Gość: rewka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.01.06, 09:10
Moja babcia piekła kiedyś niesamowite ciasto, którego smaku nie zapomniałam
do dziś nazywała je Stefanka ,ale ze stefanką którą można kupic obecnie w
cukierniach nie nma to nic wspólnego. Ciasto owo składało się z 4 wielkich
placków (wielkość największej blacy o szerokości piekarnika)placki były
rozwałkowywana na najcieńszą możliwą grugość im cieńsze tym lepiej.Wiem aby
nadac im właściwość niesamowitej kruchości do ciasta był używany
AMONIAK,kupowało się go w aptece, oczywiście amoniak w proszku.Każdy placek
był pieczony oddzielnie na koniec całość była przekładana maślanym
kremem,ubijanym na parze (masło + cukier ) część z kakao ,część biała z
wanilią Po przełożeniu wszystkich placków kremem całość musiała być
dociśnięta i odleżeć 2dni ,bo wtym czasie placki nabierały (chyba z powodu
użytego do ich wypieku amoniaku )niebiańskiej kruchości . na koniec kroiło
się to w romby .Całóść rozpływała się w ustach!!!
Niestety babci juz nie ma a ja nie znam dokładnego przepisu na placki,
wszelkie próby odtworzenia go kończyły sie klęską, może ktoś z was zna to
ciasto? zaznaczam , ze babcia pochodziła z Wołynia i ciasto chyba z tamtych
stron pochodzi.