Wina i kara

IP: 212.160.111.* 02.04.08, 14:25
Czy ja zabiłam Podałam małą dawkę morfiny tak jak zalecił lekarz. Tato
cierpiał okrutnie ,miał raka trzustki ,wychudł do granic możliwości przestał
mówić, jeść, nawet krople picia przełykał z trudem, baliśmy się by się nie
zachłysnął. Odszedł we śnie ,spałam ,tylko w sugestywnym śnie żegnał się ze
mną. Nie potrafię pogodzić snu i rzeczywistości.
    • miacasa Re: Wina i kara 02.04.08, 23:27
      zabijał rak trzustki, śmierć była już ukojeniem, końcem cierpienia, którego nikt
      nie jest w stanie sobie wyobrazić, jesienią straciliśmy bliska osobę chorą na
      ten nowotwór, na niego nie ma sposobu
      • Gość: purpurowy Re: Wina i kara IP: 212.160.111.* 03.04.08, 11:56
        dzięki . nie potrafię odpuścić sobie , że zabrałam Mu może parę chwil może
        dzień, morfina obniża ciśnienie a i tak miał niskie ,upośledza oddychanie a i
        tak miał kłopoty- przecież to widziałam. miał i plamy opadowe rozumiałam ,że to
        zapowiedź śmierci. Wszyscy gdybają.. a ja byłam tą ostatnią.Będę się trzymać
        waszych słów bo zwariuję
    • 999mamuska Re: Wina i kara 06.05.08, 12:07
      Morfina-zadaję sobie podobne pytania.czy to morfina zabiła moją
      córkę.Wszyscy twierdzą,że nie,że pomagała jej w cierpieniach,ale
      odkąd zaczęła ją brac,wszystko potoczyło się
      błyskawicznie.Błagałam,żeby jej to odstawili-bezskutecznie.A na
      dodatek sposob w jaki podawali morfinę w szpitalu-zgroza.Ja na
      jeden zastrzyk poświęcałam 2 minuty,bo tak mnie nauczono,w szpitalu
      siostrom się spieszyło,a ja ze łzami w oczach błagałam o
      powolniejsze wstrzykiwanie.Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to,że
      już nie cierpi,chociaż nigdy nie pogodzę się z jej odejściem
      • Gość: Purpurowy Re: Wina i kara IP: 212.160.111.* 06.05.08, 16:51
        Współczuje- strata córki to ból ogromny.Ciągle wydaje mi się ,że morfina
        skróciła życie ,sam sen narkotyczny zabrał mi osobę do tej pory świadomą choć
        umęczoną . Lekarz mówił,że nieziemsko cierpi i trzeba pomóc wyszło na to ,że
        pomóc... umrzeć.Z mojego punktu widzenia każdy żywy lepszy niż martwy.Lekarze
        wiedzieli ,że koniec bliski,dla mnie liczyła się choć jedna sekunda dłużej Będę
        żyć z piętnem zadanej śmierci. Boże może Twoja wiedza pomogłaby innym jeszcze żywym
        • 999mamuska Re: Wina i kara 08.05.08, 11:10
          Ciekawa jestem ile osób myśli podobnie jak my.Wiem jak rżne były
          reakcje mojego dziecka na leki przeciwbólowe,po niektórych
          przestawała byc sobą,ale dopóki mogłam to kontrolowac,jakoś się
          udawało.Oboje z synem baliśmy się podawania morfiny-przekonał nas
          jej straszny ból,który na chwilę ustawał,a póżniej powracał.Dawki
          były coraz większe,a ONA w końcu zapadła w śpiączkę.I co z tego,że
          lekarze twierdzą,że to nie od morfiny-ja nie potrafię w to
          uwierzyc.Pewnie gdyby nie morfina,zabiłaby ją choroba,ale mnie
          cieszył każdy dzień który mogłyśmy spędzic razem,każdy dzień niósł
          mi nadzieję,w którą lekarze nie pozwalali wierzyc.Ja tak liczyłam
          na cud,chociaż czasem zastanawiam się,czy to nie było okrucieństwem
          z mojej strony kazac jej tak walczyc.Ile to biedactwo musiało
          wycierpiec.Musimy się pogodzic,bo po prostu nie mamy innego wyjścia.
          Funkcjonuję na lekach psychotropowych,muszę się dżwignąc dla mojego
          syna.Pozdrawiam,odrzucaj złe myśli,bo inaczej zwariujemy
          • Gość: Purpurowy Re: Wina i kara IP: 212.160.111.* 08.05.08, 15:56
            łez braknie - te oczy ze źrenicami jak szpilki wpatrzone we mnie. Pozwolić na
            cierpienie - pozwolić na życie
Pełna wersja