Dodaj do ulubionych

Rozmowa o śmierci

26.10.11, 22:30
Chcemy przygotować naszą córkę na świadomą już wizytę na cmentarzu. Dziecko ma 4,5 roku. Planujemy przed 1 listopada usiąść i porozmawiać o śmierci.
Będę wdzięczna za wskazówki i sugestie.
Chcemy uniknąć takich zamienników jak "odpoczywa", "zasnął", "odszedł". Chcemy powiedzieć całą prawdę o śmierci, ale w sposób najlepiej przyswajalny dla czterolatka. Nie chcemy ukrywać, że pod nagrobkiem leży ciało kogoś z rodziny, ale chcielibyśmy tak dobrać słowa, żeby dziecko nie miało lęków nocnych i natrętnych myśli na ten temat. Jesteśmy wierzący więc na wątek o niebie również jesteśmy otwarci.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Rozmowa o śmierci 26.10.11, 22:48
      dolores113 napisała:

      > Chcemy przygotować naszą córkę na świadomą już wizytę na cmentarzu. Dziecko ma
      > 4,5 roku. Planujemy przed 1 listopada usiąść i porozmawiać o śmierci.
      A po co? Nie lepiej po prostu poczekać na pytania dziecka i opowiedzieć mu tylko to co je będzie interesowało?
      • dolores113 Re: Rozmowa o śmierci 26.10.11, 23:04
        Wiesz, przypuszczam, że pierwsze pytania padną już na cmentarzu. A tam warunków sprzyjających nie będzie. Dużo ludzi, w wózku mały braciszek, zamieszanie. Nie chciałabym w takich okolicznościach rozmawiać o rzeczach ważnych. Zawsze przed jakimś ważnym wydarzeniem, wyjazdem itd uprzedzamy córkę. Tym razem też chcę tak zrobić.
        • jagienka_77 Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 00:35
          Skoro jesteś wierząca, powiedziałabym, że człowiek składa się z 2 nierozerwalnych części: duszy i ciała. Tylko kiedy są one ze sobą połączone, człowiek jest w stanie żyć - jeść, bawić się, biegać, rozmawiać, cieszyć, smucić.
          Zdarza się, że człowiek żyje bardzo długo i ciało mu się zużyje, jest zmęczone, albo że choruje. Wtedy człowiek umiera - ciało, które już nie jest "potrzebne" chowa się na cmentarzu, a uwolniona dusza idzie do nieba i obserwuje, chroni tych, których człowiek kochał, opiekuje się nimi. Ponieważ dusza jest niewidoczna, ludzie, kiedy chcą jej pokazać, że wciąż pamiętają o umarłym idą tam, gdzie pochowali ciało i zostawiają tam kwiaty i znicze.
        • joshima Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 08:39
          dolores113 napisała:

          > Wiesz, przypuszczam, że pierwsze pytania padną już na cmentarzu. A tam warunków
          > sprzyjających nie będzie.
          Przestań. Dziecko nie potrzebuje wykładu, wystarczy krótko i zgodnie z prawdą odpowiedzieć na pytanie. Pogadanka, którą planujesz może bardziej przestraszyć dziecko niż przygotować. Dla mnie to głupota.
          • jagabaga92 Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 08:59
            Też uważam, że wcześniejsza pogadanka na zasadzie "Usiądź, musimy porozmawiać o śmierci" jest bezsensowna. Tak jak śmierć jest naturalną koleją życia, tak rozmowa o niej tez powinna byc naturalna. 1 listopada i cmentarz jest idealnym miejscem, by powiedzieć dziecku, kto lezy w grobie, a resztę "informacji" najlepiej dziecko przyswoi, gdy będą to odpowiedzi dorosłego na zadane przez to dziecko pytania, bo takowe na pewno sie pojawią - jeśli nie na cmentarzu, to niedługo po powrocie z cmentarza.
            • angazetka Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 09:55
              Dokładnie. Poza tym - czy naprawdę dziecko w tym wieku nie wie, czym jest starość, choroba i smierć? Nigdy nie słyszało o tym, że ludzie nie zyją wiecznie? Trochę to niemozliwe.
              • joshima Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 10:02
                Jak sie popatrzy na ten watek:
                forum.gazeta.pl/forum/w,851,130052310,130052310,na_cmetarz_z_4_5_latka_.html
                to zaczyna się to robic prawdopodobne.
    • dolores113 Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 10:11
      Dziękuję za Wasze sugestie. Nie wspomniałam, a może powinnam, że przed 1 listopada córka jedzie ze swoją grupą przedszkolną na Powązki na grób patronki przedszkola. Myślę, że to jednak rodzic powinien wprowadzić dziecko w temat śmierci i wyjaśnić, czym jest cmentarz, grób. Nie jest to rola przedszkolanki. Nie wiem, czy mnie dobrze rozumiecie. Nie chodzi mi o wykład, długie dyskusje i opisy. chciałabym, żeby dziecko jadąc na cmentarz wiedziało, co to za miejsce. Siłą rzeczy wiąże się to z tematem śmierci. Chcę więc w kilku zdaniach przybliżyć jej te kwestie. Pytam eksperta, bo chcę to zrobić po prostu umiejętnie. Jagienka, dziękuję.
      • angazetka Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 11:12
        Czy wcześniej ten temat w ogóle w waszym domu nie istniał? Dziecko uważa, że ludzie żyją wiecznie? Nie widziało nigdy cmentarza?
        • dolores113 Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 11:36
          Oczywiście, że temat istniał. Dziecko wie, że jest śmierć. Pierwsza rozmowa o niej miała miejsce jak mała miała 2,5 roczku, może 3 lata. Pod naszym domem znaleźliśmy martwego ptaka. Na cmentarzu nie była jeszcze nigdy. Jak miała kilka miesięcy wyjechaliśmy na zagraniczny kontrakt. W PL jesteśmy od września 2010. Zeszłoroczne zaduszki córka spędziła w szpitalu. Mam wrażenie, że pytasz pretensjonalnie. Mylę się? Rozumiem, że macie odmienne zdanie/doświadczenie, bądź moje pytanie do eksperta uważacie za zbędne, a problem za sztuczny. Gdybym i ja tak uważała nie konsultowałabym się w tej sprawie.
          • angazetka Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 11:44
            > Mam wrażenie, że pytasz pretensjonalnie. Mylę się?

            Że jak pytam?
            Skoro dziecko wie, czym jest śmierć, to tak naprawdę w czym problem? Zasadniczą kwestię zna.
    • scher Re: Rozmowa o śmierci 27.10.11, 16:45
      Idźcie na groby i zacznij dzieciom opowiadać o przodkach. Rozmowa nawiąże się sama.
      Odpowiedz na wszystkie pytania, jak najprościej potrafisz, i sprawa załatwiona. Nie przeintelektualizuj tego.
    • Gość: domza2 Re: Rozmowa o śmierci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.10.11, 19:12
      Jak poprzednicy też czekałabym na pytania dziecka. A sam cmenatrz jest właśnie doskonałym miejscem na rozmowę o śmierci, no bo wszystko widać - poglądowo. Taka sztucznie nawiązana rozmowa może zaniepokoić dziecko. Skoro rodzic zagai, to znaczy, że coś się za tym kryje, jest to coś ważnego, a do tego dziwnego, czego można się bać. Taka sztuczność może tylko zrodzić lęk. Jako osoba wierząca wiesz przecież, że śmierć jest integralną częścią życia. Jest więc czymś zupełnie naturalnym i tak warto ją przedstawić dziecku. Pamiętam, że mi opowiedziano o niej w dwóch zdaniach i nigdy się jej nie bałam. A Święto Zmarłych było moim ulubionym (obok BN) świętem w dzieciństwie. Bardzo lubiłam ten nastrój zadumy, zapach cmentarza, widok łuny, gdy odwiedzaliśmy go wieczorem. Stawiając się w sytuacji dziecka, mnie bardzo by zaniepokoiło, po co rodzic ze mną gada o śmierci w domu.
      Poza tym, moim zdaniem panie z przedszkola tez nie będą robiły dzieciom wykładu o śmierci. Nie ma więc co panikować:) i próbować je w tym uprzedzić. Po co?
    • el_elefante Re: Rozmowa o śmierci 28.10.11, 14:26
      Fakt, że ludzie umierają należy traktować tak samo naturalnie, jak fakt że kwitną kwiatki albo pada deszcz. I tak samo naturalnie i spontanicznie należy o tym z dziećmi rozmawiać. To dla nas śmierć jest tematem niezręcznym - co jest w sumie głupie. Dla dzieci jest tematem jak każdy inny. Należy zajrzeć czasem na cmentarz zupełnie neutralnie, to nie jest jakieś niezwykłe miejsce. Na cmentarzu np. fajnie się zbiera kasztany albo liście. I już jest okazja do rozmowy.
      • verdana Re: Rozmowa o śmierci 28.10.11, 14:32
        Zasadnicze rozmowy - o smierci, o narodzinach, o zazywaniu narkotykow - o czymkolwiek tak naprawdę uwazam za spory błąd. Z dzieckiem powinno się porozmawiać, a nie wyglaszać mu pogadanki, przy czym czym mlodsze dziecko, tym bardziej rozmowa powinna byc "przy okazji", a nie na zasadzie odgórnego nauczania.
        Poza tym wydaje mi się,z e taka "rozmowa o smierci" moze dziecko nieźle nastraszyć. Co innego powiedzenie mimochodem, a co innego powazna pogadanka - sprawia wrazenie,z ę ktos bliski już dlugo nie pozyje...
    • dolores113 Re: Rozmowa o śmierci 28.10.11, 22:55
      Dziękuję za Wasze opinie. Tak, jak wspomniałam wcześniej córka pojechała na swoje pierwsze odwiedziny cmentarza z grupą przedszkolną. Nie miałam więc okazji na spontaniczną rozmowę połączoną ze zbieraniem kasztanów i liści. Wycieczka odbyła się dziś. Wczoraj powiedziałam jej, że jedzie z dziećmi na cmentarz. To jest miejsce, gdzie odwiedzamy osoby już nie żyjące. Zapalamy im znicze, przynosimy kwiaty.Pokazujemy im, że o nich pamiętamy. Wystarczyło. Nie zadawała pytań. Może takowe się pojawią w poniedziałek, czy wtorek, kiedy na cmentarz pójdziemy rodzinnie.
    • cibora Re: Rozmowa o śmierci 29.10.11, 11:08
      dolores113 napisała:
      > Chcemy uniknąć takich zamienników jak "odpoczywa", "zasnął", "odszedł". Chcemy
      > powiedzieć całą prawdę o śmierci, ale w sposób najlepiej przyswajalny dla czter

      Nie wiem czym dla Ciebie jest "cała prawda o śmierci"? Jesteśmy niestety świeżo po pogrzebie mojego Taty. Nasz syn ma trzy i pół roku. Zawsze chodził z nami na cmentarz, nie tylko na 1 XI. My jesteśmy wierzący, więc wytłumaczyliśmy, że Dziadzio umarł i poszedł do Nieba, do Aniołków. Śmierć Taty zbiegła się z fascynacją aniołkami, Niebem (czytamy od dłuższego czasu bajki ks. Malińskiego i ks. Twardowskiego). I Staś sam mówi, że Dziadzio z aniołkami zakłada przedszkole :-) Najbardziej się bałam pytania o to co jest w trumnie, ale pytanie się nie pojawiło, więc nie tłumaczyłam. Ty na szczęście nie będziesz miała takiego problemu.
      A jeśli chodzi o nagrobek to mówimy, że to pomnik (u nas tak się mówi), żeby pamiętać o tych co odeszli.
      A najważniejsze: słuchaj O CO dziecko pyta i odpowiadaj DOKŁADNIE na pytanie. Dla dzieci świat jest naprawdę bardzo prosty.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • justyna_dabrowska Re: Rozmowa o śmierci 30.10.11, 03:00
      Myślę, że nieporozumienie tkwi w pierwszym zdaniu Pani wpisu. Otóż nie ma mozliwości, by dziecko w tym wieku odbyło "świadomą wizytę na cmentarzu". Nieuchronność śmierci, jej nieodwołalność, nieodwracalnośc jest czymś, z czym nasza psychika dość ciężko sobie radzi. Małe dziecko, które nie operuje jeszcze sprawnie mysleniem abstrakcyjnym - nie jest w stanie pojąć a więc uświadomić sobie w pełni CZYM jest śmierć.
      Myśli KONKRETNIE a więc wszelkie informacje przyjmuje na bardzo konkretnym poziomie. Słyszy że ktoś umarł ale nie umie sobie wyobrazić tego. Trzeba wtedy powiedzieć że umrzeć oznacza że ktoś przestał oddychać, jego serce przestało bić, organizm przestał dzialać.
      Poza tym dziecko nie czuje jeszcze w pełni pojęcia czasu, więc ZAWSZE i NIGDY nie mają w jego wewnętrznym świecie żadnej reprezentacji.
      Do dziecka pięcioletniego zaczyna juz docierać kwestia ostateczności śmierci i może zacząc jej się bardzo bać. Boi sie przede wszystkim tego, że smierć może spotkać rodziców. Dlatego rozmawiając o śmierci zwracajmy uwage na to czy dziecko przypadkiem nie przypuszcza że rozmawiamy z nim o tym dlatego, że dzieje sie z nami cos złego..upewniajmy je : "tu jest grób dziadka, on był juzbardzo stary ale ja i mama mamy się dobrze i zamirzeamy zyc jeszcze bardzo długo".
      Kolejny lęk to lęk o siebie, o swoje wlasne unicestwienie, warto miec na to także wzgląd i upewniac przestraszone dziecko, że jest zdrowe.
      Dziś mamy juz w księgarniach kilka niezłych książek dla dzieci i umieraniu, jesli dziecko zaczyna rozmowę na ten temat ( a to ono powinno miec tu inicjatywę) to możemy skorzystać z ksiązki, jako wsparcia.
      Swoja drogą, nie podoba mi się pomysł robienia dla małych dzieci "wycieczki na cmentarz" ale to juz moja osobiste bardzo prywatne zdanie.
      pozdr
      jd
      • Gość: elemeledutki Re: Rozmowa o śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.11, 18:33
        pani Justyno, a co Pani widzi złego w takiej wycieczce? Zaciekawił mnie Pani sprzeciw.
      • dolores113 Re: Rozmowa o śmierci 01.11.11, 20:21
        Dziekuję Pani Justyno. Dziś na cmentarzu pojawiło się sporo pytań. Między innymi właśnie o śmierć rodziców, czyli nas. Zapewniliśmy, że będziemy żyć jeszcze bardzo długo, choć sama nie wiem, czy taka odpowiedź jest właściwa, skoro nikt nie wie, czy jest to prawda. Poczułam jednak, że w tym momencie zapewnienie dziecka o długim życiu było konieczne.
        Odnośnie wycieczki na cmentarz z przedszkolem, to jest to wieloletnia tradycja. Co roku starszaki (moja córka jest w grupie z dziećmi rocznikowo starszymi) chodzą na grób Jadwigi Smosarskiej, która przekazała swój dom i ogród na przedszkole. Myślę, że starszaki są już dojrzałe do takiej "wycieczki". Tyle tylko, że moja córka jest młodsza od swojej grupy, a ponadto tak się złożyło, że wcześniej na cmentarzu nie była. Stąd mój wątek i moje wątpliwości.
        Pozdrawiam wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka