Dodaj do ulubionych

szynka wlasnoreczna

24.08.04, 11:03
mi sie marzy, tzn. zakup miesa odpowiedniego w sklepie, zaprawienie
ewentualnie jakimis ziolami, i zagotowanie jej. Tylko kompletnie nie wiem
jakie mieso sie nadaje, nie wiem czy ma byc surowe czy wedzone no i jakie
ziola zeby bylo smaczne (wiem wiem pojecie wzgledne ale polegam na waszych
smakach:)))
Siostra mi cos takiego kiedys podarowala, ugotowalam i bylo pyszne...no i
takie swojskie. MAcie moze jakies doswiadczenia w tej dziedzinie?
Obserwuj wątek
    • Gość: zorientowana Re: szynka wlasnoreczna IP: 213.17.230.* 24.08.04, 12:34
      Po zakupieniu dokładniejszej wagi próbowałam w zimie tzw. peklowania szynki.
      Moim celem było zrobienie szynki szynki bez handlowych konserwantów. Oprócz
      określonej ilości ziół dodałam tradycyjnie po polsku saletry, która może nieco
      truje, ale daje czerwony kolor mięsu i pewnie lekko zmienia smak. Nie pamiętam
      proporcji ziół, jeśli chcesz to w domu sprawdzę i ci napiszę. Wychodziło
      niezłe. Ja po peklowaniu piekłam, ale można gotować.
      Mięso, to szynka. Ja sobie zażyczyłam taki kawałek odkrojony prostopadle do
      kości wraz ze skórką i tłuszczykiem. Bardzo niezdrowo, tłusto i smacznie, ale
      to w końcu nie o krewetki tu chodzi. Skład ziół jest zwykle istotny. Niedawno
      jadłam słynną chrupką golonkę, w słynnej piwiarni w Monachium i zastanawiałam
      się w czym ta golonka przed pieczeniem pływała, że jest taka dobra. Mięsko
      upieczone jest mniej tłuste, bo wyższa od gotowania temperatura go wytapia.
      Może trzebaby szukać na stronach niemieckich.
      • sabba dzieki 24.08.04, 12:37
        jeszcze nigdzie nie szukalam, przyznam sie, wiec na pewno to zrobie.
        MIeso kupione musi/powinno byc surowe czy wedzone? To moj dylemat wyjsciowy....
    • pocztufka Re: szynka wlasnoreczna 24.08.04, 12:40
      Ja kupuję szynkę wędzoną, surową; w jednym zwartym kawałku Kedys gotowałam, ale
      szybciej wysychała. Teraz doprawiam, owijam w folię i zapiekam w piekarniku.
    • Gość: zorirntowana Re: szynka wlasnoreczna IP: 213.17.230.* 24.08.04, 12:49
      Szynkę, zgodnie z tradycyjnym polskim przepisem, należy kupić surową.
      Rozmawiałam nawet z fachowcami. Po zapeklowaniu można wędzić, ale trzeba mieć
      gdzie i umieć. Można również po prostu gotować lub piec. Natomiast waga jest
      raczej konieczna do odmierzenia ilości ziół. Ich ilości są znaczące i trudno na
      oko połapać się za którymś tam podejściem ile czego było i co zmienić. Moja
      szynka waży zwykle ok. 2 kg. Ponieważ całość musi sobie postać 7-10 dni lepiej
      działać w zimie, chyba, że wykorzystasz lodówkę, ale ten interes dość
      intensywnie pachnie, więc wolę lodówki nie paskudzić.
    • Gość: zorientowana Jak się udała szynka wlasnoręczna? IP: 213.17.230.* 01.09.04, 14:19
      I jak wyszło? Przepis własny, czy mam szukać? Ciekawa jestem, bo jak będzie
      chłodniej spróbuję robić konkurencję zawodowcom.
      • Gość: sz Re: Jak się udała szynka wlasnoręczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 15:40
        ja robię taką szynkę

        algorytm:

        1. kupić świński mięsień z dupska bez gnata (taki ok 3 kg, moze wiecej)

        2. solenie
        dwa tyg. trwa solenie (plus swieze przyprawy utłuczone np jalowiec)
        sol do miesa chyba 1:40 wagowo ?? mam zapisane


        3. suszenie mięsa na drzewie - owiewanie wiaterkiem
        dzionek cały

        4. sznurowanie (szpagat lniany bez chem. dodatkow, idzie kupic)

        5. wedzenie (wlasciowie caly dzionek w zimnym dynmie)

        6. dojrzewanie (min 2-4 tyg.)
        nalezy miec baczenie na muchy (szynka moze dojrzewac w starej poszewce (jasku)
        no i miejsce trzeba miec w tej sprawie przewiewne
        oczywiscie nalepiej jak dojrzeje dluzej ze 2 m-ce

        7. kroimy super cienko na maszynce na korbę

      • Gość: sz zapomnialem - saletra potasowa - szczypta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 15:41
    • Gość: zorientowana Re: szynka wlasnoreczna IP: 213.17.230.* 02.09.04, 09:18
      Mam wreszcie przed nosem moją recepturę. Kupuję max trzy 3 kg szynki - taki
      jakby plaster, w którym w środku jest (jak kółeczko) przecięta kość. Kość
      usuwam. Biorę 1,5 l wody plus 15 dag soli plus 0,75 dag saletry (odrobinę
      więcej niż płaska łyżka od herbaty) plus minimum 1,5 dag przypraw (ziarna
      czarnego pieprzu, ziarna ang.ziela, liść laurowy,kolendra, majeranek,
      gożdziki). Przyprawy zmiażdżyć i zagotować w wodzie wraz z rozpuszczoną
      saletrą. Ta ciecz wyjdzie jak b.mocna herbata. Ochłodzić, przelać przez sito.
      Ułożyć szynkę w naczyniu, zalać, obciążyć jak ogórki, bo chce pływać.
      Codziennie przekręcać. Musi być całe pod wodą. Ta zabawa z 10 dni. Potem upiec.
      Nie mam możliwości wędzenia, więc podobno wychodzi niezbyt krucha ta wędlina.
      Ale skoro wiem co jem i jest smaczne, w tym również po upieczeniu na ciepło, to
      jestem zadowolona.
      Mieszanki ziół wpływają na smak, więc pole do eksperymentów duże:)
      • Gość: Quazi Re: szynka wlasnoreczna IP: *.gsi.de 02.09.04, 18:26
        a ile sie piecze takie cudo?
    • Gość: jola. Re: szynka wlasnoreczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 21:32
      Kilka lat temu robiłam podobnie jak Zorientowana,tylko trochę mniejszy kawałek
      mięsa,ale nie piekłam,a gotowałam.Mięso po wypłukaniu z zalewy(bardzo słona )
      wkładałam do garnka,przykrywałam szczelnie pokrywką i ten garnek wkładałam do
      większego gara z wodą.Dalej cierpliwie gotowaLam długo dość pilnując ilości
      wody w garze(trzeba dolewać).Miękkie mięsko było w takim płynie i miało kolor
      rózowy.W tym płynie szynka stygła i w nim ją przechowywałam w lodówce-była
      całkiem soczysta.Przy robieniu takiego mięska najważniejsze jest chyba żeby nie
      przeholować z ilością saletry bo to paskudztwo niezdrowe i słone.A ten wywar z
      gotowania mięsa to dobry był do żurku albo grochówki.
    • Gość: zorientowana Re: szynka wlasnoreczna IP: 213.17.230.* 03.09.04, 07:57
      Przy pieczeniu obowiązują ogólne zasady. Dobrze jest zacząć od wyższej
      temperatury, a potem zejść na niższą, żeby sobie doszła. Najlepszy wariant, to
      zrobić to tak, żeby nie wypuściła za dużo soku, bo można się dopracować suchego
      wióra, a nie o to chodzi.
      Zawsze mam watpliwości z tą saletrą, bo niby chcę uciec od chemii, a tu sama ją
      daję. Ale to jakby odwieczna receptura i jest smaczna. W gotowiźnie jest masę
      innego świństwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka