agulinek2002
28.08.07, 14:07
Mam problem z moją 5-letnią córeczką. Zaczęło się zupełnie
niewinnie, gdzieś w kwietniu tego roku. Agatka zaczęła się bać
burzy. Każda większa i ciemniejsza chmura wywołuje w niej lęk że
zaraz będzie burza, że coś się nam stanie. Na nic się zdają
tłumaczenia, że jest bezpieczna, że deszczyk musi padać. Potem
doszły lęki o mamę i tatę. W zasadzie nie mogliśmy nigdzie wyjść
wieczorem, bo Agatka dostawała histerii, że jak ktoś z nas wyjdzie z
domu to na pewno coś złego się nam stanie. Teraz problem dotyczy
przedszkola. Ucho córki zamienia się w istny radar. Ściąga wszystkie
informacje które wokół niej się "gromadzą" A to że chłopcy bawią się
w roboty, a to że z piasku budują wulkany itp. Potem płacze że ona
tak nie chce bo te wulkany wybuchną czy roboty zrobią coś złego.
Ostatnio kolega z przedszola powiedział Agacie że pójdzie na
złomowisko, zbuduje czołg i zniszczy ziemię. Chyba ze 2 godziny jej
tłumaczyłam że tak nie może być, że taki chłopczyk nie da rady
zbudować czołgu i setki innych argumentów. W końcu jakoś się dała
przekonać. W zasadzie każdą zaszłyszaną informację (czy to w domu,
czy kdziekolwiek indziej) przerabia na "swoje potrzeby" i tak jakby
się "nakręca" wywołując w sobie lęki, z którymi czasem trudno jest
walczyć. Zaznaczam, że córka nie ogląda agresywnych bajek, nie
straszymy jej też niczym. Obawiam się o jej zdrowie psychiczne bo
czasem te lęki przeradzają się w histerie które trudno "zdusić".