Dodaj do ulubionych

rozpacz...

IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.11, 20:53
Moje dziecko nigdy nie nalezalo do szczegolnie spokojnych - moge powiedziec, ze charakter odziedziczylo po mamusi ;) Natomiast ostatnio (kilka tygodni temu) sytuacja zaczela nas przerastac. Mloda ma 2,5 roku i coraz czestsze sa sytuacje i dni, ze na wszystko reaguje histeria...But spadl..histeria...Dziecko w przedszkolu zabralo zabawke, ktora lubi (nawet nie ta, ktora sie akurat bawi)..histeria...Nie moze sciagnac koszulki - oczywiscie histeria. Na wszystko jest NIE, strasznie ciezko czasami uzyskac jakakolwiek wspolprace...DO tej pory przy ewidentnej histerii, bo cos nie poszlo po jej mysli stosowalam metode zostawienia jej az sie uspokoi, ale widze ze zupelnie sie to nie sprawdza. Bo to nie jest histeria ze zlosci, tylko zupelnie szczera (i ogromna) rozpacz z kazdego powodu. Zachowuje sie troche tak jakby ciagle byla zmeczona (a chyba nie jest bo spi sporo, staram sie jej nie przeciazac zajeciami jakimikolwiek). Nie wiem dlaczego tak jest,probowalam perswazji, dyskusji, cierpliwego tlumaczenia ale czesto nakreca sie od razu tak, ze zadna rozmowa ani przytulenie nie wchodza w gre. troche tak jakby kazda emocje odczuwala bardzo silnie i nie byla w stanie sobie z tym poradzic (nawet z moja pomoca)...Spedzam z nia sporo czasu, bo pracuje w przedszkolu gdzie ona jest. To male przedszkole, wiec w sumie jesli ktorekolwiek z dzieci potrzebuje wiecej uwagi to ja dostaje. Nie sadze zeby to przedszkole bylo problemem bo jestesmy tam juz pol roku, a sutuacja jest nowa. Nie jest to tez tak, ze jest tylko ze mna - rodzina czesto spedza z nia czas i sa zzyci. Nie chodzi mi o to, ze dziecko sie popsulo i jak mam je naprawic, a bardziej o to, ze pomimo swojego przygotowania pedagogicznego i doswiadczenia z dziecmi zupelnie sie pogubilam. Sama jestem dosc zmeczona (praca, dodatkowe lekcje z dziecmi, studia zaoczne, no i Mloda), ze chociaz staram sie wykazac maksimum cierpliwosci to nie zawsze sie to udaje. Wrecz przeciwnie - mam wrazenie, ze sytuacja sie zaotrza na zasadzie blednego kola: ona wrzeszczy - ja tlumacze -ona wrzeszczy glosniej - coraz bardziej jestem padnieta - mniej cierpliwosci - eskalacja konfliktu. Naprawde ostatnio momentami mam ochote wystawic ja na allegro, albo przyznac sobie etykietke najgorszej matki roku. Klapsow nie daje, kary stosuje zadko (time out, ale ostatnio to wybitnie zaostrza histerie, do punktu kiedy i tak musze przyjsc, bo dziecko przez szloch krzyczy " mama chodz do mnie, przytul mnie"), tlumacze wszystko (Mloda jest bardzo inteligentna), ale coraz mniej sobie radze psychicznie i wydolnosciowo z jej wszechobecnym oporem do wszystkiego i ciaglymi histeriami z dowolnego powodu...nawet to mowienie NIE wydaje mi sie nie tyle buntem, co bardziej tez rozpaczliwa reakcja na to, ze nie zawsze moze sama zdecydowac o sobie. Dawanie wyboru najczesciej nie pomaga - moj dziec jest z tych, ktore nawet na pytanie co wolisz odpowiedza NIE. Kocham ją najmocniej na swiecie, ale ostatnio coraz czesciej trace cierpliwosc czy wrecz konczymy jakis wiekszy konflikt obie we lzach. Zaczynam pomalu bac sie codziennosci i tego ze mily dzien znowu zamieni sie w koszmar, bo moja corka na wszystko bedzie reagowala olbrzymim wrzaskiem i placzem. Nic nie zmienilo sie w naszym zyciu obecnie, zadnych nowych sytuacji czy stresow. Zaczela tez sie budzic znowu w nocy, ewidentnie po to tylko zebym przyszla np. celowo rozkopuje sie lub wyrzuca zabawke, byle miec powod do wrzasku i mojej obecnosci. metoda "wyrzucilas to wez sama" sie nie sprawdza - wrzask tylko rosnie. To nie jest tak, ze ma malo mojej uwagi, bo zarowno w przedszkolu jak i w domu bawie sie z nia bardzo duzo, czesto rozmawiam, przytulam itp. Nie wiem jak balansowac miedzy zapewnieniem dziecku poczucia bycia kochanym, a tym, zeby totalnie jej nie rozpuscic i nie pozwalac na wszystko czy spelniac kazdej zachcianki lub uczyc, ze krzyk to metoda na zwrocenie uwagi na siebie. Zasady w domu mamy jasne i przestrzegane (pomijajac nieliczne wyjatkowe sytuacje). Ale ostatnio zupelnie nie radzimy sobie obie z jej emocjami :( A pomalu z moimi tez, bo nie wyrabiam juz...

Sa oczywiscie chwile, ze jest cudowna, chetna do wszystkiego i po prostu aniolek, natomiast ostatnio, niestety, coraz mniej czeste...
Obserwuj wątek
    • Gość: charlene Re: rozpacz... IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.11, 21:40
      chcialam tez dodac, ze to nie jest tak, ze Mloda nie wie jak powinna zareagowac. Jest naprawde rozwinietym dzieckiem, zdarza jej sie operowac zdaniami typu " nie mysle, ze to jest cos co moge zrobic", spokojnie pamieta informacje typu "rybka oddycha skrzelami" a sama od siebie dodaje "a ja mam pluca", dobrze radzi sobie z uzasadnieniami typu "bo...". Ale sam fakt, ze wie ze histeria jest zla, ze powinna powiedziec o co chodzi i ze mama po chwili bedzie zla tylko pogarsza sprawe bo doprowadza do sytuacji,, gdzie zanoszac sie placzem mowi " mama ale nie badz zla". Natomiast ta wiedza nie pomaga jej w opanowaniu emocji. Rozmawiamy czesto, ze krzykiem nic nie zdziala, ze wtedy inni sie zloszcza, ze to nie jest dobre i ona to wie doskonale..Tylko w sytuacji histerii ta wiedza wcale nie pomaga. Jesli nie chce umyc rak przed obiadem i wrzeszczy, to mowie ze mysle, ze jest zla bo wcale nie chce myc raczek,ale sa tam bakterie i bedzie bolal brzuszek jesli nie umyje przed obiadkiem...Na co otrzymuje zazwyczaj odpowiedz "nie chce myc i jesc tez nie".I rozpacz sie powieksza... I nie chodzi tu o ten nieszczesny obiad, co bardziej o przyklad sytuacji, bo jest ich wiele i sa roznorodne...O ile w domu mam jeszcze jakies pole manewru to w przedszkolu niekoniecznie, bo sa pewne zasady, ktorym musi sie podporzadkowac. Do tej pory nie bylo z tym problemu, a teraz...wszystko jest problemem...

      Alez sie rozpisalam, ciekawe czy komus sie bedzie chcialo to w ogole przeczytac ;)
      • joshima Re: rozpacz... 18.10.11, 22:07
        Gość portalu: charlene napisał(a):

        > chcialam tez dodac, ze to nie jest tak, ze Mloda nie wie jak powinna zareagowac
        > . Jest naprawde rozwinietym dzieckiem, zdarza jej sie operowac zdaniami typu "
        > nie mysle, ze to jest cos co moge zrobic", spokojnie pamieta informacje typu "r
        > ybka oddycha skrzelami" a sama od siebie dodaje "a ja mam pluca", dobrze radzi
        > sobie z uzasadnieniami typu "bo...". Ale sam fakt, ze wie ze histeria jest zla...

        Zdecydowanie za dużo od niej wymagasz.

        > ze powinna powiedziec o co chodzi i ze mama po chwili bedzie zla tylko pogarsz
        > a sprawe bo doprowadza do sytuacji,, gdzie zanoszac sie placzem mowi " mama ale
        > nie badz zla". Natomiast ta wiedza nie pomaga jej w opanowaniu emocji.
        No pewnie, że nie pomaga. Zrzuciłaś na dziecko poczucie winy za Twoją złość i to się do tych emocji dokłada. Jak jej to ma niby pomóc? Od niej wymagasz rzeczy niemożliwej, czyli panowania nad emocjami, ale sama (teoretycznie dojrzała osoba i pewnie dziesięć razy starsza) pozwalasz sobie na bycie złą i jeszcze obarczasz odpowiedzialnością dziecko.



        Nie bierz tego jako złośliwa krytykę swojej osoby. Potraktuj to jako przyczynek do refleksji nad tym czym sa emocje i kto tu tak naprawdę ma problem.
        • Gość: charlene Re: rozpacz... IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.11, 22:30
          Joshima, moze zle to ujelam. Nie chce jej obarczac niczym, a juz na pewno nie tym jaki mam nastroj...Ale nie do konca uwazam ze jest niewlasciwe powiedzenie "jestem zla ze znowu zabralas zabawke i uderzylas kolezanke" albo "jestem zla ze wrzeszczysz na mnie, pogadamy jak sie uspokoisz". Bardziej chcialam wlasnie jej pokazac ze mozna powiedziec ( a nawet krzyknac) "jestem zla" czy "jestem smutna" zamiast histerii i rzucania przedmiotami...Moze jest na to za mala..Moze zle sie zabralam za to. Po prostu staram sie usilnie dac jej do reki jakis zamiennik tego wrzasku, ktorym posluguje sie na codzien. tlumacze ze jak cos jej sie nie podoba to niech powie "oddaj to, to moje". I nie chodzi o to, ze oczekuje, ze nagle bedzie spokojnie zachowywac sie w kazdej sytuacji...Po prostu widze, ze na tle innych dzieci Mloda zdecydowanie najciezej przechodzi wszelkie roznice zdan i konflikty. I byc moze zle cos robie, prawdopodobnie masz racje. Ale, kurczaki pieczone, dalej nie wiem co w takim razie powinnam zrobic w takiej sytuacji zeby pomoc jej nauczyc sie radzic sobie z emocjami. A na tym najbardziej mi zalezy. Nie oczekuje rezultatow natychmiastowych - jest jeszcze mala, wiem to!...Ale chcialabym isc w dobrym kierunku, a nie tylko pogarszac sytuacje, bo mam wrazenie ze poki co pogarszam :( Nie uwazam, ze nie ma prawa byc zla - chcialabym tylko (w zalozeniu dlugofalowym oczywiscie) ucywilizowac troche jej przejawy zlosci, a przede wszystkim wlasnie pomoc jej zeby nie przezywala frustracji tak silnie, bo cierpi na tym glownie ona sama, a przy okazji otoczeniu tez sie obrywa.

          I masz racje, jestem dokladnie 10 razy starsza :)

          A co do wymagan...Ja glownie zycze sobie zebym sama potrafila jej pomoc,a nie tylko zaostrzala konflikt - a nie wiem jak. Jak juz pisalam nie chce "naprawic" dziecka, bo nie uwazam, ze jest zepsute. I zgadzam sie z Toba, ze problem lezy glownie po mojej stronie. A co do przykladow (moich), ktore zacytowalas...tylko argumentacji "bo" nauczyla sie ode mnie. Reszty przypadkiem, z bajek, ksiazek, od innych...Nie wymagalam od niej tego w zaden sposob.
          • joshima Re: rozpacz... 18.10.11, 22:55
            Gość portalu: charlene napisał(a):

            >Moze jest na to za mala..

            Na pewno.

            > Po prostu widze, ze na tle innych dzieci...
            Osobiście uważam, że jedną z gorszych rzeczy jakie może zrobić rodzić to oceniać swoje dziecko na podstawie porównania z innymi dziećmi.

            > Ale, kurczaki pieczone, dalej nie wiem co w takim razie powinnam zrobic...
            Moje dziecko tez z tych co swoje emocje uzewnętrznia raczej gwałtownie. Może poczytaj coś co mi ostatnio nieco przemówiło do rozsądku: wswieciezyrafy.blogspot.com

            > w takiej sytuacji zeby pomoc jej nauczyc sie radzic sobie z emocjami.
            Masz rację, po jednym wpisie trudno ocenić jak jest naprawdę, ale ja odbieram to jak by było za dużo intelektu (mówienie, tłumaczenie nauczanie) a za mało uczucia i takiego zwykłego słuchania i towarzyszenia.

            > A na tym najbardziej mi zalezy.
            A Ty byś chciała, żeby Ciebie ktoś bliski uczy jak sobie radzić z emocjami, czy może wolałabyś, żeby Cię po prostu próbował zrozumieć?

            > A co do przykladow (moich), ktore zacytowalas...tylko
            > argumentacji "bo" nauczyla sie ode mnie. Reszty przypadkiem, z bajek, ksiazek,
            > od innych...Nie wymagalam od niej tego w zaden sposob.
            Chciałam Ci tylko przez to powiedzieć, że u dziecka rozwój intelektualny nie idzie w parze z rozwojem emocjonalnym. To, że na spokojnie potrafi wygłosić takie sentencje (mniejsza o to jak się nauczyła) wcale nie oznacza, że potrafi zapanować nad emocjami po to, żeby je wygłosić :)
      • mskaiq Re: rozpacz... 18.10.11, 22:53
        No właśnie, ona wie jak się ma zachować i próbuje zadowolić ciebie. Im bardziej
        się stara tłumić swoja złość tym więcej się jej zbiera i następuje wybuch którego
        nie potrafi zatrzymąć, jest silniejszy od niej.
        Powiedz jej że histeria jest dobra, że nie przeszkadza ci kiedy się złości, że lepiej
        ją pokazywać bo w taki sposób rozładowuje złość bez wybuchów.
        Kiedy przestanie się spinać, zatrzymywać złość wtedy histeria zniknie.
        A tak na marginesie to ta histeria rozładowywuje ją, gdyby udało sie jej zablokować
        tą energię to problemy byłyby o wiele większe.
        Serdeczne pozdrowienia.

    • rulsanka Re: rozpacz... 19.10.11, 00:20
      Dzieci w tym wieku mają prawo do histerii. Nie potrafią okazywać emocji w sposób cywilizowany, ale stopniowo się tego nauczą. Histeria nie jest zła. To taki etap, który trzeba przejść.
      Piszesz, że zachowuje się jakby była ciągle zmęczona. Dzieci w tym wieku tryskają energią. Proponuję zbadać krew, mocz i kał na pasożyty. Jak ktoś się źle czuje, to i humorek gorszy.
      Myślę, że największy problem masz ze sobą. Jesteś przemęczona i masz za dużo na głowie.

      "Nie wiem jak balansowac miedzy zapewnieniem dziecku poczucia bycia kochanym, a tym, zeby totalnie jej nie rozpuscic i nie pozwalac na wszystko czy spelniac kazdej zachcianki lub uczyc, ze krzyk to metoda na zwrocenie uwagi na siebie. "
      Dziecko rozpuścić jest naprawdę trudno. Sytuacja pozwalania na wszystko jest skrajna i nierealistyczna. Tak naprawdę zakazów i nakazów jest ogromna ilość i naprawdę spełnienie większości zachcianek jest możliwe bez naruszania porządku świata. A krzyk? Sama piszesz, że młoda autentycznie rozpacza. Są różne rodzaje krzyku. Ze złości, frustracji, z rozpaczy, z wymuszania też. Myślę, że potrafisz je rozróżnić. I tylko na ten ostatni lepiej nie reagować, a na inne jak najbardziej można. Tylko mniej tłumaczeń, a więcej bycia razem, jak napisała Joshima. Tłumaczenia to przed histerią.
      Rozsądne argumenty nie pomagają zapanować nad sobą. Ty wiesz, że powinnaś mieć więcej cierpliwości dla córki, ale cię czasem wkurza. Podobnie reaguje każdy. Logika nie działa na uczucia.
    • hanulllka Re: rozpacz... 19.10.11, 11:37
      To są typowe zachowania 2,5 latka. Histerie, wszystko na nie, nie ogarniani napływu emocji, dramatyzm z błahego powodu, To, co możesz zrobić, to spokojnie przeczekać, obiecuje że za kilka miesięcy przejdzie :) Przechodziłam to samo, miałam takie same wątpliwości.
      Nie wymagaj od córki za wiele, ona nie radzi sobie z emocjami, bo jeszcze nie ma takiej umiejętności. Jak Cię woła, żebyś ją przytuliła, zrób to - nie rozpuścisz jej tym, ale pokażesz że ją rozumiesz i może na Ciebie liczyć, nawet jak jesteś na nią zła, bo się źle zachowała. Przecież, to że zrobiła coś nie tak, nie znaczy że jej już nie kochasz...
      Tak trochę mam wrażenie, że Twojej córce brakuje mamy. Piszesz, że spędzacie dużo czasu... ale może to jest tylko czas spędzony obok siebie? Staraj się zarezerwować wyłącznie dla niej godzinkę, dwie w ciągu dnia na spacer, poczytanie bajek, rozmowę jak minął Wam dzień, wypad do sklepu itd.
      Na histerię nie reaguj, to chyba najlepsza metoda. Np. jak spadnie ten nieszczęsny but i zacznie płakać, podnieść but i powiedz, nic się nie stało, mamy już buta, możemy więc bawić się dalej. Po prostu nie robić afery - wtedy rozpacz łatwiej przechodzi.
      Tobie pozostaje ćwiczyć cierpliwość i czekać. Powodzenia! :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka