Gość: kuchorz
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
26.02.07, 05:36
Jak byłem mały nienawidziłem szczerze mięsa z rosołu. Wydawało mi się że jest
suche bez smaku po prostu nie do jedzenia. Dlatego moja koncepcja strategiczna
polega na zwiększeniu ilości mięsa i krótszym gotowaniu. Chodzi oto żeby nie
wygotować mięsa do końca tylko żeby było "lekko trafione" a rosół smaczny.
Chociaż jestem wychowany w tradycji marchewek w całości, to krótsze gotowanie
zmusiło mnie do przetarcia wszystkich warzyw oprócz selera na tarce. Taki
rosół gotuje się ok. 30-40 min. Testując na mojej rodzinie zwiększyłem również
ilość marchewki, którą uważam za królową warzyw.
A teraz moje proporcje (może nie jest w nich nic niezwykłego)
- 4 ćwiartki lub udka kurczęcia
- 5 dużych marchewek
- 1,5 korzenia pietruszki
- mały kawałek selera
- por - najbardziej zielone części
- seler naciowy - pięknie pachnie
- sporo natki
Mięso z takiego krótko gotowanego rosołu jest na prawdę smaczne, kruche prawie
jak pieczone.