agulek-1979
28.09.16, 14:43
Witam Serdecznie. Nie umiem o tym mówić, ale chce napisać. Może, będzie lżej...........
Mam 36 lat, 3 letniego synka. Pięć lat temu pochowałam tatę, umarł w ciągu tygodnia od objawów choroby. Prawdopodobnie był to szpiczak mnogi, taka odmiana raka krwi. Ponoć, ciężka do wykrycia. Rok póżniej, zmarła moja mama, poddała się, załamała, nie chciała słuchać, że ma dla kogo żyć. Mówiła tylko o tacie..........też odeszła szybko, chorowała na serce, od dziecka. Zabrało ją pogotowie, a parę dni póżniej, już jej nie było. Ja, siostra i brat długo nie mogliśmy się z tym pogodzić. Mój brat chory na Schizofrenie, leczył się brał leki. Jakoś żyliśmy, każdy miał swoją rodzinę, swoje życie... ale trzymaliśmy się razem, bo nie mieliśmy już rodziców. Od Czwartku zaczeło się coś dziać z moim bratem ( nie wiem, może na tle nerwowym, wróciła choroba ) myśleliśmy że komuś zrobi krzywdę,był agresywny, bratowa poszła z nim do lekarza, dostał leki...... wyprowadziła się, z 1,5 synkiem i w ciąży w 8 miesiącu, bo się go bała, nie dziwie się jej. Powiedziała żę wróci w Piątek... jak będzie brał leki. Został z nim kolega, który wynajmował u nich pokój. Mój Kochany Braciszek............ w Poniedziałek stanął na barierce balkonu na 9 piętrze i skoczył. Powiedzcie, jak mam teraz żyć.......... mineło dwa tygodnie.