Savoir vivre

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.06, 15:29
Słuchajcie mam do Was pytanie, jak to jest z tym savoir vivre? Planuje zrobic
obiad rodzinny, na ktorym będą m in. siostra z mężem. Siostra z racji
karmienia piersia nie je potraw smażonych, przyprawionych przyprawami
zawierającymi glutaminian sodu, orzechów, miodu i wszelkich rzeczy które mogą
uczulać. Szwagier natomiast nie lubi (i nie jada) warzyw gotowanych oraz
grzybów pod każdą postacią. Czy w związku z tym powinnam robić obiad pod ich
gusta? A jeśli tak to co z pozostałymi gośćmi? Nie wiem jakie są ich
preferencje kulinarne, ale może powinnam zapytać? Do obiadu planowałam podać
wino czerwone wytrawne, okazało się że siostra nie lubi takiego wina, czy
powinnam kupić w takim razie inne specjalnie dla niej? Poradzcie
    • mwookash A czy byłaś już na obiedzie u siostry? 20.06.06, 15:31
      Jeśli tak to śmiało możesz powtórzyć jej zachowania albo zachować się lepiej :)
      • jacek1f to nie ma nic wspolnego z sawuawrem:-) ale 20.06.06, 15:34
        specyficzna jest sytuacja z siostra wiec jak zaprosiles, to niestety powinienes
        sie pod nia jakos nadgiąć:-)
        To ze szwagier nie jada czegos tam, to mniejsze piwo, ale z siostra trza sobie
        poradzic jakims wyborem wiekszym, zeby inni goscie nie zmarli, a ona cos
        zjadla:-)

        A nastepnym razem pomysl dwa razy:-)))
        • jacek1f przepraszam Kasiu - - aś, n/t 20.06.06, 15:34
          • Gość: kasia Re: przepraszam Kasiu - - aś, n/t IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.06, 15:37
            Nie szkodzi;)
            A co z tym winem, jak myslisz, czy moge uznać że skoro i tak karmi piersią to
            jej wymagania dot. wina nie wiele mnie obchodzą?
            • paczka111 Re: przepraszam Kasiu - - aś, n/t 20.06.06, 15:43
              Ze szwagrem sprawa prosta, rosół i schabowy, karmiąca alkoholu nie pije, więc
              też proste, ale może się objawić jakiś nie tylko wegetarianin, ale wręcz wege.
              Uważaj, żebyś mu nie podała zamordowanej marchewki.
            • jacek1f powinnas kupić coś pod nia jednak :-) IMHO, i 20.06.06, 15:43
              zawsze jednak wypada sie choc troche dowiedziec o gosci - czy sa "normalni".

              Chodzi tylko o to, ze jak np. podasz jako atrakcje owoce morza - a oni wszyscy
              są potwornie uczuleni... albo podasz wieprzowe poledwiczki, a oni sa innego
              wyznania :-)) ...

              Nie zeby wybrzydzali, ze rosołku nie jadam, a pomidorki w ząąbki kolą, ale
              takie duże, główne rzeczy warto wiedziec:-)

              A wina zawsze warto mieć dwa , i tak :-)))
            • Gość: monek Re: przepraszam Kasiu - - aś, n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.06, 15:46
              Siostra i tak nie powinna pić wina, więc się nie przejmuj i śmiało podaj
              czerwone :-)
              I postaraj się wymyślić jakąś neutralną potrawę, która zadowoliłaby
              wszystkich.Miałam kiedyś podobną sytuacją i podałam łososia pieczonego w folii
              z migdałami (podobno migdały można). Wszystkim bardzo smakowało. Albo w
              najgorszym razie możesz podać dwa rodzaje mięsa np. jakiś duszony drób i coś
              cięższego.
              Pozdrawiam
        • Gość: kasia Re: to nie ma nic wspolnego z sawuawrem:-) ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.06, 15:42
          myslisz że nie ma nic wspolnego?
          A moze jednak? Ostatnio zaprosiłam ich dwoje i zrobiłam warzywa duszone,
          szwagier nic nie tknął, a mi było głupio, bo kiedyś siostra wpomniała że on
          warzyw nie je i wyglądało to tak jakbym specjalnie te warzywa duszone zrobiła,
          czyli totalny brak kultury, zaprosiłam na obiad a on i tak sie nie najadł:(
          • ba_nita Re: Ryby i drób są zawsze neutralne.n/t 20.06.06, 16:07
            • mwookash Założysz się? :-) Daj mojemu wujkowi na obiad 20.06.06, 16:30
              coś z drobiu. Nie zje.
          • joanna-walencja Re: to nie ma nic wspolnego z sawuawrem:-) ale 21.06.06, 10:21
            Gość portalu: kasia napisał(a):
            "...zrobiłam warzywa duszone, szwagier nic nie tknął, a mi było głupio"

            zasady dobrego wychowania obowiazują wszyskich - gospodarzy i gości (nawet
            szwagrów). Jezeli zjedzenie warzyw nie grozilo jakims strasznym pogorszeniem
            stanu zdrowia szwagra, to poninien byl przemoc wrodzony wstret i zjesc chociaz
            troche wlasnie po to, zeby gospodyni nie bylo glupio.

            Kasiu, to ladnie, ze starasz sie kazdemu dogodzic, ale bez przesady - od
            zjedzenia odrobiby warzyw jeszcze nikt nie umarl. A dobrym samopoczuciem
            jakiegos prostaka nie ma sie co przejmowac, tak samo jak twoj szwagier nie
            troszczy sie o Twoje.
            • chihiro2 Re: to nie ma nic wspolnego z sawuawrem:-) ale 21.06.06, 12:59
              Przeciez szwagier nie jest dzieckiem, ktory wybrzydza: "buraczkow nie zjem!".
              Jezeli nie je czegos najabrdziej naturalnego w swiecie, i daje Ci to odczuc, to
              swiadczy to tylko o jego kulturze. Nie mowiac juz o tym, ze warzyw jada sie
              przynajmniej 4-5 porcji dziennie. Ciekawa jestem, co on w ogole jada, skoro
              warzyw nie tyka...
            • Gość: sylaba Re: to nie ma nic wspolnego z sawuawrem:-) ale IP: 217.153.206.* 10.07.06, 12:03
              Kochana, chyba trochę przesadziłaś z okresleniem "szwagra" jako prostaka.Ja np
              nie jem ZADNYCH warzyw ani owoców...To też prostactwo?Po prostu nie jem i nigdy
              nie będe!Ot, i tyle.Taka dieta.obawaiam sie, ze nawet odrobina mogłaby mi
              poważnie zaszkodzić!Natomiast fakt, ze nie wymagam, aby ktoś spacjalnie dla
              mnie cos przygotowywał.Ale zawsze jest mi miło, jesli osoba zapraszająca
              pomysli o mnie i nie każe mi głodować cały wieczór :-)Z mojego punktu widzenia
              wiem, ze najlepiej, jeśli ktos zadzwoni i po prostu się spyta, czy konkretne
              danie moze być.Rya?Ok, moze być ryba, ale poproszę porcję bez warzyw.Miesko?
              Owszem, ale bez warzyw i dekoracji.Ot, cała filozofia! :-)
    • kakadu_1 Re: Savoir vivre 20.06.06, 16:39
      Moja rada. Podaj osobno: ziemniaki, jarzynkę duszoną i surową, dwa rodzaje
      mięska (jedno gotowane drugie pieczone. Gwarantuję, że goście sami wybiorą do
      jedzenia to co mogą i lubią bez zbędnego tłumaczenia się innym ze swoich
      preferencji.
    • mwookash Dużo osób nie jada też ryb. nt. 20.06.06, 16:46

      • ba_nita Re:W ten sposób można rozciągnąć nie jedzenie 20.06.06, 16:59
        na wszystko - tylko jaki to ma sens? Chętnie się dowiem.
        • mwookash Taki, że to nieprawda, że "ryby i drób są zawsze 20.06.06, 21:08
          neutralne". Z doświadczenia wiem, że nie.
    • Gość: gryka1 Re: Savoir vivre IP: *.chello.pl 20.06.06, 16:51
      Mam prostsze rozwiązanie. Zadzwoń do niej i zapytaj na co ma chęć. Zlapiesz
      dodatkowego plusa, że zależy Ci na niej i nie chcesz zaszkodzić dziecku.Szwagra
      olej to nie dzidziuś, jak idzie w gości to wcina co dają. (poza matką
      karmiącą). A siostra powinna raczej zapomnieć o piciu jakiegokolwiek alkoholu
      karmi przecież.
    • ilekobietamalat Re: Savoir vivre 20.06.06, 18:09
      pech twoj polega na tym ze wiesz(zostalas poinformowana) o tym co twoj szwagier
      lubi,czego nie, co siostra..itd.
      i niestety, musisz ich preferencje uwzglednic. nie ma zmiluj:)
    • Gość: ich11 zapraszając na obiad podaj menu. IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 20.06.06, 18:16
      I poproś o potwierdzenie przyjęcia zaproszenia.
      • ilekobietamalat Re: zapraszając na obiad podaj menu. 20.06.06, 18:39
        z calym szacunkiem, nie wyobrazam sobie zeby podawac mojej siostrze menu przed
        obiadem,i prosic o potwierdzenie przyjecia zaproszenia.
        mimo wszystko to jest obiad rodzinny:>
        ja mysle ze najlepiej zrobic tak zeby mloda mama mogla sie spokojnie najesc
        • Gość: Anka Re: zapraszając na obiad podaj menu. IP: *.skynet.net.pl 20.06.06, 19:24
          Zrób klopsy gotowane, do tego sos opcjonalnie.
          A oprócz tego jakieś inne mięso pieczone.
          Ziemniaki.
          Surówki.
          • Gość: Hic Re: zapraszając na obiad podaj menu. IP: *.pools.arcor-ip.net 20.06.06, 23:16
            A co z ewentualnymi wegetarianami (lub i veganami)?
            Ladnie, pozostaja im ziemniaki z surowka.
            • elfia4 Re: zapraszając na obiad podaj menu. 09.07.06, 00:01
              Jak idę do kogoś na obiad to też często zostają mi do zjedzenia ziemniaki z
              surówką, o ile jakaś nadgorliwa ciocia nie poleje ich starym zwyczajem
              tłuszczem (np smalczykiem lub olejem w którym dusiła kurczaka). Cała rodzina
              bliższa i dalsza wie, że od lat nie jem mięsa, ryby też rzadko.
    • paprotka-gd Re: Savoir vivre 20.06.06, 19:57
      Z całym szacunkiem dla gości nie widzę powodu aby dla każdego z nich
      przygotowywać odrębny zestaw obiadowy no wyjątkiem może być siostra ale
      zupełnie nie w kwestii doboru alkoholu do swych upodobań .
      W ogóle dobór trunków należy do gospodarzy , goście mogą zrezygnować z
      napitków jeśli nie odpowiadają im gustom .
      Nie wyobrażam sobie by wypytywać każdego potencjalnego gościa z
      osobna czy nie cierpi na np. wrzody żołądkowe lub ktoraś z pań nie
      jest na cud diecie .
      Przygotowuję kilka dań z różnych mięs ( na ogół trzy ) róznie
      doprawionych i przyrządzonych , coś tam wegańskiego też się trafi ,
      kilka surówek , sałatek , jakaś przystawka i niech walczą na noże o
      najlepsze kąski .
      Wszelkiego po trochu rozmaitego a każdy gość znajdzie coś dla siebie .
      No chyba , że cud dieta nie pozwala no ale wtedy trza siedzieć w
      domu , odchudzać się i gospodarzom swym problemem nie zawracać głowy .
    • aniko16 Re: Savoir vivre 21.06.06, 09:42
      A ja nie wyobrażm sobie robienia kilku rodzajów mięs. Najbezpieczniej będzie
      jak podasz pieczoną rybę albo polędwicę wołową. Do tego ryż (najbardziej lubię
      basmati)i niedużą ilość ziemniaków gotowanych. Oczywiście dużą misę sałaty
      (różne rodzaje sałat, ogórek, pomidory avocado, oliwki) z sosem w oddzielnym
      naczyniu. Z przystawką nie powinno być problemu, może puree z cieciorki,
      suszone wędliny albo kanapki z jajkiem i anchois. Natomiast jak najbardziej
      podałabym wina do wyboru.
    • e._ Zdecydowanie! 21.06.06, 10:56
      Zdecydowanie popieram telefon do siostry i konsultację, na co miałaby ochotę.
      Przecież zna Twoją kuchnię i wie co lubi. Ma prawo mieć na coś specjalną ochotę
      a Tobie jak sądzę byłoby miło zrobić jej przyjemność. Nie przypuszczam, by
      wybrała coś, czego nie jada jej mąż.
      Co do savoir vivre'u, to jednak wypada pamiętać o upodobaniach gości. Pewnie
      dlatego im więcej osób na obiedzie czy kolacji, tym bardziej rozbudowane menu i
      trudniejsza sprawa. Pewnie też dlatego przyjęły się "stoły szwedzkie", gdzie
      wszystko sobie stoi z boku a goście podchodzą i nabierają to, co im smakuje.
      Nikt nie czuje się skrępowany: ani gospodyni, ze zapomniała o "tabu kulinarnym"
      któregoś z gości, ani gość, ze urazi panią domu odmawiając któregoś dania, bo
      jeśli np. nie lubi mięsa, posili się sałatą z dodatkami, zupą, przystawkami,
      deserem, do wyboru co do zestawów i kolejności.
    • Gość: zadumana Re: Savoir vivre IP: 83.238.166.* 21.06.06, 12:22
      Zasady dobrego wychowania były i są jasne. Gość je wszystko co podadzą, albo
      pomija dyskretnie potrawy nie robiąc demonstracji i hałasu, co i tak już jest
      rewolucją w zasadzie podstawowej. Chorzy siedzą w domu i nie robią sobą
      kłopotu. Matki karmiące też siedzą w domu. A w domowych pieleszach ciocia może
      uszczęśliwiać siostrzenicę, a babcia wnuczkę. Kiedy gości wianuszek... jak
      widać wyżej w postach horror. I po co?

      Tak było i powinno być. A życie wprowadza teraz korekty typu - gość alergiczny,
      którego można nawet zabić podając pasztet zrobiony z czegoś czego nie widać, a
      jednak w środku straszy. Matki karmiące w restauracji, gdzie nie jedzą, ale za
      to karmią - ku wątpliwej ozdobie sali.

      Ogólne pójście na full - ma być tak jak mnie jest wygodnie. Czyżby??????
      • chihiro2 Re: Savoir vivre 21.06.06, 13:03
        Bez przesady. Karmienie dziecka nie jest choroba. Inaczej kazda karmiaca
        kobieta bylaby chora przez co najmniej 6 miesiecy, bo tyle sie karmi dziecko.
        A chorzy tez nie musza byc wylaczani z zycia, wystarczy, ze zapraszajaca wykaze
        sie odrobina inwencji i wyjdzie poza schematy typu: miecho, ziemniaki, surowka.
        Naprawde da sie wszystkich zadowolic.
        • Gość: emaliowa Re: Savoir vivre IP: 83.238.174.* 22.06.06, 13:17
          A ja się zgadzam z zadumaną. Chodzi o to, że wg klasycznych zasad dobrego
          wychowania jest dużym nietaktem na imprezie rodzinnej czy towarzyskiej narzucać
          się z sobą, swoimi preferencjami lub idiosynkrazjami . A tu niektórzy nawołują
          do apoteozy jakiegoś dziwnie pojętego indywidualizmu (dawniej nazywanego
          brakiem kindersztuby).
          Pozdrawiam wszystkich kultywujących dobre maniery przy stole, i nie tylko:)
    • chihiro2 Re: Savoir vivre 21.06.06, 13:07
      Moze przygotuj risotto z groszkiem i cukinia (olej szwagra, chyba nie bedzie
      wydlubywal groszku z ryzu? - trzeba jesc warzywa!).
      Albo paste (makaron) z sosem pomidorowym i soczewica z ziolami - dla chetnych
      do posypania orzechami wloskimi.
      A karmiaca kobieta moze spokojnie jesc warzywa smazone, wazne zeby nie jadla
      nabialu - to dopiero uczula, od tego sporo dzieci cierpi potem na egzeme, nie
      mowiac juz o nietolerancji laktozy.
    • puniaa Re: Savoir vivre 21.06.06, 13:40
      Wyobrażcie sobie spotkania rodzinne -święta, imieniny itp u mnie w domu, w sytuacji kiedy: ja nie jem smażonego, szwagierka cebuli, czosnku i ostrych rzeczy, szwagier tylko ziemniaczki, mój syn jest wegetarianinem, córka żadnego mleka, śmietany, masła, córka szwagierki nie je praktycznie nic, no, może czasami kluseczki, tesciowa wybrzydza na wszystko. Ustalanie menu czasami trwa długo, a na święta każdy przychodzi z włanym zestawem i tez jest dobrze.
      • Gość: zadumana Re: Savoir vivre IP: 83.238.166.* 21.06.06, 14:13
        W gronie rodzinnym można czasem tak zaszaleć. W skrajnym przypadku - pamiętam
        obiad przygotowany przez moją mamę w domu, przyszła kuzynka, nagle
        rozejrzeliśmy się krytycznie po stole i okazało się, że... 5 osób, 5 zup.
        Ale sytuacja była wyjątkowa i dość przypadkowa.

        Generalnie - mordowanie otoczenia swoją dietą jest fatalne i wymaga
        maksymalnego wyczucia. Naprawdę nikt nie jest zobowiązany dać się gościom
        terroryzować, chociaż menu często ustawia się 'pod gości', ale pod innym kątem
        niż dieta. Nie należy gości o znacznie mniejszych niż nasze możliwościach
        finansowych podejmować potrawami zbyt drogimi - m.in. nie należy im robić
        kłopotu ustawianiem za wysokiej poprzeczki do ewentualnego rewanżu.
        • ela.tu-i-tam Re: Savoir vivre - na marginesie przyjecia 21.06.06, 15:11
          We Francji uczymy dzieci od malenkiego kosztowac wszystko co dobre, delektowac
          sie, rozumiec jakosc i smak. Wyrobic sobie smak. Czasem ta nauka idzie z
          oporami, czasem latwo.
          W to wchodza oczywiscie jarzyny surowe czy gotowane, miesa smazone czy duszone,
          sery, owoce, desery. W ktoryms momencie, gdy wiek pozwala, dochodza wina, i
          cala historia win - co do czego skad jak i dlaczego.

          Czy Twoja siostra i jej maz daja (beda dawac) gotowane jarzyny ich dzieciom ?
          Czy one bidne na kartoflach i ryzu beda cale zycie, a potem nastepne
          pokolenie "bez gotowanych jarzyn" ?
          • Gość: zadumana Re: Savoir vivre - na marginesie przyjecia IP: 83.238.166.* 22.06.06, 10:04
            Przyczyną większości tych wszystkich jedzeniwych fobii jest niesamowicie
            ograniczone menu rodzinnego domu. Dziecko, które widzi zmiany na talerzach
            rodziców podlega kulinarnej indoktrynacji:) i kiedy dorośleje samo zaczyna to
            przyjmować jako standard. Mój totalny były niejadek, który nie jadł praktycznie
            niczego, obserwując na naszych i swoim talerzu różne "dziwne" rzeczy, dzisiaj
            (lat 13) wyraźnie oczekuje dziwności i chociaż nie zjada niczego dużo monotonii
            nie akceptuje. Czyli - kropla drąży skałę:)
    • Gość: dalloway Re: Savoir vivre IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 11:53
      Ja bym dała jakieś delikatne duszone lub pieczone mięso, a jak bardzo chce Ci
      się postarać, to dwa rodzaje mięs. Szwagra bym olała, bo niewychowany, trzeba
      było przynajmniej dla fasonu spróbować. Ja w dzieciństwie za fochy przy stole
      dostawałam od babci po łapach i widać to była skuteczna metoda, bo nie
      wyobrażam sobie wybrzydzać w gościnie.
      Teraz jestem w takim wieku, że wszędzie dookoła matki karmiące i ich spragnieni
      porządnego smażonego mięcha mężowie. W miarę mo zliwości staram się dogadzać,
      ale że sama jestem w ciąży, to jak mam gorszy dzień dostają duszonego kurczaka
      wszyscy i mają sie cieszyć z naszego towarzystwa, a nie uciech stołu. Z
      doświadczenia wiem, że z reguły nie uczula bobasków i nie powoduje kolek schab
      upieczony w rękawie z delikatną przyprawą (np. sól, pieprz, odrobina majernaku,
      nawet czosnku - jak upieczony i mało, to z reguły nie ma sensacji). Dla
      prawdziwych mężczyzn można na wytopionym soku dorobic cięższy sos, np. z cebulą
      i gruszkami.
      Ogólnie mam w swoim zeszycie z przepisami kilka stron na zapisywanie róznych
      fobii kulinarnych, alergii i diet - kiedys podałam np. faszerowane cukinie i
      sałatke grecką facetowi potowrnie uczulonemu na cukinię i cebulę - wolę zapisac
      i drugi raz go tak nie uraczyć. Zależy mi, żeby gosciom podawać to, co im
      smakuje. Ale jak ktoś nie tknie ostentacyjnie bo nie lubi, to mam ochotę
      wygarnąć, że takie numery przystoja góra do 5 roku życia.
      Czyli ogólnie: nie przejmuj się. Winem też, bo jak ktos karmi, to nie pije.
    • Gość: Matylda Re: Savoir vivre IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:26
      Rodzinny obiad to nie przyjęcie w restauracji gdzie każdy zamawia z karty to co
      mu odpowiada. Szwagier nie jada jarzynek, gdyby siostra była wegetarianką to
      mogłabyś ich zaprosić chyba tylko na lody. Myślę, że przy takich okazjach
      trzeba pamiętać o karmiącej siostrze, cioci na diecie, wujku z chorą wątrobą i
      dziadku, który ma problemy z protezą. Szwagrem bym się nie przejmowała, jak mu
      nie będzie smakowało to poprawi sobie kolacją po powrocie do własnego domu.
      • Gość: Artur Re: Savoir vivre IP: 213.17.223.* 08.07.06, 22:57
        Będzie jedzone to co jest jedzone!!!!!!!!!Nie będzie osobkowania...
        • Gość: Artur Re: Savoir vivre IP: 213.17.223.* 08.07.06, 22:58
          Poprawa ^^: Będzie jedzone to co jest postawione!!!Nie będzie osobkowania
    • Gość: lu Re: Savoir vivre IP: *.acn.waw.pl 08.07.06, 23:43
      Zrob dwa rodzaje mies i klka typow dodatkow, np. frytki i ziemniaki lub kluski
      czy kasze a do tego salatki oraz warzywa gotowane). Wszystko podaj na
      paterach. Do tego wino i wode. Wtedy kazdy znajdzie cos dla siebie, nie bedzie
      klopotu z tym co kto jada. Oczywiscie to sa wyzsze koszty, ale ze wzgledu na
      karmiaca siostre tak bedzie najlepiej.

      A jesli chodzi o savoir vivre, to rzeczywiscie zaleca on dostosowanie sie do
      gustow gosci. W miare rozsadku oczywiscie, tj. nie trzeba dzwonic do kazdego i
      pytac co je a czego nie, ale jesli zapraszasz muzulmanina lub karmiaca matke ;)
      to trzeba do nich dostosowac menu.

      Co do alkoholu: wystarczy jesli jest alkohol przewidziany przez gospodarzy
      i "zamiennik" bezalkoholowy.

      Pozdrawiam!
    • Gość: Agna Re: Savoir vivre IP: 86.67.66.* 09.07.06, 02:27
      Szwagra olać!!! Rozumiem matkę karmiącą, rozumiem alergika unikających
      określonych składników, ale przygotowywanie menu pod widzimisię kogoś to duża
      przesada. A jak już wcześniej napisano wybrzydzanie "a bo ja nie lubięęęę
      warzywek gotowanych" jest niekulturalne i tyle. Jak nie lubię, to biorę minimum
      albo w ogóle, i tyle. Jego problem, nie Twój.
      A co do obiadu: jeśli tradycyjny polski to na pierwsze danie rosół (bez wegety)
      z makaronem/chłodnik jakiś, a na drugie ziemniaki pieczone/gotowane/albo sałatka
      z ziemniakami/ + pieczone mięso i surówki(np. baranina i mizeria, albo kurczak
      i sałata etc. ), albo ryż z koperkiem + ryba pieczona/gotowana + fasolka zielona
      z czosnkiem (jak szwagier będzie kręcił nosem to patrz wstęp). Do kurczaka
      możesz kupić wino różowe, do ryby białe, na upały jedno i drugie pyszne
      schłodzone, a karmiącej siostrze mały kieliszek z lodem (profanacja, wiem ;) )
      nie zaszkodzi :)

      Ogólnie: nie komplikuj sobie życia, jeśli ktoś ma fanaberie to powinien ponosić
      ich konsekwencje :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja