Dodaj do ulubionych

savoir-vivre

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:05
pytanie głupiutkie i pewnie wyjdę na prowincjuszkę, ale jakoś nie mogę sobie
z tym poradzić:
czym jecie penne?
spaghetti wiadomo - widelec i łyżka do pomocy. w odniesieniu do penne nie ma
to zastosowania rzecz jasna. ale samym widelcem strasznie trudno - wszystko
spada jak się nagarnia, a jak się nabija to sos ucieka. łyżką - jak w
przedszkolu. z kolei możnaby pomagać sobie przy nagarnianiu na widelec nożem,
ale jedzenie makaronu widelcem i nożem jakoś do mnie nie trafia...
i co??? jak to się robi w teorii a jak wy to robicie?
Obserwuj wątek
    • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 14:23
      Spaghetti, wstązki widelcem,BEZ łyżki!
      Inne makarony widelcem. Podobnie kasze, ryż, ziemniaki - oczywiście tutaj pomoc
      nożem jak najbardziej dozwolona :)
      • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:32
        marghot! ty mi światopogląd burzysz! ;-)
        a tak poważnie, to ok - spaghetti może być i bez łyżki, choć zdaje mi się, że
        zdania są tu podzielone tak, jak w przypadku ryb. kiedyś się jadło dwoma
        widelcami, teraz się to uznaje gdzieniegdzie za brak wychowania. jeśli się mylę
        i łyżka do spaghetti jest barbarzyństwem absolutnym, to mnie popraw.

        ale jeśli chodzi o moje pytanie - dalej nie mam jasności, jak się technicznie
        zabrać do estetycznego i kulturalnego spożywania makaronu, który uparcie
        zeskakuje z widelca na talerz. czy pisząc, że pomoc nożem dozwolona, miałaś na
        myśli makaron różwnież, czy tylko resztę? bo do reszty jakoś mi pasuje, a do
        makaronu nie...
        • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 14:36
          W jedzeniu spaghetti tylko praktyka czyni mistrza i nauczyciel też by się
          przydał.
          Ja osobiście jestem przeciwna stosowaniu łyżki do spaghetti, no ale jest to
          moje zdanie, z którym ktoś się może nie zgodzić (choć znajomi włosi wybitnie
          pukają się w czoło na pomysł o użyciu łyzki).
          Natomiast korzystanie z noża przy jedzneiu spaghetti dla mnie jest
          niepoduszczalne i już.
          • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:42
            no dobrze. to podsumujmy:

            spaghetti (tudzież wszystko długie, co się daje nawijać): widelcem i nawijamy -
            używając do tego talerza, a w ostateczności łyzki

            a reszta??? co z tymi penne?
            wchodzi w grę tylko i wyłacznie widelec? nabieranie czy nabijanie? no jak to
            zrobić, żeby nie jeść po jednej kluseczce?
            • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 14:46
              nabijanie, a jakże :)
              mi średnio nabija się ok 3-4 szt. penne. Idzie dość sprawnie. Łyżką sobie nie
              wyobrażam, łyżką pałaszuję jedynie zupę i czasem fasolkę po bretońsku, gdy mam
              do czynienia z rzadkim sosem.
            • brunosch Re: savoir-vivre 14.10.04, 14:48
              Nabijam. Zgarnianie penne, czy innego grubszego makaronu na widelec to terror
              horror i Herchor. Spróbuj tak potraktować świderki :D
              Nabijam na widelec starając się zanadto nie ubabrać sosem.
              • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:52
                no więc od razu napisałam, że nabieranie jest dla mnie niewykonalne
                ale przy nabijaniu wyciska się z nich sos ze środka
                nie mam problemu z ubabrywaniem, tylko mi tego sosu uciekającego szkoda :-)
                • giezik Re: savoir-vivre 14.10.04, 16:33
                  ja tak tylko z doskoku - to ile jest tego sosu, ze on wycieka z rurek?
                  • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 16:35
                    jak najwięcej oczywiscie ;-)
                    a tak poważnie, to ile by nie było - jak się je ściska widelcem, to tracą
                    rurkowe własciwości
                    • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 16:39
                      teoretycznie jeśli makaron jest oblepiony sosem, a nie pływa w nim, to nic nie
                      powinno wyciekać :)
                      • giezik Re: savoir-vivre 14.10.04, 16:44
                        no wlasnie, zgadzam sie z marghot - bo mnie troche wyjasnienie bazylki zafrasowalo - tego sosou musi byc mnostwo i jakis rzadki taki
                        • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 16:50
                          oj czepiacie się - zależy jaki, pomidorowy się tak nie klei i czasem jest
                          rzadkawy (szczególnie, jak ze świeżych)
                          no i lubię mnóstwo - makaron nie pływa, ale sosu jest wystarczająco, żeby mógł
                          się znaleźć również wewnątrz rurki, nie tylko z wierzchu

                          ale generalnie, to nie jest to jakiś problem kolosalny - przy nabijaniu też
                          udaje mi się wyjeść cały sos. pytałam kontrolnie, w ramach nabierania dobrych
                          manier ;-)
                          • giezik Re: savoir-vivre 14.10.04, 16:56
                            Bazylko sa pewne zasady doboru sosow do makaronow (ogolne) wlasnie wynikajace z tego, ze do jednych makaron sie lepiej klei do innych mniej. Penne czesciej stosuje sie do sosow smietanowych lub na bazie masla.
                          • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 16:57
                            Gość portalu: bazylka napisał(a):

                            > , pomidorowy się tak nie klei i czasem jest
                            > rzadkawy (szczególnie, jak ze świeżych)


                            i tu się pozwolę niezgodzić, gotowany odpowiednio długo jest akuratnie
                            gęstawy ;)))
                            hihi, ale dość już tych sporów, jedzmy tak aby nam smakowało
                            • giezik e tam spór 14.10.04, 16:59
                              oby inne "spory" w takiej atmosferze sie odbywaly
                            • Gość: bazylka Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 17:01
                              święte słowa, jedzmy tak, żeby nam smakowało.
                              tak się składa, że mój sos ze świeżych pomidorów nigdy się nie robi odpowiednio
                              długo, bo zawsze chcę go mieć szybko i często mam w domu tylko penne (bo z
                              kolei częsciej robię takie białe sosy)

                              ale skoro jedzenie penne z pomidorami jest z zasady poza savoir-vivrem to już
                              nie pytam o sposoby ;-)
                              ważne, że smakuje. ale łyżką i tak wcinać nie będę, wybacz red (mam silne
                              skojarzenie ze szkolną stołówką, gdzie dawali łyżkę do schabowego)
                          • linn_linn Re: sos 14.10.04, 17:12
                            Z reguly im bardziej na polnoc, tym wiecej sosu. Wlosi z poludnia uwazaja, ze
                            na polnocy sosu zwykle jest za duzo. Sosu powinno byc stosunkowo malo. Nie ma
                            potrzeby, aby wylewal sie ze srodka. Makaron odgrywa zawsze glowna role.
    • lunatica że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:44
      kobieta.gazeta.pl/kuchnia/1,54681,1127313.html
      • marghot Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:48
        Jakoś mi się wierzyć nie chce, że śp. Pietkiewicz dopuszczał jedzenie spaghetti
        łyżką i widelcem - może u osób schorowanych i niesprawnych ruchowo?
        Brzmi mi to nieco rewolucyjnie.
        • Gość: bazylka Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:50
          prawdę mówiąc, to jestem zdziwiona twoim zdziwieniem
          co prawda ja nieobyta jestem, ale w restauracjach (przynajmniej w polsce)
          podają łyżkę i widelec.
          może to nie jest najwyższy wyznacznik kultury, ale w końcu z palca sobie tej
          łyżki nie wyssałam...
          • brunosch Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:53
            Bazylko, spokojnie - dyskusja o tym była parę dni temu i wyszło, że ten manewr
            wymyślili Amerykanie, ci sami, co całe mięso kroją drobno na początku, a potem
            wtrążalają obiad samym widelcem. Ci od kubków papierowych i talerzy ze
            styropianu.
          • linn_linn Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:55
            W restauracji podaje sie komplet nakryc. Widelcow moze byc nawet kilka, i
            lyzeczki... O niczym to nie swiadczy.
          • marghot Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:58
            W restauracjach włoskich w PL nie jestem częstym gościem, ale nie spotkałam się
            aby podawano mi łyżkę!Wymieniam kilka pzonańskich restauracji, w których łyzki
            mi nie pdoano: Mandolino, Valpolicella, Estella.
            Bazylko, proszę nie traktuj moich wypowiedzi jako ataku na Twoją osobę :)
            Przyznam, że polskie restauracje w wielu wypadkach mają kuchy np. byłam w jeden
            a'al chińskiej (Pekin, Poznań), wyobraź sobie, że pałeczki dają tylko na
            wyraźne życzenia. A w końcu nieby chińska.
            • Gość: bazylka Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 15:01
              nie poczułam się zaatakowana, tylko zdziwiona
              bo nie wiedziałam, że u dobrze wychowanych ludzi łyżka do spaghetti może
              wywołac aż takie zdumienie/ oburzenie
              ale teraz już będę wiedziała :-)
            • ela.tu-i-tam Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 16:17
              marghot napisała:

              > Przyznam, że polskie restauracje w wielu wypadkach mają kuchy np. byłam w
              jeden
              > a'al chińskiej (Pekin, Poznań), wyobraź sobie, że pałeczki dają tylko na
              > wyraźne życzenia. A w końcu nieby chińska.

              Hi hi hi, w niektorych chinskich w Paryzu daja widelec tylko na wyrazne
              zyczenie - na migi lub po chinsku %"#'(|\@ - wszyscy pracuja paleczkami ...

              Wracajac do penne i sosow: nabijamy widelcem, ale takze, powiedzialabym
              najwazniejsze, we Francji mamy duuuze serwetki zawiazane kolo szyi, ktore
              pozwalaja sie delektowac i penne i sosem, nie plamiac koszul czy swetrow.


            • mika_p Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 22:09
              marghot napisała:

              > Przyznam, że polskie restauracje w wielu wypadkach mają kuchy np. byłam w
              jeden
              >
              > a'al chińskiej (Pekin, Poznań), wyobraź sobie, że pałeczki dają tylko na
              > wyraźne życzenia. A w końcu nieby chińska.


              Przypomniał mi się dowcip a'propos, mogę ?
              Rzecz działa się w takiej właśnie chińskiej restauracji, gdzie do potraw
              podawano widelce i noże. Jednego z gości to zdziwiło i zapytał gospodarza:
              - Dlaczego podajecie widelce i noże ? Przecież trzeba pomywacza zatrudnić, płyn
              i ciepła woda też kosztują, jednorazowe pałeczki drewniane wychodzą chyba
              taniej ?
              - Patrząc w tak wąski sposób, ma pan oczywiście rację, ale taniej jednak jest
              zatrudnić jednego pomywacza do sztućców, niż pięc osób do posprzątania sali,
              umycia ścian i podłóg po waszych próbach jedzenia pałeczkami.
        • brunosch Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:50
          > łyżką i widelcem - może u osób schorowanych i niesprawnych ruchowo?

          Protestuję! żeby jeść spaghetti łyżką i widelcem trzeba być zdrowym jak byk,
          nerwy mieć ze stali i rękę snajpera.
      • linn_linn Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:52
        ... ze niby mozna. We Wloszech panuje opinia, ze nie mozna: tylko widelcem.
        Co do makaronu typu "penne" albo gorzej "pennette" / jeszcze mniejsze, choc
        podobne / tez tylko widelcem. Trzeba jednak miec widelec "rozczapierzony". Mam
        w szufladzie widelec o zbiegajacych sie zebach i zawsze, kiedy zlapie go w
        pospiechu, musze wymieniac. Nie da sie po prostu. Zreszta w ogole jest
        niewygodny.
        M.in. z tych powodow niektorzy wola "rigatoni", "tortiglioni" czy nawet "mezze
        maniche": sos sam wchodzi do sroda, a i nabic na widelec latwiej.
        • linn_linn Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem 14.10.04, 14:53
          ... do srodka oczywiscie.
        • Gość: bazylka Re: że niby można spaghetti i łyżką i widelcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:58
          a no to chyba, że to amerykanie wymyślili. dodatkowo autorytet linn w tej
          sprawie mnie przekonuje :-)
          zresztą to nie spaghetti było moim problemem, bo radzę sobie z nim - z łyżką,
          czy bez, tylko te przeklęte penne, które lubię, a które uciekają jak żywe.
          ale linn mnie pocieszyła - albo zły widelec, albo po prostu te penne do niczego
          i trzeba poszukać innego kształtu :-)
          dziękuję :-)
    • Gość: Nobullshit Re: savoir-vivre IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 14.10.04, 15:31
      Wszystko pryszcz (różne gatunki makaronów, znaczy się).
      Ale jak wam idzie kulturalne jedzenie parpadelli? Za długie,
      żeby nabić, za szerokie, żeby skręcić. Przekroć widelcem pewnie nie wypada.
      Można skręcać po jednym, ale wtedy umieram z głodu nad własnym talerzem.
      Chyba muszę częściej ćwiczyć.
    • marghe_72 Re: savoir-vivre 14.10.04, 15:35
      Nie czytałam poprzednich postów.
      Spaghetti nawijamy opierając wideliec o talerz

      Wszystkie inne makarony (no, moze nie te zapiekane, bo do tych potrzeby jest
      róweniez nóz) jedmy widelcem. Ja nabijam./ Moja córka w wieku 3 lat nabijała aż
      miło :)

      A resztki sosu wylizujemy :) bułką, chclebem.. Robimy tzw scarpettę. Do
      czysciutka czyscimy (hehe) tymze pieczywem .. i do paszczy.
      Smacznego
      • marghot Re: savoir-vivre 14.10.04, 15:36
        No, ta skarpetta to się źle może kojarzyć ;)))
        • linn_linn Re: scarpetta 14.10.04, 15:52
          Pochodzi od "scarpa", czyli but. W zasadzie tez sie nie powinno robic, ale
          wiekszosc Wlochow robi.
      • marghe_72 Re: savoir-vivre 14.10.04, 15:38
        pappardelle i inne długiue nawijam.
        A co wystaje odgryzam heheheheh
        To naprawde kwestia wprawy.
        m.
        • linn_linn Re: savoir-vivre 14.10.04, 15:54
          Poza tym kazdy ma swoje ulubione makarony i takie, ktorych nie lubi. Ja nie
          lubie bucatini, gdyz gorzej sie zwijaja. Spaghetti to nic w porownaniu z
          bucatini. Tych ostatnich po prostu nie jadam.
    • Gość: RED co się będę katować - w domowym zaciszu wciągam IP: 193.0.117.* 14.10.04, 15:56
      penne łyżką i szlus...

      a na "wyjściu" jeszce mi się nie zdarzyły penne :)
    • cat-lover Re: savoir-vivre 14.10.04, 17:38
      Bedac w dobrej, wloskiej restauracji w zeszlym tygodniu, zauwazylam, ze do
      deseru dali nam po ogromnej, stolowej lyzce i rownie ogromnym widelcu. A sam
      deser/w moim wypadku tiramisu/byl podany na ogromnym talerzu, takim jak na
      drugie danie. Bo tak wyglada lepiej, jak to mnie uswiadowmila moja kolezanka-
      cukiernik.
      • linn_linn Re: tiramis& ugrave; 14.10.04, 17:43
        Jesli bylo z mascarpone, to mozna przebolec. A co do talerzy, teraz taka moda:
        polmisek / prawie / skropiony esami-floresami, 1/4 porcji deseru i potrojna
        cena, zeby talerze sie zamortyzowaly. W domu robisz tiramisù i zjadasz tyle,
        ile chcesz.
        • cat-lover Re: tiramis& ugrave; 14.10.04, 18:09
          Taaaak, dobre to tiramisu bylo, z mascarpone....
          Zreszta jak tak pomyslec, to czasem dostaje w roznych restauracjach,
          niekoniecznie wlsokich, desery w glebokim talerzu, takim od zupy.

          No, ale mnie teraz inny savoir-vivre w glowie-jutro jade z dziecieciem i ich
          szkola na camping na rancho nad oceanem/bedziemy spali"pod gwiazdami"-robie sie
          chora na sama mysl/i wypadalo by sie spakowac, a nie na forum siedziec...
          A tak kulinarnie-campingowo to zapowiedzieli, ze na kolacje beda hot-dogi z
          ogniska, na deser marshmallows, tez z ogniska. Chyba jednak spakuje wlasna
          walowke i gdzies katem, w samochodzie wsune cos normalnego.....

          • jottka re 14.10.04, 23:58
            cat-lover napisała:

            > Chyba jednak spakuje wlasna walowke i gdzies katem, w samochodzie wsune cos
            normalnego.....


            nieeee, tak sie nie robi:( bierzesz jakieś dobre żarcie, najlepiej przyjemnie
            pachnące na odległość, i kiedy dziatwa udaje sie na ciamkanie pianek, wyciągasz
            w spokoju własną kolacyjke i sie z nikim nie dzielisz, odsyłając do hotdogów i
            pianek:)

            może sie zastanowią następnym razem
    • Gość: lomas Re: savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 23:51
      O jak się cieszę ze spaghetti nie trzeba jeść łyżką i widelcem, ostatnio byłam
      u znajomych (nie bliskich-raczej konieczność niż przyjemność) którym się wydaje
      że rozumy świata całego pozjadali a już w sprawach kulinarnych szczególnie no
      i do tegoż spaghetti podali łyżkę i widelec.
      A ja tak nie umiem nie lubię i jest to sprzeczne z moim ja więc wcinałam samym
      widelcem no i cóż w pewnych kręgach zostałam kulinarnym dzikusem ;)

      Ale skoro nasze Włoszki mówią sam widelec to już mnie nikt nie zdoła do tej
      łyżki przekonać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka