Dodaj do ulubionych

jest mi źle, mam dosyć wszystkiego ..

11.12.09, 17:39
jest mi tak strasznie źle, chcę do niego .. zaczęłam myśleć o
sylwestrze i z przerażeniem odkryłam, ze chciałabym spędzić
sylwestra z nim, (nawet) w szpitalu, trzymając go za rękę..
to byłby wymarzony sposób na ten dzień..
wiem, to straszne..
nie mam żadnych planów- o ile święta spedzę z rodziną, to sylwester
napawa mnie przerażeniem ;(
zawsze mialam jakiś plan na ten dzień, dziś - nic.. pustka,
bezsens.. minie kolejny rok .. bez niego [*], świat nie przestanie
istnieć, a dla mnie już nigdy nic nie będzie takie samo ..
wiem, to śmieszne, to tylko jedna noc w roku ..
chcialam się wygadać i wypłakać
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 11.12.09, 22:32
      Kalnico,ja też się boję Sylwestra.Nigdy nie obchodziliśmy go jakoś hucznie,ale
      jednak razem.A najgorsze jest to,że w Nowy Rok będę wchodzić sama i bez żadnej
      nadziei.Bo na co?Na co właściwie mieć nadzieję?
      • gosiura16 . 11.12.09, 23:59
        Moze jestem tu przez przypadek,a moze tak miało byc?Od roku nic nie
        dzieje się u mnie przypadkiem.Ale od początku.Rok temu,po ciężkiej
        chorobie zmarł mój ojciec.Swiat runął mi na głowę,gtunt usunął mi
        się spod nóg-nazywajcie to jak chcecie-każdy wie o jakim uczuciu
        mówię.Pierwsze święta bez Niego,pustka w sercu,pustka w
        domu.Musiałam wziąść się w garść bo 4 m-ce przed Jego śmiercią
        urodziłam synka a moja starsza córka strasznie przeżyła śmierć
        dziadka. Musiałam byc silna dla dzieci,mamy,swoich dwóch braci.Do
        tej pory to Tato troszczył się o wszystko-teraz to ja muszę być
        żoną,matką gospodarzem domu bo mama nie daje sobie z tym rady.Śmierć
        Taty zmieniła mnie straszliwie.Przede wszystkim inaczej patrzę na
        życie,nie boję się burzy jak kiedyś-teraz boję się tego,że zachoruje
        ktoś z rodziny.Schudłam,żle się
        czuję,krzyczę,narzekam,krytykuję.Chodzą mi po głowie dziwne
        myśli.Brakuje mi Go strasznie!!!A najgorsze jest to że nie zdąrzyłam
        powiedzieć jak bardzo Go Kochałam i przeprosić Go za to co było
        między nami złe.Pozostało tak wiele niewypowiedzianych
        słów,niedokończonych spraw...
        • kalincia Re: . 12.12.09, 12:50
          podobno nic nie dzieje się przez przypadek..
          dzięki za odpowiedzi, czasem kilka słów wystarczy, by choć troszkę
          pomóc..
          gosiura16 - ja także nie zdążylam mu powiedzieć ile dla mnie
          znaczył, nie zdążyłam powiedzieć 'dziękuję za wszystko'..
          mogliśmy być parą, nie zdążylam, zawiodłam ..

          • kalincia żal.. 14.12.09, 19:50
            i są chwile, gdy patrzę na uśmiechnięte pary, trzymajace się za
            ręce, że mi tak strasznie żal..
            my też tak kiedyś chodziliśmy, wszystko było takie proste..
            jego uśmiech, wiara w świat..
            w jakimś sensie skończyło się.. fizycznie to już się nie powtórzy..
            jednak wystarczy zamknąć oczy i oto jest - ON, mój aniołek kochany :)
    • groszek-5 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 16.12.09, 11:22
      Wiem i rozumie tesknote,rozpacz,bezsens,bol.Ale pomysllcie mile Panie,ze te
      ukochane osby,ktore odeszly tez cierpia.Wasz bol i tesknota nie daje im
      spokoju.Postarajcie sie jakos pozbierac i nie rozpaczajcie tak bo naprawde to
      nie jest dobre ani dla Was ani tych,ktorych juz nie ma.Swieta sie zblizaja i
      Sylwester.Idzcie na grob w Wigilje,zapalcie lampki,podzielcie sie z NIMI
      oplatkiem.W sylwestra zrobcie podobnie.Kwiatek,swieczka,paciez za ich spokoj i
      pamiec.Zobaczycie,ze bedzie Wam lzej i zaznacie wiekszego spokoju niz do tej
      pory.Nie placzcie i nie tesknicie tak za Nimi bo ONI tam cierpia jak i Wy.A
      chyba tego nie chcecie.
      • tilia7 Re: Litości!!! 16.12.09, 12:06
        Bez obrazy Groszku,ale jak słyszę takie teksty to mi się nóż w
        kieszeni otwiera.MAM PRAWO PŁAKAC,WYC,RYCZEC I CIERPIEC TAK DŁUGO
        JAK TEGO POTRZEBUJĘ!!!MAM DO TEGO PRAWO I WSZYSCY TU MAMY!!!To nie
        jest żadne pocieszenie,żadne.Jeśli za nami tęsknią to tęsknią i
        tak.Jeżeki cierpią,bo my cierpimy,to nie przestaną cierpiec,kiedy
        będziemy udawac że nam lepiej.A lepeij będzie dopiero wtedy,kiedy
        wypłaczemy łzy,które mają zostac wypłakane.I proszę mi nie
        przypominac o opowieściach że dusze dźwigają wiadra łez.Może i
        dzwigają.Woda oczyszcza, a łzy oczyszczają szczególnie.Wierzę,że
        każda moja wypłakana tutaj łza jest moim świadectwem miłości,jest
        świadectwem,że człowiek który odszedł był dobry,kochany,ważny i tej
        miłości wart.To jest moja dziwna modlitwa do mojego dziwnego Boga.

        A jak słyszę te "postaraj się pozbierac","weź się w garśc" to mi się
        niedobrze robi.Przepraszam.To nie jest atak personalny tylko
        niezgoda na poglądy,które mnie doprowadzają do furii.
        • xxxkarolinkax Re: Litości!!! 16.12.09, 12:46
          niby kazdy tutaj szuka wsparcia, słów, które podniosą na duchu.. Ale jak
          przeczyta kilka słów, że ma sie podnieść, postarać jak cholera iść do przodu,że
          pogrążanie sie w rozpaczy nic dobrego nam nie przyniesie... - to sie oburza. nie
          rozumiem tego.

          Pani psycholog, po Jego śmierci powiedziała mi, że ludzie z żałobie dzielą sie
          na dwie grupy - takich, co przezywają to troche w 'ukryciu' (nie wiem czy to
          dobre słowo) - czyli po pewnym czasie starają się żyć na tyle normalnie na ile
          są w stanie, nie wracają już myslami do tych strasznych chwil, nie wypowiadają
          na glos w kółko jak jest źle, wręcz mówią sobie 'dam rade'.i faktycznie dają.ich
          samozaparcie w tym, żeby sie wygrzebać z tego doła jest olbrzymie. i sie im udaje.

          A druga grupa to z kolei takie osoby, które się pogrążaja z dnia na dzień w
          coraz większym maraźmie. cały czas myślą o tym, wracają w kółko do tego
          koszmaru..na każde słowa bliskich, próbujących im powiedzieć, że to jest bardzo
          niebezpieczna droga reaguja wściekłością..uważaja, ze nikt nic nie
          rozumie..izolują się od ludzi, a potem cierpią, że nikogo przy nich nie ma..
          Pani pscyholog to tak ładnie okresliła - nie chcą dać sobie szansy, żeby stanąć
          na nogi.
          Bo przecież to czy nam sie to uda, zależy tylko od nas.

          Na początku nie rozumiałam tego podziału, wydawał mi się niesprawiedliwy...ale
          teraz, po czasie..po tym co i jak poukładałam w głowie - to ma chyba rację bytu.
          • tilia7 Re: do Karoliny 16.12.09, 13:12
            Najwyraźniej moja psychoożka kończyła inną szkołe i szczerze mówiąc
            jej obserwacje są mi bliższe.Owszem,jest grupa osób,które pogrążają
            się w żałobie i nie chcą z niej nigdy wyjśc i to się pokrywa z tym
            co napisałaś.
            ale oprócz tego są jeszcze dwie inne grupy:

            1) osoby,które "uciekają",udają,że nic się nie stało starają sie NA
            SIŁĘ i wbrew sobie życ normalnie,ukrywac negatywne uczucia
            itd.Czasem im się udaje jakoś życ,choc jak mówi moja psycholog
            żyją "ze ściśniętą dupką" bo cały czas w lęku,że jednak gdzieś te
            uczucia negatywne,te nieprzezyte emocje wymkną się spod
            kontroli.Tacy ludzie często chorują bardzo poważnie-fizycznie lub
            psychicznie,bo nie pozbyli się złej energii,skumulowali ją w sobie i
            choc udają,że wszystko ok,to wciąż ją w sobie noszą i ona wciąż ich
            niszczy.

            2)Osoby,które pogrążają się w żałobie,żeby ją przezyc naprawdę i życ
            potem normalnie.Czasem ta żałoba trwa długo,jesli strata była
            wyjątkowo bolesna,czasem nawet kilka lat.A bywa,że towarzyszy im już
            na zawsze.Ale potrafią z nią życ.I to jest grupa osób,która potem
            zwykle potrafi życ lepiej,lepiej rozumiec siebie i świat.To są potem
            osoby naprawdę silne,bo nie uciekły przed żałobą,wyszły jej na
            przeciw,o mało nie poległy w walce,ale wygrały.I wtedy naprawdę mogą
            się do życia usmiechac.


            Ja nie twierdzę,i już to pisałam,że nie trzeba miec pozytywnego
            nastawienia.Tylko na wszystko jest odpowiedni czas.Na tym forum są
            głównie osoby,u których ta strata jest bardzo świeża.Dlatego
            denerwuje mnie taka forma hura-optymizmu i namawianie do niej na
            siłę.I dziwię się Karolino,że mnie nie rozumiesz.Dla człowieka w
            głębokim bólu słowa "będzie dobrze" są kłamstewm,obrazą jego
            uczuc,wywołują wściekłośc i dają odwrotny efekt:poczucia całkowitego
            niezrozumienia i osamotnienia-chocby były wypowiedziane w najlepszej
            wierze.
          • first.marionetka Re: Nie do końca... 16.12.09, 13:35
            Piszesz:
            Pani pscyholog to tak ładnie okresliła - nie chcą dać sobie szansy,
            żeby stanąć na nogi.
            Bo przecież to czy nam sie to uda, zależy tylko od nas.

            Nie do końca zależy od nas. Ja np. nie potrafię płakać.
            Jest mi z tym bardzo żle, ale nie mam na to wpływu, aby płynęły łzy.
            Cał ból usadowił się w zakamarkach serca i pali w sposób
            niewyobrażalny.
            Jesteśmy ludźmi i rozpaczamy na ludzki, ziemski sposób, nie zawsze
            od nas zależny.

            Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy od zakonnika, którego bardzo
            szanuję dowiedziałam się, że Ojciec Pio po śmierci swojej matki trzy
            dni po pogrzebie wręcz dnie i noce spędzał na cmentarzu "wyjąc" z
            bólu.
            A jak wiemy, nie był to mały format ziemski, a jednak ugiął się jak
            maluczki pod ciężarem żałoby.
            Pozwólmy sobie na żałobę, na wyrzucenie bólu.
            Tilia ma rację słynne" weż się w garść" nie pomaga,
            a powoduje izolację od tych, co to mówią.
            Każdy z nas jest inny i potrzebuje innego czasu, aby się podnieść.

            Czytałam o psychologu, który pomagał poszkodowanym w tragedii w Hali
            w Katowicach, który pomimo dużego doświaczenia zawodowego zwyczajnie
            nie poradził sobie z traumą i długo dochodził do siebie.
            Dużo rzeczy wpływa na to jak przeżywamy tą swoją tragedię i dlatego
            nie ma wspólnego mianownika dla nas wszystkich na wychodzenie z niej.

            Dlatego dajmy się wykrzyczeć różnym osobom, w różnym czasie.

            Sama też "wyję". Nie na forum, bo nie mam na to siły, ale w czterech
            ścianach, na sesjach z terapeutą, na spacerach w miejscach gdzie
            razem bywaliśmy.
            Ból jest tak wielki, że nieraz nawet nie potrafię o nim mówić.
            Może to moja wrażliwość ( bo jest za duża).
            Może to fakt, że wreszcie zrozumiałam, na jak niewiele mam wpływ.
            A może to zwyczajny ból, że rozwalił się mój świat bez mojej zgody.
            I nie potrafię tego udźwignąć, bo ja się pod tym nie podpisałam, to
            nie był mój wybór, mój plan na życie.................................
            i żaden psycholog nie dał mi " przepisu" jak się podnieść, uwolnić
            od tego wewnętrznego bólu. CZAS, tylko czas.......
            Nigdy nie zaakceptuję tego co się stało,nigdy.......................
            matka nie powinna stać nag grobem swojego dziecka.....nigdy......

            • tilia7 Re: Nie do końca... 16.12.09, 14:31
              Marionetko napisałaś:
              "A może to zwyczajny ból, że rozwalił się mój świat bez mojej zgody.
              I nie potrafię tego udźwignąć, bo ja się pod tym nie podpisałam, to
              nie był mój wybór, mój plan na
              życie................................. "

              Podpisuję się pod tym obiema rękami i całym sercem.Też tak czuję.I
              wiem,że jak się świat zawali to nie da się go całego odbudowac
              naraz,ani doprowadzic do kształtu "sprzed".Krok po kroku może uda
              nam się wprowadzic do tego jakiś ład i powolutku zacząc budowac nową
              rzeczywistośc.Ale powolutku.

              I masz rację,niestety nie wszystko zależy od nas.Gdyby tak było to
              nie musiałoby istniec to forum.Pisałam już i powtórzę ponownie.Nie
              da się stac prosto na połamanych nogach.Nie od nas to zależy.Nie
              tylko od nas.I tak jak muszą zrosnąc się kości,żeby znowu móc
              wstac,tak musi zrosnąc się okaleczona dusza,żebyśmy mogły się
              podnieśc.
              • kalincia Re: Nie do końca... 18.12.09, 14:07
                ja też się podpisuję pod tymi słowami.. opisują to, co czuję..
                a ja się na to nie zgodzilam, nie chciałam tego, to nie tak miało
                być!, mam ochotę wykrzyczeć światu swój bunt, żal, ogromną złość i
                palącą tęsknotę.. miało być inaczej, mogło być tak pięknie..
          • dorrita79 Re: Litości!!! 17.12.09, 00:04
            "Pani psycholog, po Jego śmierci powiedziała mi, że ludzie z żałobie dzielą sie
            na dwie grupy - takich, co przezywają to troche w 'ukryciu'..........
            A druga grupa to z kolei takie osoby, które się pogrążaja z dnia na dzień w
            coraz większym maraźmie"

            A może p. psycholog powinna powiedzieć, że każda żałoba jest procesem
            indywidualnym i każdy z nas może znajdować się na innym etapie żałoby?
            Każdy z nas ma prawo do czasu, kiedy będzie mu źle, kiedy będzie się użalał nade
            sobą. Każdy z nas na inny sposób może sobie też radzić z prezeżywaniem żałoby:
            jedni będą uciekać w pracę i inne zajęcia, inni poświęcą się pomaganiu ludziom w
            podobnej sytuacji, a jeszcze inni....będą przeżywać stratę całą sobą. Każdy z
            tych sposobów jest dobry.

            Ja np dzisiaj mam się chęć użalać, krzyczeć jak mi źle, że nie chcę tu być na
            tej ziemi i żaden psycholog nie ma prawa mi powiedzieć, że się użalam nad sobą.
            Bo tym co przeżyłam mam prawo tak się właśnie beznadziejnie czuć, co nie
            przeszkadza temu, że mogę mieć też lepsze dni

            "> niby kazdy tutaj szuka wsparcia, słów, które podniosą na duchu.. Ale jak
            > przeczyta kilka słów, że ma sie podnieść, postarać jak cholera iść do przodu,że
            > pogrążanie sie w rozpaczy nic dobrego nam nie przyniesie... - to sie oburza. ni
            > e
            > rozumiem tego."


            Dla mnie wsparciem, słowami, które podnoszą mnie na duchu nie są słowa "weź się
            w garść, będzie dobrze" itp itd.
            Dla mnie wsparciem jest gdy ktoś powie mi "rozumiem twój ból/ masz prawo tak się
            czuć/ wierzę że musi być Ci ciężko/ możesz na mnie liczyć/ jestem z Tobą" itd
            itp - to są dla mnie słowa otuchy.


            pozdrawiam Wszystkich
            Dora
      • grazyna1965 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 00:26
        groszek..przepraszam za kolokwializm ale bredzisz. Nie pisz,
        że ,,kwiatek, świeczka, pacież" i już będzie lepiej bo nie jest. I
        nie mów mi co jest dobre dla mojego dziecka Tam bo tego nie wiesz.
        Nikt tgo nie wie. I nie sądzę żebyś wiedział / wiedziała?/ co czuje
        mataka po śmierci dziecka. Obyś nigdy nie musiał / musiała
        wiedzieć/.I możesz powiesz mi jak mam się podzielić opłatkiem z moim
        dzieckiem??? I powiem Ci jeszcze, że usilnie staram się pozbierać
        ale za cholerę mi to nie wychodzi.Tak to jest..niestety.
        Grażyna,mama Patryni
        • first.marionetka Re: jest mi źle, trudno żeby było inaczej 17.12.09, 10:05

          Często wchodzę na stronę Ewy Foley.
          W marcu minęły 4 lata od odejścia Jej syna i Ona szczerze pisze jak
          strasznie nadal cierpi.
          To bardzo mądra, uduchowiona osoba- a ból przeogromny taki sam, jak
          u innych matek.
          Ani wiedza, ani mądrość nie uchroniły Ją od tego ludzkiego
          cierpienia po stracie syna.

          Mnie kolega powiedział, "Ty sobie z wszystkim poradzisz, jesteś
          silna", no cóż nie wpuściłam go w moje rewizy bólu i dlatego takie
          powierzchowne spojrzenie i błędna ocena faktycznego stanu.
          Dlatego tu, na forum piszemy szczerze o swoim kulawym " oswajaniu"
          bólu.
          Ja wiem, że to może trwać latami i wiem, że nigdy się z tym nie
          pogodzę, że los mi zabrał syna.
          Nadal żyję za szybą. Z każdym dniem jest ta szyba grubsza, nie
          cieńsza.
          Żyję w dwóch światach, w Jego świecie jestem częściej niż w tym
          ziemskim.
          Kochałam święta, a teraz widzę bezsens tego okresu.
          Dostaję siłę aby przeżyć kolejny dzień, sama nie wiem jak to się
          dzieje i skąd ta siła płynie.
          Zapewniam, że nie ze mnie.

          Przez tę szybę świat wygląda inaczej. Inne wartości wychodzą na
          przód. Moim parasolem jest sztuka. Poezja, psychologia,
          parapsychologia, filozofia. To nie jest ucieczka, to jest balsam dla
          duszy.
          Tylko serce nie dostaje pokarmu. Przepełnione miłością do dziecka
          pęka z bólu i tu nawet sztuka i filozofia nie pomaga............

          Gdy tak " wyłam" póżną nocą już leżąc, poczułam dotyk na włosach.
          Głaskał mnie mój aniołek. Zresztą nie pierwszy raz.
          Jest blisko, a jednak daleko.
          Pomaga, a nie zawsze potrafię odczytać tę pomoc.
          Odeszła bratnia dusza i aż dziw, że moja dusza nie podążyła za
          nią.... aż dziw , że jeszcze moja dusza kołacze się w moim oblałym,
          pokiereszowanym ciałku.
          Mierzę się z tym bólem i przegrywam. Podnoszę się na chwilę i upadam
          na dłużej. Na święta chyba skamienieje, to pozwoli pozostać przy
          rozumie. Bo przyznam szczerze, że słowami zasłyszanej kiedyś
          piosenki proszę " rozumu nie odbieraj mi....."

          Pozwólcie przynajmniej tu, na forum na " wycie" użalanie, lament.
          I nie mówcie jak mój kolega, bo On pomimo, że stracił ojca w
          okolicach matury, oswoił przez te lata tę stratę i chyba trochę
          zapomniał jaki to ból............
          • tilia7 Re: jest mi źle, trudno żeby było inaczej 17.12.09, 10:58
            No własnie.Osoby,które nie przezyły nigdy trudnej,bolesnej żałoby
            nie rozumieją nic z naszych uczuc.I w pewnym sensie jest to
            zrozumiałe,bo myśmy przedtem też nie rozumiały.Ale jeśli tu na
            forum,osoby,które same się z żałobą borykają mają jakiś taki zapał
            do pouczania co wolno czuc a co nie,co jest dobre a co złe,to już i
            boli, i drażni,i wkurza.
            Komuś się wydaje,że jak płaczemy,użalamy się nad sobą to to jest
            złe.A przecież to jest cały czas walka o to,żeby jakoś przeżyc,coś z
            tego zrozumiec,poukładac ten świat od nowa.Jak pisze Dorota,są
            lepsze dni,owszem.Ale są też złe,bardzo złe i tak złe,że nawet
            użalac się nad sobą człowiek nie ma siły.To jest normalne w
            żałobie.TO jest właśnie normalne.Każdy trochę inaczej przeżywa,bo ma
            inny charakter,inną wrażliwośc,inne doświadczenia,inną ogólną
            sytuację życiową.Jeśli komuś pomaga sam paciorek i kwiatki, to
            dobrze,nawet niech o tym pisze,niech się tym dzieli.Tylko bez
            mówienia innym jak u nich to ma wyglądac i bez naiwnej wiary,że
            każdemu pomaga to samo.
            I sprawa psychologów jeszcze-jeśli od samego początku terapii mowa
            jest o tym,że już trzeba się pogodzic,zapomniec i życ tylko dla
            siebie,względnie dla żywych bliskich- to to nie jest kompetentny
            psycholog.Na żałobę musi byc czas.I psycholog powinien nam cały czas
            powtarzac,że mamy prawo czuc to co czujemy, bo spotkała nas starszna
            tragedia.To są wydarzenia,które zmieniają nas i nasze życie w sposób
            fundamentalny,zmieniają na zawsze.Udawanie,że tak nie jest jest
            kręceniem bata na samego siebie, bo to nieprzeżyte prędzej czy
            później wyjdzie.
            • halas1961 Re: jest mi źle, trudno żeby było inaczej 17.12.09, 11:53
              Ja-matka ze spojrzeniem takim
              które ma smutek na samym dnie
              Ja-matka, która nie rozpacza
              wciąż bezustannie o dziecku śnię
              Ja-matka mam dwa światy swoje
              jeden dla ludzi wszystkich wokół
              a drugi mój, prawdziwy z córką
              w tęsknieniu, bólu, na obłoku
              Ci co są wokół myślą, dzielna
              Myślą, ma siłę nas nie trzeba
              Ci co są wokół nie rozumieją
              Że będę zawsze bliżej nieba
              Ci co są wokół... mimo wszystko
              czasem mam jakiś mały żal...
              że zapomnieli, poodchodzili
              w swe roześmiane, radosne życie
              w swoją zamkniętą dla mnie dal.

              Halina-mama Agatki



    • groszek-5 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 12:50
      Zrugalyscie mnie Panie, ale ja naprawde chcialam w jakis sposob Was
      pocieszyc.Nie wiem dlaczego,ale odebralyscie moj tekst w inny sposob jaki
      chcialam przekazac.Myslalam,ze w jakis chc minimalny sposob Wasz bol ukoje,ale
      widze,ze wyszlo to bardziej negatywnie niz pozytywnie.
      Jesli zrobilam ktorejs z Was przykrosc to przepraszam,ale naprawde chcialam dobrze.
      • tilia7 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 13:01
        Wierzę,że intencje były dobre,dlatego od razu napisałam,że to nie
        jest atak na osobę,tylko na treśc.W żałobie nie ma takich prostych
        rozwiązań,niestety.Proszę nie czuc urazy,po prostu człowiek
        pogrążony w takim bólu,złości się strasznie,kiedy ktoś sprowadza
        uczucia z pogranicza obłędu do tego że można się "wziąc w garsc" i
        cieszyc życiem.
        • xxxkarolinkax Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 14:17
          to ja też przepraszam. bo oburzenie się zrobiło.

          może to głupie i dla was niezrozumiałe, ale ja nie chce mówić, pisać, opowiadać
          ludziom dookoła jak mi źle. a jest. czasami boli, jakby to bylo wczoraj. ale
          staram sie odpędzać te myśli. bo wiem, że jak zaczne o tym mówić - jakie teraz
          to życie beznadziejne i jak nic nie ma sensu - tak bardzo w to zaczne wierzyć i
          wpadne spowrotem w tą otchlań, z której mam malutka nadzieje udało się mi wydostać.
          Dlatego na przekór na poczatku troche sobie i całemu światu powtarzam - dam
          rade! poradze sobie! jestem przecież silna. Dla siebie, dla rodziny, dla Niego
          ..zeby byl dumny,gdziekolwiek teraz jest.
          I ja osobiscie uwazam, ze w procesie zaloby duzo zalezy od nas.Ale to tylko ja.

          Nie rozsypiesz sie, nie rozpadniesz na kawalki..
          Może człowiek jest labiryntem,ale nie ukladanką z klockow..
          Może jest najsłabszą trzciną,ale wszystko potrafi przetrwac..
          I podnosi sie po każdym upadku...
          • halas1961 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 21:52
            Droga Karolinko
            Dokładnie pamietam jak pierwszy raz sie wpisałas na naszym forum, kiedy Łukasz
            jeszcze zyl, pamietam tez Twoja rozpacz kiedy odszedł.
            Napisałas piekny cytat z tą trzcina. Tak... człowiek jak trzcina do ziemi bywa
            przygiety, ale potem gdy wiatr ustaje się powoli podnosi, mimo wszystko sie
            podnosi.
            Ja w podobny sposób staram się wychodzić z cierpienia. Wiem juz, dzis wiem, ze
            całkiem tak do końca nie uda mi się to, ale tez staram sie znaleźć sens dalszego
            zycia, staram sie na przekór nie wpaść jak piszesz w otchłan i dawać sobie rade
            właśnie dla córki, aby była o mnie spokojna. Każdy radzi sobie na swój sposób,
            każdy w inny sposób tez przechodzi żałobe. Każdy jest na innym jej etapie,
            kazdego cos troche innego bardziej zrani lub mniej. Ilu ludzi tyle odczuc, tyle
            zdań, tyle spojrzeń na tę samą sprawę. Ale myslę, że dobrze iz napisłas jak Ty
            dajesz sobie rade. Mysle tez, ze nikt tak naprawde nie obraził się, bo nie było
            za co. Wazne są intencje Twoje i Groszka, jak pisze Tilia (moja ulubiona:) a te
            nie ma watpliwosci, ze były jak najbardziej dobre.
            pozdrawiam serdecznie
            Halina-mama Agatki
          • olaopolanka Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 22:10
            Masz racje Tilio, Marionetko, wszystko ma swoj czas i kazdy z nas ma swoj czas,
            rowniez przezywania straty po naszych Bliskich.Moje mysli po smierci Mamy sa
            bardzo czarne,tylko tu moge powiedziec, ze czesto mysle o tym,aby nie zyc.Od
            pewnego czasu spotykam sie z terapeuta,nie moge na razie z nim rozmawiac,nie
            potrafie nawet przy nim sie rozplakac ale spotkania z nim, gdy nawet czesto
            milczymy sa dla mnie takim kolem ratunkowym, choc tak jak mowie nie potrafie
            jeszcze sie przed nim otworzyc,na szczescie on mnie nie pogania, nie daje
            zadnych rad,nie wprowadza zadnych podzialow przezywania zaloby/Boze przeciez to
            takie sztuczne/tylko trwa i czeka az bede gotowa sie otworzyc.Jest jeszcze
            Marcin, ktory mowi kocham Cie Olenko..,
            Placze, wyje sama, wzywam moja Mame, przepraszam Ja i dziekuje Jej za wszystko i
            coraz bardziej za Nia tesknie i coraz bardziej Ja kocham.Zyje jak w letargu,nie
            mam na nic sily, to forum to miejsce gdzie znajduje choc chwile ukojenia,Wam nie
            musze nic tlumaczyc, nie bede przez Was zaatakowana ani oceniona, nie dacie mi
            glupich rad, po prostu jestescie tu,Halinka, Grazyna,Marionetka, Tilia,Dorota,
            Marta, Annubis i Inne Wspaniale Osoby ktorych laczy STRATA TYCH KTORYCH
            KOCHALISMY,BEZ KTORYCH TAK CIEZKO ZYC.I niech to forum jest moim kolejnym kolem
            ratunkowym, miejscem gdzie nie boje sie byc soba nawet w mojej rozpaczy.
            • tilia7 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 17.12.09, 22:34
              Karolino, jeżeli taka droga Tobie pomaga to dobrze,naprawdę dobrze i z całego
              serca Ci życzę,żebyś dała sobie radę z tym wszystkim.Rozumiem Ciebie wyjątkowo
              dobrze, bo jak wiesz,ja też narzeczonego tutaj opłakuję.Napisałaś,że starasz się
              na co dzień nie pokazywać ludziom swojego bólu,mimo,że on w Tobie jest, i że
              wciąż powtarzasz sobie,że dasz radę.Myślę,że większość z nas na co dzień
              postępuje podobnie.Każdego dnia staramy się dać sobie radę.Ja też nie płaczę
              cały dzień,pracuję,prowadzę swoją własną małą firmę, nawet zdarza mi się
              uśmiechnąć do ludzi.I też robię co mogę,żeby dać sobie radę.Ale to nie zmienia
              faktu,że cierpię strasznie,że męczę się z tym wszystkim,że obrazów śmierci nie
              potrafię wymazać ze swojej głowy,że miewam koszmary-rzadko na szczęście-ale
              miewam, że nieustannie dopada mnie taki lęk,iż mam wrażenie,że już nie wstanę
              nigdy albo zaraz zwariuję.I gdzieś te emocje muszą mieć ujście.Tu, na forum,jest
              właściwe miejsce na to,żeby dać upust swoim smutkom, poużalać się nad sobą i nad
              innymi,rozczulić się,wyrazić swoje wątpliwości i obawy,wymienić
              doświadczeniami.Jak się czyta wpisy poszczególnych osób, to widać,że każdy ma
              takie lepsze okresy,kiedy dzieli się nadzieją z innymi, i te gorsze,kiedy sam
              potrzebuje wielkiego wsparcia.Tu mamy prawo być sobą,okazać ten ból, który w nas
              jest,nasz strach o to,czy damy radę.
              I każdy ma prawo pisać co czuje.Natomiast,jak pisałam,drażniące są rady "weź się
              w garść".Każda/y z nas to wie.Tylko to naprawdę nie zawsze zależy od nas.A są i
              takie tragedie,kiedy najpierw musimy same siebie przekonać,że w ogóle mamy prawo
              żyć,że mamy w ogóle chęć i siłę,żeby walczyć o siebie.Dlatego rozdrażniły mnie
              rady Groszka.Zapalam lampki,wożę kwiaty i kiedy mogę staram się uśmiechać.W
              jakiś sposób i to pomaga,owszem.Ale nie na tyle,żeby przestać wyć z bólu i tęsknoty.
          • annubis74 Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 18.12.09, 14:00
            Karolino, jeśli słowa "dam radę" dodają Ci siły i pozwalają mierzyć
            się z rzeczywistością to powinnaś je sobie powtarzac jak najczesniej
            to Twój sposóbprzeżywania żałoby, Twój sposob na ból do którego masz
            prawo
            tak jak każda z ans ma prawo do swojego sposobu
            wiesz ja kiedyś też myślałam że jestem dzielna, ze wszystkim sobie
            poradzę, dziś widzę ze to były maleńkie trywialne problemy a śmierć
            mojej Mamy, z którą muszę sobie radzić co dnia, pokazała mi moją
            słabość. Codziennie wstaję, zbieram się "do kupy" z kawałków, trwam
            dla mojej rodziny. Jest pewnie lepiej niż 2-3 miesiące temu a z
            drugiej strony gorzej.
            • kalincia chcę tylko, żeby wrócił.. 19.12.09, 19:33
              chcę tylko, żeby wrócił..
              żeby ponownie tu był, przytulił i powiedział "dasz radę" ..
              • mocnakrysia Re: Jest mi bardzo żle 07.01.10, 19:51
                Im dalej od śmierci mojej mamusi tym gorzej. To prawda jak piszecie że każdy
                swoją żałobę musi przeżyć na swój sposób i nie wolno mu w tym przeszkadzać ani
                pocieszać w stylu " bierz się za życie". Ja takich ludzi mam ochotę rozszarpać,
                lubię jak ktoś jest blisko mnie ,pozwala mi mówić o mojej mamie, czasem pogłaska
                mnie, przytuli. Pisząc i będąc na tym forum tak właśnie czuję, waszą obecność,
                mogę mówić o mamie do woli a wasze odpowiedzi głaszczą i przytulają.Jest mi w
                tej chwili bardzo żle, strasznie za mamą tęsknię, brakuje mi rozmów z nią,nie
                mam się kogo poradzić w ważnych sprawach, mama zawsze umiała znaleść jakiś złoty
                środek na każdy problem. Koleżanka powiedżiała mi że płacząc i ropamiętując mamę
                nie pozwalam jej odejść tak naprawdę. A to nieprawda, mój płacz jest wyrazem
                mojej wielkiej miłości do niej. Dobrze że znalazłam to forum, szczęście że
                jesteście - wyrozumiałe ,choć tak samo obolałe i skrzywdzone. Pozdrawiam
                wszystkich i piszcie ,bo wasze słowa to balsam dla nas tu wszystkich.
    • olaopolanka Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 07.01.10, 19:57
      Krysiu,mam takze bardzo zle dni, bardzo tesknie za moja Mama,zawsze o tym czasie
      buszowalam po sklepach, aby kupic Jej jakis prezent na urodziny,ktore obchodzila
      15 stycznia, a teraz moge Jej tylko polozyc swieczke na grob, to mnie kompletmie
      rozwala.
      • agalt Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 07.01.10, 21:22
        Czasem ból i rozpacz są nie do zniesienia... Dla mnie to było
        pierwsze Boże Narodzenie bez J. Nie wiem, jak zdołałam je przeżyć.
        Kiedy jeszcze mówił, powiedział "to tylko trochę czasu i odległości
        włozonej między nas". Ja mu wierzę. I staram się być wdzięczna. Jak
        pomyślę, że mogłam go po prostu nigdy nie spotkać, to naprawdę
        jestem wdzięczna Bogu za taki dar. Że się spotkaliśmy, że J mnie
        kochał. Że ja mogłam kochac jego...
        I wiem, że on nie chce, żeby było mi źle. Przysnił mi się zaraz po
        pogrzebie. Prowadził mnie jakąś górska ścieżką, potem chciał mnie
        wziąć na ręce. Ja sie nie zgodziłam, bo dłonie miał takie wychudzone
        jak w ostatnie dni w szpitalu. Powiedziałam, że musimy poczekać, aż
        wrócą mu siły. W tym snie wiedziałam, że wrócą choć wiedziałam też,
        że nie żyje. A potem powiedział, że mogę go zawsze mieć przy sobie,
        kiedy tylko chcę. Rozmawiam z nim i myślę, że mi odpowiada. Ale to
        nie zmniejsza tęsknoty, ani poczucia, że ta odległośc i ta ilość
        czasu... Czasoprzestrzeń mierzona bólem...
        Ciężko...
        • mocnakrysia Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 08.01.10, 15:31
          Jest mi bardzo żle , ciągle za nią płaczę , czuję się półżywa, życie i wszystko
          co robimy jest bez sensu. Dziś mi się też śniła i mówiła ze jej też tam jest
          żle. Miałam wrażenie że siedzi obok mnie na łóżku i jest smutna. Kochana mamusiu
          gdzie jesteś? Czy moje dalsze życie upłynie w bólu i tęsknocie za tobą? Tobie
          jest żle , mnie jest bardzo żle a nie możemy być razem. Już nigdy nie będziemy.
          • agalt Re: jest mi źle, mam dosyć wszystkiego .. 08.01.10, 20:56
            Krysiu kochana,
            ja rozumiem, że Twojej Mamie jest źle. Ty tez byłabyś nieszczęśliwa,
            gdybys patrzyła na tak wielki ból swojego dziecka i nie mogła mu
            pomóc. Ona Cię widzi. Widzi, że cierpisz.
            Nie chcę Cię nawracać. Bo nawrócić sie trzeba chcieć SAMEMU. Nikt
            tego nie zrobi za nas.
            Ale chciałabym, żebyś popatrzyła przez moment na wszystkie chwile,
            które spędziłaś z Mamą. Musiała byc wspaniałym Człowiekiem.
            Przypomnij sobie Wasze rozmowy, poczucie bliskości, przyjaźni,
            poczucie bezpieczeństwa, jaki Ci dawała. To dar mieć wspaniałych
            rodziców. Czasem to wielki dar po prostu MIEĆ rodziców. Kuzynka
            mojej koleżanki umarła kilka dni po urodzeniu drugiego dziecka. Ten
            maluszek pewnie nie rozpacza tak jak my. Ale też nie doświadczy tego
            szczęścia, które Tobie było dane i które uważałaś za zagwarantowane.
            Kiedy jest mi źle, staram się przypominać chwile, kiedy byłam
            najbardziej szczęśliwa. Pewnie, że łzy same płyną. A serce ściska
            się z bólu, I ogromnie ciężko żyć ze świadomością, że szczęście mam
            już za sobą. Że nigdy nie spotkam innego człowieka tak wielkiej
            dobroci, mądrości i łagodności jak J. Ale spotkam J. On by mnie nie
            zostawił. Twoja Mama Ciebie też nie. Kiedyś przytulisz się do swojej
            Mamusi i obie będziecie szczęśliwe. A na razie muszą nam starczyć
            piękne wspomnienia. I wdzięczność dla tych i za tych, dzięki ktorym
            je mamy.
            Przytulam Cię najcieplej jak umiem
            a/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka