Dodaj do ulubionych

Moja Marcelka...

12.10.10, 23:11
Witam, jestem mamą Marcelki, która zginęła ponad 2 lata temu, rażona piorunem, wraz ze swym Przyjacielem. Mieli niespełna 20 lat. Obydwoje wspaniali- inteligentni ponad normę, piękni, zyczliwi i kochani...
Nie mogę się otrząsnąc po tej tragedii. Moje Dziecko wyszło z domu na imprezę coroczną ze Znajomymi, a następnego dnia otrzymuję wiadomośc, że już Jej NIE MA...
Żyjemy w miarę normalnie, mamy jeszcze dwóch Synów, ale przecież wiadomo, że nie można jednego Dziecka wymienic na drugie. To, co mnie najbardziej dobijało, to "pocieszenia" Znajomych, że przecież mamy jeszcze Synów. No i co z tego, skoro NIE MAMY Córeczki? Córeczki, która byał nie tylko Dzieckiem, ale Najlepszą Przyjaciółką? Która mimo swoich zaledwie 19 lat była wyjątkowo dojrzała, potrafiła doradzic, lepiej, niż niejeden doświadczony dorosły? Kóra potrfaiła cieszyc się życiem i czerpac z niego, ile się da? Którą zapamiętalażdy, kto Ją chocby odrobinę poznał?!
Dziś właśnie mi się śniła- wstała z trumny- była tka zimna, ale taka kochana. Nasze życie toczyło się normalnie. Teraz jets ciężko, ale wydaje mi się, że Ona czuwa nad nami, nasza wiara nam pomaga, bo jak inaczej przeżylibyśmy śmierc ukochanego Dziecka? Musi byc blisko, tuż obok. Ja tego nie czuję, ale mój Mąż twierdzi, że często czuje Jej obecnośc- jakby była tuż obok... Ja tego nie podczuwam, ale miałam i mam wiele dowodów na różna tzw zbiegi okoliczności- to Marcelka nam pomagała, wierze w to mocno.
Nie myślałam, nigdy wten sposób, dlaczego NAM się to przytrafiło, dlaczego Bóg Ją zabrał, nie miałam żalu do nikogo, ale jest mi tak bardzo ciężko.Wierzę, że Bóg chciał Ją przed czymś ochronic... Ale cóż może byc gorszego od śmierci? I dlaczego nie mogę myślec, ze w życiu mogło spotkac Ją coś dobrego, tylko "uciekła" przed złem?
Miała tyle planów na przyszłośc... Wszystko robiła w biegu- chciała jak najwięcej przeżyc, zobaczyc, dotknac. Była ciekawa świata. Bradzo dużo czytała.
Kilka lat temu miałam obsesję na punkcie trezciego Dziecka. Nie mogłam dośc długo zajśc w ciążę, w końcu udało się. Teraz WIEM,że to był PLAN. Musiłam urodzic Synka, bo miałam stracic Córkę. Może to źle sobie tłumaczę, ale tak to czuję. To Błażej mobilizował nas do normalnego życia. Poza tym jest odzwierciedlaniem Marcelki- wyjątkowo grzeczny, poukładany, super inteligenty, pracowity. Nie mogę narzekac na starszego Syna, nie ma z Nim kłopoów, ale jest inny, niż Ona. Nie wymagam zresztą, żeby była taki sam. Nigdy nie porównywałam Go z Marcelką nie dałam odczuc, że chciałabym aby był do Niej podobny.
Codziennie chodzimy na cmentarz, ale jakoś nie odbieram tego, ze Ona tam jest. To "tylko" ciało. Wierzę, ze dusza jest przy nas...
Zapalamy znicze, bo kochała świeczki. Jeździła do Taize...
Podaję linka do strony na NK. NK, które niegdyś krytykowałm teraz daje mi siłe, bo tyle tam wpisów od wspaniałych Ludzi...

nk.pl/profile/1607266

Wiele by jeszcze pisac, ale na to potrzeba czasu...
Pozdrawia serdecznie, Iwona.
Obserwuj wątek
    • first.marionetka Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 07:43
      Witaj Iwonko,

      Ja rozstałam się z ukochanym Synem.
      Wierzę, że na chwilę, że się spotkamy.

      Czas nie leczy ran, czas pozwala przyzwyczaić się do bólu.... potwornego bólu.

      Buntuję się wewnętrznie, nie potrafię się pogodzić.... a życie idzie swim torem, tylko ja zwolniłam i wciąż oglądam się za siebie, z nadzieją, że Go tam zobaczę.

      Iwonko, chyba dopiero wtedy, jak oswoimy ten b ó l, przychodzi wiara, że są blisko, że jest im dobrze, że żyją ,tylko inaczej niż my... wtedy jest lżej.....
    • karolina1958 Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 08:05
      Droga mamo Marcelinki wiem co przezywasz i jak to bardzo boli ta strata juz nigdy nie bedzie tak jak bylo,zycie wywrocilo sie o 180 stopni.Zadne dziecko nie zastapisz tym dzieckiem utraconym,kazde dziecko jest wyjatkowe.pozostaje pustka,rozpacz i rozpamietywanie!Stracilam rowniez ukochanego synka,synka chorego,ktory nigdy nie mial szans na zycie,ale dozyl prawie 16 lat i tez chodze codziennie na cmentarz i nie moge uwierzyc,ze on tam lezy w tej ciemnej ,zimnej mogile.............nie umiem plakac przy jego grobie.Dbam o porzadek,o to zeby swiatelko nie zgaslo,o to zeby byly zawsze piekne biale kwiaty,ja zyje iluzja,ja stale mam nadzieje,ze moj syn wroci,a nie ma Go juz 10 miesiecy!Moje zycie stalo sie puste bez celu,chociaz mam dorosla corke i wnuki,ale mojego ukochanego chorego syna juz nie ma !Moje serce ukochalo najbardziej tego ,ktorego Bog powolal do siebie,zycie.........dlaczego gdy kogos tak bardzo pokochasz,tracisz to co najcenniejsze! wiem,ze moj syn opiekuje sie nami,tylko nie chce mi sie przysnic,a marze o tym calym moim zbolalym sercem.Chcialabym Go zobaczyc czy jest szczesliwy,czy wstal z wozka !!!!!!Karolina
      • proy0311 Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 10:23
        Droga Iwonko . Pozwól mi wirtualnie Cię przytulić.Poczuć Twoją tęsknotę Twoją nadzieję Twoją wiarę Twoje oczekiwanie i razem z Tobą iść . Przytulam
        • tilia7 Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 16:42
          Światełko dla Twojej Marcelki (*)(*)(*)
          A Ciebie przytulam z całego serca
          • agalt Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 21:18
            Światełko dla Twojej Córeczki (*)
            Ogromnie Ci współczuję
            • margolka-and-more Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 21:40
              Marcelko, Marcelko... (*)(*)(*)
              • kopciuszek125 Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 22:46
                Światełko dla Marcelki (*)(*)(*)(*)
    • grazyna1965 Re: Moja Marcelka... 13.10.10, 22:54
      Iwonko, przytulam Cię mocno. A dla Marcelki zapalam światełko. Wiem co czujesz..moja Patrynia zginęła 32 miesiące i 10 dni temu. To niekończący się koszmar, z którego nie ma ucieczki, nie ma wyjścia. O pogodzeniu mowy nie ma, a z tym oswojeniem bólu to..też nierealne. No bo jak oswoić tęsknotę, która rozrywa mnie na kawałki? Nie sposób..
      Wymyślam sobie każdego dnia inną teorię, ale każda upada. Nie mogę tego ogarnąć..ale wciąż żyję. Wbrew wszystkiemu. Patra to moje jedyne dziecko, moje Światełko, mój Cud. A teraz jest tylko ciemność..
      Grażyna,mama Patryni
      • iwonak36 Re: Moja Marcelka... 14.10.10, 08:12
        Drogie Mamy, dziękuję serdecznie za dobre słowa... Wiem, ze wiele Osób cierpi po stracie, nie tylko Dziecka... Wiem też, jak ważne są słowa płynące z serca, które chcą pocieszyc i obdarzyc wsparciem. Nie zdołałam przeczytac wszystkich wpisów na forum, zrobię to jednak niebawem. Również i ja jestem z Wami, współczuję i przytulam wszystkie cierpiąc Mamy, Córki...
        wYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE Z CZASEM BĘDZIE NIECO ŁATWIEJ, ŻE już nie będę CAŁY CZAS myślała o ytm, co się wydarzyło, ze ochłonę, ale nic z tego Nie ma sekundy, żeby Marcelka ie gościła w mojej głowie. Pracuję i funkcjonuję z ciągłą myślą o mojej Córeczce...
        Moje drogie, czy po przeczytaniu tego, co Marcyśka napisała na NK, nie wydaje Wam się, że tak jakby czuła, że nie pożyje długo? Zresztą często o tym mówiła... Twierdziła, ze od Niej to ja się Wnuków nie doczekam, bo tak długo to Ona żyła nie będzie... Naprawdę żyła w ciągłym pędzie i z wielką chęcią poznania i zobaczenia jak najwięcej...
        Marcelka lubiła bardzo książki Coelho. Pomimo Jej namów - nie przeczytałam, bo wydawało mi się, że jest dla mnie zbyt trudny. Sięgnęłam po Niego dopiero po Jej odejściu i okazało isę, że wcale nie jest trudny, a wręcz przeciwnie- pomogły mi w dużym stopniu...
        Na 4 książki, które Marcelka wypożyczyła jako ostatnie z biblioteki, 3 mówiły o śmierci...
        W tym też chyba coś jest...
        Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wsparcie. Iwona, Mama Marcelki.
        • first.marionetka Re: Moja Marcelka... 14.10.10, 10:57
          Iwonko, piszesz:
          jakby czuła, że nie pożyje długo? Zresztą często o tym mówiła... Twierdziła, ze od Niej to ja się Wnuków nie doczekam, bo tak długo to Ona żyła nie będzie...

          Tak, czują to, że szybko trzeba wracać.... a nam tak trudno ogarnąć " dlaczego"...... dlaczego te wyjątkowe dusze mieliśmy tylko na chwilę....
        • martens.1 Re: Moja Marcelka... 19.10.10, 10:24
          Pani iwonak36,dopisze kilka słów,bo zaciekawiło mnie to co Pani napisała,ze córka jakby czuła że odejdzie,być może to prawda.
          Mój tata kilka dni przed swoją śmiercią dużo mówił do mamy o śmierci,że jak ma umrzeć żeby to było szybko żeby nie cierpiał,tyle rzeczy mówił o śmierci, nikt nie przemyślał ze to naprawde nadejdzie:( dopiero potem przytaczając słowa taty zrozumieliśmy ze tatko czuł.Pozdrawiam.
    • agawyzga Re: Moja Marcelka... 14.10.10, 08:21
      Jestem z tobą mamo Marcelki,moja córeczka tez miała 19 lat kiedy odeszła z tego smutnego świata.Dobrze wiem co czujesz...twoje myśli moimi myślami...twój smutek...naszym wspólnym smutkiem...
      Światełko dla twojej córeczki, trzymaj się...w tym trudnym dla nas czasie,.
      Agnieszka-mama Madzi
      magdalenawyzga.pamietajmy.com.pl/index.php
      • kalincia Re: Moja Marcelka... 17.10.10, 16:12
        przykro mi, że taka mloda dziewczyna odeszła.. tak to już niestety jest, że najpierw odchodzą najlepsi.. przeglądalam tego linka do nk, którego Pani podała.. niesamowite, ilu ona miała przyjaciół i ile osób ją kochało i nadal kocha..
        • martens.1 Re: Moja Marcelka... 19.10.10, 10:17
          Bardzo Pani wspułczuje :(( piękna dziewczyna,taka młoda,to okropne.
          Wiele razy patrząc na synka zastanawiałam się jak można by było przeżyć śmierć dziecka,nie jestem wstanie wyobrazić sobie Pani bólu.
          światełko dla Marcelki [*]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka