1 rocznica śmierci mamy

02.10.08, 21:17
3.10 mija pierwsza rocznica śmierci mojej mamy, wciąż nie mogę się z
tym pogodzić, że już jej nie ma...
Jestem ciągle zła na Boga, że tak wczesnie zabrał mi mamę. Nie wiem,
czy jutro na mszy będę umiała się modlić? Czy ta złość kiedyś
przejdzie? A może popełniam grzech, że mam żal do Boga? Nie wiem ....
Ależ to wszystko jest ciężkie!
tak chciałam się wygadać, bo nie mam z kim o tym rozmawiać.
    • kopciuszek125 Re: 1 rocznica śmierci mamy 02.10.08, 21:56
      Biedro_neczko bardzo Cię rozumiem pisz a ja będę czytać to choć na chwilkę
      pomaga czuje się chwilową ulgę. Ktoś kto nie stracił bliskiej osoby nie jest
      wstanie tego bólu zrozumieć. Ja też kiedyś tego nie rozumiałam do momentu jak
      byłam przy śmierci mojej mamy a minął dopiero rok i 4 miesiące.
    • elielieli Re: 1 rocznica śmierci mamy 03.10.08, 17:47
      ja juz nie licze lat. Lzy zaschly ale szloch nie ucichl a na Boga
      dalej jestem zla. On juz na mnie chyba nie.Pozostaje tylko myslec
      ze na prawde jest zycie wieczne.
      • elielieli Re: 1 rocznica śmierci mamy 03.10.08, 17:52
        Zrob mamie prezent, zrob cos dla siebie. Poczuj sie dobrze -ona tez
        sie ucieszy ze jej dzieciak mniej cierpi.
    • biedro_neczka Re: 1 rocznica śmierci mamy 04.10.08, 17:45
      byłam na mszy jakby nieobecna, ksiądz trzy razy wyczytał imię i
      nazwisko mojej mamy i w zasadzie tylko na to czekałam tkwiąc na tej
      mszy.
      Sama nie wiem niby słuchałam co mówi, ale te słowa po mnie spływały.
      Teraz już wiem, że chyba ta złość na Pana Boga nigdy nie minie.
      Muszę na nowo zacząć chodzić do kościoła, bo syn jest już w zerówce
      i ksiądz się dzieci pyta, czy chodzą. Tylko jak ja mam to zrobić?
      Odwalić pańszczyznę?
      Kurcze mama była jeszcze taka młoda (56 lat), przecież jeszcze mogła
      pożyć!
      Młodszy syn wogóle nie będzie jej pamiętał, mi jej strasznie
      brakuje!
      Dlaczego bliscy tak szybko odchodzą? :(
      • elielieli Re: 1 rocznica śmierci mamy 04.10.08, 21:29
        Odwal panszczyzne. Nie przejmuj sie o dzieciaki. Jesli syn jej nie
        bedzie pamietal, to bedzie mu mniej przykro. Tak jak ty myslalas o
        osobach o ktorych ci opowiadano jak bylas mala.Daj sobie duuuuzo
        czsu. Nie patrz ze tu juz rok. Rok to za malo, to o wiele za malo.
        Moja mama miala 50 lat, moj tata 51. Kiedy widze ludzi w bardzo
        podeszlym wieku jestem zla za to co oni tu jeszcze robia. Staruchy,
        ktore nie maja dzieci, wnukow, nawet psa. Mam sasiadke ktora jest
        sama jak palec. Dobrze przedzie. Siedzi w domu i sie nudzi.
        Podglada sasiadow zza zaslonek. Co ona tam robi. Dlaczego na jej
        miejscu nie ma kogos kto musial odejsc i zostawil tyle osob, ktore
        nadal ja/jego kochaja.
        Pozostaje mi wierzyc ze w tym wszystkim jest jakis plan. Ze w koncu
        wszyscy sie spotkamy. Madrzejsi dojrzalsi i szczesliwsi. Trzeba
        tylko ten czs oczekiwania wypelnic sobie satysfakcjonujaca praca,
        zyciem dzieci i rozrywkami. Nie podchodz nigdy do tego na smutno!
        Ostatnie slowa mojej mamy byly: "Pamietaj, idz do kosmetyczki, do
        fryzjera, ubierz sie dobrze i baw sie, bo to wszystko gowna warte!"
        Dodam ci tylko, ze przed choroba byla na dobrej drodze zeby zostac
        jedna z wielu dewotek...
        • biedro_neczka Eelieleli 04.10.08, 21:55
          Dziękuję Ci za te słowa i przemyślenia.
          Bałam się o tym tutaj pisać: mam takie same przemyślenia, dlaczego
          te stare babki, które są o wiele starsze niż była moja mama, chodzą
          jeszcze po tym świecie? Przecież one mają po 70, 80 lat i jeszcze
          mają się dobrze :(.
          Nie życzę nikomu śmierci, ale dlaczego nie umarła jakaś stara baba,
          tylko moja młoda mama :(, :(, :(
          Świat jest niesprawiedliwy!!!!!!
          • elielieli Re: Eelieleli 06.10.08, 14:10
            Ah..nikt nie mowi ze swiat jest sprawiedliwy. Przyznam sie ze nigdy
            o tym nie slyszalam, tylko my nie wiadomo dlaczego liczymy na te
            sprawiedliwosc. Chcialam ci tylko jeszcze powiedziec zebys nie
            wpadla teraz w ten ponury nastroj w okolicach 01.11.
            Spraw dzieciom jakas ucieche. W ogole w tych ponurych miesiacach
            schron sie w ich swiecie.W innych kulturach nie ma takiego ponurego
            siwetowania. Tajemnicy smierci jeszcze nikt nie zglebil,a wiele
            osob uwaza ze zmarli zostali z czegos wybawieni i odchodza do
            lepszego swiata. Pismo Swiete tez tak naucza.
          • 999mamuska Re: Eelieleli 06.10.08, 20:13
            Bo te "stare baby"też są matkami.Jak można tak myślec?Nie potrafię
            Ci współczuc,bo zraniłaś moje uczucia.W tym roku zmarła moja
            córka,miała tylko 26 lat,a została mama 84 lata.Też uważam,że to
            niesprawiedliwe,że nie taka powinna byc kolejnośc,ale cieszyłam
            się,że ta schorowana,ociemniała mama jest ze mną,że mnie wspiera,że
            cieszy się z każdego mojego powrotu z pracy,że czeka na
            mnie.Niestety,w kilka miesięcy później zmarła i ona.
            A skąd wiesz,że Ty nie będziesz tą starą babą,której ktoś życzy
            śmierci.
            Moja córka nie była zbyt religijna,ale w chorobie nieraz mi
            powtarzała,że wszystko co się dzieje musi miec jakiś cel,że to
            jakiś boski plan a Bóg wie co robi.Nawet w swoim cierpieniu nie
            obwiniała nikogo za to,że jest zdrowy.
            • elielieli Re: Eelieleli 06.10.08, 22:35
              ja nie obwiniam nikogo za to ze istnieje, ale powiedzialam szczerze
              co mnie najbardziej denerwuje. Przeciez nie chodze i nie strzelam
              do nich. Niech sobie zyja spokojnie. Nikomu nie zycze smierci. Ale
              pytam:dlaczego zyje 80_90 a nawet 100 letnia kobieta ktora nikogo
              nie ma (moja sasiadka nie ma nawet kota ani psa) a umiera mloda
              osoba od ktorej zalezne sa inne osoby, za ktora teskni kupa ludzi?
              Zastanawiam sie tylko jak to sie dzieje.
              Ja sie tylko zastanawiam nad celowoscia istnienia i dobrze wiem ze
              nie znajde odpowiedzi.
              Jezeli cie urazilam, to przepraszam
            • biedro_neczka 999mamuska 07.10.08, 18:46
              ale dlaczego sie tak oburzasz? przecież ani ja, ani nikt tutaj
              piszący nie napisał wprost, że komuś życzy śmierci! piszemy tylko,
              że świat jest niesprawiedliwy, że Bóg nie zabiera do siebie tylko
              starszych ludzi takich, np. po 80-90-tce., tylko młode osoby. Chyba
              każdy powinien mieć prawo dożyć 90 lat.
              Zawsze łatwiej przyjmuje się śmierć starszej osoby. Tak mi się
              przynajmniej wydaje.
              • 999mamuska Re: 999mamuska 08.10.08, 20:40
                Uraziło mnie to 'stare baby",a skoro uważasz,że łatwiej przyjmuje
                się śmierc starszej osoby,to chyba łatwiej było Ci stracic matkę
                niż np.męża czy dziecko,była od nich starsza.A pomyśl ile młodych
                ludzi i dzieci umiera,w jakich cierpieniach.Zbyt mało jeszcze
                przeszłaś w swoim życiu.
    • biedro_neczka Re: 1 rocznica śmierci mamy 04.10.08, 17:47
      cieszę się, że się odezwałyście, bo w zasazie z mężem nie umiem o
      tym rozmawiać, a tacie też jest ciężko, dusi to w sobie.
      • er_ra Re: 1 rocznica śmierci mamy 04.10.08, 18:34
        Biedroneczko! BARDZO Ci współczuję i rozumiem Twój ból, 4 miesiace
        temu pozegnałam kochanego tatę ;(
        • biedro_neczka Re: 1 rocznica śmierci mamy 04.10.08, 21:01
          Er_ra także bardzo Ci współczuję, trzymaj się.
          • miseczka.0 Re: 1 rocznica śmierci mamy 07.10.08, 13:56
            do autorki wątku! Dzielę się z Tobą smutkiem i współczuciem z powodu
            śmierci Twojej mamy ale jednocześnie należy Ci się solidny klaps na
            otrzeżwienie.Po pierwsze, nie Ty jedna tracisz rodziców i dziękuj
            Bogu, że ich a nie własne dzieci.My, "dorosłe dzieci" musimy liczyć
            się z tym, że będziemy przy śmierći matki lub ojca.Jest to naturalna
            kolej rzeczy, przecież są od nas i starsi i bardziej
            schorowani.Oczywiście, że żaden wiek nie jest odpowiedni na
            umieranie ale tak już jest, rodzimy się ale też i umieramy.Jesteś
            rozgoryczona, że Twoja mama umarła za wcześnie.Owszem.Ale spojrzyj
            na to z innej perspektywy.Zdążyłaś dorosnąć, założyć własną rodzinę
            (czyli nie jesteś sama, Twój ojciec nadal żyje,więc zrozum, że
            scenariusz Twojego życia nie jest niczym szczególnym.Przecież mogłaś
            zostać sama będąc jeszcze dzieckiem.Chyba czytałaś posty innych
            osób, które patrzyły na śmierć swoich dzieci.Nie chcę porównań ale
            nie sądzisz,że one mogą mieć większe pretensje do Boga.Dajesz na
            msze, chodzisz do kościoła (a złożeczysz Stwórcy),zazdrościsz życia
            starszym od Twojej mamy ludziom.Rozważ w sercu ile tęsknota i żal
            robi spustoszenia w Twoim życiu.Jesteś tu i teraz, nie marnuj czasu
            na rozstrząsanie przeszłości, nie wiesz co Cię jeszcze spotka.Nie
            miej żalu.Pozdrawiam.
            • biedro_neczka miseczka.0 07.10.08, 18:56
              jest sporo racji w tym co piszesz, każdy stratę bliskich przeżywa na
              swój sposób. Mnie po prostu to boli, że tak szybko. Lekarze wykryli
              raka i po tygodniu nie było już mamy.Inni z rakiem żyją dłużej.
              Smutno było tak patrzeć jak w pełni sprawna, uśmiechnięta kobieta
              gaśnie z dnia na dzień. :( zapada w śpiączkę i mówi bardzo powoli,
              aż całkowicie gaśnie :(
              i jeszcze na koniec widok mamy w pampersie....
              • 999mamuska Re: miseczka.0 08.10.08, 20:48
                Może wreszcie zdołam Cię czymś pocieszyc-nie żałuj,że nie musiałaś
                dłużej patrzec na jej cierpienia niż tydzien.Sam widok ukochanej
                osoby w pampersie to jeszcze nic strasznego,są dużo gorsze widoki i
                uwierz mi,że ja przeżywałam prawdziwe piekło przez wiele,wiele
                miesięcy,nie będąc w stanie pomóc własnemu dziecku.
                • kopciuszek125 Re: miseczka.0 08.10.08, 21:38
                  Tak to jest prawda człowiek patrzy na kochana osobę która zmaga się z bólem
                  cierpieniem, pampersy to jest pryszcz na przeciwko ogromnych ran po radioterapii
                  które wiadomo ze się nie zagoją ale trzeba je opatrywać bo pielęgniarka nie jest
                  w stanie przychodzić dwa razy dziennie, trzeba robić 10 lewatyw bo nie może się
                  załatwić a mocz cieknie bez przerwy i po co niektórym pożywieniu jest wszystko
                  zwymiotowane. Trzeba przy tym pomagać i patrzeć a w nocy spędzone przy łóżku
                  chorego który zamienił jak małe dziecko noc za dzień a dzień za noc. Nie można
                  wyjść na spacer bo nigdy nie wiadomo kiedy będziesz wołana potrzebna a dzień
                  taki piękny słoneczny więc otwieram okno wystawiam twarz do słońca i smutno, smutno.
                  • waga_a Re: miseczka.0 08.10.08, 22:28
                    Pozwól, że ja też dodam coś od siebie. To wielkie szczęście w nieszczęściu, że
                    Twoja mama chorowała na tę cholerna chorobę tak krótko. Wiem, co mówię, bo jako
                    młodziutka dziewczyna straciłam na raka tatę a ponad 2,5 roku temu
                    najukochańszego Syna. Umierał ponad rok na najbardziej straszliwy i złośliwy
                    nowotwór. Mój piękny, mądry Syn został obdarty z godności i człowieczeństwa, a
                    ja przestałam wierzyć w Boga, a przynajmniej w jego dobroć i miłosierdzie...To
                    takie okrutne i niesprawiedliwe co przeżyłam..
                    Trzymaj się..
              • annmaria Re: miseczka.0 08.10.08, 21:32
                Rozumiem Cie bardzo dobrze. Nie zapomne widoku Taty w pampersie w ktorym nie
                mogl ulerzec i zrywal go bo.. bo po prostu sie wstydzil. Ale przeciez co moglam
                zrobic. Pamietam Jego oczy jak mu go zakladalam. Pamietam jak kilka dni przed
                smierci nie mogl mowic i raczki skladal przy buzi tak jak w tubke bo myslal ze
                lepiej go zrozumiem. Pewnie bede to pamietac po kres swoich dni. Tak jak i Ty.
                Wiesz moze to okrutne co napisze ale przy tej cholernej chorobie jesli ktos
                szybko odchodzi to lepiej. Mniej cierpi. Moj Tatus umieral rok. Pamietaj
                biedroneczko masz swojego anila w niebie. Mama bedzie zawsze z Toba a Twoja
                milosc do Niej sprwawi ze bedzie zyc wiecznie. A
                • halas1961 Re: miseczka.0 09.10.08, 19:16
                  Smierc, odchodzenie, strata najdrozszej osoby to wszystko jest bardzo okrutne.
                  Siedzimy obok lozka, blagamy Boga o litosc, o milosierdzie, o pomoc.
                  Boze nie zabieraj mi dziecka, Boze wez mnie, ale niech moje dziecko zyje, niech
                  nie cierpi, niech zyje, wez mnie Boze, ale Bog nie chce sluchac... A potem gdy
                  nadzieja umiera blagasz: Boze nie badz okrutny, dobrze juz sie zgadzam z Twoja
                  wola, jesli musisz, jesli moja corcia jest Ci potrzebna wez ja, ale zabierz od
                  niej cierpienie, niech cos zje, niech ja nie boli, nich swobodnie oddycha, niech
                  sie nie dusi, Boze, gdzie jestes Boze, czemus mnie opuscil, czemu nie zlitujesz
                  sie nad moim dzieckiem, przeciez ono jeszcze nie zdazylo nikomu zrobic krzywdy,
                  Boze czy Ciebie nie ma.....
                  I nagle slowa Twojego dziecka, mowione powoli, z trudem: Spokoj mamus, spokoj,
                  nie placz, mi bedzie tam dobrze, ja sie nie boje...
                  A potem po ciezkiej nocy znow tak samo blagasz matke Boza: Matko Tobie
                  poswiecilam w dniu narodzin to dziecko, dalam jej na drugie imie Maria- dla
                  Ciebie, zlituj sie, dzis Twoje imieniny:Marii, zabierz do siebie moja corcie,
                  niech juz nie cierpi...
                  i ocierasz oczy, wchodzisz do pokoju patrzysz na swoje dziecko, na krzyz i
                  wiesz, ze to teraz , ze Twoja corcia odejdzie. Jestes spokojna, siadasz obok,
                  bierzesz ja za raczke, gladzisz i nic nie mowisz, tylko w mysli w kolko : pod
                  Twoja obrone, pod Twoja obrone...
                  I Twoja coreczka, Twoje zycie, Twoj skarb spokojnie, cichutko odchodzi. A ty nie
                  placzesz, tylko siedzisz i wciaz gladzisz ja po raczce. POd Twoja obrone, pod
                  Twoja obrone...
                  Matka Boza Cie wysluchala....
                  Halina-mama Agatki
    • biedro_neczka Re: 1 rocznica śmierci mamy 09.10.08, 19:13
      Dziękuję Wam wszystkim za mądre słowa.
      Współczuję każdej z osobna, bo każda z nas cierpi.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja