tilia7
10.04.10, 16:17
Słyszę dzisiaj najprawdziwszy Chichot Historii.70 rocznica
Katynia.Miejsce,które już od tylu lat kojarzy się z tragedią i ogromną dla
Polski stratą,po raz drugi stało się miejscem tragedii i ogromnej straty.I ci
ludzie,którzy chcieli oddać hołd ofiarom,swoim bliskim.Nie myśleli chyba,że
lecą na tak osobiste i ostateczne spotkanie.
Drugie skojarzenie,to średniowieczne "Dance macabre" czyli "tańce Śmierci"- a
w korowodzie tanecznym dorośli i dzieci,biedak i król,kurtyzana i papież.Nic
nas przed Nią nie ochroni - wiek,majątek,stanowisko.Kto się urodził-umrze.Może
to jedyny sens i porządek Wszechświata.
Trzecia refleksja a właściwie uczucie,to rozgoryczenie.Bo dziś wszyscy mówią o
Wielkiej Tragedii,bo obcy ludzie płaczą po obcych ludziach,bo wielka żałoba,bo
zginęli znani,poważani,cenieni.A gdyby ktokolwiek z nas,tu obecnych,wyszedł do
tych ludzi palących dziś znicze i chciał wykrzyczeć swoją własną Wielką
Tragedię - patrzeliby z niezrozumieniem,konsternacją,zażenowaniem,zdziwieniem...
A przecież ZAWSZE umiera NAJWAŻNIEJSZY człowiek.Zawsze DLA KOGOŚ najważniejszy.