Dodaj do ulubionych

przed 1 listopada

30.10.09, 12:35
Zostałam wychowana do "dzielności" do "radzenia sobie"
mój mąż mówi harcerka, znajomi mówili "aktywistka", moja
rodzina "nasza siostra miłosierdzia" - bo zawsze starałam się
opiekować innymi... ale mojej Mamy nie uratowałam, nie zaopiekowałam
sie nią wystarczająco dobrze...
Zostałam wychowana tak by sobie radzić i nie prosić o pomoc...
trudno mi to przychodzi... ale Was proszę... choć nie wiem o jaką
pomoc... czuję jak ziemia usuwa mi się spod nóg, czuję ten straszny
paraliżujący strach, nie mogę przestać płakać... nie wiem jak
przeżyć ten dzień??? na prochach? Mam małe dziecko... Już nie
potrafię być dzielna i sobie radzć
Przepraszam za ten osobisty wątek... ale coraz trudniej mi utrzymać
na twarzy moja maskę
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: przed 1 listopada 30.10.09, 13:44
      Droga Annubis
      Takich harcerek, jak piszesz na naszym forum jest trochę. Harcerek
      na które wszyscy wokół liczą, które wszystko w garści trzymają,
      pocieszają, załatwiaja. A jak przyjdzie nieuchronne, to żal do
      siebie, ze jednak nie wszystko mogę, że jednak nie wszystko ode mnie
      zależy. Że sa sprawy, kórych się nie da załatwić, że niestety trzeba
      głowę pochylic i przyjąc to co nas spotkało, dotknęło. Ja też z tych
      harcerek...Ale i harcerz ma chwile słabości, ma chwile załamania i
      płaczu. Chcę, bardzo chcę Ci pomóc bo harcerka powinna pomagać, ale
      nie wiem czy potrafię, czy zdołam. Świeto zmarłych nastraja nawet
      bez doznania straty do zadumy, zamyślenia, zatrzymania. A coz my
      mamy powiedziec, my którzy jesteśmy na tym forum ...
      Ja na okrągło od dwóch tygodni sobie wmawiam, że Agtaka nie byłaby
      zadowolona, że nie moge psuc jej tam w niebie nastroju swoimi, jak
      morze łzami. Takie wmawianie cos tam trochę daje, dekoracje
      wymyslam, kwiaty gromadzę, żeby czymś sie zając, jak mówi mama
      Krzysia. Poza tym lęk (jesli jest bardzo nasilony)zwalczam po prostu
      lekiem, ktory bralam dwa lata. Dla mnie Xanax jako przeciwlękowy
      jest super. Kazdy jednak inaczej reaguje, bo to psychotrop.
      Myślę, że nie ma co czekac tylko jakies leki choc troche pobrać,
      oczywiście pod kontrolą lekarza.
      Bedziesz nadal dzielną harcerką, zobaczysz... za chwilę znów
      staniesz na nogi. Matka robi dla dziecka tak wiele, że nawet sama
      się nie spodziewa ile może znieść, udźwignąć. A Ty masz przecież
      dziecko. I Twoja mamusia pewnie dla Ciebie tez by zrobila wszystko,
      wiec teraz Ty dla niej... dla mamy udźwigniesz to wszystko,
      zobaczysz ze się podniesiesz, że się uda.
      Jak najserdeczniej Cię pozdrawiam
      Halina-mama Agatki
      • 198-3mk Re: przed 1 listopada 30.10.09, 13:54

        Annubis...

        Nie będę używać górnolotnych słów, bo każde bedzie nie na miejscu...

        Chcę Ci tylko powiedzieć, że nie Jesteś sama...
        Trzymam za Ciebie kciuki, aby udało Ci się przejść przez ten dzień-(
        A jesli masz taką mozliwość, to wesprzyj się lekami,może coś pomogą.
        Tylko tak jak pisze Halinka, nie na własna rękę tylko za zgoda
        lekarza...

        Dasz radę... Pozdrawiam. Beata-mama Marcina.
      • annubis74 Re: przed 1 listopada 31.10.09, 15:16
        Bardzo Wam wszystkim dziękuję za to co napisałyście
        wiem że teraz, w przededniu Wszystkich Świętych wszystkim nam ciężko
        postaram się wykorzystać niektóre z Waszych rad.
        Pewnie łatwiej byłoby mi dać sobie prawo do żałoby, ale mam poczucie
        (słuszne lub nie) że muszę być dzielna dla taty, dla brata, że nie
        powinnam do ich żałoby dokładać własnych smutków. A inni, ludzie
        wokół, z reguły chcą zabawiać, odwrócić uwagę... opowiadają o
        jakichś głupotach... Kilka razy próbowałam... Kiedy koleżanka
        pyta "Co słychać" odpowiadam "źle" i widzę tę panikę w oczach, tą
        chęć ucieczki, zmiany tematu... Nie ma nikogo kto wziąłby mnie za
        rękę i powiedział "płacz, jeśli to ci pomoże"
        Życzę Wam wszystkim dużo sił na dziś, na jutro i na kolejne dni
    • elsebet Re: przed 1 listopada 30.10.09, 14:12
      Miej na uwadze to, że to, co piszę jest oparte w dużej części na
      moich przeżyciach więc nie koniecznie musi Tobie pasować. Kiedy było
      mi tak bardzo źle, że nie potrafiłam przestać płakać, po prostu
      płakałam. Bo przyjęłam do wiadomości, że smutek, żal i płacz w
      żałobie nie są objawem „nieradzenia sobie”, są normalną, zdrową w
      pewnym sensie reakcją (w tym sensie, że człowiek potrzebuje czasu na
      żałobę, na przykład po to, żeby ułożyć sobie w głowie nowy porządek
      świata bez tej osoby której już nie ma).
      I mam ochotę zapytać Ciebie: dlaczego ci, którym pomagałaś nie
      pomogą teraz Tobie? Rozumiem, że Twoi bliscy mogą nie mieć odwagi,
      nie umieć towarzyszyć Tobie w żałobie w sensie bycia przy Tobie
      wtedy, kiedy płaczesz Ale może jest szansa na to, żeby stworzyli
      Tobie trochę przestrzeni do przeżywania smutku: zajęli się
      dzieckiem, ugotowali coś, zrobili zakupy... tak, żebyś miała czas na
      wypłakanie się, smutek i żal... jeżeli uważasz, że jest Tobie to
      potrzebne? Zwłaszcza w taki dzień?
      • atojaxxl Święte slowa 30.10.09, 14:41
        W całej rozciągłości popieram , co napisała elsebet.
        Żyjesz pod presją "bycia dzielną ", więc dusisz w sobie płacz, rozpacz i
        wszystkie związane z żałobą emocje, bo tego od Ciebie oczekują bliscy i znajomi.
        Masz prawo do wypłakania się, taki płacz bywa uzdrawiający.
        Jeżeli rozpłaczesz się nad grobem Mamy - masz do tego prawo i wara od Ciebie
        każdemu, kto powie "Nie płacz, ludzie patrzą " .
        Niech patrzą, jeżeli są na tyle niedelikatni.
        Nie słuchaj głupot o wiadrach łez, jakie rzekomo dźwigają Zmarli.
        Umów się sama ze sobą ile czasu spędzisz na cmentarzu i tego ustalenia się
        trzymaj. Nie przedłużaj pobytu nad miarę, wróć do domu i płacz. Raz na jakiś
        czas bądź egoistką...
        Pozdrawiam Cię serdecznie i będę myślami przy wszystkich, którzy cierpią.
        Moja żałoba i czas moich łez już minął, więc życzę Ci, by i na Ciebie spłynął
        spokój.
        Bożena
        • tilia7 Re: Święte slowa 30.10.09, 15:09
          Annubis,co mogę napisac ja,skoro sama pierwszy raz będę to święto
          przezywac w taki sposób i tak samo się boję?
          Ale zgadzam się z przedmówczyniami.Nie musisz byc dzielna,nie musisz
          się trzymac, nie musisz zawsze dabc o innych,nie musisz w tej chwili
          martwic się co pomyślą inni.NIC NIE MUSISZ.Daj sobie prawo do bólu,
          do żałoby,do cierpienia.Przecież to jest NORMALNE,że po stracie
          bliskiej osoby się cierpi.Leki weź,takie zwykłe,bez recepty
          uspokajające-doraźnie,a potem faktycznie poproś lekarza o
          pomoc,jeśli nie dajesz już rady.Moja psycholożka wciąż mi
          powtarza:niech pani nie boi się "położyc" i ma na myśli,że lepiej
          poddac się uczuciom,emocjom,"położyc" się z własnej woli niż wciąż z
          tą żałobą walczyc i w końcu w jej wyniku paśc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka