym rejonie mocno go oziebia, co jednak ma swoje dobre strony: przewspaniale ryby:) Wprawdzie za frutti di mare pomimo wielkiej milosci do morza nie przepadam to ryby moga byc o kazdej porze:)) no i jeszcze machas , mniammmmmmm. Najczesciej sprawiony filecik laduje w zaprawie z cytryny i bialego wina a pozniej albo patelnia albo opiekacz i tez niwiele ponad 5-8 minut:) salata z roznosciami i winoooooooooooo, cudowne chilijskie wino:) Czy nieuzywanie mikrofali to ortodoksja? Po prostu nie smakuje mi zarelko po przejsciu mikrofal i tyle, a sprzet stoi i zbiera kurz.Lenistwo szanuje i popieram w calej rozciaglosci:)) ba sama tez stosuje, szczegolnie tutaj:)) No moze nie kuchenne, gdyz mnogosc nowych smakow, zapachow warta jest dluzszych sesji kulinarnych, no chyba ze trafia sie dzien taki jak dzisiejszy, gdy chec wyrwania sie z objec miasta jest silniejsza od jakiegokolwiek lakomstwa:)) Ciesze sie, ze krotki opis sie podobal, mam tez wstepna zgode aby podeslac cos ciutke dluzszego autorstwa mego przyjaciela, ae najpierw ciutke czasu zajmie odkopanie Jego produkcji. Jak juz jestesmy przy podlewaniu, to zapewne trawa kroluje w ogrodku? My nasz zapuscilismy i to niezle (szczegolnie ten od frontu:)) Dla spokoju sasiadow trzeba sie bedzie poswiecic, ale mamy ulatwione zadanie, z ojczyzny doszly nasionka maciejki, groszku itp, wiec warstewka ziemi i heja, bedzie dziki, pachnacy klombik, zeby tylko nie zapominac, ze roslinki wody potrzebuja:)) Wow , jeszcze chwila i nastapi odslona zasniezonych szczytow:)) Akt I :)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink goraco 09.08.04, 21:09 Wczoraj zrobilam sobie szlaban dla kompa. Nalezy sie wytchnienie jemu i mnie. Dzis przeczytalam o Twoich ptaszkach, co to spac rano nie daja. Mnie tez, i pomyslalam jakby tu im z rana lby poukrecac, bo takie zajadle w tym mordodarciu. Nawet z kotow sobie niewiele robia; dra sie jeszcze bardziej. No, a dopiero sie zacznie jak figi dojda! Zapytanie mam poludniowoamerykanskie: czy tilapia, moja ulubiona rybka, pochodzi z Twojego kontynentu? Cos mi sie tak z iberoamerykanskiej literatury kolacze. Zrozumialam, ze mieszkacie w miescie. Z papugami. To musi byc przyjemne miasto. Ja mieszkam na poludniowokalifornijskich suburbach co jest wlasciwie nieporownywalny z niczym, co znalam dotad. Ekstremalnie nowoczesnie i ekstremalnie dziko w jednym. Ale to nie forum krajoznawcze wiec nie chce nadwyrezac niczyjej cierpliwosci. Wspomne tylko, ze trawa i cala reszta rosnie, ale coraz bardziej sie sklaniam do apeli takich tu ekologicznie zorientowanych /nawiedzonych?/, ze nalezy zostawic naturze tutejsza flore a nie marnotrawic kurczacych sie zasobow wody. Moze i racja. Rozne takie pustynne ziolka i kaktusy tez sa ladne. Ale jeszcze nie teraz, bo co by bylo z drzewami? I co z figowka? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 Re: goraco 10.08.04, 06:51 Tilapia to rybka, ktorej tutaj nie spotkalam, hoduja raczej wyzej:)Ekwador, Meksyk, Costa Rica.Gdzies czytalam aby sprostac wymaganiom rynku polnamerykanskiego (ponoc najwiecej zjada sie jej u was) dzialania genetykow poszly w tym kierunku, iz wkrotce ma trafic na talerze transgeniczna forma rybki, co to sie szybciej rozmnaza i rosnie. Wzgledem tutejszym komercyjnych rybnych produktow to rozmiar tilapii mizerny:)) Jak sie postarasz to i wieloryba kupisz, a maluchow tyle co kot naplakal. Smakowitosc ryb wielka w przeciwienstwie do miesa, to jest okropne!!! Jesli masz chetke na dobry kawalek wolowiny to tylko argentynska, mniammmmmmmmmmmm. Drob da sie wytrzymac, wedliny przyprawiane totalnie inaczej niz nasze kubki smakowe przywykly. Salami, pastrami trafia sie przyzwoite. Warzywa i owoce maja smak pod warunkiem, ze kupisz na targu od producenta, w sklepach odrzuty z eksportu, najczesciej z nalepka DOLE:)) Czyli jemy to samo:)) Miasto przyjemne? Jak stolica moze byc przyjemna? Z jednej strony cudowne stare zakatki, palace tchnace tradycyjna kolonialna nuta, a z drugiej nowoczesnosc splatajaca sie z lekkim poludniowoamerykanskim podejsciem do zycia. Z jednej strony dumne andyjskie szczyty otaczaja Santiago, a z drugiej zima czasem smog odbiera cudownosc widokow. Z jednej macho pogwizdujacy na dziewuchy z pick- up'ow, a z drugiej to kobiety trzymaja za morde:). Znajdziesz tu wszystko - od Bronx po Beverly Hills. My pomieszkujemy sobie w miare cichym a jednoczesnie niezbyt oddalonym od centrum zakatku middleclasowej dzielnicy:)) Nie marnotrawic wody? A sprobuj nie miec zadbanego trawnika i drzewka przed domem, mandat pewny:)) Tym razem mnie wyszedl rys krajoznawczo-przyrodniczy, a mialo byc kulinarnie:) U mnie minela polnoc, a zem Lew to rozpoczynam swietowanie urodzin i planowanie przyjecia wprawdzie w terminie pozniejszym, ale okazji lwich bedzie wiecej:)) Chyba w te pomarancza swieczki powbijam zawszec to jakies wykorzystanie:)) Lenistwo mnie ogarnelo i tortu Sachera na razie nie bedzie;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: goraco IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 10.08.04, 17:17 Pinkpink-tilapia ktora my jadamy/ja jestem na polnocy CA/ jest z Meksyku! Tez ja czesto kupuje, kiedys uwielbialam sole, ale teraz przerzucilam sie na tilapie bo jeszcze lepsza! Jak Ty to robisz, ze fig nie zjedza Ci ptaki? U nas to jest wieczny wyscig-kto pierwszy ten lepszy...przez te nieszczesne ptaszyska ktore opanowaly nasz ogrod/zdemoralizowaly mi tez kota, bo sie ich teraz okropnie boi, pies zreszta tez przed nimi ucieka, a slusznej jest postury..../. Zreszta odkad zaczelam wyjezdzac do Europy w polowie czerwca-trace caly pierwszy rzut. Jak wracam na poczatku sierpnia to juz przygotowuja sie do drugiego rzutu-sa teraz male, ale za jakis miesiac powinny byc fajne. Jesli zdaze przed ptakami to troche uda sie zebrac i zjesc. Z suszeniem tez mi nie wychodzi, dawno temu sie poddalam, jemy na surowo. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Mysiulek! Piekne te zdjecia z Patgonii! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink Juz sa!! 10.08.04, 19:33 OK, dzieki Camille, tilapia zostala tym sposobem zdekonspirowana. Czytalam nawet niedawno [NYT], ze jest bardzo niewymagajaca rybka jesli chodzi o hodowle. Jakis gosc, ichtiolog z East Coast propagowal zalozenie takiej malej rybiej farmy nawet w garazu. Latwe i podobno b. oplacalne.(!!!) Zaczelam sie nawet czujnie przygladac garazowi pod katem eksmisji aut, ale jako leniwiec--dalam sobie spokoj.)) Prosze,i nie dosc, ze ta tilapia smaczna to jeszcze ma mile usposobienie. Jak jej nie kochac? A propos ryb. Czy odwiedzalas moze chinskie, a w kazdym razie azjatycke sklepy pod katem rybiego zakupu? Maja nieprawdopodobnie duza oferte wszystkiego, co w wodzie zyje. Mialabym ochote skosztowac kazdego gatunku ale obawiam sie, zez by mi nie starczylo by mi zycia. W kazdym razie rozkosz dla rybiego smakosza. Tilapia tez jest. U mnie ta siec sklepow nazywa sie Ranch 99. Polecam goraco. A teraz figi. Dzikie ptasie wizganie nie dalo mi dzis rano spac i tym sposobem dowiedzialam sie, ze juz sa. Figi. Dzis zjadlam pierwsza. Jeszcze jest troche metaliczna w smaku i srodek ma rozowy ale te na gorze drzewa sa gotowe, jak widac i slychac. Pytasz, co robie tym zlodziejskim ptaszkom? Nic, poza grubym slowem, ktore rzucam obficie w ich strone. Myslalam, ze uklad "gora wasza, dol nasz" da sie zastosowac, ale z tymi bandytami nie ma zadnych traktatow. Sama zreszta wiesz...Sprawa jest przegrana, zostaja mi tylko resztki z ptasiego stolu. Widze, ze tez sie dalas zaczarowac Patagonii i mysiulkowym zdjeciom. A ja jeszcze dostalam komentarz do tego! Acha! Pozdrawiam. ps. moj nick jest nie od pingponga tylko od rozowego atramentu, ale to drobiazg. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink 100 lat dla mysiulka!!! 10.08.04, 19:41 ...i niech mu smacznie bedzie, zawsze w wszedzie. Tort Sachera w Patagonii! No to juz przekracza ludzkie pojecie. Jestem, jak to mowia, taken aback. Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 dziekuje:)) 11.08.04, 06:46 pieknie za zyczenia, na pewne sie spelnia:)) Mrauczasnie jest popijac urodzinowe Asti na plazy przy wtorowaniu loskotu fal Pacyfiku:)) Kontynuujac lenistwo byl tylko torcik galaretkowy:) Ale za to w niedziele... oj tu juz Sacher wjedzie na stol, bo i okazji wiecej, kolejne lwie urodzinki, Maryjkowe imieninki i troche rocznicowych tematow:)) Niestety z powodu braku porzadnej marmolady morelowej i prawdziwej gorzkiej czekolady nie bedzie smaku choc odrobinke podobnego do Sachera od Damela, trudno, reszta menu sie uklada. Byle sklonic towarzysza ze znajomoscia tutejszego hiszpanskiego na targ rybny:)) Oj bedzie sie dzialo, oj bedzie:)) A teraz o roczek starsza wedruje do lozesia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 17:41 Odpowiedz Link Zgłoś