23.04.14, 08:26
Witam, mój syn chodzi do klasy 5, we wrzesniu zmienił szkołę z powodu przeprowadzki i na początku zrazil do siebie klase. Nie wiedział jak zwrócic na siebie uwagę kolegów, co zrobić zeby go polubili i im dokuczał. Po rozmowach z synem sytuacja się zmieniła natomiast teraz paru kolegów robi różne nieprzyjemne rzeczy np. biją go, przezywają przeklinają do niego, chodzą za nim po szkole lub czekają przed szkołą żeby go jeszcze powyzywać. Rozmawialiśmy z wychowawczynią oraz z psychologiem szkolnym natomiast nic to nie dało, sytuacje się powtarzają i nie wiemy co robić
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: nękanie 23.04.14, 09:15
      agnieszkasek napisała:

      > teraz paru kolegów robi różne nieprzyjemne rzeczy
      > np. biją go, przezywają przeklinają do niego, chodzą za nim po szkole lub czek
      > ają przed szkołą żeby go jeszcze powyzywać. Rozmawialiśmy z wychowawczynią oraz
      > z psychologiem szkolnym natomiast nic to nie dało,

      A co oprócz rozmów z Wami zrobili KONKRETNEGO psycholog i wychowawczyni? Jakiś program naprawczy wdrożyli? Macie prawo wiedzieć. Ja bym opisała całą sytuację wraz ze szczegółowymi datami kolejnych incydentów (bicia przede wszystkim, ale wyzywania również) i na piśmie za potwierdzeniem kopii złożyła skargę w dyrekcji. Macie prawo do odpowiedzi i informacji jak wygląda sytuacja i jakie szkoła podjęła działania. Jeśli do dwóch tygodni nie będzie odpowiedzi, ani prób poprawy to składajcie pismo w kuratorium.
      • magic.meadows Re: nękanie 23.04.14, 11:10
        A co z naturalnymi konsekwencjami, ktore maja byc rozwiązaniem wszystkich problemow wychowawczych?
        Chłopiec brzydko zachowywał sie w stosunku do kolegów, doprowadził do sytuacji, gdzie dzieci go nie lubią i teraz ponosi naturalne konsekwencje swojego zachowania.

        Pomysl jak czuły sie dzieci, którym on dokuczal. Ty widzisz usprawiedliwienie i znasz motywacje swojego dziecka, dla jego rówieśników, którym dokuczal pociecha i ulga to nie było.
        Dzieci, ktore teraz robią to samo tez maja swoje powody.
        Pismo do kuratorium to zupełnie nie ten etap i w opisanej sytuacji nie rozwiąże problemu.
        Rozmowa z psychologiem i wychowawczynia tez nie da natychmiastowych efektów. Rodzice dzieci, którym dokuczal tez pewnie zgłaszali problem, a syn Autorki po takiej rozmowie nie zmienił od razu swojego zachowania, bo gdyby po pierwszej rozmowie wszystko było dobrze, to teraz nie był by w tym miejscu, w którym jest.
        Rozwiazanie wymaga czasu i pracy.
    • Gość: eliza Re: nękanie IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.14, 18:09
      Syn ponosi konsekwencje swojego zachowania. Chłopiec chodzi do 5 klasy, więc nie jest małym dzieckiem, które nie wie, co robi. Jeżeli dokuczał innym to dobrego wrażenia na grupie raczej nie zrobił. Teraz ci bardziej zaczepni biorą odwet.

      Należy informować wychowawcę, psychologa, że skutki na razie mizerne, bo może nie wiedzą o tym. Wspólnie znaleźć i wdrożyć zaradcze środki, chociaż pewnie łatwo nie będzie.
      • aqua48 Re: nękanie 23.04.14, 18:40
        Gość portalu: eliza napisał(a):

        > Syn ponosi konsekwencje swojego zachowania. Chłopiec chodzi do 5 klasy, więc ni
        > e jest małym dzieckiem, które nie wie, co robi. Jeżeli dokuczał innym to dobreg
        > o wrażenia na grupie raczej nie zrobił. Teraz ci bardziej zaczepni biorą odwet.

        Bicia i eskalacji dokuczania to nie usprawiedliwia w żadnym razie. A jedenastolatek może jeszcze nie przewidywać skutecznie konsekwencji swoich działań, niestety. Zwłaszcza przeniesiony do obcego środowiska. Szkoda, że żaden dorosły mu nie pomógł na samym początku.

        Doświadczony psycholog i pedagog powinien sobie poradzić z unormowaniem relacji w grupie.
        • magic.meadows Re: nękanie 23.04.14, 18:57
          Co byś poradziła mamie 11 letniego dziecka nekanego przez chłopca, który doszedł do klasy?
          A moze pozwolilabys na nękanie własnego dziecka, aby nowy uczeń odreagował swoje napięcia?
          O biciu chyba nie było wzmianki ( ani ze strony byłych ofiar chłopca, ani w stosunku do byłego dręczyciela).
          Działania nawet najbardziej doświadczonego psychologa/pedagoga/ wychowawcy wymagają czasu.
          Szkoda, ze żaden dorosły nie wychował chłopca tak, aby budował swoją pozycje w grupie na czymś innym niż przemoc, aby próbował przewidzieć konsekwencje swoich zachowań.
          Szkoda, ze konsekwencje tego poniesie grupa dzieci, które pewnie próbują odreagować wcześniej doznane krzywdy.
          • Gość: eliza Re: nękanie IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.14, 19:39
            Mam pisze o "dokuczaniu", tylko to słowo ma różne oblicza. W sumie to nie wiemy, na czym owo dokuczanie polegało, ale miłe chyba nie było. Tak to już działa, że kto sieje wiatr ten zbiera burzę. Nie bronię klasy, ale w sytuacji która zaistniała potrzeba sporo czasu i wysiłku ze strony i dziec i dorosłych by cokolwiek zmienić.

          • aqua48 Re: nękanie 23.04.14, 19:42
            magic.meadows napisała:

            > Co byś poradziła mamie 11 letniego dziecka nekanego przez chłopca, który doszed
            > ł do klasy?

            Dokładnie to samo.

            > A moze pozwolilabys na nękanie własnego dziecka, aby nowy uczeń odreagował swoj
            > e napięcia?

            Nie zgodziłabym się na nękanie żądnego dziecka przez inne.

            > O biciu chyba nie było wzmianki

            Była.

            > Działania nawet najbardziej doświadczonego psychologa/pedagoga/ wychowawcy wyma
            > gają czasu.

            Ale rodzice mają prawo do wiedzy na temat podjętych działań i wręcz obowiązek współdziałania z nimi.

            > Szkoda, ze żaden dorosły nie wychował chłopca tak, aby budował swoją pozycje w
            > grupie

            Toż właśnie o tym pisałam gdyby wychowawca wcześniej wyłapał jego zachowanie i postarał się je skorygować zapewne problem byłby dużo mniejszy, albo nie byłoby go w ogóle.

            > Szkoda, ze konsekwencje tego poniesie grupa dzieci, które pewnie próbują odreag
            > ować wcześniej doznane krzywdy.

            Cóż, odreagowanie swych krzywd na sprawcy odpłaceniem mu tym samym absolutnie nie mieści się w zakresie odpowiedniego zachowania i również niesie za sobą konsekwencje. Grupowe znęcanie się nad jednym jedenastolatkiem tez jakoś nie mieści mi się w spektrum uczenia kogokolwiek, a szczególnie piątoklasistów właściwych reakcji. Dlatego mnie jakoś nie szkoda.
            • magic.meadows Re: nękanie 23.04.14, 20:06
              Myśle, ze osobami odpowiedzialnymi za wychowanie dziecka sa rodzice, a nie wychowawcy.
              Czyli jesli do szkoły trafia dziecko zachowujące sie w opisany sposób "winni" sa jednak rodzice.
              Wychowawca/psycholog/ pedagog powoli mogą odkręcać sytuacje, ale zadanie od nich natychmiastowych efektów to naiwność.
              Nie uważam, ze wina dziecka krzywdzącego innych w pojedynkę jest znacząco mniejsza od krzywdzenia innych w grupie dwu czy trzyosobowej (bo tamtych nie bolało to mniej).
              • aqua48 Re: nękanie 24.04.14, 09:14
                magic.meadows napisała:

                > Myśle, ze osobami odpowiedzialnymi za wychowanie dziecka sa rodzice, a nie wych
                > owawcy.

                Odpowiedzialni za wychowanie są jedni i drudzy, a także wszyscy, którzy z dzieckiem się stykają. W szkole rodziców nie ma i tam powinni sobie radzić z niewłaściwymi zachowaniami nauczyciele. Jeśli są bezradni (a i to się zdarza) to również informując o nich rodziców od razu i współdziałając z nimi.

                > Nie uważam, ze wina dziecka krzywdzącego innych w pojedynkę jest znacząco mniej
                > sza od krzywdzenia innych w grupie dwu czy trzyosobowej (bo tamtych nie bolało
                > to mniej).

                Tu nie chodzi o to kto jest bardziej winny, tylko jak najszybciej zakończyć eskalację dokuczania i wzajemnej nienawiści. Oraz nauczyć dzieci radzenia sobie w podobnych sytuacjach tak, aby na agresję nie odpowiadały agresją.
                A sytuacja osoby napadniętej przez kilku/bandę agresorów jest jednak nieco inna niż sytuacja napadniętej przez JEDNEGO. Z tym się chyba zgodzisz?
                • magic.meadows Re: nękanie 24.04.14, 10:14
                  Ja nie pisałam o sytuacji psychologicznej a o winie, ktora nie jest mniejsza jesli dokucza sie w pojedynkę.
                  Wychowawcy w nowej szkole dostają dziecko wychowywane przez rodzicow przez kilka czy kilkanaście lat. Jesli przez ten czas rodzice popełnili duzo bledow, to nie da sie ich naprawić w krótkim czasie. Szkola wspomaga rodzicow w funkcji wychowawczej, a nie realizuje ja w zastępstwie rodzicow o czym sie coraz częsciej zapomina.
                  Oczywiscie przekazywanie informacji o tym, co dzieje sie z dzieckiem w szkole jest bardzo ważnym elementem współpracy i tu masz racje.
                  • aqua48 Re: nękanie 24.04.14, 10:55
                    magic.meadows napisała:

                    > Ja nie pisałam o sytuacji psychologicznej a o winie, ktora nie jest mniejsza je
                    > sli dokucza sie w pojedynkę.

                    A po co zastanawiać się w tej sytuacji nad winą dzieci? Zamiast je karać należy naprawić relacje między nimi i nauczyć odpowiedniego zachowania.

                    > Wychowawcy w nowej szkole dostają dziecko wychowywane przez rodzicow przez kilk
                    > a czy kilkanaście lat. Jesli przez ten czas rodzice popełnili duzo bledow, to n
                    > ie da sie ich naprawić w krótkim czasie.

                    Akurat dokuczanie, czy wygłupianie się, aby zwrócić uwagę kolegów na siebie nie jest takim nietypowym zachowaniem wśród jedenastolatków.
                    Ignorowanie nowego ucznia i nie ułatwienie mu integracji w klasie to podstawowy błąd wychowawczy.

                    Szkola wspomaga rodzicow w funkcji wyc
                    > howawczej, a nie realizuje ja w zastępstwie rodzicow o czym sie coraz częsciej
                    > zapomina.

                    Nie, zapomina się, że ciężar wychowania nie spoczywa wyłącznie na rodzicach, a w sytuacji ich nieobecności (pobyt dziecka w szkole, placówce opiekuńczej, na koloniach itp) każdy dorosły odpowiedzialny za dziecko ma obowiązek się nim zająć i ten ciężar przejąć, właśnie w zastępstwie rodziców.
    • ivaaa Re: nękanie 03.05.14, 10:54
      Proszę porozmawiać raz jeszcze z wychowawcą, psychologiem i pedagogiem. Jeśli to nie przyniesie skutku - także z dyrektorem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka