annubis74
30.10.09, 12:35
Zostałam wychowana do "dzielności" do "radzenia sobie"
mój mąż mówi harcerka, znajomi mówili "aktywistka", moja
rodzina "nasza siostra miłosierdzia" - bo zawsze starałam się
opiekować innymi... ale mojej Mamy nie uratowałam, nie zaopiekowałam
sie nią wystarczająco dobrze...
Zostałam wychowana tak by sobie radzić i nie prosić o pomoc...
trudno mi to przychodzi... ale Was proszę... choć nie wiem o jaką
pomoc... czuję jak ziemia usuwa mi się spod nóg, czuję ten straszny
paraliżujący strach, nie mogę przestać płakać... nie wiem jak
przeżyć ten dzień??? na prochach? Mam małe dziecko... Już nie
potrafię być dzielna i sobie radzć
Przepraszam za ten osobisty wątek... ale coraz trudniej mi utrzymać
na twarzy moja maskę