27.03.10, 22:06
kiepski dzień.. ostatnio same takie :( ktoś, kogo uważałam za
przyjaciela, zawiódł tak bardzo, że pociekły łzy.. zabolało,
poczułam się jak mała bezbronna dziewczynka, która kolejny raz
oberwała od życia :(

zawsze w takich sytuacjach chce mi się wyć i krzyczeć najgłośniej
jak potrafię, że mam dosyć tego świata bez niego [*] on zawsze
pomógł, zawsze znalazł jakieś rozwiązanie, a teraz zwyczajnie sobie
nie radzę i gdy kolejny raz zawodzę się na ludziach, to czasem
żałuję, że nie mogę zamienić życia i śmierci.. wczoraj pomyślalam,
że szkoda, ze ten chłopak, który tak bardzo zranił, nie umarł
zamiast Kamila.. tak byłoby dla mnie lepiej.. tak, wiem, nie
powinnam tak myśleć, nie ode mnie to zależy..

ale nie ukrywam, że bardzo bym chciała, żeby wspaniały chłopak żył,
a cyniczny, udający przyjaciela nie..
i mam to gdzieś, że tak nie wypada...
czasem są takie chwile, że chyba nie powinno zdradzać się swoich
myśli..
Obserwuj wątek
    • gwiazdec_zka Re: myśli.. 27.03.10, 23:06
      Droga Kalinciu,
      takie myśli przychodzą, bo to jest odczucie potrzeby sprawiedliwości, bo czyż nie bylo by sprawiedliwiej, gdyby sami dobrzy i wspaniali ludzie mogli byc szczęśliwi? A ci, którzy potrafia ranic do bólu, żeby to oni troche też pocierpieli? Niestety rzeczywistosc jest taka, że tacy cyniczni ludzie zazwyczaj w swoim zyciu maja wszystko w porzadku...
      Ja też doswiadczylam utraty przyjaciela, w ktorym myslalam, że bede miec oparcie...
      Bardzo mnie zranil tez tym, że ze śmiercia Mojego Ukochanego i on zniknal z mojego zycia bez slowa otuchy.. A raczej nawet z pogarda dla mojego bólu i cierpienia...
      Koniec końcow zniknał z mojego życia i jakoś to przezylam, jakos znioslam te kolejna jeszcze strate, chociaz bylo ciezko. Przezylam tę strate, bo widac latwiej bylo pogodzic sie z odejsciem przyjaciela niz z odejsciem Mojego Ukochanego z czym sie jeszcze nie pogodzilam...
      Życze Ci dużo sily, bo mimo, że otaczaja nas pseudo przyjaciele, ktorzy potrafia dolozyc swoje trzy grosze do naszego bolu, to sa i jeszcze dobrzy ludzie... Życze Ci takich jaknajwiecej którzy dadza Ci Swojego wsparcia.
      I ja przytulam Cie dzisiaj bardzo mocno...

      Wierzę, że Twoj Kamilek zadba o to, żeby pojawila sie na Twojej drodze osoba, która bedzie bardzo mocnym oparciem, kimkolwiek by ona nie byla...
      • kalincia Re: myśli.. 27.03.10, 23:23
        dzięki :)

        to chyba jakaś ironia losu, że najlepsi odchodzą, a ci dwulicowi i
        chamscy żyją i mają się dobrze :/
        ten chłopak, którego uważałam za przyjaciela, w bezczelny sposób
        wykorzystał moją ufność, a za moimi plecami wyprawiał takie rzeczy,
        że masakra.. zaufałam mu, naiwnie wierzyłam, że jest w porządku, że
        jest wartościową osobą.. jak bardzo się pomyliłam:(
        Kamil nigdy nie zrobiłby czegoś takiego jak on..

        tez zauważyłam, że ludzie znikają w obliczu tragedii.. zostają ci,
        na których można liczyć..
        osoba, o której piszesz, nie była przyjacielem, jakby nim była, to
        by nigdy nie zniknęła..

        również życzę, by w Twoim życiu pojawiały się szczere i
        przyjacielskie osoby :)
        • margolka-and-more Re: myśli.. 28.03.10, 00:40
          Może czasem jest tak, że ten świat na Nich nie zasługiwał... Na moją K.
          nie zasługiwał na pewno. Wypełniają tu swoją anielską misję, uczą nas
          uśmiechu, potem muszą odejść tam, gdzie będzie im lepiej. Mam nadzieję,
          że tak jest... Bo dobro powinno być z dobrem, światło obok światła. Mi
          już o siebie nie chodzi, mogę usiąść pod drzewem w parku i czekać na
          koniec świata. Byle Jej było dobrze Tam. Wszystko inne - mniej ważne.
          • gwiazdec_zka Re: myśli.. 28.03.10, 13:30
            Kalinciu, napisałaś:

            >"zaufałam mu, naiwnie wierzyłam, że jest w porządku, że
            jest wartościową osobą.. jak bardzo się pomyliłam:(
            Kamil nigdy nie zrobiłby czegoś takiego jak on.."<

            Widzisz, ten mój pseudo przyjaciel, ktory odszedł bez słowa, też mowił o mnie rzeczy za moimi plecami, których nigdy bym sie nie spodziewała... I mogę sobie pluc w brode, że zaufałam, że pomyliłam się, i że nie posłuchałam Mojego Kochanego, który od początku go nie lubił... Kiedy pomyślałam sobie, "Nie myliłeś się co do Niego, Kochany..." i ból stawał sie jeszcze wiekszy... Bo jakże ja myliłam sie, kiedy myślalam, że jest wartosciowym czlowiekiem... Bo jakze liczylam na jego wsparcie... Ale Kochany Moj wiedział, wyczuł to, a ja przekonałam się na własnej skórze...
            Nasi Kochani, tacy dobrzy i wspaniali nigdy nie zadali by nam takich krzywd...
            Ale nie możemy zrobic nic innego, jak tylko przejsc obok tego... Z wiedzą, że tacy ludzie nie zasługuja na nasza przyjaźń... Tyle, że ja znam siebie, gdyby tan mój "pseudo" przyjaciel przyszedł kiedyś do mie z roztrzaskanym sercem, po tym jak on zniknął, to ja i tak nie odwróciłabym się od niego, bo wiem jak bardzo moze bolec i jak bardzo wsparcie, obecnosc kogos zaufanego jest potrzebna... Bo my juz wiemy - oni jeszcze nie...
            Mój Najdroższy nie mogł znieśc tego, że płaczę... Moje łzy bolaly Go tak jak mnie... Robił wszystko, żebym tylko nie byla smutna, kiedy bolalo... A kiedy nie bylo juz rady, rozwiazania, ustami zcałowywał lzy z moich oczu i policzków...
            Nie wiem jak mogł pomyślec, że kiedy odejdzie, mnie nie bedzie bolalo... Bo zranil mnie tez swoja śmiercia przerażliwie...
            Ale nie wierze, że moglo by to byc celowe... Wiem, że gdyby mogł, otarł by ustami moje łzy...

            Margolciu, napisałaś, że mogłabys usiasc pod drzewem i czekac na koniec swiata... Chciałąbym tak moc... Ale niestety trzeba wstac rano do pracy i trwac tutaj dalej mimo, że wydaje sie to nie do przezycia...
            Tak jak napisalas, nasze Aniołki spełniły tu juz swoja misje... Nauczyły nas miłości... Ale nasza misja widocznie nie dobiegla jeszcze konca. Tak myślę sobie, że trzeba wstac spod tego drzewa i zrobic w zyciu coś dobrego, żeby Bog dał nam miejsce kiedys tuż obok naszych Ukochanych...
            Tylko tak bardzo trudno spod tego drzewwa wstac, kiedy nie ma sie sił...
            Może nasi Kochani z góry spojrza na nas i pomoga nam znależc chocby malenka sciezke naszej misji tutaj, bo ja bladego pojecia nie mam, co moja misja jest...

            Przytulam Was mocno...
    • czarnylukas_turek Ukatrupię 28.03.10, 22:17
      Też tak miałem.Dziewczyna w której się kochałem powiedziała że jestem
      żałosny jak się nad sobą użalałem po śmierci mamy. Teraz na szczęście
      wszyscy mi wiszą,zwłaszcza kobiety, i jak któreś z "przyjaciół"
      wejdzie mi w drogę, czyt. będzie coś chciał/a uzyskać moim kosztem, to
      zdekapituję jak predator
      • kalincia Re: Ukatrupię 29.03.10, 17:16
        może racja, że niektórzy są za dobrzy dla tego świata.. tylko, że
        świat dzięki nim był piękniejszy..
        to on pokazywał mi jak żyć, jak żyć z optymizmem i wiarą w świat..
        pokazał i odszedł, a ja tak się gubię, że brak słów..

        po jego śmierci spotkałam kogoś, z kim miałam okazję być. nie
        chciałam, to było za mnie wcześnie, nie potrafiłam, ale bardzo
        polubiłam tego chłopaka. może przyjaźń to za wielkie słowo, ale
        zaufałam mu i uważałam za dobrego kolegę. a on okazał się nic nie
        warty... za moimi plecami umawiał się z moimi koleżankami,
        bezczelnie je zaczepiał, przedstawiając się jako mój dobry kumpel..
        no ludzie, brak słów..
        bardzo szukał dziewczyny, był już zdesperowany, ale sposób, w jaki
        to robił, okazał się po prostu bezczelny, chamski .. pokazał, że ma
        gdzieś moje uczucia, byle tylko osiągnąć swój cel - znaleźć
        jakąkolwiek dziewczynę..
        • gwiazdec_zka do Kalinci 29.03.10, 18:24
          Każdy z nas czuje się chyba teraz bardzo zagubiony...
          Ja czasem nie wiem, co mam myslec... A myśli mam różne...

          Nie napiszę ci, nie przejmuj sie, bo to głupie, bo sama potrzebowałabym mnustwo czasu żeby jakos przejsc obok tego.
          Wiem, że przy tej naszej ogromnej ranie, każde choby kolejne maleńskie drasniecie powoduje niewysłowiony ból...
          Tamten chłopak wogóle nie powinien był doprowadzac do tego, żebyscie byli razem, kiedy nie bylas gotowa.
          Mówią, że najlepszym lekarstwem na stara milosc jest nowa... Ale to nie jest zwykle rozstanie, a nasza milosc nigdy nie bedzie stara...
          poza tym my wiemy, że tylko nasi Ukochani mogli by złagodzic nasz bol...
          Wiekszośc ludzi nie potrafi patrzyc na zycie tak jak my. Nie cenia drugiego czlowieka. Nie wiedza, że bardzo ważne jest to, że jeżeli ktoś zostaje obdarowany zaufaniem, naszym zaufaniem, to wymaga to to wymaga odpowiedzialnosci od osoby ktora ow naszym zaufaniem zostaje obdarzona. I to jest wazna zasada z normalnych relacjach miedzyludzkich. A gdy osoba taka styka sie z kims z tak bardzo roztrzaskanym sercem i decyduje sie jednak wejsc w jej zycie, powinien wiedziec ze wymaga to od niego duzej odpowiedzialnosci... zbyt krusi jestesmy, zbyt poranieni...

          Nie tak ten świat powinien byc urzadzony, nie tak...

          Wiem, że Ci ciężko, teraz jeszcze bardziej...
          Ale tak jak napisałam na początku, wierzę, że Twój Ukochany postawi kogoś na Twojej drodze, może przyjaciela, może przyjaciólke... Jakąś Opokę, żebyś mogła się wesprzec.

          I dzisiaj mocno Cie przytulam, Kalinciu.
        • czarnylukas_turek Re: Ukatrupię 29.03.10, 22:36
          Ja aż taki desperat nie jestem :-P, już to że palę mnie dyskwalifikuje
          w waszych oczach, a i bezrobocie też :-/
    • amfaber99 Re: myśli.. 30.03.10, 11:05
      Droga Kalińciu !
      "Wielkanoc to czas otuchy i nadziei.Czas odradzania się wiary w siłę
      Chrystusa i drugiego człowieka.
      Zyczę Tobie oraz całej Twojej rodzinie ,aby Swięta Wielkanocne
      przyniosły radość oraz wzajemną zyczliwosc.
      By stały się żródłem wzmacniania Ducha Swiętego .Niech
      Zmarwychwstanie ,które niesie odrodzenie napełni Cię pokojem i
      wiarą,niech da siłę w pokonywaniu trudności i pozwoli z ufnością
      patrzeć w przyszłość..."*

      pozdrawiam serdecznie Anna Maria Faber



      * Zródło : Misje Braci Mniejszych.
      Działalnośc misyjna prowincji Wniebowzięcia NMP w Polsce
      + ja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka