Dodaj do ulubionych

Obrodzily mi na drzewkach pomarancze

IP: 200.171.100.* 06.08.04, 00:41
bedzie tego z 50 kg:) pomysly mnie juz opuscily co z nimi robic, moze cos
nowego ktos podpowie?
Obserwuj wątek
    • janiolka Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 08:37
      zaprosic forumowiczow na orange party ;)
      • tuti Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 10:18
        jestem za 'orąż party' :-)
    • truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 08:50
      mozesz mi troche przyslac :] a tak powaznie to przede wszystkim grzechem
      byloby sobie nie strzelic paru szklaneczek swiezutkiego soku :) potem mozesz
      sie zastanowic co dalej.

      moze jakies konfiturki na zime? a moze ciacho z pomaranczami? w necie na pewno
      jest mnostwo przepisow. galaretki, salatki owocowe, sorbety - mniaaam
    • kika_kika Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 10:25

      :( i gdzie Ci to wszystko rosnie?? jak ja Ci zazdroszcze buuuu..
      A może zrobic sok - taki jak z malin? w sokowniku?? albo konfiturke
      pomarańczową albo... cholera nie wie co :) nie miałam nigdy takiego problemu ;-)
      Pozdrawiam cieplutko,
      KIKA
      • Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.183.* 06.08.04, 20:53
        Aby zrobic orange party nie widze problemu:) Ot wsiadacie w samolot, jakies 16
        godzin lotu i juz saczycie swiezutki soczek:)) Dzis nawet z pomaranczek
        cieplutkich od slonka, bo ladnie grzeje choc zima:)) Wczoraj na kolacje byly
        pychotkow nalesniki z pomaranczami, nadzionko z dodatkiem miodu i galki
        muszkatolowej, podgrzane, by wydobyc goryczke a do ciasta dodalam soku. PYCHA!!!
        • truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 06.08.04, 21:16
          łojesssuuuu... jesteś złoczyńcą :)
          • pinkink smaze skorke 07.08.04, 01:51
            Ja smaze skorke i to jest glowny uzytek jaki robie z ogrodowych pomarancz.
            Pomysl byl, zeby dodawac jej po troszku do lodow bo nikt z tubylczych
            producentow na to nie wpadl, ale zwykle podjadam ja solo. Jest przepyszna bo w
            trakcie smazenia dodaje troche brazowego cukru.

            Wlasnie rosna nowe, na razie sa wielkosci pileczek pingpongowych obok tych
            dojrzalych, gotowych do zerwania.

            Ale pomarancze to pikus w porownaniu z figami ktorych bedzie w tym roku
            zatrzesienie. Co z nimi zrobic?
            Beda dobre za miesiac, dwa.
            • Gość: Ula Re: smaze skorke IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.08.04, 02:44
              pomarańczówkę
            • Gość: mysiulek Re: smaze skorke IP: 200.74.183.* 07.08.04, 06:13
              Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie
              przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko
              deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotki"
              moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci smakuja
              mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem ( u
              mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastepnie
              zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz tylko
              zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinno byc
              dobre.
              • pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:41
                Gość portalu: mysiulek napisał(a):

                > Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie
                > przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko
                > deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotki"
                > moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci
                smakuja
                >
                > mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem ( u
                > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastepnie
                > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz tylko
                > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinno
                byc
                > dobre.
                • pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:42
                  pinkink napisał:

                  > Gość portalu: mysiulek napisał(a):
                  >
                  > > Skorka w cukrze to byl pierwszy odruch:)) za konfitura pomaranczowa nie
                  > > przepadam, bardziej kusi mnie wykorzystanie pomarancz inaczej niz tylko
                  > > deserowo. Co fig to raczej konfitura ale tez moze cos w rodzaju "szarlotk
                  > i"
                  > > moze tez kurczak z figami? Nie wiem jak z suszeniem bo w takiej postaci
                  > smakuja
                  > >
                  > > mi najbardziej:) no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spirytusem
                  > ( u
                  > > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni, nastep
                  > nie
                  > > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem juz t
                  > ylko
                  > > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic. Powinn
                  > o
                  > byc
                  > > dobre.
                  • pinkink Re: smaze skorke 07.08.04, 07:58

                    >
                    > > Gość portalu: mysiulek napisał(a):
                    > no i oczywista figowka! Pokroic owoce , zalac spir
                    > ytusem
                    > > ( u
                    > > > mnie tylko osiagalna wodka z winogron 50%:(( ) poczekac kilka dni,
                    > nastep
                    > > nie
                    > > > zlac alkohol, owoce zasypac cukrem i znow kilka dni czekania, potem
                    > juz t
                    > > ylko
                    > > > zalac cukrowe owoce ciepla woda, zmieszac z destylatem i odstawic.
                    > Powinn
                    > > o
                    > > byc
                    > > > dobre.


                    Przede wszystkim przepraszam za te niekontrolowane wysylki: cos tam nawalilo.
                    N
                    A teraz do rzeczy, czyli figowki.
                    No wiec jesli zdobede ten spirytus, w co szczerze watpie, to ile go lac na ile
                    owoca? Poza tym ile cukru i w ogole prosilabym o wiecej szczegolow bo nijakiej
                    praktyki w produkcji trunkow nie mam. Z konsumpcja inna sprawa.
                    Czy to wychodzi taki likierek czy jak?

                    Jak dotad jadlam figi tak po chamsku, prosto z drzewa, czasem dodawalam do
                    lodow waniliowych--calkiem smaczne--, ale glownie obdzielam tym, czego ptaszki
                    byly uprzejme od razu nie wrabac, moich przyjaciol i znajomych.
                    W tym roku beda tego cale tony i to z jednego, za to poteznego, drzewa!

                    A tak na marginesie, poki nie skosztowalam prawdziwie dojrzalych fig z ogrodu,
                    figi byly na mojej liscie owocow-ktorych-sie-nie-jada. Teraz wiem, ze to, co
                    mozna wyhaczyc w sklepie nijak sie nie ma do dobrej, dojrzalej figi.
    • i.nes Troszkę pomysłów [ENG] 07.08.04, 12:00
      Przepisy na dania:
      www.telegraphindia.com/1040219/asp/calcutta/story_2912982.asp
      Przepisy na drinki bezalkoholowe:
      www.drinksmixer.com/cat/187/
      pzdr
      ines
    • Gość: Krasnowo Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 15:42
      Ćwierczakiewiczowa w swej książce kucharskiej pod niebiosa wychwala wino z
      pomarańczy !
      • truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 17:11
        och figi to juz w ogole wszedzie bym wpychala! do musli, do ciast, do salatek,
        doooo deserow :) na surowo, suszone i w ogole. kompoty, powidla.... mniaaam.
        gdzie Wy jestescie ze macie tak fajnie?
        • nobullshit Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 17:16
          truskawkowe-studio napisała:

          > gdzie Wy jestescie ze macie tak fajnie?

          Jak 16 godzin lotu, to pewnie w jakiejś Australii.
          I wcale nie mają fajnie, bo chodzą do góry nogami i mogą spaść!!!

          A poważnie, to już nas nie katujcie, plizzzz, albo w ramach rekompensaty
          moralnej przyślijcie po skrzynce tej pomarańczówki i figówki.
          • pinkink Re: Obrodzily mi na drzewkach figi 07.08.04, 18:18

            Moja figa i ja pod nia jestesmy w Kaliforni.
            Mam teraz lato w przeciwienstwie do Mysiulka. U niej zima a wiec pelnia sezonu
            pomaranczowego.

            Probowalam te figi suszyc w sloncu, ale nic z tego nie wyszlo. Podczas dnia
            wabily jakies male owady, a w nocy
    • Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.187.* 07.08.04, 18:46
      No tak u mnie zima:)) wlasnie za oknem cudowna pogoda, grzeje slonko i nic poza
      osniezonymi andyjskimi szczytami nie swiadczy o zimie (w naszym rozumieniu) W
      miare dokladny przepis alkoholowy podam pozniej, bo teraz jade na targ:) gdzie
      warzywa i owoce maja jakis smak:))
      W ramach czekania troche fotek z najcudowniejszego kraju na planecie:))

      www.polcom.cl/patagonia
      • truskawkowe-studio Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze 07.08.04, 19:02
        Mysiulku, a jak Ty sie tam znalazlas? tak z ciekawosci?

        majgad, ale mam teraz ochote na suszone figi :) figi susz zdecydowanie w
        domu!! najlepiej zawies nad kuchenka (ja tak susze jablka), bron boze na
        zewnatrz bo predzej zgnija niz wyschna. moja babcia robi cudowna moczke na
        wigilie. duuuzo suszonych fig, papaje, ananasy, gruszki i sliwki, piernik (ale
        ten nieslodki), no i yyy robi ta moćkę :P je sie to w salaterkach, lyzeczka,
        jest slodko-wytrawne i cudooowne.
        • pinkink figi i moczka 07.08.04, 19:27
          Jak sie je moczke nie mow mi, bo ja tez ze Slaska.)))
          Suszenie nad piecem w domu, pomijajac, ze dysponuje tylko kuchnia elektryczna i
          micro w sytuacji, kiedy rownoczesnie jest wlaczony air conditioner byloby
          troche klopotliwe.))
          Moze wsadzilabym je DO pieca i tak lekko podsuszala. Hmm. Trzeba to rozwazyc.
          Z drugiej strony cena gotowych, fachowo wysuszonych fig zniecheca do takich
          praktyk...
          Och, zycie!
          Pozdrow babcie.
        • Gość: mysiulek Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: 200.74.187.* 08.08.04, 05:00
          Tak po prostu, zamarzyly mi sie wakacje gdzies na koncu swiata, a ze znalazlam
          najlepszych z najlepszych do realizacji takowych marzen to i ciagle tu jestem:))
      • Gość: Nobullshit Ale papierówek nie macie! :)) n/t IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.08.04, 19:03
        • truskawkowe-studio Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:06
          tak jest! i malin pewnie tez nie :P
          • pinkink Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:41
            Maliny sa. Takie hodowlane, nie z lasu.
            Poziomek nie ma.
        • pinkink Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t 07.08.04, 19:18
          ...i nie raz sie zateskni za nimi.
          A Wy je macie, tzn. czy w Polsce jeszcze mozna je dostac, czy tez zostaly
          nieslusznie wyparte przez te wszystkie jonagoldy i inne grannysmith?

          Nie mamy tez mirabelek, fasolki mamut i metki. Trudno, trzeba jakos zyc.
          Oj, biedna ja...
          • Gość: Nobullshit papierówki i mamut IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.08.04, 20:07
            Ciężko z tymi papierówkami, ale na jeszcze są.
            A mamuta to chyba mogłabyś sobie zasiać? W cieniu fig...
            • pinkink Re: papierówki i mamut 07.08.04, 20:43
              Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

              > Ciężko z tymi papierówkami, ale na jeszcze są.
              > A mamuta to chyba mogłabyś sobie zasiać? W cieniu fig...

              Przeceniasz moja nostalgie. Nie mialabym za czym tesknic w Polsce.))
              Mamuty, takie z klami, prawdopodobnie mam pod stopami. Cale zloza. Co i rusz
              cos wydlubuja z ziemi. Taka okolica.
          • Gość: tomolek Re: Ale papierówek nie macie! :)) n/t IP: *.oc.oc.cox.net 09.08.04, 01:57
            metka jest (no takie cos podobjne)! poziomki rosna w prawie kazdym ogrodzie (nazywa sie toto truskawka dekoracyjna)niedobre sa...
            pzdr
            • pinkink metka 09.08.04, 21:19
              Za czyms tesknic trzeba. Niczego "podobnego" nie chce. To ma byc polska metka i
              zadna inna.
              Co do poziomek to w moim ogrodzie ani w zadnych zaprzyjaznionych poziomki nie
              rosna. Mysle zreszta, ze byloby im zbyt goraco.
              No i hodowlane sie nie licza.)))
              Strasznie kaprysne stworzenie ze mnie. Przepraszam.

              • Gość: tomolek Re: metka IP: *.oc.oc.cox.net 11.08.04, 06:51
                ja sie nie gniewam :) metki nie probowalem w sumie z wygladu podobna...
                pzdr
      • pinkink dzieki, Mysiulku.... 07.08.04, 19:12
        A wiec chodzisz do gory nogami w Chile...
        Co za cudo!
        Zostawilas mnie z rozdziawiona z zachwytu geba. Czy to zdjecia z Waszej podrozy?
        Jestem po ogromnym wrazeniem cudu przyrody i talentu artysty, ktory robil te
        zdjecia.
        Juz dawno nic mnie tak nie zachwycilo.
        Musze tam pojechac!!!!
        • Gość: mysiulek Re: dzieki, Mysiulku.... IP: 200.74.187.* 07.08.04, 22:11
          Nie widze problemu:)) Mam maliny, truskawki, jagody, przepyszne jablka itp ale
          brak mi bialego sera (czasami sama robie, jak kupie mleko nie UHT) sledzi ,
          niesolonego masla i CHLEBA!!!! normalnego, cieplutkiego, chrupiacego chleba:)).
          Na targ nie dojechalam, volvince sie nie chcialo, jakos wrocilismy do domu i
          teraz trzeba zagladnac co tam autko boli. Tutejszm fachowcom nie dam dotknac
          mojego kochanego zabytku:)). Obiecany przepis podesle. Zdjatka sa z ostatniego
          wyjazdu do Patagonii, we wrzesniu zakwita Atacama i myslimy jak tu wyrwac sie
          na kilka dni:)) a masz racje, artysta je robil:)) ale i tak nic nie odda
          rzeczywistosci. Po powrocie skrobnelam kilka slow opisu:) Ponoc niezly:)
          • pinkink Re: dzieki, Mysiulku.... 07.08.04, 23:11
            Jeszcze dwa razy obejrzalam sobie Wasza Patagonie. Zapiera dech.
            W ogole robi to bardzo profesjonalne wrazenie. Czy nie myslicie o publikacji w
            formie albumu wlasnie z Twoim komentarzem?
            Jesli nie, to pomyslcie o tym, bo warto. Poszukajcie edytora i wioo!
            Powodzenia i daj znac.
            Czy macie wlasna strone w necie?

            A co do kulinariow to podpisuje sie pod Twoja lista z chlebem na czele, ale
            ostatnio i to udaje mi sie kupic. A ze smak troche inny, no coz...
            Cos za cos, prawda?
            • Gość: mysiulek Re: dzieki, Mysiulku.... IP: 200.74.187.* 08.08.04, 00:12
              Pomyslow kilka jest, tyle ze tutaj tempo wiadome "manana" a moj komentarz hmmm,
              gdzie mi tam do piora jednego z dwojki moich przyjaciol, niestety nie ma czasu
              by opisac ostatni wyjazd, a szkoda, gdybys czytala tylko Jego komentarze, ktore
              czasami umieszcza na forum, najczesciej onetu albo kilka z Jego listow do mnie,
              to zachwyt bylby nie mniejszy niz nad zdjeciami:))

              Teraz przepisowo-alkoholowo:

              do butelki(0,75-1 litr) wsypac pokrojone drobno figi, zalac wodka(
              najmocniejsza, idealny spirytus) do normalnego stanu, czyli nieco ponizej
              szyjki, odstawic powiedzmy na tydzien:)). Zlac destylat do innej butelki, owoce
              zalac cukrem, trzy-cztery lyzki:) odstawic, po kilku 4-5 dniach cukrowe owoce
              zalac szklanka letniej wody i znow czekac ale juz krocej 3-4 dni. Zlac to co
              wyplukala woda do dzbanka przez lejek i gaze, dolac destylac i teraz w
              zaleznosci od lubienosci ilosci procentow dolewac letniej wody:)) Mnie przy
              zalaniu 0,5 litra wodki50% wychodzi jakies 1,5 litra lekkiej, drinkowej
              wodeczki.W ten sposob produkujesz swietna cytrynowke, pomaranczowke
              grejfrutowke:) tyle ze scierasz skorke i kroisz drobniutko pozostaly owoc.
              Aha , to co w butelce od czasu do czasu trzeba wstrzasnac:)) Mozna tez sposob
              babciny, czyli zasypac w szklanym naczyniu pokrojone owoce cukrem, odstawic na
              slonce i jak puszcza sok zalac alkoholem i znow czekac. Tyle, ze jakos nie mam
              zaufania do sokow puszczanych na sloncu.

              Suszyc mozna i w kuchence elektrycznej:)) lekko nagrzany piekarnik, otwarte
              drzwiczki i tak kilka godzin dziennie. Tak suszyla grzyby i nie tylko moja Mama
              i Babcia.
              I na milosc boska wyrzuc mikrofale!!!
              • pinkink lubiennosc 08.08.04, 02:48
                Przepis sobie wydrukowalam i bedzie czekac na wlasciwy moment, kiedy figi
                zrobia sie aksamitnogranatowe i pojawia sie na nich biale smuzki. Bedzie to
                znak, ze skorka jest cieniusienka i peka. Ja je wtedy hyc do flaszki.

                Poleje je jakas biala gorzala, bo ze spirytusow to moge dostac jedynie taki do
                przemywania ran, a to sie chyba slabo nadaje, co?)))
                Nie doczytalam sie ile mam tych fig wepchnac do flaszki; polowe, 3/4?

                Jak sie uda, to zrobie tak pomaranczom i cytrynom, co to tez w ogrodzie sobie
                rosna.
                Przynajmniej mam pewnosc, ze pryskane ani nijak inaczej chemicznie traktowane
                nie sa, choc moze lubilyby dostac od czasu do czasu jakiegos fertylizajera...
                Coz, nie ma. Niech se radza jak chca. Maja wode i dosyc na tym.

                Piecykowe rozwiazanie nie wchodzi w rachube. Mysl o goracu buchajacym z kuchni
                jest przykra do zniesienia w tutejszym klimacie. No way!

                Micro jest byc moze niesluszne ekologicznie ale za to niezastapione w zyciu
                leniwej kobiety.

                Gratuluje Ci przyjaciol, a przyjaciolom - rozlicznych talentow.
                W jakiej porze roku odbywaliscie Wasza wyprawe, Mysiulku? Czy gdzies mozna sie
                natknac na szerszy komentarz?
                Naprawde, fascynujace....
                Pozdrawiam.
                • Gość: mysiulek Re: lubiennosc IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:53
                  Fig tak okolo 1/3 butelki, moze byc troche wiecej:) Alkohol raczej do picia a
                  nie do uzytku medycznego:)) I nie wpychac! tylko ladnie, drobno pokroic:). Tak
                  jest, tylko woda i slonce, zadnej chemi. Z piecykiem nie jest tak zle, da sie
                  wytrzymac, ja latem pieke ciasta i takie rozne w piekarniku a zareczam Ci, ze
                  temperatury letnie nie sa niziutkie, zreszta ten piekarnik nie ma byc goracy,
                  lecz cieply, zapewne masz wbudowany w srodku wentylator co pomaga w procesie
                  suszenia jak i w wytrzymaniu temperatury w kuchni, zreszta, czy ktos Ci kaze w
                  niej przesiadywac?;))
                  Do mikroweli nie dam sie przekonac, brrrrr przeciez wszystko traci smak, kiedys
                  probowalam cos tam dzialac z mikrofala ale zrezygnowalam a oszczednosc czasu
                  jest zludna. Zbytnim pracusiem to ja tez nie jestem i unikam zbednej pracy,
                  tyle ze kocham gotowac i jesc:)) Co niestety tutaj okazalo sie zgubne:))

                  Strony jak to bywa u fachowcow w trakcie tworzenia juz czas jakis, coz szewc
                  bez butow chadza:)) Opis gdzies tam zamieszczalam, nie pamietam juz gdzie ale
                  jesli masz ochote to podaj adres maila ( o ile zamieszcza na forum ) na
                  wklejenie tutaj jest za dlugi, zreszta nie ma w nim wzmianek o jedzeniu.

                  Wlasnie popijamy szybka pomaranczowke na "spirytusie" z winogronem, z wermutem
                  i kapka ginu jest calkiem, calkiem ....
                  • Gość: mysiulek Re: lubiennosc IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:54
                    aha Patagonie zaliczylismy w marcu:))
                  • Gość: mysiulek errata IP: 200.74.187.* 08.08.04, 04:56
                    powinno byc "spirytus" z winogron:)) wodka z trzciny cukrowej niestety ma mniej
                    procent
                  • pinkink wieczor 08.08.04, 05:49
                    ok, figi zostana pokrojone przed wepchnieciem. Nie ma zmiluj!
                    Wyglada na to, ze tylko zalkoholizowanie tychze ma u mnie jakies szanse. O
                    piecyku wiec zapomnijmy.
                    Nadwyzki zjedza ptaszki. Niech tez maja cos z zycia...
                    Do ciast sie nie posuwam a przynajmniej b. rzadko. Wentylatora "in" chyba nie
                    mam a zreszta kto go tam wie...

                    Nie powiedzialabym, ze wszystko w micro traci smak. Robie sobie 4 minutowa rybe
                    w pergaminie + miska salaty i jest dobrze. Poza tym jest do dostania tysiace
                    gotowych dan do podgrzania; co dusza zamarzy. No wiec?
                    Dobrze czasem nie byc takim kulinarnym ortodoksem... Zostaje wiecej czasu na
                    inne mile rzeczy.
                    Jesli nie mialabys nic przeciwko temu, napisz na skrzynke gazety.Cyknij
                    na 'pinkink' i juz. Tam podam Ci moj regularny adres, OK?
                    Strasznie mnie podgotowalas ta Patagonia...
                    A ja sobie popijam wode z lodem, zraszacze sikaja po ogrodzie, cykady cykaja;
                    nareszcie troche ochlody po upalnym dniu.
                    Na zdrowie!
                    • pinkink piekny opis 08.08.04, 06:04
                      Kiedy robilam poprzedni wpis nie wiedzialam, ze juz przeslalas opis na moja
                      skrzynke.
                      Az szkoda, ze przeczytalam to tylko ja, no i moi znajomi ale to jutro i po
                      przetlumaczeniu ))).
                      Dziekuje.
                      • mysiulek08 Re: piekny opis 08.08.04, 16:43
                        A mnie ptaszki dzis obudzily:) Dobrze, ze nie skrzeczace papugi, ladnie
                        wygladaja na tle niebiesciutkiego nieba ale dra nieprzyzwoicie:)) Slonce powoli
                        ogrzewa powietrze i przegania mgliste chmury, za chwil kilka wylonia sie
                        bielusienkie szczyty.Oj jak dobrze, ze snieg jest tam gdzie jego miejsce, czyli
                        wyzsze partie gor, jesli mam ochote na spotkanie, to jakies dwie godzinki jazdy
                        i moge sie troche pomrozic brrrrr. Tylez samo czasu zajmuje dodarcie nad
                        Pacyfik, co wole o wiele, wiele bardziej, tyle ze prad Humboldt'a w tym rejonie
                        mocno go oziebia, co jednak ma swoje dobre strony: przewspaniale ryby:)
                        Wprawdzie za frutti di mare pomimo wielkiej milosci do morza nie przepadam to
                        ryby moga byc o kazdej porze:)) no i jeszcze machas , mniammmmmmm. Najczesciej
                        sprawiony filecik laduje w zaprawie z cytryny i bialego wina a pozniej albo
                        patelnia albo opiekacz i tez niwiele ponad 5-8 minut:) salata z roznosciami i
                        winoooooooooooo, cudowne chilijskie wino:)
                        Czy nieuzywanie mikrofali to ortodoksja? Po prostu nie smakuje mi zarelko po
                        przejsciu mikrofal i tyle, a sprzet stoi i zbiera kurz.Lenistwo szanuje i
                        popieram w calej rozciaglosci:)) ba sama tez stosuje, szczegolnie tutaj:)) No
                        moze nie kuchenne, gdyz mnogosc nowych smakow, zapachow warta jest dluzszych
                        sesji kulinarnych, no chyba ze trafia sie dzien taki jak dzisiejszy, gdy chec
                        wyrwania sie z objec miasta jest silniejsza od jakiegokolwiek lakomstwa:))

                        Ciesze sie, ze krotki opis sie podobal, mam tez wstepna zgode aby podeslac cos
                        ciutke dluzszego autorstwa mego przyjaciela, ae najpierw ciutke czasu zajmie
                        odkopanie Jego produkcji.

                        Jak juz jestesmy przy podlewaniu, to zapewne trawa kroluje w ogrodku? My nasz
                        zapuscilismy i to niezle (szczegolnie ten od frontu:)) Dla spokoju sasiadow
                        trzeba sie bedzie poswiecic, ale mamy ulatwione zadanie, z ojczyzny doszly
                        nasionka maciejki, groszku itp, wiec warstewka ziemi i heja, bedzie dziki,
                        pachnacy klombik, zeby tylko nie zapominac, ze roslinki wody potrzebuja:))

                        Wow , jeszcze chwila i nastapi odslona zasniezonych szczytow:)) Akt I :))
                        pozdrawiam
                        • pinkink goraco 09.08.04, 21:09
                          Wczoraj zrobilam sobie szlaban dla kompa.
                          Nalezy sie wytchnienie jemu i mnie.
                          Dzis przeczytalam o Twoich ptaszkach, co to spac rano nie daja. Mnie tez, i
                          pomyslalam jakby tu im z rana lby poukrecac, bo takie zajadle w tym mordodarciu.
                          Nawet z kotow sobie niewiele robia; dra sie jeszcze bardziej.
                          No, a dopiero sie zacznie jak figi dojda!

                          Zapytanie mam poludniowoamerykanskie: czy tilapia, moja ulubiona rybka,
                          pochodzi z Twojego kontynentu? Cos mi sie tak z iberoamerykanskiej literatury
                          kolacze.
                          Zrozumialam, ze mieszkacie w miescie. Z papugami. To musi byc przyjemne miasto.
                          Ja mieszkam na poludniowokalifornijskich suburbach co jest wlasciwie
                          nieporownywalny z niczym, co znalam dotad. Ekstremalnie nowoczesnie i
                          ekstremalnie dziko w jednym. Ale to nie forum krajoznawcze wiec nie chce
                          nadwyrezac niczyjej cierpliwosci.
                          Wspomne tylko, ze trawa i cala reszta rosnie, ale coraz bardziej sie sklaniam
                          do apeli takich tu ekologicznie zorientowanych /nawiedzonych?/, ze nalezy
                          zostawic naturze tutejsza flore a nie marnotrawic kurczacych sie zasobow wody.
                          Moze i racja. Rozne takie pustynne ziolka i kaktusy tez sa ladne.
                          Ale jeszcze nie teraz, bo co by bylo z drzewami?
                          I co z figowka?

                          Pozdrawiam.
                          • mysiulek08 Re: goraco 10.08.04, 06:51
                            Tilapia to rybka, ktorej tutaj nie spotkalam, hoduja raczej wyzej:)Ekwador,
                            Meksyk, Costa Rica.Gdzies czytalam aby sprostac wymaganiom rynku
                            polnamerykanskiego (ponoc najwiecej zjada sie jej u was) dzialania genetykow
                            poszly w tym kierunku, iz wkrotce ma trafic na talerze transgeniczna forma
                            rybki, co to sie szybciej rozmnaza i rosnie. Wzgledem tutejszym komercyjnych
                            rybnych produktow to rozmiar tilapii mizerny:)) Jak sie postarasz to i
                            wieloryba kupisz, a maluchow tyle co kot naplakal. Smakowitosc ryb wielka w
                            przeciwienstwie do miesa, to jest okropne!!! Jesli masz chetke na dobry kawalek
                            wolowiny to tylko argentynska, mniammmmmmmmmmmm. Drob da sie wytrzymac, wedliny
                            przyprawiane totalnie inaczej niz nasze kubki smakowe przywykly. Salami,
                            pastrami trafia sie przyzwoite. Warzywa i owoce maja smak pod warunkiem, ze
                            kupisz na targu od producenta, w sklepach odrzuty z eksportu, najczesciej z
                            nalepka DOLE:)) Czyli jemy to samo:))

                            Miasto przyjemne? Jak stolica moze byc przyjemna? Z jednej strony cudowne stare
                            zakatki, palace tchnace tradycyjna kolonialna nuta, a z drugiej nowoczesnosc
                            splatajaca sie z lekkim poludniowoamerykanskim podejsciem do zycia. Z jednej
                            strony dumne andyjskie szczyty otaczaja Santiago, a z drugiej zima czasem smog
                            odbiera cudownosc widokow. Z jednej macho pogwizdujacy na dziewuchy z pick-
                            up'ow, a z drugiej to kobiety trzymaja za morde:). Znajdziesz tu wszystko - od
                            Bronx po Beverly Hills. My pomieszkujemy sobie w miare cichym a jednoczesnie
                            niezbyt oddalonym od centrum zakatku middleclasowej dzielnicy:))

                            Nie marnotrawic wody? A sprobuj nie miec zadbanego trawnika i drzewka przed
                            domem, mandat pewny:))

                            Tym razem mnie wyszedl rys krajoznawczo-przyrodniczy, a mialo byc kulinarnie:)
                            U mnie minela polnoc, a zem Lew to rozpoczynam swietowanie urodzin i planowanie
                            przyjecia wprawdzie w terminie pozniejszym, ale okazji lwich bedzie wiecej:))
                            Chyba w te pomarancza swieczki powbijam zawszec to jakies wykorzystanie:))
                            Lenistwo mnie ogarnelo i tortu Sachera na razie nie bedzie;)

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Camille Re: goraco IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 10.08.04, 17:17
                              Pinkpink-tilapia ktora my jadamy/ja jestem na polnocy CA/ jest z Meksyku!
                              Tez ja czesto kupuje, kiedys uwielbialam sole, ale teraz przerzucilam sie na
                              tilapie bo jeszcze lepsza!
                              Jak Ty to robisz, ze fig nie zjedza Ci ptaki? U nas to jest wieczny wyscig-kto
                              pierwszy ten lepszy...przez te nieszczesne ptaszyska ktore opanowaly nasz
                              ogrod/zdemoralizowaly mi tez kota, bo sie ich teraz okropnie boi, pies zreszta
                              tez przed nimi ucieka, a slusznej jest postury..../. Zreszta odkad zaczelam
                              wyjezdzac do Europy w polowie czerwca-trace caly pierwszy rzut. Jak wracam na
                              poczatku sierpnia to juz przygotowuja sie do drugiego rzutu-sa teraz male, ale
                              za jakis miesiac powinny byc fajne. Jesli zdaze przed ptakami to troche uda sie
                              zebrac i zjesc. Z suszeniem tez mi nie wychodzi, dawno temu sie poddalam, jemy
                              na surowo.
                              Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Mysiulek! Piekne te zdjecia z
                              Patgonii!
                              Pozdrawiam!
                              • pinkink Juz sa!! 10.08.04, 19:33
                                OK, dzieki Camille, tilapia zostala tym sposobem zdekonspirowana. Czytalam
                                nawet niedawno [NYT], ze jest bardzo niewymagajaca rybka jesli chodzi o
                                hodowle. Jakis gosc, ichtiolog z East Coast propagowal zalozenie takiej malej
                                rybiej farmy nawet w garazu. Latwe i podobno b. oplacalne.(!!!)

                                Zaczelam sie nawet czujnie przygladac garazowi pod katem eksmisji aut, ale jako
                                leniwiec--dalam sobie spokoj.))
                                Prosze,i nie dosc, ze ta tilapia smaczna to jeszcze ma mile usposobienie. Jak
                                jej nie kochac?

                                A propos ryb. Czy odwiedzalas moze chinskie, a w kazdym razie azjatycke sklepy
                                pod katem rybiego zakupu? Maja nieprawdopodobnie duza oferte wszystkiego, co w
                                wodzie zyje. Mialabym ochote skosztowac kazdego gatunku ale obawiam sie, zez by
                                mi nie starczylo by mi zycia. W kazdym razie rozkosz dla rybiego smakosza.
                                Tilapia tez jest. U mnie ta siec sklepow nazywa sie Ranch 99. Polecam goraco.

                                A teraz figi.
                                Dzikie ptasie wizganie nie dalo mi dzis rano spac i tym sposobem dowiedzialam
                                sie, ze juz sa. Figi. Dzis zjadlam pierwsza. Jeszcze jest troche metaliczna w
                                smaku i srodek ma rozowy ale te na gorze drzewa sa gotowe, jak widac i slychac.
                                Pytasz, co robie tym zlodziejskim ptaszkom?
                                Nic, poza grubym slowem, ktore rzucam obficie w ich strone. Myslalam, ze
                                uklad "gora wasza, dol nasz" da sie zastosowac, ale z tymi bandytami nie ma
                                zadnych traktatow. Sama zreszta wiesz...Sprawa jest przegrana, zostaja mi tylko
                                resztki z ptasiego stolu.

                                Widze, ze tez sie dalas zaczarowac Patagonii i mysiulkowym zdjeciom. A ja
                                jeszcze dostalam komentarz do tego! Acha!

                                Pozdrawiam.
                                ps. moj nick jest nie od pingponga tylko od rozowego atramentu, ale to
                                drobiazg.

                            • pinkink 100 lat dla mysiulka!!! 10.08.04, 19:41
                              ...i niech mu smacznie bedzie, zawsze w wszedzie.
                              Tort Sachera w Patagonii!
                              No to juz przekracza ludzkie pojecie.
                              Jestem, jak to mowia, taken aback.
                              • mysiulek08 dziekuje:)) 11.08.04, 06:46
                                pieknie za zyczenia, na pewne sie spelnia:)) Mrauczasnie jest popijac
                                urodzinowe Asti na plazy przy wtorowaniu loskotu fal Pacyfiku:)) Kontynuujac
                                lenistwo byl tylko torcik galaretkowy:) Ale za to w niedziele... oj tu juz
                                Sacher wjedzie na stol, bo i okazji wiecej, kolejne lwie urodzinki, Maryjkowe
                                imieninki i troche rocznicowych tematow:))
                                Niestety z powodu braku porzadnej marmolady morelowej i prawdziwej gorzkiej
                                czekolady nie bedzie smaku choc odrobinke podobnego do Sachera od Damela,
                                trudno, reszta menu sie uklada. Byle sklonic towarzysza ze znajomoscia
                                tutejszego hiszpanskiego na targ rybny:)) Oj bedzie sie dzialo, oj bedzie:))

                                A teraz o roczek starsza wedruje do lozesia
    • Gość: b Re: Obrodzily mi na drzewkach pomarancze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 17:41

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka