wychowywanie dziecka

IP: *.home.otenet.gr 21.07.12, 07:24
Opieka i wychowywanie dziecka to jedna z najtrudnijszych rol zyciowych. W obecnym rozpedzonym swiecie rodzice maja po prostu malo czasu, sa znerwicowani i zabiegani. Po powrocie do domu sa zmeczeni. Dziecko uczy cierpliwosci, a tego czesto rodzicom brakuje. Obecne babcie tez czesto pracuja. Teorie sa piekne, a praktyka zupelnie inna. A oprocz tego nie kazdy ma babcie chetna do poswiecenia sie swym wnukom. W koncu "babcie" tez maja prawo do wlasnego zycia w koncowym etapie egzystencji. Dlatego obecne pokolenie maluchow latwo nie ma, wymaga sie od nich sporo i nie wszystkiemu sa wstanie sprostac. Czesto zastanawiam sie na jakich ludzi wyrosna, jakie to bedzie pokolenie. Na pewno bardzo znerwicowane, pelne niepokoju w swej podswiadomosci, pokolenie malo szczesliwe pomimo dostepu do wszelkich dobr materialnych.
    • joshima Re: wychowywanie dziecka 21.07.12, 09:14
      Ale co nam chciałaś powiedzieć głosząc nam takie truizmy i uogólnienia?
    • verdana Re: wychowywanie dziecka 21.07.12, 09:16
      Nikt nigdy nie poświecał dzieciom tyle czasu, ile poświęca sie im teraz. Dzieci wiejskie spędzały całe dnie poza domem, czesto od 5 roku życia pracując. Dzieci w miescie bywały zamykane na klucz, gdy rodzice szli do pracy. Babcie wnukami sie nie zajmowały, bo były stare i chore - starość nadchodziła wczesniej...
      Takie "zajmowanie" sie dziećmi to jest zmiana, zachodzaca stosunkowo niedawno i to też tylko wsród osób raczej wykształconych. Teraz dzieći zajmują sie niemal wszyscy, niezaleznie od statusu społecznego i wykształcenia.
      Dwie rzeczy wydaja mi się niepokojace - przekształcenie dzieciństwa, w tym takze wczesnego w jedynie wstep do pracy zawodowej - uczenie dzieci tego co im się "przyda", ale nie jutro, a za dwadzieścia lat. I pozbawienie dzieci swobody i zabawy bez nadzoru rodziców.
      • aqua48 Re: wychowywanie dziecka 21.07.12, 12:40
        verdana napisała:
        > Dwie rzeczy wydaja mi się niepokojace - przekształcenie dzieciństwa, w tym takz
        > e wczesnego w jedynie wstep do pracy zawodowej - uczenie dzieci tego co im się
        > "przyda", ale nie jutro, a za dwadzieścia lat. I pozbawienie dzieci swobody i z
        > abawy bez nadzoru rodziców.

        Moim zdaniem dzieci już w czasach jaskiniowych były uczone tego co im się przyda na całe życie. Aczkolwiek to były z pewnoscią inne rzeczy niż teraz.
        A pozbawienie swobody wynika w dużej mierze z małej dzietności. Dawniej zagrożenia też były częste, ale dzieci rodziło się więcej, z założeniem, że nie wszystkie przeżyją. Moim dziadkom, przed wojną zmarło czworo dzieci. A i tak przeżyła większość z urodzonych bo siedmioro.. Starsze szły szybko do pracy, i za mąż żeby jak najprędzej odciążyć rodziców i wyprowadzić się z przeludnionego (wg naszych standartów) mieszkania bo nikt się nad nimi nie roztkliwiał. Studia jeśli chcieli się uczyć, często kończyli metodą zaoczną już na własny koszt, bez pomocy rodziców.
        Teraz jeśli rodzice mają późno urodzonego i często z trudnościa spłodzonego jedynaka lub dwójkę dzieci, to dbają o nie jak o skarb diamentowy. I trudno się im dziwić.
Pełna wersja