maja69
12.11.07, 21:04
Mam 4 miesięczną córeczkę i powinnam wrócić do pracy. Problem polega na tym,
że moja praca wiąże się z 4-5 tygodniowa nieobecnością. Pracuję albo raczej
pracowałam na statku, jak zaszłam w ciąże to zrezygnowałam, żyjemy z kredytu,
wcześniej czy później musze wrócić do pływania. Może uda mi się mieć dłuższe
przerwy miedzy wyjazdami, ale nie zależy to ode mnie. Mój mąż pójdzie w tej
sytuacji na urlop wychowawczy. Pytanie kiedy to zrobić aby zminimalizować szok
dla dziecka? Wiem, że idealnie byłoby zostać do 3 roku życia z mała ale to
niemożliwe. Gdzieś przeczytałam, ze lepiej się rozstać z niemowlęciem przed 6
miesiącem niż później. Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić , szczególnie, że
karmie piersią i nie wiem co mogłoby zastąpić małej cowieczorne godzinne
usypianie przy piersi. Z mojego punktu widzenia najlepszy czas to kiedy mała
będzie miała ok 10 m-cy, ale z punku widzenia psychologii dziecka może są
jakieś lepsze okresy, kiedy dziecko łatwiej zniesie rozłąkę? Czy po prostu im
dłużej z dzieckiem w domu tym lepiej?
Przed porodem miałam takie wyobrażenie, że będziemy się z mężem wspólnie
opiekować dzidzią, wiec jak ja wyjadę to ciągle bliska osoba będzie przy
dziecku. Życie to zweryfikowało, ja karmię, on pracuje, wiec siłą rzeczy
spędza z nią o wiele mniej czasu. Czy mimo to mała nie poczuje, że wali się
jej świat po moim wyjeździe? Zastanawiam się nad okresem przejściowym, może
mąż wziąłby urlop wcześniej i więcej czasu poświeciłby córci, ale czy taki
miesiąc zrobi różnicę? Pani Justyno, potrafi mi Pani coś doradzić?