Dodaj do ulubionych

uśmiech na dzieńdobry:

    • myshen82 Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.04.05, 03:38
      o rany! mam 200 post;) był kiedyś taki dowcip o kolacji na którą zaproszono
      proboszcza i podano rybę o nazwie sku..syn... ja nie pamiętam i pewnie spale
      ale moze ktos z was...?
      • jacek1f up. ktoś pamieta ? n/t 06.05.05, 13:08
      • brunosch medyczny 06.05.05, 13:44
        (ale kulinarny)
        Egzamin z anatomii. Kolej przychodzi na studentkę typu szara myszka,
        skromniutka, zestresowana, wystraszona.
        Egzaminator patrzy na nią z politowaniem, że to bidne takie i prosi, żeby
        określiła co to za preparat w pojemniku nr 6.
        - kiełbasa
        - hehehe, niech się pani dobrze przyjrzy
        - no, kiełbasa...
        - Niech pani wyjmie preparat..
        Dziewczyna podciąga rękaw, wyławia coś z formaliny. Patrzą, a to normalna
        kiełbasa. Podwawelska, czy toruńska.
        Chwila ciężkiej ciszy. Po chwili jeden egzaminator do drugiego:
        - Adam, co myśmy wczoraj mieli na zagrychę?
        • Gość: adam Re: powrót IP: *.blt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 15:24
          Przychodzi do domu mąż o 3 nad ranem pijany a w drzwiach wita go żona z wałkiem
          i mówi:
          - o której to sie wraca do domu?
          Mąż odpowiada:
          - a o której to się ciasto wałkuje?:-)
    • jacek1f nie kulinarne ale miłe.... 24.05.05, 11:19
      W straży pożarnej dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - ZUS spłonął.
      Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - ZUS spłonął.
      Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły strażak.
      - Ale jak przyjemnie tego posłuchać!...
      • poughkeepsie no to może wreszcie ja :) 24.05.05, 11:52
        mam andzieje, że się nie powtórzę:

        nastoletnia córka pyta matkę:
        - mamo, co się dzieje z miodem z miodowego miesiąca?
        matka odpowiada:
        - wsiąka w męża i tak się robi stary piernik
        :)
    • jacek1f kulinarny:-0))) 24.05.05, 14:36
      Kanadyjczyk je sobie spokojnie sniadanie (chleb z marmolada i cos tam jeszcze),
      przysiada sie do niego zujacy gume Amerykanin.
      - To wy w Kanadzie jecie caly chleb? - pyta Amerykanin.
      - No tak.
      - Bo my w USA jemy tylko srodek. Skórki odkrajamy, zbieramy do specjalnych
      pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do
      Kanady - stwierdza pogardliwie Amerykanin,zujac swoja gume. Kanadyjczyk nic.
      - A marmolade jecie? - pyta dalej Amerykanin.
      - No, tak.
      - Bo my w USA jemy tylko swieze owoce. Skórki, pestki i tak dalej zbieramy do
      specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu,przerabiamy na dzem i
      sprzedajemy do Kanady. - I dalej zuje gume.
      - A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
      - No oczywicie.
      - A z prezerwatywami co robicie?
      - Wyrzucamy.
      - Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnychpojemników,oddajemy do
      recyclingu, przerabiamy na gume do zucia i sprzedajemy do USA...
      • Gość: ela Re: kulinarny:-0))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 18:55
        no niezły :-)))
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 31.05.05, 22:37
      hahaha hehehehe można się pośmiać
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 01.06.05, 15:01
      Po przyjściu z pracy mąż zastaje na stole karteczkę :
      "Przepraszam ale na chwlkę musiałam iść do koleżanki. Obiad przygotowany.
      Obierz sobie ziemniaki , a kwaśne mleko masz w lodówce "

      Wchodzi student do baru, w brzuchu mu burczy i chciałby zjeść chociaż zupe...
      ale nie ma pieniędzy! Patrzy a przy stoliku siedzi facet nad talerzem zupy i
      czyta gazete! Poczekał troche, tamten zaczytany nawet nie drgnie więc
      postanowił zjeść jego porcje! Tamten nie reaguje więc je je... doszedł już
      prawie do dna... patrzy a tam grzebien!! Zemdliło go i zwymiotował co zjadł do
      talerza! Na to koleś zza gazety wychyla się i mówi:
      - O widze, że pan też doszedł do grzebienia

      Bacę zaproszono w karnawale na bal przebierańców. Pytają się go za co się
      przebierze.
      - A za łoscypka.
      - A jak to będzie, baco, za oscypka?
      - A siedne se w kąciku i bede śmierdzioł.

      Nowakowa krzyczy do męża:
      - Skocz zaraz do sklepu i kup pół litra oleju.
      Po jakimś czasie mąż wraca a żona na to:
      - I co kupiłeś to, o co się prosiłam
      - Na pół litra starczyło ale na olej już nie.

      Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na pokładzie statku spotyka
      się dwóch marynarzy:
      - W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
      - Nie noszę od czasu nieszczęśliwego wypadku.
      - Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
      - Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...

      Z pamiętnika urzędnika:
      "Życie to ciągła walka: Do obiadu z głodem a po obiedzie ze snem".

      Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek
      po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.
      - Panowie, bez przesady, nie możecie tu jeść swoich kanapek.
      Prawnicy wzruszyli ramionami i... zamienili się kanapkami.

      Hrabia musztruje służącego:
      - Janie, jak będziesz podawał na wieczerzy prosię, to pamiętaj żeby włożyć za
      ucho pietruszkę, a do pyska jabłko.
      - Dobrze, jaśnie panie, ale będę z tym głupio wyglądał

      • Gość: dorota Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 13:10
        podciągam...
        • cenobite Re: uśmiech na dzieńdobry: 17.06.05, 10:39
          Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka.
          Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna.
          Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił tatusia, żeby zabrali jeżyka do
          domu.
          Tata się zgodził, i tak jeżyk zamieszkal u nich.
          Chłopczyk bardzo dbał o jezyka, poił go mleczkiem i dawał mu najlepsze owoce.
          Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chłopca -pomrukiwał z
          zadowoleniem.
          Na zimę jeżyk - jak przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy
          sen.
          A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez
          niedomknięte okno.

          Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka,
          tylko jakieś Ch.. Wie Co .


    • yfcia z braku laku - humor z zeszytów :) 06.06.05, 13:33
      Humor z zeszytów:

      Jan Christian Andersen nie miał rodziców, urodził się u obcych
      ludzi.
      Kacper uśmiechnął się od ducha do ducha.
      Picasso swe trójkątno - okrągłe, za przeproszeniem obrazy, malował
      kwadratowym pędzlem, dlatego nie zawsze mu wychodziły.
      Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.
      Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to
      mięso ciągle spadałoby na ziemie.
      Radio jest cudownym wynalazkiem, który mogą słuchać ślepi i oglądać
      głusi.
      Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresję.
      Prostokąt różni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy, a raz
      szerszy.
      Matejko namalował "Bitwę pod Grunwaldem", chociaż ani razu jej nie
      widział w telewizji.
      Święty Mikołaj mieszka na północy Finlandii, a dokładniej w
      Japonii.
      Wątroba była cały dzień śledziona.
      Krowa to zwierzę roślinobójcze.
      Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia
      koczowniczy.
      Najprostszym typem telewizora kolorowego jest telewizor czarno-
      biały w brązowej obudowie.
      Matejko przedstawia Kopernika siedzącego na obrazie
      • jacek1f nooo, spożywczy jak sie patrzy:-))) 16.06.05, 10:49
        Tego dnia miarka sie przebrała. Anna postanowiła z sobą skończyć. Usiadła w
        kuchni koło lodówki. Po chwili usłyszała znajomy warkot samochodu. Jej mąż
        wrócił właśnie z ogródka,gdzie kosił trawniki. Za chwilę wszedl do domu,
        cmoknął Annę w policzek. Wzial do ręki otwieracz, wyjął z lodówki butelkę piwa.
        Gdy odskoczył kapsel i syknęła mgielka, Anna szybkim ruchem wyrwała mężowi
        butelkę i wyrzuciła przez okno. Śmierć przyszła szybko...
        • jacek1f up n/t 16.06.05, 18:02
    • qubraq Re: uśmiech na dzieńdobry: 16.06.05, 21:57
      Jacek Ty jestes fantastyczny!!!
      A.
      • Gość: ewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 22:36
        Bardzo fajny wątek, dorzucę coś od siebie.
        Żona do męża przy kolacji:
        -Jestem za gruba. Od jutra przechodzę na dietę.
        -Ależ kochanie, przecież ty jesz jak wróbelek.
        - Naprawdę? – rozpromienia się żona
        -Oczywiście! Dziób, dziób, dziób i pół bochenka chleba nie ma.

        A teraz historia opowiadana przez Daukszewicza. Jak wiadomo, zbierał i opisywał
        różne historie związane z menelami. Oto jedna z nich:
        Druga w nocy, w nocnym sklepie kolejka złożona z amatorów mocniejszych trunków,
        w kolejce młoda, elegancko ubrana kobieta. Zamówienia się powtarzają,
        sprzedawczyni pakuje butelkę za butelką, przychodzi kolej na dziewczynę, a ta
        prosi o bułki, sok, czekoladki, jakiś batonik, trochę owoców, i jeszcze na
        koniec paczkę Delicji. Spragnieni kolejkowicze słuchają ze zniecierpliwieniem,
        aż wreszcie jeden do drugiego mówi mocno przepitym głosem:
        - Patrz Zdzisiu! Mamuśka o drugiej w nocy o dzieciach sobie przypomniała.

        A teraz autentyki.

        Pierwszy z krakowskiego Kleparza. Przechodziłam koło staruszki siedzącej na
        małym stołeczku, obok w dużym koszyku pięknie ułożone, czerwone, błyszczące
        jabłka. Miałam je kupić, ale jeszcze po coś szłam. Wracam, ruch był nieduży,
        klientów mało, już kieruję się w jej stronę i nagle widzę, że staruszka bierze
        jedno jabłko do ręki, popluwa na nie, starannie poleruje wyciągniętym z
        zanadrza brudnym gałgankiem i odkłada do koszyka.. Już wiedziałam, dlaczego
        były takie błyszczące. To było ładnych parę lat temu.

        Mój teść opowiadał taką historię ( sprzed chyba trzydziestu lat).
        Do sklepu spożywczego wszedł chłop z dwójką dzieci. Dzieci zaczęły prosić : -
        Tatusiu, tatusiu, kup krówek.
        -No dobra, zważ im pani 20 deko.
        Dzieci rzuciły się na torebkę, zaczęły jeść cukierki, zobaczył to ojciec i woła:
        -Gdzie! Z chlebem, chamy, z chlebem! Daj im pani po bułce.
        • jacek1f od Basiula tu wklejam świeży ... 21.06.05, 09:11
          może znacie, ale nie mogłam się powstrzymać:)
          basiul 21.06.2005 08:52 + odpowiedz


          Kontrola sanepidu w szkolnej stołówce...
          Kontroler:
          - Co to jest to zielone i pomarańczowe?
          Pani ze stołówki:
          - Zielony jest alegorią - trudne słowo -
          szyneczki z Constaru, a pomarańczowy jest metaforą -
          jeszcze trudniejsze słowo - barszczyku ukraińskiego...
          • Gość: dorota Re: od Basiula tu wklejam świeży ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 10:35
            no to w górę!
          • offtrendy Re: od Basiula tu wklejam świeży ... 08.07.05, 23:26

            ... a co mi pan tam pod szafk± znalazł???!!!
            Zmieszany kontroler:
            - K O P Y T K O...
    • basiul life is brutal... - dowcip drastyczny:) 13.07.05, 15:36
      Kowalski leży na łożu śmierci, lekarz twierdzi, że nie dotrwa do rana...
      Nagle poczuł zapach swoich ulubionych czekoladowych ciasteczek, pieczonych
      przez żonę.
      Kowalski postanowił spróbować ich po raz ostatni, stoczył się więc z łóżka,
      sturlał ze schodów i doczołgał do kuchni.
      Żona krzątała się przy kuchence, a na stole stał talerz pełen ciasteczek.
      Kowalski podczołgał się więc do stołu i ostatnimi siłami podciągnął się na
      tyle, by usiąść na krześle.
      Sięgnął po ciastko, już czuł je w dłoni, świeże, pachnące...
      gdy nagle żona odwróciła się i zdzieliła do ścierką.
      - Zostaw. One są na stypę!
      • jacek1f na weekend: 05.08.05, 14:36
        Tyram Ci ja w kuchni: jedną ręką zmywam, drugą gotuję, trzecią ziemniaki
        obieram, kiedy z pokoju dobiega czuły głos mężczyzny mojego, który wyleguje się
        na kanapie:
        - Słonko moje Ty śliczne, chodź na chwilkę!
        No i biegnę, może chce się zreflektować za ostatnie przewinienia (lub coś
        równie nierealnego).
        - No co chciałeś Miśku?
        - Nie mogę patrzeć jak tak tyrasz, zacharowywujesz się dla mnie...- ...- ...
        dlatego z łaski swojej, zamknij drzwi od kuchni, proszę...
        • jacek1f zaHarowujesz... :-) n/t 05.08.05, 14:36
        • Gość: blondy Re: na weekend: IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 05.08.05, 15:46
          dlatego teraz moda na kuchnio-salony?
          • jacek1f podciągam i ...2 nie kucharskie z FH: 03.09.05, 06:46
            Taksówką jedzie skrzypek na koncert w filharmonii , dzwoni kolega i umawia go na
            dobrze płatną fuchę na imprezie, gość prosi taksówkarza by go podmienił i
            tłumaczy że trzeba tylko markować grę bo tam jest wielu innych skrzypków itd.
            Taksówkarz bierzejego frak i skrzypki, wpada do sali, wchodzi dyrygent, ruch
            batutą i....cisza.....odchrząknął, jeszcze raz ruch batutą i patrzy....a tam
            sami taksówkarze.

            Tureckie linie lotnicze - lot ze Stambułu do Trabzonu. Samolotem podrozuje
            okolo 300 osob. Nagle zaczyna nim trzasc i maszyna
            wpada w turbulencje tracac kilka czesci, zatrzymuje sie rowniez jeden z
            silnikow, pali sie drugi.
            Odzywa sie glos kapitana (piszę fonetycznie, tureckim angielskim): Lejdis end
            dżentelmens, dys ys jor kapitan spiking first
            time. Dont panik, ewryfing is ołkej. Sękju for yor atenszyn.
            Chwila uspokojenia na pokladzie, ale po kolejnych 15 minutach jeden z silnikow
            odpada, maszyne buja niemilosiernie, odzywa sie
            kapitan: Lejdis end dżentelmens, dys ys jor kapitan spiking sekend tajm. Dont
            panik, ewryfing is ołkej. Sękju for yor atenszyn.
            Lecą wiec dalej, po kolejnych 15 minutach odpada drugi silnik, a maszyna leci w
            dol, odzywa sie kapitan: Lejdis end dżentelmens,
            dys ys jor kapitan spiking lest time. Sękju for yor atenszyn.
            • jacek1f dużo "nowych" osób, więc upup...może nowe kulinarn 26.09.05, 19:04
              e dowcipy..?
              Ale najpierw do poczytania co tu jest, a jest niemało niezłych...
              (IMHO - żabka nadal rządzi..:-)
              • jacek1f nic nowego?! Od Nowych?! no to macie: 11.10.05, 17:40
                Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowce:
                - Synku, chcesz orzeszka?
                - Poprosze.
                Na drugi dzien to samo:
                - Synku, chcesz orzeszka?
                - Poprosze.
                Ale kierowca mówi do babci:
                - Niech pani może też zje.
                - Chlopcze, ja juz nie mam zębów.
                Trzeci dzien i znowu:
                - Synku, chcesz orzeszka?
                - Poprosze.
                W końcu kierowca zaciekawiony pyta:
                - Babciu, a skad masz takie dobre orzeszki?
                - Z Toffifee...
                • Gość: Doro_ty Re: nic nowego?! Od Nowych?! no to macie: IP: 193.25.222.* 18.10.05, 09:06
                  idzie sobie zajaczek przez las, nagle na drodze staje mu lisica:
                  - zając może przyjdziesz do mnie na kawe i ciastko?
                  zając pomyslał "czemu nie?". i poszli. Wchodzą do lisicy a ta rozbiera sie i
                  mówi:
                  - zając bierz co chcesz!
                  no to zając birze telewizor i w nogi.
                  spotyka go niedzwiedź i pyta sie co sie stało. Zajac opowiada mu całe zdarzenie
                  a na to miś:
                  - oj zając jaki ty głupi jesteś, jakbyśmy byli we dwóch to byśmy wzieli lodówke
                  ;-)

              • doda1983 Kulinarny jak najbardziej :))))) 28.03.06, 22:48
                Lata 70-te. Przychodzi facet do sklepu mięsnego. Patrzy - a tam kiełbasa i
                kaszanka! Pyta sprzedawczynię:
                - Na ile ta kiełbasa?
                - Na całe osiedle!
                - Przepraszam, po ile?
                - Po dwa plasterki!
                - Eeee, ja się z panią nie dogadam. Poproszę kaszankę.
                - A krew pan oddał?!
    • w.szparag Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.10.05, 10:45

      Siedzi dwóch Chińczyków i jeden mówi do drugiego smutno:
      - czy ty wiesz, że w Polsce śmieją się z nas, że jemy psy ???
      - nie martw się – odpowiada drugi – oni tam jedzą chińskie zupki.
      • betsypetsy Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.10.05, 11:26
        wiecie co, przeczytałam wszystko a skutki są takie: boli mnie brzuch i mam
        zapłakane oczy - to wszystko przez was :-)
        Betsy
    • Gość: BetsyPetsy Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 11:29
      Spotyka sie dwoch kumpli w nowym mieszkaniu jednego z nich. Kumpel pyta
      gospodarza: -Sluchaj, mieszkanko masz super, tylko powiedz mi, po co ci ta
      wielka patelnia wiszaca na scianie? -To jest zegar! -tlumaczay wlascsiciel
      mieszkania. -Jaki znowu zegar? - pyta dalej ten pierwszy. -Zaraz ci wytlumacze -
      mowi gospodarz i wyciagnietym zza lozka basebalem, wali z calej sily w
      patelnie. Po kilku sekundach zza sciany slychac stlumiony wrzask: -Facet, k...
      ocipiales? Jest druga trzydziesci w nocy!!!
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.10.05, 12:51
        Dwaj koledzy na męskiej kolacji. Jeden mówi:
        - Ty wiesz, jaka moja żona jest naiwna? Robi sobie prawo jazdy i myśli, że
        jej dam samochód.
        Na to drugi:
        - To jeszcze nic. A moja jaka naiwna! Jutro jedzie do sanatorium, zaglądam
        do torby a tam 10 prezerwatyw. I ona myśli, że ja przyjadę...
        • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.10.05, 14:06
          Późno w nocy wraca mąż do domu. W przedpokoju zdejmuje płaszcz i zaczyna
          tłumaczyć się stojącej w drzwiach pokoju żonie :
          - Wiesz kochanie po pracy skoczyliśmy z kolegami na piwko.
          - Tak mój Supermenie - odpowiada żona
          - A potem poszliśmy całą grupą na mecz Górnika Łęczna.
          - Tak mój Supermenie - odpowiada żona
          - Po meczu zaszliśmy do Ździśka Maliniaka pogadać o nowym cyklu produkcyjnym w
          naszym zakładzie.
          - Tak mój Supermenie - odpowiada jak katarynka żona
          Mąż już nieźle zirytowany pyta podniesionym głosem :
          - Czego do cholery jasnej nazywasz mnie cały czas Supermenem?
          - Bo tylko Supermen zawsze zakłada majtki na spodnie...
        • skakanka-1980 Re: uśmiech na dzieńdobry: 21.10.05, 19:57
          Ekstra;-)
          • jollka2 Re: uśmiech na dzieńdobry: 17.11.05, 15:33
            Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
            - Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
            - A co ja na to poradzę.
            - Ubieraj się i idź do sklepu.
            - Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Wejdziesz, naprzeciwko
            kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.

            Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok
            kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
            Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał,
            pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli
            do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
            Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
            Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
            - Masz mąkę?
            - Mam.
            - To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
            Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po
            czym on wybiega z domu.

            W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
            - Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy
            kolację bez masła.
            - Gdzie byłeś?
            - Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu,
            z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a
            laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do
            siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko
            przyjechałem do domu.
            Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie
            powiedziała:
            - Pokaż ręce.
            Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
            -Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach
            • jacek1f .... 17.11.05, 15:38
              Kowalscy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba...
              Najedli sie na kolację, ubrali się odświętnie w garnitur i niedzielną
              garsonke :-))) . Ustawili się po bilety w kolejce pod kasą.
              Przed nimi gość zamawia:
              -"Tristan i Izolda". Dwa poproszę..."
              Kowalski jest następny:
              - "Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa...
    • martusia_25 Re: cytuje Brunoscha:-))) bo "spożywczy" jak najb 25.11.05, 16:50
      Mąż wchodzi do kuchni i widzi żonę, czyszczącą nożem telflonową patelnię.
      Krzyczy więc na nią:
      - czemu tak skrobiesz po teflonie?!
      A żona na to:
      - sam jesteś poteflon!
      • pesteczka5 Re: cytuje Brunoscha:-))) bo "spożywczy" jak najb 25.04.06, 08:42
        Popłakałam sie ze śmiechu, męża obudziłam, musiałam to komuś sprzedać,
        poteflonie jeden, oj, bo nie mogę...
        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • bursztyn10 Re: uśmiech na dzieńdobry: 29.11.05, 21:44
      Spotkał zajączek zyrafę i pyta
      -po co ci taka długa szyja ?
      -wiesz zajac tu skubnę listek tam ziele i ono tak długo powoli przechodzi przez
      moją szyję ,moge sie delektować i poczuc wyrażny smak. A jak łyknę wody łyczek
      to ona tak powoli spływa i łagodzi moje gardło......
      _żyrafa a ty kiedys zygałaś?
    • jacek1f nooo... wizyta w pubie ..mocna. :-)))) n/t 29.11.05, 22:58
      • margrat Podbijam wątek ! :))) 30.11.05, 11:10
        Trudno, będzie bez kulinarnego akcentu... No, może ociupinę tylko... Za to w
        nawiązaniu do mojego poprzedniego dowcipu :

        Młode małżeństwo po wizycie u lekarza siedzi w poczekalni. Po chwili lekarz
        wzywa samą kobietę i mówi:
        -Pani mąż cierpi na bardzo rzadką przypadłość, która jest związana z codziennym
        stresem. Jeżeli nie będzie pani postępowała zgodnie z miomi wskazówkami, mąż
        umrze.
        Proszę pamiętać, żeby dostał kazdego ranka zdrowe śniadanie do łóżka.
        Musi być pani dla niego nieustannie miła i dbać o jego dobre samopoczucie.
        Obiady winny się składać wyłącznie ze zdrowej żywności, to samo z kolacjami.
        Niech pani nie dzieli się z nim złymi wiadomościami, wszelkie problemy powinna
        pani rozwiązywać sama.
        Proponuję, żeby po domu chodziła pani w samej bieliźnie- to go zrelaksuje.
        Wszelkie prace domowe proszę wykonywać sama, zdrowie męża jest najważniejsze!
        Większość czasu mąż powinien spędzać w łóżku, oglądając telewizję.
        Proszę uprawiać seks siedem razy w tygodniu, dwa razy dziennie, przez dziesięć
        miesięcy.
        Mąż z tego wyjdzie.

        W drodze do domu zaciekawiony mąż pyta żonę, co powiedział lekarz. Żona :
        -Niestety, wkrótce umrzesz.

        Pozdrawiam... :)
    • dagg Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.11.05, 00:12
      Mąż wraca z delegacji (sic!) oczywiście w stanie mocno wskazującym na
      spożycie... Wita go rozradowana żona:
      - Mój drogi, wreszcie wróciłeś. Jaki ty jesteś zmęczony po tej delegacji,
      ledwie trzymasz się na nogach.
      Pomaga mężowi zdjąć płaszcz, a pod płaszczem wybrudzony krwistą szminką
      kołnierzyk koszuli
      - I poplamiłeś sobie biedaku koszulę czerwonym winem.
      Mąż rozbiera się dalej i okazuje się, że ma na sobie damskie figi.
      Żonę zatkało, na co mąż:
      - Kombinuj Mała, kombinuj!

      • tora13 Re: uśmiech na dzieńdobry: 03.12.05, 11:12

        • tora13 Re: uśmiech na dzieńdobry: 03.12.05, 11:15

    • ucztababette Re: uśmiech na dzieńdobry:Śpiewające konie? 03.12.05, 17:50
      Jacku, czy to Ty puszczales w tamtym roku te spiewajace konie, ktore tak mrucza
      i kiwaja sie? Bo szukam tego kilka ladnych miechow i nic, i jest mi smutno, bo
      te koniki to niesamowity bajer, z ktorych sie smieje i smieje i konca nie ma :-
      ) Wiesz, gdzie je mozna odszukac? Z gory dzieki za pomoc :-)babette
      • jacek1f koniki dla wszytskich z uśmiechem:-)) n/t 03.12.05, 18:04
        www.funnyjunk.com/pages/horses.htm
        • jacek1f jak w bajce..:-) 05.12.05, 12:35
          Zona do męza:
          - Zobacz ja musze prac, prasowac, sprzatac, nigdzie nie mogę wyjśc, czuje się
          jak kopciuszek...
          Maz na to:
          - A nie mówilem, ze ze mna będzie ci jak w bajce?
        • niefruwak uwaga uwaga, jutro urodziny watku!!!! 06.12.05, 10:23
          pozdrawia nika, ktora postara sie wreszcze logowac;)
    • Gość: lukasz Re: Kłamstewko:-) IP: 80.54.21.* 06.12.05, 09:31

      Pewne małżeństwo zaprosiło na kolację najlepszą przyjaciółke żony. Kolacja udała
      się znakomicie, śmiali się i rozmawiali we trójke do pózna. Gdy przyjaciółka
      wychodziła gospodarz zaoferował, ze ją odwiezie do domu. W samochodzie dalej
      rozmawiali i robiło sie coraz milej. Gdy byli już na miejscu przyjaciółka
      zaprosiła go na lampkę wina. Wypili całe wino i koniec konców wylądowali w
      lóżku. O trzeciej nad ranem niewierny mąż mówi:
      - O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!
      - Masz rację. Kiepska sytuacja - twoja żona to moja najlepsza przyjaciółka...
      Ale jak ty się jej wytłumaczysz?
      - Nie martw się, pożycz mi tylko trochę talku.
      - ???
      - O nic nie pytaj. Zobaczysz - będzie dobrze.
      Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona
      - Gdzie byłeś !!!
      - Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo miła i bardzo
      atrakcyjna. Zdradziłem cię z nią. Przepraszam.
      Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
      - Pokaż ręce! (ręce są całe w talku)
      - Nie kłam ŚWINIO! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!!!!!
    • brunosch kulinarny :) 07.12.05, 23:06
      Do ciężko chorego męża żona zawołała pogotowie. pacjent nieprzytomny,
      gorączkuje. Lekarz go bada i w końcu pyta, co mąż jadł, bo to ciężki stan ze
      wszystkimi objawami zatrucia.

      - Doktorze, samo świeże mu dawałam! Kupiłam okazyjnie pół świniaka. No to
      zrobiłam pieczeń. Ale po czterech dniach już nie mogliśmy na to patrzeć, to
      pokroiłam dodałam cebuli i przypraw - to był pyszny, świeżutki gulasz! Ale po
      trzech dniach znudziło nam się jeść ten gulasz, to mięso zmieliłam i zrobiłam
      górę gołąbków. Pyszne, świeżutkie gołąbki z sosem, no palce lizać. Ale jemy te
      gołąbki, jemy - ile można? Ale przecież nie wyrzucę dobrego jedzenia! No to
      dokupiłam kiszonej kapusty, te gołąbki co zostały, pokroiłam i wyszedł cudowny
      bigos.
      Kiedy to było? We wtorek? No to zaledwie kilka dni... Nie mogło mu nic
      zaszkodzić, przecież samo świeże jadł.
      • jacek1f może jakieś nowe - po lekturze starych? up. n/t 09.03.06, 21:22
        • chipcia13 Re: może jakieś nowe - po lekturze starych? up. 10.03.06, 22:43
          Na łożu śmierci leży mąż i prosi żonę
          - Maryśka - żuuuuuruuu bym zjod!
          - A dupuru nie żuru - umiraj prędzy o gromnica pożycano!!!
          • jacek1f o piekarzu..:-) 20.03.06, 11:40
            W pewnej mieścinie był piekarz, który piekł pieczywo nie nadające się
            w ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i postanowili
            uradzić co z nim zrobić. Radzą tak kilka godzin i nic nie mogą
            wymyśleć.
            W pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty jak wół i
            mówi: - Może mu przyp..dolę?!
            Na co ludzie mówią: - Nie no... tak nie można... w końcu mamy tylko jednego
            piekarza, nie możemy zostać w ogóle bez... - i dalej debatują.
            Za jakiś czas znowu wstaje kowal i mówi:
            - To może przyp...olę stolarzowi?! Mamy dwóch....
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.03.06, 14:14
      przy obiedzie
      mąż: Brr! co to jest, cały warkocz w mojej zupie?
      żona: całe szczęście,że się znalazł szukałam go od rana w kapuście.
      • Gość: doda1983 Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.06, 23:38
        Lata 70-te. Przychodzi facet do sklepu mięsnego. Patrzy - a tam kiełbasa i
        kaszanka! Pyta sprzedawczynię:
        - Na ile ta kiełbasa?
        - Na całe osiedle!
        - Przepraszam, po ile?
        - Po dwa plasterki!
        - Eeee, ja się z panią nie dogadam. Poproszę kaszankę.
        - A krew pan oddał?!


        • jacek1f up z nowym dowcipem skopiowanym:-) 25.04.06, 08:24
          na poprawę humoru;-)
          agab51 24.04.06, 22:21 + odpowiedz


          przyznaję bez bicia, ściagnęłam z innego forum, ale tu bardziej pasuje ten
          dowcip;-)

          Pewna kobieta miała zawsze w swojej zamrażarce pięknie opisane potrawy. Na
          karteczkach widniało: "Mielone", "Schab", "Łopatka", "Stek", "Wołowina z
          warzywami" itp. Jednak ilekroć pytała męża, co chce na obiad, on nigdy nie
          prosił o żaden z rodzajów posiłków znajdujących się w zamrażarce.
          Postanowiła zmienić sposób opisywania potraw tak, aby zawsze mieć to, czego
          jej mąż będzie sobie życzył. Od tego dnia na zamrożonych woreczkach pojawiły
          się karteczki, na których widniało: "Cokolwiek", "Wszystko jedno", "Coś
          dobrego", "Nie wiem", "Bez znaczenia", "Coś do jedzenia".

          Pozdrawiam
        • Gość: maz Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.blt.pl 26.04.06, 09:42
          img101.imageshack.us/my.php?image=maz5pj.jpg
          • jacek1f :-)))) n/t 26.04.06, 11:34
            • Gość: maz Re: btw IP: *.blt.pl 29.04.06, 19:26
              W pewnym miescie zorganizowano zawody w piciu napoju narodowego: - Prosze
              panstwa na scene wychodzi zawodnik francuski, bedzie pil napój narodowy Francji
              tj. wino butelkami. I pierwsza, druga, ..., piata i zlamal sie, zlamal sie
              zawodnik francuski. - Ale na scene wchodzi zawodnik polski, bedzie pil napój
              narodowy Polski tj. zytnia butelkami, no i pierwsza, druga, ..., dziesiata i
              zlamal sie, zlamal sie zawodnik polski. - Ale na scene wychodzi glówny faworyt
              zawodnik rosyjski, bedzie pil napój narodowy Rosji tj. bimber czerpakiem prosto
              z wiadra. No i pierwszy czerpak, drugi, ..., pietnasty i zlamal sie, zlamal sie
              czerpak, zawodnik rosyjski bedzie pil bimber prosto z wiadra.
              • Gość: maz Re: btw IP: *.blt.pl 29.04.06, 19:33
                Kogut przyjechal pewnego razu do miasta. Staje przed sklepem w którym smaza sie
                kury na roznie, i mysli sobie: - No ladnie! Karuzela. Solarium. A we wsi nie ma
                do kogo nawijac!!!

                Zamszowe kartofle: Malzenstwo rolnikow poszlo do supermarketu.
                Ona: - Zobacz! Zamszowe kartofle!
                On: - To nie kartofle, z tego nie robi sie klusek. To kiwi, z tego robi sie
                paste do butów.

                te i inne dowcipy polecam na stronie Poloni z San Diego
                poloniasandiego.tripod.com/Dowcipy_5.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka