Dodaj do ulubionych

nic sie nie chce...

29.09.04, 11:12
za oknem szaro, zimno i mokro. Jakos nie moge w sobie życia wykrzesać. Mua żonka cos wczoraj wspominała o smaku na knedle ze śliwkami, ale za dużo paprania, nie chce sie ze az strach.
W lodówce resztki wczorajszej zupy minestrone sugeruja, zeby odpuscic dzis i dojesc to co zostalo. Z drugiej strony moze spacer miedzy straganami (w deszczu) wsrod jarzyn jeszcze nie plastikowych, jakos pobudzi do życia.
No nie wiem..
Obserwuj wątek
    • Gość: RED więcej ognia, Mistrzu! IP: 193.0.117.* 29.09.04, 11:15
      może jakiś kalafiorek curry, albo peperonatę?
      • marghe_72 Re: więcej ognia, Mistrzu! 29.09.04, 11:17
        musi być na ostro. no musi
        m.
        • Gość: RED chili con carne IP: 193.0.117.* 29.09.04, 11:19
          żeberka na ostro
          a może ten tego zupkę jakowąś z tych treściwszych a z charakterem?
          albo gulaszyk?

          przepis na peperonatę zerżnięty bezczelnie z sieci poniżej
          Peperonata Rustica
    • Gość: bazylka Re: nic sie nie chce... IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 29.09.04, 11:18
      nie wiem, jak to wyglada u ciebie
      u mnie taka pogoda wywołuje nagłą ochotę na coś, co byłoby w miarę słodkie,
      pachnące, ciepłe i o konsystencji gęstej - kluchowato bułowatej. niestety
      knedle ze śliwkami i gorącą ociekającą bułeczką z masłem doskonale spełniłyby
      te warunki...
      ostatnio jak mnie takie naszło to zrobiłam ciasto cynamonowe (pachniało w domu
      jak na boże narodzenie). tyle, że to nie na obiad...
      • Gość: RED leniwe się bardziej chce niż knedle :) IP: 193.0.117.* 29.09.04, 11:22
        próbował ktoś zrobić leniwe polane duszonymi śliwkami?
        • brunosch Re: leniwe się bardziej chce niż knedle :) 29.09.04, 11:33
          Hee, to jest myśl!
          Sos duszony do ciemnobrązowego (sądzę, że można byłoby posłużyć się powidłami
          śliwkowymi) + goździk + rodzynki + szczypta pieprzu + dobra śmietana na koniec.
      • giezik no ja nie wiem 29.09.04, 11:23
        tak walczy za mna zeby cos na maksa cytrynowego zrobic, zeby choc troche czegos do slonca podobnego bylo, jakies miesko w sosie cytrynowym
        ew. na pobudzenie poledwice w sosie kawowym, ale dzialam tak an cwiec gwizdka, nawet myslec sie nei chce, ze juz o podjeciu decyzji nie wspomne.
        A te knedle, brrr, , ile sprzatania po tym
        • marghe_72 Re: cytrusowo.. 29.09.04, 11:24
          Kurczak w sosie imbirowo - cytrusowym

          SKŁADNIKI
          1,5 piersi kurzej
          2-3 cm swieżego imbir (zetrzec na drobnej tarce)
          2 ząbki czosnku
          oliwa
          ocet ryżowy (winny też może być)
          sos sojowy jasny
          1 łyżeczka bardzo ostrej musztardy
          2 pomarańcze
          1 cytryna
          1 limonka

          kieliszek wódki (lub innego białego, mocnego alkoholu)


          Mięso pokroić w cieniutkie paseczki lub w miarę drobną kostkę .
          Zrobić marynatę: oliwa, ocet, sos sojowy, wyciśnięty przez praskę czosnek,
          starty imbir + skórka z 1 limetki + sok z 1/2 limetki+ skorka i sok z 1
          pomarańczy + sok z 1/2 cytryny.
          Wrzucić mięso, wymieszać, odstawić .
          Po jakimś czasie mięso smażyć, dodać wódkę i pozostały sok (1 pomarańcza, 1/2
          limonki, 1/2 cytryny) sól, pieprz..
          Dodać łyżeczke musztardy.
          Można zagęscic mąką ziemniaczaną.
          Podawac z ryżem.
          • giezik Re: cytrusowo.. 29.09.04, 11:34
            wygląda hoho, nawet w normalnych warunkach by mi pewnie do wyobrazni przemowil od razu. Chwilowo wciągne go do outcooka i pomysle jeszcze..............
        • Gość: bazylka Re: no ja nie wiem IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 29.09.04, 11:27
          leniwe też dobry pomysł
          albo naleśniki z jakimś dobrym farszem
          najlepiej ociekającym
          ooo przypomniały mi się meksykańskie naleśniki z karmelem i orzechami
          to by było dobre na dziś
          koniecznie coś ciężkiego
          rozgrzewającego

          ale smaki giezika wędrują chyba innymi ścieżkami - cytryna, warzywa - świeżo i
          lekko. tu się nie rozumiemy ;-)
        • poughkeepsie Re: no ja nie wiem 29.09.04, 11:27
          to ja tu sobie pozwolę wtrącić fachową poradę jako osoba zajmująca się nieco
          organizowaniem i jakością - najważniejsze to mieć dobrych pracowników i umieć
          sobie dobrze zorganizować proces pracy ;-)
          w sensie Ty pracujesz dwoma paluszkami, a żonka z synkiem przy garnkach :) w
          końcu każdemu się należy dyspensa raz na jakiś czas :) i knedle na pocieszenie,
          że pogoda nieładna :)
    • gonia225 Re: nic sie nie chce... 29.09.04, 11:28
      a może racuchy z jabłkami, ja dziś robię po raz pierwszy w życiu i mam
      nadzieję, że to będzie udany debiut!
      • Gość: Renata Re: nic sie nie chce... IP: 192.39.188.* 29.09.04, 11:32
        Zjadłabym knedle ze śliwkami i b. dużo bułeczki z masłem. Ale to tyle roboty!
        • Gość: bazylka Re: nic sie nie chce... IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 29.09.04, 11:34
          knedle to wcale nie jest tak strasznie dużo roboty
          a na placki z jabłkami to mam ochotę
          a jeszcze większą na racuchy drożdżowe
          mmmmm..... :-)
    • lis_ka Re: nic sie nie chce... 29.09.04, 11:44
      He, he, skąd ja to znam, sama miałam parę dni temu takiego lenia!

      Zamiast knedli i paprania, proponuję naleśniki. Zrobisz w 5 minut, usmażysz w
      10, a w tym czasie w garze obok ze dwa nadzienia się same upitraszą. Jedno -
      pieczareczki przesmażone z cebulą, zagęszczone śmietaną i mąką, a w drugim
      garze ćwierć kilo śliwek (co byś naskubać się pestek nie musiał za bardzo) z
      goździkiem i cynamonem.
      I tak, jak posmażysz naleśniki, nadziejesz farszem pieczarkowym, włożysz do
      formy żaroodpornej, na to plaster sera (kup pokrojony, to i kroić nie będziesz
      musiał;-) i do pieca. Te, które zostaną, wypełnisz śliweczkami polejesz
      śmietanką i posypiesz cukrem z prawdziwą wanilią.
      Zły to pomysł?

      :)
      • Gość: bazylka Re: nic sie nie chce... IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 29.09.04, 11:57
        liska, może byś wpadła do mnie takich naleśników narobić ;-)
      • Gość: szopen Re: nic sie nie chce...Kociolek na takie przypadki IP: 204.79.89.* 29.09.04, 12:02
        W takich przypadkach dobry jest kociolek.
        Potrawa/sposob jedzenia na zimne leniwe czasy.

        Krok pierwszy:
        Skombinowac przenosna kuchenke, sa i na gaz sa i elektryczne takie
        jednoplytkowe.
        Na stole jadalnym polozyc warstwe gazet lub innej izolacji na to nasza kuchenke
        postawic.

        Krok drugi:
        Niewysoki a szeroki garnek rozmiarem pasujacy do kuchenki.

        Krok trzeci:
        Do garnka wlac wode, dodac troche cebuli, kawalek imbiru, pare zabkow czoscnku,
        sol, plus garsc przypraw dowolnych (chili!!!!)
        Kuchenke odpalic niech sie nam gotuje.

        Krok czwarty wkladki:
        Wybor w zaleznosci od tego co pod reka.
        Mieso (baranina/jagniecina, wolowina, kurczak, kielbasa, boczek) pociac na jak
        najciensze plasterki (mozna najpierw ciut zamrozic by bylo latwiej kroic),
        plasterki powinny miec ok 2 mm grubosci.

        Ryba, owoce morza itd pokroic na male kawalki.

        Warzywa (salata, szczypiorek, szpinak polamac na osobne liscie) inne
        (ziemniaki, grzyby, rzodkieka, papryka pokroic w plasterki)

        Wszystkie te produkty polozyc na talezyki ustawic wookolo naszego kociolka.

        Krok nastepny: sos do maczania.

        Troche sosu sojowego, troche octu, ciut cukru, soku z cytryny, oleju, czosnku
        drobno posiekanego, posiekanej cebulki, posiekanej swiezej kolendry, chili i
        jesli jest to pasty z sezamu.
        Dobrze to wszystko wymieszac ma byc dosc plynne.
        Wlac po troche do malych miseczek albo jeszcze lepiej duzych filizanek dla
        kazdej jedzacej osoby po jednej sztuce.

        Krok kolejny:
        Paleczki w garsc, do gotujacego sie kociolka wrzycac po troche roznych wkladek,
        pogotwac chwile (ziemniaki i grzyby dluzej do miekkosci reszta doslownie
        minute).
        Paleczkami wyjmowac po kawalku, wsadzac do sosu do maczania by sie ochlodzilo i
        samku dodalo i nastepnie do ust.

        Po prostu odpowiedz Mongolii na fondue.
        A moze to w druga strone.

        W kazdym badz razie je sie dlugo i towarzysko.

        Mozna zapijac duuuuzymi ilosciami piwa.
    • taka_tam ehhh... 29.09.04, 11:45
      za oknem szaro, zimno i mokro, a w mojej głowie żywe wspomnienie niczym
      niezmaconego błękitu chorwackiego nieba i turkusu tamtejszych urokliwych
      zatoczek, w nozdrzach zapach morza, tamaryszku i drzew piniowych, a na końcu
      języka smak soczystych muszli, mięciutkich kalmarów, wielkich krewetek,
      soczystych homarów, delikatnych ryb, których nazw już nie pamiętam i
      fantastycznych lokalnych win... i co ja mam zrobić na obiad?! buuuu!
    • Gość: n0str0m0 sprobuj tak IP: 202.172.58.* 29.09.04, 11:59
      spacerem po straganach
      kup ladna marchewke
      gruszki
      cytryne
      jablko
      czosnku pare kilo
      kawaleczek poledwicy wolowej

      poledwice obsmaz olejowo
      (nie oliwnie nie dziewiczo)
      dolej wody i wedle sztuki warzebnej
      ugotuj z czosnkiem w ilosciach niedokladnie przekraczajacych przyzwoitosc
      lisciem bobkowem z umiarem
      marchewka i gruszka bardzo obfita
      moze byc w polowkach

      odstaw by przestyglo

      miesko wyjmij i pokroj na plasterki cienkie
      zupe sklaruj
      makaron wedle gustu ugotuj
      najlepiej sojowy
      ryzowy
      lub ten co masz

      na dno makaron co juz sie ostudzil
      jablko w plasterki
      miesko do srodka
      pol jaja na twardo
      salate lodowa na wstazeczki zeszreduj
      na wierzch czubata lyzeczke sambalu lub pikantnej sfermentowanej fasoli czerwonej

      zalewasz ciepla
      POSLODZONA jak herbatka
      uwaga pierwsza
      (preferuje delikatne slodkosci)
      uwaga druga
      (dopuszczalny jest tu miod dla oblakanych miodowo)
      posolona
      po-bialo-pieprzona
      zupka

      wciskasz cytryne do woli
      jesz i dziekujesz

      smacznego

      nostromo
      • Gość: n0str0m0 jak sie domyslasz IP: 202.172.58.* 29.09.04, 12:00
        • Gość: n0str0m0 nie do konca opanowalem sztuke wysylania postow IP: 202.172.58.* 29.09.04, 12:11
          i poprzedni poszedl pusty

          a mialo tam byc tak:
          jak sie domyslasz jest to z-fuzjowana
          wersja koreanszczyzny
          (o ktorej juz kiedys pisalem)
          oryginalnie podawana w lecie na kostkach lodu

          sprawdza sie jednak i w zimie
          ja tego testowac nie musze
          lato mam 24/7/52

          co do makaronu ze zupom w azji
          zupa sluzy glownie do namokrzenia klusek
          i skosnookie wyzerajo ze srodka a zupsko zostaje...

          cale szczescie my takie nie som

          nostromo
    • ala_meller Re: nic sie nie chce... 29.09.04, 12:03
      szybko i smacznie - mięsko (pręga, wołowinka) pokrojone na grubą kostkę,
      osolone, opieprzone, natarte czosnkiem, oblane oliwą, zapiekane w 200 st. przez
      godzinę, po godzinie dodajesz kilka pieczarek i małych cebulek i dalej na
      godzinę do piekarnika, można już w niższej temp. trzymać... Doskonałe do ryżu i
      pikantnych gruszek konserwowych... Robiłam wczoraj wieczorem i już się nie mogę
      doczekać na dzisiejszy obiadek-)))
    • brunosch Giezik Ty leniu !!! 29.09.04, 12:06
      giezik napisał:
      > Z drugiej strony moze spacer miedzy straganami (w deszczu)
      > wsrod jarzyn jeszcze nie plastikowych, jakos pobudzi do życia.
      > No nie wiem..

      Giezik! Nie pada! Nawet nie mży - piękna pogoda na wizytację targowiska.
      Wczoraj byłem pod Halą i coś pięknego - stragany pełne wszelkiego dobra,
      kolorowe, żywe, pachnące.
      Zakupy zrobiłem jak wariat bo nie dało się przejść obok spokojnie.
      Wielką fasolę już mam ugotowaną - do podania na sypko z boczkiem; kukurydza,
      imbir, pomidory, papryka - wszystko czeka na swoją kolej do gara.
      Najprostsza dawka optymizmu i planów na kilka dni!
      Zbieraj się i idź na targ!
    • giezik dzieki za sugestie, ide po 29.09.04, 12:09
      .. szczypior, koper, pietruszke i cytryne.
      Bedzie risotto cytrynowe z ziolami i ryba

      Przerazil mnie ten przepis w tylu krokach (dzis), normalnie wydal sie niewyobrazalny 8)
      • Gość: szopen Re: dzieki za sugestie, ide po IP: 204.79.89.* 29.09.04, 12:14
        Krokow teoretycznie wiele ale zajmuje to nie wiecej niz 20 minut.
        A jesc mozna godzinami.

        n0str0m0 moze poswiadczyc.
        • Gość: n0str0m0 moze i poswiadcza ze smakiem... IP: 202.172.58.* 30.09.04, 08:08
          dziwiac sie tylko
          ze sam nie wpadl na podpowiedz
          (ale u mnie pelnia lata...)

          nostromo
    • malwina7 Re: nic sie nie chce... 29.09.04, 12:18
      Mnie wczoraj pocieszyły kopytka z sosem pieczarkowym (ziemniaczki zostały z
      poprzedniego dnia i trzeba je było jakoś zagospodarować)
      • monia_77 Re: nic sie nie chce... 29.09.04, 12:43
        A ja bym tez wszamala np. lososia w sosie cytrynowym i bagietka.
        • Gość: Renata Re: nic sie nie chce... IP: 192.39.188.* 29.09.04, 12:53
          Naleśniki ze śliwkami posypane cukrem pudrem. Chyba dzisiaj zrobię. Dzięki
          Lis_ka, nie pomyślałam o takim zestawieniu.
    • Gość: giezik nastawiłem, wywar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 13:00
      z karmazyna i dorsza.
      Reszta dorsza pojdzie do risotto.
      W sumie wyszlo na jaw czego bylo trzeba - RYB. Jakos tak sie stalo ze kupilem puszke sardynek (CHOLERA DLACZEGO NIE MA SWIEZYCH) i po przyjsciu wszamalaem na raz
      • baky No widzisz. Ryba dobra na wszystko! 29.09.04, 13:13
        Dość szybko wyszło na jaw czego Ci trzeba... A już miałem zaproponować
        parowanego pstrąga imbirowo-cytrynowego...
        • giezik baky 29.09.04, 14:42
          Ty sie nie wyslizguj z tego konceptu cytrynowo-imibirowego i dawaj go tu natentychmiast.

          A bulionik rybny juz gotów jest
          • baky Proszę bardzo 29.09.04, 15:02
            Przepis baaaardzo prosty, bo pisałeś że Ci się nic nie chce, hi...

            Duże płaty (filety ze skórą) krojone wzdłuż kręgosłupa - co najmniej dwa.
            Imbir w plasterkach - wedle uznania. Ja daję dużo. Sól, pieprz, cytryna -
            wiadomo.
            Sos: sos sojowy jasny, oliwa z pestek winogron, chilli z imbirem (Woh Hup) -
            dużo, ząbek czosnku, limonka - sok z całej, natka pietruszki - dość drobno
            pocięta też sporo. Wyczujesz konsystencję.
            Sos trzeba doprowadzić do jednolitości prawie, by się płyny jak najmniej
            oddzielały.

            Jeszcze kapusta pekińska - przecięta na krzyż wzdłuż i poszatkowana grubo.

            Pstrąga sokiem z cytryny - ciach. Solą i pieprzem - bach. Układasz na parowniku
            kapustę (dość grubo) i na nią jeden płat skórą do dołu (ma się rozumieć), na
            niego talarki imbiru i deczko sosem sojowym go!!! Na to (ma się rozumieć) drugi
            płat skórą do góry rzecz jasna i jeszcze imbir i kapusta.
            Acha, na dół (do parownika) woda z bulionem i trawą cytrynową). Wszycho trwa
            jakieś 15 min.
            Wyjmujesz kapustkę, na nią płacik i rąbiesz to (że chej!!!) polane sosem (ma
            się rozumieć).
            • baky Giezik 29.09.04, 15:09
              Miałbyś jakiś przepisik na "coś" ze świeżego tuńczyka?
              Byle tylko nie sashimi! Cuś innego, bo mi sie znudziło... hihi... i jeszcze raz
              HI!
              • giezik Re: Giezik 29.09.04, 15:14
                sękju za pstraga. Wpisze na liste oczekujacych (ostatnio sie nazbyt rozrosła)
                co do tunczyka:
                tu watek niedawny

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=15988586&v=2&s=0
                i nie moge znalezc, ale ktos recenzowal calkiem niedawno ze wyszlo bardzo w porzo
                • cipcipkurka Tuńczyk 29.09.04, 15:36
                  Recenzowałam ja, w tym samym wątku, ino na samym dole. Zdania nie zmieniłam,
                  było pyszne. Bardzo w porzo :-))))
                  • baky Re: Tuńczyk 29.09.04, 16:15
                    cipcipkurka napisała:

                    > Recenzowałam ja, w tym samym wątku, ino na samym dole. Zdania nie zmieniłam,
                    > było pyszne. Bardzo w porzo :-))))

                    A to mleczko... pasuje? Bo mam do kokosa uprzedzenia...
                    • giezik Re: Tuńczyk 29.09.04, 16:17
                      ja za koksem w słodyczach tak umiarkowanie przepadam, ale pozawalam sobie czasem na panierke jakas czy cos. No i w stylu podobnym do powyzszego robilem haitanska rybe kokosową wg. przepisu samego imć Vonneguta i dobre bylo bardzo
                      • baky Re: Tuńczyk 29.09.04, 16:33
                        giezik napisał:
                        No i w stylu podobnym do powyzszego robilem haitan
                        > ska rybe kokosową wg. przepisu samego imć Vonneguta i dobre bylo bardzo

                        No to cza spróbować! Dzieki.
                    • cipcipkurka Re: Tuńczyk 30.09.04, 09:00
                      Oj, pasuje, pasuje. Nawet mojemu Mężowi pasowało, a on za kokosem to nie bardzo
                      szaleje.
    • giezik risotto 29.09.04, 15:43
      jak pieknie zapachnialo kurkumą mmm, a teraz sie pyrtoli powolutku z wywraem samorobionym, az sie zyc chce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka